poniedziałek, 30 czerwca 2014

Faktoria - Pony Express

Przedstawiam piwo Faktoria Pony Express. 



Zawartość ekstraktu: 13,1%.

Zawartość alkoholu: 5,8% obj.

Kolor: jasnobursztynowy, lekko mętny.

Zapach: wyrazisty, na pierwszym planie owocowe nuty chmielowe, w tle delikatne nuty estrowe.

Smak: delikatnie kwaskowy, wyraźnie chmielowy, nuty owoców tropikalnych, w tle i na finiszu delikatnie zalegająca goryczka.

Piana: biała, dość wysoka, drobno pęcherzykowa, dość szybko opada, zostawia osady na ściankach.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 3 miesiące

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Zodiak dla Browaru Faktoria


Podsumowanie: 

Kilka dni temu ponownie udało mi się kupić piwo z browaru kontraktowego Faktoria. Tym razem, na sklepowej półce zauważyłem ostatnia nowość od 'faktorzystów', czyli ich pomysł na American wheat o nazwie Pony Express. Piwo po nalaniu do szklanki wygląda całkiem przyjemnie. Niestety efekt zbyt długo nie cieszy oczu degustatora, gdyż piana, choć bujna, to jednak dość szybko opada. Zapach, jaki unosi się ze szklanki, jest bardzo wyrazisty, wyraźnie chmielowy. Napotkamy tu przyjemne nuty cytrusowe, ananasowe oraz  mango. W tle dochodzą do nozdrzy delikatne nuty bananowe. W smaku lekko kwaskowe. Tu także chmiel gra pierwsze skrzypce. Jest bardzo owocowo. W tle i na finiszu dochodzi do głosu delikatna, ale lekko zalegająca goryczka. Piwo jest wysycone średnio. Piwo jest pijalne i orzeźwiające, choć może przydałoby się troszkę więcej treściwości. Butelkę, znowu, oblepia 'łesternowa' etykieta. Pierwszy raz postarałem się przeczytać historię opisaną na niej. Niestety, nie wszystko udało mi się przeczytać, gdyż pieczęć dość mocno zasłoniła literki, część wyrazów. Ogólnie ładnie, ale nieczytelnie. Kończąc wpis, piwo bardzo dobre i oby latem był w miarę dostępne, to skuszę się nie raz.

Moja ocena: 
Kolor: - 8
Piana: - 7
Zapach: - 8
Smak: - 7
Etykieta: - 8
Warka: 12.09.2014

Ocena końcowa: 7,52/10

Cena: 6,90 PLN [ĆWIARTKA - Olsztyn-Wojska Polskiego]

sobota, 28 czerwca 2014

Doctor Brew - Cascade IPA

Przedstawiam piwo Doctor Brew - Cascade IPA.



Zawartość ekstraktu: 14,5%.

Zawartość alkoholu: 5,6% obj.

Kolor: bursztynowy, mętny.

Zapach: średnio intensywny, słodowo-chmielowy, głównie nuty cytrusowe oraz delikatne żywiczne.

Smak: słodowo-chmielowy, nuty cytrusowe i żywiczne, na finiszu niezbyt mocna i lekko zalegająca goryczka.

Piana: kremowa, wysoka, średnio pęcherzykowa, średni czas opadania, zostawia miłe osady.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: ok. 4 tygodni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Bartek dla Doctor Brew


Podsumowanie:

Znowu piwo od Doctor Brew zawitało do mnie na blog. Tym razem, trzecie w kolejności uwarzenia, czyli Cascade IPA. Jest to AIPA, jak ja to mówię - jednochmiel ... 'kaskadowy', że tak to ujmę. A więc tak, piwo ma ładną barwę i bardzo przyjemną piane i naprawdę zacnie się prezentuje w dedykowanym teku. Zapach piwa nie za bardzo intensywny. Słodowo-chmielowy. Dominują nuty cytrusowe. W tle wyczuć można nutki żywiczne. Smak jest odzwierciedleniem nut aromatycznych w zasadzie. Są tu nuty słodowe i chmielowe, sporo cytrusów i troszkę żywicy. Dochodzi do tego całkiem przyjemna, owocowo-żywiczna, choć niezbyt mocna i delikatnie zalegająca goryczka. Piwo jest wysycone średnio. Pije się je całkiem przyjemnie, szczególnie z tak fajnego szkła. Etykieta na butelce w stylu wcześniejszych. Tu bardzo ładnie komponuje się zieleń z czernią i bielą. Wygląda bardzo ładnie. Reasumując, piwo dobre, choć może nie jakieś arcyciekawe. Latem powinno nieźle orzeźwić. Ja sam, jutro biorę na grilla trzy butelczyny.  

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 8
Zapach: - 7
Smak: - 7
Etykieta: - 10
Warka: 28.06.2014

Ocena całościowa: 7,58/10

Cena: 4,50 PLN (promocja) [ĆWIARTKA - Olsztyn-Wojska Polskiego]

piątek, 27 czerwca 2014

Kącik Piwnego Melomana - LOUDBLAST - Sensorial Treatment

Nastał ostatni czerwcowy piątek, więc ponownie zajrzałem do swojej płytoteki, by wybrać jedna z płyt, która pojawi się w Kąciku Piwnego Melomana. Padła na francuską grupę Loudblast. Nic francuskiego wcześniej tu nie było, jak dobrze pamiętam. Loudblast to jedna z pierwszych kapel, z tak zwanego, cięższego metalu, która było mi dane poznać. Kasetę tego zespołu kupiłem w połowie 1990 roku. Pamiętam, jak z moim kumplem Szymonem, słuchaliśmy jej na moim starym 'kaseciaku' pod blokiem sąsiadki, która słysząc dźwięki i wokal, których nie rozumiała, przeganiała nas spod swojego balkonu. Ach, to były czasy!


Album 'Sensorial Treatment' został nagrany i wydany na CD i LP nakładem Jungle Hop International w roku 1989. W moich zbiorach jest właśnie te LP o numerze bocznym JH 117. 


Skład jednej z najsłynniejszych francuskich kapel (obok Massacra, czy Aggressor) na albumie 'Sensorial Treatment' to: Stephane Buriez (gitara i wokal), Nicolas Leclercq (gitara i wokal), François Jamin (bas i wokal) oraz Joris Terrier (perkusja).


Na 'Sensorial Treatment' mamy 9 (w wersji CD jest 10) technicznych, potężnych, super metalowych kawałków. Album od pierwszych nut wpada w ucho, jakkolwiek potrzeba kilku przesłuchań, by tak naprawdę poznać i polubić ten album. Niektórym moim znajomym, ciężko było szczególnie przyzwyczaić się do częstych zmian tempa i diabelskiego wokalu Stephane, jak to określili. Na albumie znajdują się właściwie same hity. Nie ma tu słabych kawałków, jakkolwiek kilka zasługuję na szczególna uwagę, a są to 'Fatal Attraction', 'Visions of your Fate', 'Agony', 'Trepanning' oraz 'Malignant Growth'. Pierwszy z nich otwiera album i wprowadza w mosiężny nastrój płyty. Tytuł od razu przywodzi na myśl film, gdzie główne role graja Michael Douglas i Glenn Close, którego klimat jest podobny do tego, co mamy w tym kawałku. Drugi, czyli 'Visions of your Fate', to arcyciekawe riffy, które przejeżdżają przez uszy słuchacza niczym walec. Walec ugniata nam mózgownice w takim samym natężeniu, jak ugniata asfalt. Kolejny, mowa o 'Agony', to dla mnie absolutny numer 1 na albumie. Mroczne, złowrogie intro, a potem już fantastyczna gitarowo-perkusyjna jazda. No i ten wokal. Majstersztyk! 'Trepanning', który otwiera stronę B płyty, to również dawka monumentalnych, ciężkich riffów. Słuchając tego, człowiek czuje się, jakby przebywał na sali operacyjnej i był poddawany straszliwym, medycznym torturom. 'Malignant Growth' znowusz, to najszybszy numer na płycie. Rewelacyjny! Album, w wersji LP, wieńczy krótka, sympatyczna, metalowa improwizacja o tytule 'Pouss Mouss'. Po takim zakończeniu, mamy tylko przyjemne wspomnienia z odsłuchu

Brzmienie płyty jest niesamowite. Na myśl przywodzi brzmienie płyt Voivod z końca lat 80-ych. Album niszczy, a zarazem dodaje niesamowitej energii i siły. Dla mnie, to najlepszy francuski album w historii metalu. Szczerze polecam tym, którzy nie słyszeli.

W następnym odcinku, ponownie wrócimy na rodzimy rynek muzyczny.

czwartek, 26 czerwca 2014

AleBrowar, Nøgne Ø - Deep Love

Przedstawiam piwo AleBrowar, Nøgne Ø - Deep Love



Zawartość ekstraktu: 16,0% wag.

Zawartość alkoholu: 6,5% obj.

Kolor: bursztynowy, średnio mętny.

Zapach: intensywny, estrowo-chmielowy, wyraźne nuty owocowe brzoskwiniowe, morelowe, cytrusowe.

Smak: słowdowo-owocowy, nuty brzoskwiniowe, morelowe i cytrusowe, w tle i na finiszu potężna przyjemna goryczka.

Piana: kremowa, wysoka, dość gęsta, średnio pęcherzykowa, wolno opada, zostawia przyjemne osady.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Ale Browar i Nøgne Ø w zaprzyjaźnionym Browarze Gościszewo
 

Podsumowanie:

Po fantastycznej trójmiejskiej premierze piwa kooperacyjnego browarów: polskiego AleBrowaru i norweskiego Nøgne Ø, przyszedł na spokojną, domową degustację ich wspólnego piwa, czyli Deep Love. Piwo, jak to określili twórcy, uwarzono w stylu west coast Belgian rye IPA. Brzmi to całkiem intrygująco trzeba przyznać. Jak jest w rzeczywistości? Piwo ma ładną barwę i jest przyjemnie mętne. Piana piwa także bardzo okazała. W szklance piwo prezentuje się bardzo okazale. Zapach piwa bardzo intensywny i wyrazisty. Sporo tu nut owocowych tych mocniejszych brzoskwiniowych i morelowych oraz tych delikatniejszych, orzeźwiających cytrusowych. W smaku także bardzo bogate. Goryczka mocno wyrazista, potężna, ale bardzo przyjemna, nie zalegająca. Piwo jest wysycone na średnim poziomie. Deep Love jest bardzo smakowitym i treściwym piwem. Co do etykiety, to ... etykiety nie ma. Mamy malowaną butelkę, która prezentuje się bardzo okazale. Z jednej i drugiej strony mamy loga obu browarów. Jest także o miłości do piwa, o miłości obu browarów i o tym, że piwo jest przepełnione miłością. Do tego wszystkie najważniejsze info i ośmiornica, która okazała się ... siedniornicą. Jedynie, czego mi brakuje troszkę, to tekstu po norwesku, ale to szczegół. Ogólnie rzecz mówiąc, a właściwie pisząc, piwo jest świetne. Kooperacja wypadła w tym wypadku fantastycznie.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 9
Zapach: - 9
Smak: - 9
Etykieta (malowanka): - 10
Warka: 30.11.2014

Ocena końcowa: 9,03/10

środa, 25 czerwca 2014

Doctor Brew - Kinky ALE

Przedstawiam piwo Doctor Brew - Kinky Ale.



Zawartość ekstraktu: 16,0%.

Zawartość alkoholu: 6,2% obj.

Kolor: bursztynowy, mętny.

Zapach: wyraźnie chmielowy, owocowy, nuty mango, papai, marakui, cytrusów oraz truskawki, także nuty ziołowe.

Smak: słodowo-chmielowy, nuty owocowe i ziołowe, goryczka na finiszu przyjemna, nie zalegająca, średnie nuty alkoholowe.

Piana: kremowa, dość wysoka, drobno pęcherzykowa, średni czas opadania, zostawia miłe osady.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: ok. 4 tygodni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Bartek dla Doctor Brew


Podsumowanie:

Kolejne piwo od kontraktowców z Doctor Brew trafiło do mnie na bloga. Tym razem kolejna, mocno chmielona jednym 'amerykaninem' IPA. Piwo o nazwie Kinky ALE. Szczerze mówiąc miałem dość ambiwalentne odczucia względem tego piwa, a to z powodu faktu, że trzy wcześniej zaprezentowane przez chłopaków piwa były do siebie bardzo podobne - moim zdaniem. No, ale zdecydowałem się na zakup i konsumpcję. Piwo ma ładną bursztynową barwę i jest przyjemnie mętne. Piana piwa także bardzo przyjemna. Piwo, ogólnie rzecz biorąc, prezentuje się w teku bardzo ładnie. Zapach dość intensywny, wyrazisty. Dominują tu nuty chmielowe, słodowość bardzo mocno ukryta. Mnóstwo różnorakich owoców. Aromat bardzo przyjemny. W smaku także chmielowość rządzi. Mamy tu przyjemne doznania owocowo-ziołowe, a także dość nieprzyjemne nuty alkoholowe. Nie są może one nazbyt silne, ale dość wyraźne i przeszkadzające w miłej konsumpcji. Wysycone na średnim poziomie. Butelkę Kinky ALE ozdabia, znana nam stylistycznie i graficznie, etykieta. Wszystko wygląda schludnie i czytelnie. Mi się podoba. Ogólnie rzecz podsumowując, piwo dobre, nawet bardzo dobre. Czekam teraz na spróbowanie 'pszenic' ze stajni Doctor Brew.
PS. Łukasz - wielkie dzięki za teku :) 

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 8
Zapach: - 8
Smak: - 7
Etykieta: - 10
Warka: 02.07.2014

Ocena całościowa: 7,90/10

Browar Zamkowy Młyn - relacja z budowy - część XV

Po powrocie z Żywiecczyzny postanowiłem wybrać się na spacer i żarełko na olsztyńską starówkę. Jako, że miałem przy sobie torbę z aparatem, to postanowiłem wstąpić na teren budowy Browaru Zamkowy Młyn w Olsztynie. Największą zmianą, jaką zauważyłem to odsłonięcie wszystkich ścian od strony ulicy Nowowiejskiego. Naprawdę ładnie to wygląda. Jeszcze tylko na jednej ścianie od strony rzeki Łyny zostały rusztowania, które to znikną w przeciągu dwóch-trzech dni.
  
 



 
Wewnątrz także sporo dzieję. Coraz więcej ścian obłożonych cegłą oraz tynkiem. Pojawia się coraz więcej instalacji i zaczynają się pierwsze przyłącza. Pomieszczenia sanitarne są w większości pokryte glazurą. Przybywa także nowy sprzęt, testowane są między innymi windy.

Kuchnia
 
 Przyłącza w kuchni
 





Przyszła leżakownia

Wstąpiłem także na dach jednej części budynku, na którym będzie zlokalizowany taras dla gości lokalu. Taras będzie pokryty drewnianymi deskami.
 

 
A oto jeden z widoków, jaki będą mogli podziwiać goście z tarasu.
 
 
Jak widać, dzieje się, a już niedługo wjeżdża sprzęt i z tego wydarzenia także pewnie pojawi się fotorelacja. Do następnego.

wtorek, 24 czerwca 2014

Festiwal Birofilia 2014 - Akt II - Sobota

Po bardzo atrakcyjnym oraz mocno towarzyskim i piwnym piątku w Żywcu, przyszedł czas na kolejny festiwalowy dzień, tak zwany dzień najważniejszych rozstrzygnięć. Razem ze swoją ekipą, czyli Olą, Tomkiem i Andrzejem, postanowiliśmy nabrać sił witalnych na popołudnie i wieczór i wybraliśmy się na Słowację. Powiem szczerze, był to przysłowiowy 'strzał w dziesiątkę'. Podczas wyprawy do naszych południowych sąsiadów udało nam się zwiedzić genialną turystycznie i geologicznie Demianowską Jaskinię Lodową. Wjechaliśmy i weszliśmy także na Chopok w Tatrach Niżnych.
 
 
Patrząc na 'infrę' turystyczno-narciarską na Słowacji, aż mocno brałem się za głowę patrząc na Zakopanege kiedyś i Karków niedawno, które to zgłaszały chęć do zorganizowania zimowych igrzysk. Z czym do ludu, ja się pytam?! Na sam Chopok prowadzi kilkanaście wyciągów, kolejek linowych, naśnieżarek oraz hoteli i pensjonatów. Wszystko to oszołamia dość mocno.
 
Po wizycie na wysokościach przejechaliśmy się do genialnej wioski Vlkolinec, która to jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Za wejście do wioski płaci się 2 'ełrony'. Wioska, to taki skansen, w którym na stale mieszka 19 osób (na obecną chwilę). Miejsce, w którym czas zatrzymał się w miejscu i w którym ja chciałbym zamieszkać. 


We Vlkolincu zakupiłem dodatkowo butelkę pysznego miodu pitnego. W drodze powrotnej do Żywca zahaczyliśmy jeszcze o ruiny pewnego zamku, którego nazwy - wybaczcie - ale nie zapamiętałem.
 

Do Żywca, na teren festiwalu, dotarliśmy chwilę po godzinie dziewiętnastej, po kilku ważnych już rozstrzygnięciach. A te znowu okazały się szczęśliwe dla gdańskich i olsztyńskich piwowarów. Rok temu triumfy święcili Wojtek Piasecki oraz Michał Saks. W tym roku Wojtek (Browar Piwna) znowu wygrał w jednej kategorii Konkursu Piw Rzemieślniczych, tym razem w kategorii Pilzner 10-13⁰ Blg. 
 

Po otrzymaniu nagrody, Wojtek stwierdził, co wprawiło mnie w wielką radość i dumę, że poniekąd to także mój sukces, jak i Pawła Piłata (Polski Chmiel), gdyż to dzięki naszej wspólnej inicjatywie (Trzej Pilsowie), został uwarzony tak świetny pils (trzeci z serii, z delikatnymi zmianami), który został na stałe w ofercie Browaru Piwna. Dziękuję Wojtek za te słowa. Ja i Paweł odczuwamy także wielką radość i lekką dumę!
 
 
Pierwsze miejsce w kategorii, w której rok temu triumfował właśnie Wojtek, czyli Pszeniczne (Hefe-Weizen) 10-13⁰ Blg., zdobył piwowar gdańskiej Brovarni Andrzej Pustelnik



W Konkursie Piw Domowych, w kategorii Grodziskie 7-8⁰ Blg. pierwsze miejsce zdobył młody, ale bardzo obiecujący piwowar domowy z Browaru Domowego Absztyfiknat Łukasz Szynkiewicz.
 
 
Całej trójce należą się wielkie gratulacje!

 
Z olsztyniaków, w Żywcu rządzili dwaj piwowarzy. Maciek Mielęcki z Browaru Kormoran, który zdobył trofea w trzech kategoriach Konkursu Piw Rzemieślniczych: I miejsce w kategorii Witbier 10-13⁰ Blg. za piwo Podróże Kormorana Witbier, III miejsce w kategorii Stout 10-14⁰ Blg. za piwo Podróże Kormorana Coffee Stout oraz III miejsce w kategorii IPA 13-18⁰ Blg. za piwo Podróże Kormorana American IPA. Jak widać kormoranowe podróże okazują sie być wielkim hitem. Tak trzymać.
 
W Konkursie Piw Domowych, w kategorii Cascadian Dark Ale 14-18⁰ Blg. zarządził piwowar domowy z Browaru Jaroty Daniel Duda.

A teraz, 'last but not least', kilka słów o Grand Championie, czyli najważniejszym wydarzeniu sobotniego dnia. Otóż, co niektórych mocno zaskoczyło, a innych mniej, najlepsze piwo domowe w tym roku uwarzył ... no zgadnijcie kto? Tak, tak, proszę państwa, Grand Championa uwarzył ponownie Czesław Dziełak. Piwem, które wygrało był jego dubbel. Jest to precedens w historii Konkursu Piw Domowych festiwalu Birofilia, gdyż po praz pierwszy ponownie zwyciężył ten sam piwowar i to drugi raz z rzędy. Wielkie gratulacje! Zatem, za niecałe pół roku napijemy się dubbel'a uwarzonego w Cieszynie. Ja sam, za dubbel'ami nie przepadam, jakkolwiek wypiję z chęcią i wielką ciekawością, a dodatkowo można będzie liczyć na atrakcyjne szkło do niego.
 
Po wszystkich rozstrzygnięciach, wraz z przyjaciółmi, znajomymi i ziomkami, zasiedliśmy w Piwiarni Żywieckiej i biesiadowaliśmy do późnych godzin wieczornych.

Na sam koniec chciałbym pogratulować wszystkich zwycięzcom i podiumowcom wszystkich kategorii KPR i KPD, tym których nie wymieniłem także (wszystkie rozstrzygnięcia można zobaczyć tu). Festiwal Birofilia 2014 należy zaliczyć do udanych. Bardzo się cieszę, że mogłem brać w tym udział, że mogłem być świadkiem wyboru najlepszych piw, że miałem okazję spotkać fantastycznych ludzi i napić się dobrego piwa. Żałuję tylko, że w ferworze festiwalowych spotkań, nie udało mi się zwiedzić browaru w Żywcu i muzeum przy browarze. Jedna jest tylko rzecz, która mi się mniej podobała, to fakt, że w Alei Piw Świata, na kranach zabrakło piwa. W niedzielne popołudnie dostępne były już tylko piwa butelkowe. Wierzę głęboko, że w przyszłym roku browary i hurtownicy dostarcza więcej beczek. Na sam koniec wpisu jedno małe hasło-odezwa ode mnie: Do zobaczenia za rok!