czwartek, 28 lutego 2013

Krajan - Niefiltrowane

Przedstawiam piwo Krajan Niefiltrowane



Zawartość ekstraktu: 14,1%.

Zawartość alkoholu: 6,0% obj.

Kolor: złoty, lekko mętny.

Zapach: średnio intensywny, słodowy, z nutami chlebowymi.

Smak: wyraźnie słodowy, w tle nutki chlebowe oraz delikatnych owocków, na finiszu delikatna, słaba goryczka.

Piana: biała, wysoka, średnio gęsta, szybko i mocno się rozrzedza, opada w średnim tempie.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: brak danych

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Krajan

 
Podsumowanie: 

Po bardzo długim zastoju, ostatnio ponownie sięgnąłem po piwo z Trzeciewnicy. Tym piwem było Krajan Niefiltrowane. Piwo ma ładną barwę i jest lekko mętne. Piana dosyć ładna, niestety jednak, szybko się rozrzedza tworząc duże dziury. Zapach średnio intensywny, wyraźnie słodowo-chlebowy. W smaku także dominują nuty słodowe. W tle pojawiają się nutki chlebowe oraz owocowe. Goryczka jest, ale na bardzo niskim poziomie. Bardzo delikatnie wyczuwalna. Wysycenie piwa na wysokim poziomie. Butelkę Krajana Niefiltrowanego zdobi żółto-brązowa etykieta. Graficznie nawet mi się podoba, ale dobór kolorów i jakość papieru już mniej. Jakby była metalizowana, wyglądałoby to znacznie lepiej. Ogólnie rzecz biorąc, piwo nie jest złe, ale też nie jest wybitne. Latem na orzeźwienie, czy do rybki w budzie na Półwyspie Helskim będzie dobrym dodatkiem.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 6
Zapach: - 7
Smak: - 6
Etykieta: - 7

Ocena końcowa: 6,88/10
 
Cena: 3,70 PLN [PIWONIA - Warszawa-Natolin]

wtorek, 26 lutego 2013

Gościszewo - Pils

Przedstawiam piwo Gościszewo Pils



Zawartość ekstraktu: 11,0% wag.

Zawartość alkoholu: 4,5% obj.

Kolor: złoty, klarowny.

Zapach: wyraźne nuty słodowe, kukurydziane oraz leciutkie nutki maślano-biszkoptowe.

Smak: treściwy, słodowy, w tle nuty ziemiste oraz gotowanego grochu, w tle i na finiszu ledwo wyczuwalna goryczka.

Piana: biała, średnio wysoka, niezbyt gęsta, dość szybko opada.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: 3-4 tygodnie.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Gościszewo
 

Podsumowanie:

Postanowiłem dziś ponownie skosztować piwo z Gościszewa, tym razem postanowiłem wypić ichniego pilsa. Zawsze, przed kupnem, mam wątpliwość, czy gościszewskie piwo jest ok, czy znowu trafię na coś lekko odbiegającego od normy. No niestety, znowu ta druga opcja mi się przytrafiła. Piwo ma ładną złotą barwę i jest przyjemnie klarowne. Piana słaba, bardzo rzadka i szybko ulatniająca się. Zapach nie byłby zły, bo nuty pilsowe wyraźne, ale niespodzianka w postaci aromatu kukurydzy, studzi wszystko. DMS zadomowił się w pilsie. W smaku wyraźna słodowość, ziemistość i grochowość i praktycznie brak jakiejkolwiek goryczki. Bliżej mu do pierwszego, lepszego lagera z supermarketu niźli do rasowego pilsa. Wysycone dosyć wysoko. Etykieta skromna, bez graficznych fajerwerków, ani ładna, ani brzydka. Jestem lekko zdegustowany po degustacji. Niestety, nie urzekło mnie. Nie mam szczęścia do gościszewskich specjałów.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 5
Zapach: - 6
Smak: - 4
Etykieta: - 6

Ocena końcowa: 5,68/10

Cena: 4,29 PLN [AFROALKO - Gdynia-Obłuże]

poniedziałek, 25 lutego 2013

Haust - Klasztorne

Przedstawiam piwo Haust Klasztorne.



Zawartość ekstraktu: 16,0%.

Zawartość alkoholu: 6,5% obj.

Kolor: miedziany, lekko opalizujący.

Zapach: słodowy z nutami biszkopta, delikatnych suszonych owoców, rodzynek oraz bardzo delikatny alkohol.

Smak: słodu pszenicznego z nutami suszonych owoców, rodzynek, biszkopta i karmelu, na finiszu bardzo delikatny alkohol.

Piana: kremowa, wysoka, średnio gęsta, pęcherzyki średniej wielkości, średni czas opadania.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: 21 dni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Minibrowar Haust


Podsumowanie:

Po zeszłorocznej, bardzo udanej Red AIPA, dziś miałem okazję, znowu dzięki mojemu kumplowi Marcinowi, skosztować kolejne piwo z zielonogórskiego minibrowaru Haust. Tym piwem było Klasztorne. Piwo ma bardzo ładną barwę. Piana Klasztornego także całkiem przyjemna. Zapach dosyć złożony, choć oczekiwałem większej intensywności i owocowości, szczególnie tej suszonej. Smakowo, na pierwszy plan wychodzi słód pszeniczny, dopiero po chwili dochodzą do nas inne smakowe i alkoholowe niuanse. Wraz z ogrzewaniem się piwa, alkohol wzmacnia się i pod koniec degustacji zaczyna delikatnie męczyć. Wysycenie umiarkowane, pasujące. Butelkę Klasztornego zdobi, moim zdaniem, dość kiczowata etykieta. Klasztor jakby wzięty z bajki 'Porwanie Baltazara Gąbki'. Mnich znowusz, to jakby zakapturzony chłopak z jednego z wielu polskich osiedli z wielkiej płyty. Nie przemawia to do mnie w ogóle. Plus za skład i kolorystykę. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo dobre piwo, jakkolwiek znacznie bardziej wolę klasztorniaka z Jabłonowa i na pewno po jabłonowskie będę częściej sięgał.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 7
Zapach: - 8
Smak: - 7
Etykieta: - 5

Ocena całościowa: 7,74/10

Cena: 8,50 PLN [RODZINKA-BIS - Warszawa-Mokotów]

niedziela, 24 lutego 2013

Grodzka 15 - India Pale Ale

Przedstawiam piwo Grodzka 15 India Pale Ale.



Zawartość ekstraktu: 15,0%.

Zawartość alkoholu: 6,0% obj.

Kolor: miedziano-bursztynowy, mętny.

Zapach: intensywny, żywiczno-cytrusowy.

Smak: intensywny, mocno chmielowy, nuty cytrusowe, mocna, wyraźna goryczka w tle i na finiszu, dość długo pozostająca w przełyku po wypiciu.

Piana: kremowo-beżowa średnio gęsta, wysoka, szybko rozrzedza się do dużych dziur, średni czas opadania.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: 3-4 tygodnie.

Opakowanie: butelka 0,33l, bezzwrotna.

Producent: Browar Grodzki (Grodzka 15)


Podsumowanie:

Dzięki mojemu olsztyńskiemu krajanowi Marcinowi, który obecnie zamieszkuje nasza stolicę, właścicielowi bloga Smak Piwa, miałem wczoraj przyjemność skosztowania kolejnego piwa z lubelskiego browaru restauracyjnego Grodzka 15. Tym razem w moje ręce wpadło ichnie IPA. Piwo ma przepiękną barwę i jak na niefiltra, jest przyjemnie mętne. Piana mocno wysoka, jak na IPA, dość szybko się rozrzedzająca. W zapachu, dość intensywnym, dominują chmielowe nuty żywiczne i cytrusowe. W smaku piwo jest dobre, nie powiem, jakkolwiek goryczka jest, moim zdaniem, zbyt długa i zbyt mocna, zbyt nachalna. Odczuwa się to szczególnie po przełknięciu piwa. Piwo jest dobrze wysycone, na umiarkowanym poziomie. Butelkę lubelskiego IPA zdobi typowa dla Grodzkiej 15 etykieta. Bez fajerwerków z najważniejszymi danymi. Razi dość mocno jakość etykiety. Spójrzcie sami. Nie wiem, czy to sposób przechowywania piwa w sklepie, czy inny czynnik tu zadziałał, ale niezbyt zachęca do zakupu. Niemniej jednak najważniejsze, co w środku butelki. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo dobre piwo i gratulacje dla browaru restauracyjnego za uwarzenie tego gatunku, jakkolwiek myślę, że nad stopniem goryczkowości wypadało by jeszcze popracować. 

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 6
Zapach: - 8
Smak: - 7
Etykieta: - 5

Ocena końcowa: 7,58/10

sobota, 23 lutego 2013

Artezan - Дед Мороз (Dziadek Mróz)

Przedstawiam piwo Artezan - Дед Мороз (Dziadek Mróz).



Zawartość ekstraktu: 23,0% wag.

Zawartość alkoholu: 10,0% obj.

Kolor: czarny, nieprzenikniony.

Zapach: intensywny, palony, wyraźne nuty suszonych owoców, w tle nuty karmelowe, czekoladowe i delikatny alkohol.

Smak: palony, czekoladowo-owocowy, w tle akcenty karmelowe i delikatny alkohol, który potęguje na finiszu i utrzymuje się troszkę po przełknięciu.

Piana: beżowa, wysoka, gęsta, drobno pęcherzykowa, szybko opada.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: brak.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Artezan dla Piwoteki Narodowej w Łodzi
 

Podsumowanie:

Kolejna degustacja i znowu w moim szkle pojawiło się piwo ze stajni Artezana. Tym piwem jest Дед Мороз (Dziadek Mróz), pierwszy polski Russian imperial stout. Piwo dostałem w prezencie od mojego dobrego kolegi i warszawskiego łącznika - Marcina Chmielarza. Dzięki Ci wielkie kamracie. Piwo dostałem w grudniu, ale postanowiłem je troszkę przeleżakować, no ale dziś nie wytrzymałem i 'dziadek' w końcu wziął mnie na pokuszenie. Piwo ma totalnie czarną, nieprzeniknioną barwę. Prawdziwa piwna czarna dziura. Piana, jak na tak mocne piwo przystało. Dość wysoka, gęsta, która znika w bardzo szybkim tempie. Nozdrza nasze, po nalaniu do szkła, atakuje bardzo intensywny, przyjemny, złożony aromat. Piwo pachnie wyśmienicie. Zapach jest przyjemnie zbalansowany. To samo tyczy się wrażeń smakowych. Wysycone, słabo, odpowiednio. Piwo jest bardzo treściwe, mocno oleiste, cudownie przepływa po języku i przez przełyk. Дед Мороз jest wyśmienity. Butelkę aretzańskiego RIS'a zdobi czarno-biała, zimna w wyrazie, właściwie mroźna, etykieta. Mamy na niej twarz Dziadka Mroza, który bardzo mi przypomina Marka Putę, właściciela Piwoteki Narodowej w Łodzi, na zlecenie której to piwo zostało uwarzone. Naprawdę, jestem na 90% przekonany, że to Marek był pierwowzorem Dziadka Mroza. Etykieta zawiera wszelkie, bardzo szczegółowe informacje. Nie ma tylko daty przydatności do spożycia, no ale RIS może bardzo długo leżakować nie psując się, więc ten zabieg akurat rozumiem. reasumując, świetne degustacyjne piwo. Ja sam, podarowaną mi butelkę, opróżniłem w około godzinę.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 10
Zapach: - 9
Smak: - 9
Etykieta: - 8

Ocena końcowa: 9,29/10

piątek, 22 lutego 2013

Kącik Piwnego Melomana - PINK FLOYD - Animals

Aż nie mogę uwierzyć, że to znowu piątek, że to kolejnego weekendu jest początek. Nadszedł zatem najwyższy czas na kolejny odcinek Kącika Piwnego Melomana. Dziś coś z klasyki rocka. Proszę państwa, przed wami, album 'Animals', supergrupy Pink Floyd. Kapeli nikomu chyba nie trzeba przedstawiać, jedna z najsławniejszych w dziejach muzyki. Jakkolwiek niniejszy album już na pewno zasługuje na kilka słów. Większość z melomanów, dla których Pink Floyd nie jest ulubioną kapelą kojarzy głównie takie albumy zespołu jak: 'The Wall', 'Dark Side of the Moon', czy 'Wish You Were Here'. Przez długi czas sam do tej grupy należałem. Album 'Animals' pierwszy raz usłyszałem na imprezie w Redzie, u mojego fantastycznego druha ze studiów - Witolda. Gdy impreza chyliła się ku końcowi, wszyscy już prawie polegli śpiąc na kanapach, czy fotelach. W tym momencie Witek puścił kasetę z genialna muzą. Spytałem: Co to jest? Odpowiedział, że to Animals. Jaki byłem zaskoczony, gdy nie poznałem głosu Eric'a Burdon'a, a muza kojarzyła mi się z Pink Floyd i rzeczywiście to było Pink Floyd.


Płyta została nagrana w 1976 roku, a wydana w 1977 przez Harvest, jedno z 'dzieci' EMI. Ja sam mam wydanie EMI numer 7243 8 29748 2 6 z 1992 roku.
 
Skład PInk Floyd na 'Animals' to: Roger Waters (bas, wokal oraz gitara akustyczna), David Gilmour (gitara i wokal), Richard Wright (instrumenty klawiszowe - R.I.P.) oraz Nick Mason (perkusja). Głównym kompozytorem i autorem wszystkich tekstów na albumie jest Waters.


Album zawiera pięć numerów i jest bardzo ciekawy stylistycznie. Pierwszy i ostatni kawałek czyli 'Pigs on the Wing 1' i 'Pigs on the Wing 2' to takie jakby intro i outro. Są to krótkie miłosne utwory, które Waters skomponował dla swoje żony. Pomiędzy nimi mamy trzy bardzo rozbudowane i długie utwory, które moim zdaniem zasługują na miano rock'owych suit. Pierwsza z nich to 'Dogs'. Jest to aranżacyjne mistrzostwo świata z cudownymi solówkami Gilmoura. Ja najbardziej lubię końcówkę numeru , która zaczyna się od słów 'Who was born in a house ...'. Sposób śpiewania Waters'a i tło muzyczne po prostu fenomenalnie niszczą słuchacza. Piosenka ma 17 minut ponad, ale jest tak cudowna, że gdy jej się słucha, ma się wrażenie, że zbyt szybko jej dźwięki się kończą. Opowiada, w ogóle, o żądnych coraz większych pieniędzy menadżerach wielkich światowych korporacji. zaraz po nim możemy usłyszeć cudowne nuty kawałka Pigs (Three different ones). Utwór odnosi się do polityków, którzy są utożsamiani z tytułowymi świniami. ta melodia podoba mi się szczególnie za sprawa sposobu śpiewania Waters'a, szczególnie te jego 'ha ha'. Cudowne partie rozgrywają tu także Gilmour i Mason. Ostatnią suitą na płycie jest 'Sheep', który opowiada o zwykłych ludziach, przedstawionych tu, jako przysłowiowych baranów, którymi rządzą i których wykorzystują dwie grupy z poprzednich piosenek. Ową suitę rozpoczyna cudowne solo Wright'a. mamy tu potem cudowne solo Waters'a, które co jakiś czas umilają dodatkowo dźwięki klawiszy. Bardzo rytmiczny utwór, który wieńczą fantastyczne partie gitary Gilmoura. No po prostu coś pięknego. Ach, buzia sama się uśmiech podczas słuchania.

'Animals' naprawdę fajnie się słucha i to z zapartym tchem, od początku do końca. Dla mnie najlepsza płyta w dorobku 'flojdów'. Brzmieniowo także jest tu bardzo przyjemnie. Fantastycznie się słucha tej płyty, gdy zapadnie zmrok i wyłączy się wszystkie światła. Można wtedy wręcz łapać wszystkie, wydobywające się z kolumn, dźwięki. Żałuję tylko, że nie mam tego albumu na winylu, ale kto wie, może w przyszłości sobie sprawię. 

Posłuchać wszystkich piosenek z tej płyty można posłuchać, oczywiście, na browarnikowym 'chomiku':

W następnym tygodniu znowu powrócimy do cięższych grań. Tym razem zapraszam na spotkanie z pewną kapelą rodem z Irlandii. Pewnie niektórzy już się domyślają, jaka to grupa tu zagości w przyszły piątek.

czwartek, 21 lutego 2013

Artezan - Brown Porter

Przedstawiam piwo Artezan - Brown Porter.



Zawartość ekstraktu: 13,0% wag.

Zawartość alkoholu: 5,0% obj.

Kolor: bardzo ciemno brązowy z rubinowymi refleksami, nieprzejrzyste.

Zapach: lekko palony, wyraźne nuty suszonych owoców, nutki orzechowe, karmelowe i delikatne nuty alkoholowe.

Smak: palony, wyraźnie kawowy, w tle delikatne akcenty suszonych owoców oraz goryczka, która ładnie zaznacza się na finiszu.

Piana: beżowa, dość wysoka, dość gęsta, drobno pęcherzykowa, średni czas opadania.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: ok 4 tygodni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Artezan
 

Podsumowanie:

Kolejnym piwem, jakie wyjąłem z paczki z Warszawy, był znowu jeden z 'jeży'. Tym razem ichni Brown Porter. Piwo to piłem kilkanaście dni temu z beczki w gdańskiej Degustatorni. Smakowało mi, ale jakoś bez 'achów i ochów'. Tym razem przyszedł czas na wersje butelkową. Piwo ma bardzo ładną barwę, adekwatną do stylu. Piana także może się podobać. Naprawdę ładnie się prezentuje w szkle. Zapach wyraźny, ale zarazem delikatny, przyjemny, złożony, ale ładnie zbalansowany. W smaku także jest przyjemnie. Dominują kawowe nuty, ale w tle mamy przyjemną owocowość i delikatną goryczkę. Piwo delikatnie wysycone. Dość treściwe jak na swój ekstrakt. Ciekawostką jest etykieta tego piwa. Jak mi wiadomo, zastępcza. Bardzo minimalistyczna i mało profesjonalna. Moim skromnym zdaniem nie przystoi takiemu browarowi wypuszczanie swojego piwa na rynek w takiej formie, z etykietą zastępczą. Nie wiem, kto tu nie zdążył? Czy firma, która projektuje i tworzy etykiety czy może drukarnia. Myślę, że któryś z tych, jest powodem, dlaczego go 'jeże' obecny wypust brown porteru ozdobili taką etykietą, a nie inną. Plus za informacje na etykiecie i logo browaru. Słowem podsumowania. Bardzo dobry brown porter, który jednak w obecnej chwili nie jest należycie opakowany.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 8
Zapach: - 9
Smak: - 8
Etykieta: - 3

Ocena końcowa: 8,48/10

Cena: 6,50 PLN [PIWONIA - Warszawa-Natolin]

środa, 20 lutego 2013

Artezan - Pacific Pale Ale

Przedstawiam piwo Artezan - Pacific Pale Ale.



Zawartość ekstraktu: 12,5% wag.

Zawartość alkoholu: 5,0% obj.

Kolor: ciemnozłoty, bardzo lekko mętny.

Zapach: chmielowo-owocowy, wyraźnie nuty owoców tropikalnych mango i ananasa.

Smak: wyraźny, owocowy, główne nuty to ananas i mango, oraz delikatne nuty porzeczkowe, w tle i na finiszu bardzo przyjemna goryczka.

Piana: kremowa, dość wysoka, śre4dnio gęsta, bardzo szybko znika do centymetrowego otoku.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: ok 4 tygodni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Artezan
 

Podsumowanie:

Jakieś dwie godziny temu, przyszła do mnie paczka ze sklepu Piwonia z Warszawy. Paczka zawierała kilka piw od Artezana i jedno z Krajana. Paczka prosto z paki, po odpakowaniu piwo bardzo zimne, więc musiałem je odstawić do ogrzania się. Na pierwszy ogień wziąłem Pacific Pale Ale z Browaru Artezan. Piwo, które powinno się charakteryzować silnym aromatem i smakiem owoców tropikalnych. Czy tak jest w istocie? Ano zobaczmy. Piwo ma bardzo ładną barwę i jest lekko mętne. Piana dość wysoka, ale troszkę zbyt rzadka i momentalnie znika ze szkła. W kwestii aromatu jest bardzo, ale to bardzo dobrze. Zapach chmielowo-owocowy, w którym mamy wyraźne nuty owoców tropikalnych, głównie ananasa i mango. Tak piwo te powinno pachnieć. Brawo. W smaku jest podobnie. Mamy wyraźną owocowość i przyjemną, lekką goryczkę w tle i na finiszu. Wysycenie umiarkowane. Naprawdę bardzo przyjemnie się te piwo pije. Butelkę Pacific Pale Ale zdobi bardzo ładna, kolorowa, bardzo letnia etykieta. Na myśl przywodzi marzenia o wakacjach na Hawajach. Wszelkie najważniejsze dane oczywiście są zawarte. Brak tylko daty przydatności do spożycia. Generalnie mówiąc, bardzo smakowite piwo. Na pewno, w moim mniemaniu, najlepsze piwo 'jeży' jakie do tej pory wypiłem.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 6
Zapach: - 9
Smak: - 8
Etykieta: - 9

Ocena końcowa: 8,35/10

Cena: 6,50 PLN [PIWONIA - Warszawa-Natolin]

wtorek, 19 lutego 2013

Miłosław - Niefiltrowane

Przedstawiam piwo Miłosław Koźlak.



Zawartość ekstraktu: 12,5%.

Zawartość alkoholu: 5,5% obj.

Kolor: miedziany, lekko opalizujący.

Zapach: słodowy, delikatne nuty owocowe oraz bardzo delikatne nuty landrynkowe.

Smak: słodkawy, słodowo-owocowy, w tle delikatnie landrynkowy, minimalna goryczka na finiszu.

Piana: kremowa, wysoka, średnio gęsta, bardzo szybko opada.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Fortuna


Podsumowanie:

Kolejnym piwem, które opisuje na blogu jest Niefiltrowane z serii Miłosław z Browaru Fortuna. Piwo, ma ładną barwę, ale jak na niefiltrowane, z mętnością ma troszkę na bakier. Tylko leciutko opalizuje, nic poza tym. dodatkowo, ja nie zauważyłem osadu drożdżowego, o którym wspomniano na etykiecie. Piana podoba mi się bardzo, ale niestety błyskawicznie znika i nie można się nią cieszyć. W zapachu niczym szczególnym się nie wyróżnia. To samo tyczy się także smaku. O goryczce można zapomnieć. Jest w tym piwie coś, co przypomina o czymś takim, ale na ledwo wyczuwalnym poziomie. Wysycone jest dość mocno. Najciekawszym elementem tego piwa, jest etykieta, która ozdabia butelkę Miłosławia Niefiltrowanego. Naprawdę mi się podoba, jak cała seria na Miłosławiach. Podsumowując, zawiodłem się dość mocno na tym piwie, a może po prostu zbyt wiele po nim się spodziewałem.

Moja ocena: 
Kolor: - 5
Piana: - 7
Zapach: - 5
Smak: - 5
Etykieta: - 10

Ocena końcowa: 5,48/10 

Cena: 2,99 PLN [DESPERADO - Witomino]

poniedziałek, 18 lutego 2013

Browar na Jurze - Piwo Jurajskie Pils

Przedstawiam piwo Piwo Jurajskie Pils.



Zawartość ekstraktu: 9,0%.

Zawartość alkoholu: 4,0% obj.

Kolor: jasny, słomkowy, klarowny.

Zapach: delikatne nuty słodowe oraz leciutkie nutki maślano-biszkoptowe.

Smak: słodkawy, słodowy, lekkie nutki kwiatowe i maslano-biszkoptowe, goryczka na bardzo, ale to bardzo minimalnym poziomie.

Piana: biała, niska, średnio gęsta, bardzo szybko opada.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Na Jurze


Podsumowanie:

Oprócz piw Pinty, dość rzadko sięgam po piwa z Zawiercia. Dziś właśnie jest ten dzień, kiedy ponownie kusze się na na jedno z takich piw. Padło na Piwo Jurajskie Pils. Tuż przed degustacją zaskoczenie. Ekstrakt o wartości 9 stopni plato. Jak dla mnie to jednak troszkę za mało. Barwa piwa bardzo jasna, słomkowa. Jak na rasowego pilsa znacznie zbyt jasna, ale na ten poziom ekstraktu odpowiednia. Piana także niezbyt pilsowa, niska, niezbyt gęsta i bardzo szybko opadająca. A co z zapachem i smakiem? Aromat to jedyny element tego piwa, który mi przywodzi na myśl pilsa, pomimo braku niuansów chmielowych. Smak, bardzo delikatny, wyraźnie słodkawy. Goryczka prawie nie wyczuwalna. Gdziem tam leciutko na finiszu, ale stanowczo za słabo jak na pilsa. Piwo jest wodniste. Strasznie mocno wysycone, dla mnie zbyt silnie. Butelkę jurajskiego pilsa zdobi typowa dla Zawiercia etykieta. Graficznie, pomysłowo totalnie bez szaleństw. Summa summarum, moim zdaniem, nie oczekiwałem zbyt wiele i właśnie zbyt wiele nie dostałem. Piwo wypite i uchodzi już w zapomnienie - niestety. 

Moja ocena: 
Kolor: - 5
Piana: - 4
Zapach: - 7
Smak: - 5
Etykieta: - 5

Ocena końcowa: 5,48/10

sobota, 16 lutego 2013

DEGUSTATORNIA - Gdańsk

W kolejnym, drugim odcinku opowieści o trójmiejskich lokalach z dobrym piwem, kilka słów o pubie Degustatornia.

Browar mieści się w Gdańsku, na Starym Mieście, przy ulicy Grodzkiej 16.



Gdańska Degustatornia czynna jest codziennie w godzinach od 16.00 do 01.00.


Pub jest dwupoziomowy. Posiedzieć przy piwie i przekąskach można na parterze oraz w pomieszczeniu piwnicznym. Na parterze znajduje się bar, który ma do dyspozycji 16 nalewaków, z których w ciągłej pracy jest 12. 







Przez długi okres czasu, knajpa oferowała, szczerze mówiąc, średni asortyment, ale od momentu gdy pojawił się nowy kierownik - Wojtek, wszystko zaczęło zmieniać się na lepsze. Obecnie, w nalewakach prawie zawsze jest coś interesującego, w lodówkach także. Nie ma dnia, kiedy nie można by było się napić piw z naszych wiodących browarów rzemieślniczych, kontraktowych i restauracyjnych. Bardzo często, ostatnimi czasy mają tu miejsce premiery piwne. Ogólnie rzecz biorąc bar oferuje czołówkę polskiego piwowarstwa (Pinta, AleBrowar, Artezan, Widawa, Kormoran, Poivovaria i wiele innych). Dostępne także ciekawe piwa europejskie. 


To samo tyczy się oferty butelkowej, która jest coraz bogatsza. W tym temacie rządzi olsztyński browar Kormoran, jakkolwiek menadżer knajpy, robi wszystko, by coraz większy procent piw w lodówkach stanowiły piwa z browarów rzemieślniczych i restauracyjnych. 


Degustatornia w sumie oferuje około 100 miejsc siedzących, na dwóch poziomach. Poniżej kilka fotografii pomieszczeń parteru.




A tak przedstawia się poziom piwniczny:




Wystrój pubu typowo piwny. Na ścianach sporo powywieszanych sporo elementów birofilistycznych. Klimat typowo biesiadny. Człowiek pijąc piwo naprawdę czuje klimat piwny.





Za sprawą nowego managementu, sporo się dzieje w pubie. Jest wiele ciekawych promocji i akcji, takich jak:
- Piwo studenckie - codziennie jedno wybrane piwo z beczki, dla studentów za 5 PLN.
- Mega kufelek - codziennie każde piwo z beczki w kuflu o pojemności 1,0l za 15 PLN.
- Czarna Niedziela - w niedzielę, wszystkie ciemne piwa z beczki za 5 PLN.
- Litr Smakosza - codziennie można zamówić serie próbek sześciu piw z beczki, które w sumie dają 1,0l pojemności za 24 PLN.


Dodatkowo mamy:

- Wtorki z kośćmi - przed zakupem piwa z beczki rzucamy dwiema kośćmi. Ile wypadnie, tyle płacimy za piwo, czyli za każde piwo z beczki możemy zapłacić od 2 PLN do 12 PLN.
- Beer Pong - w każdą środę. Do wygrania ... piwo oczywiście.
- Rzemieślnicze czwartki -  w każdy czwartek, podpinana jest nowa beczka z piwem z browarów rzemieślniczych, kontraktowych i restauracyjnych - polskich i zagranicznych.

Oprócz piwa, w Degustatorni możemy się całkiem nieźle posilić. Do wyboru są snacki oraz przekąski typu chleb ze smalcem, metką, pastą rybną; dechy kiełbas, serów; pierogi i skrzydełka z kurczaka. Dostępne są także zimne i gorące napoje bezalkoholowe.

Degustatornia oferuje swoim klientom także karty stałego klienta:
- srebrna - Smakosz - przy zakupie każdego piwa, cena pomniejszana jest o 1 PLN. By ją otrzymać, koniecznym jest zebranie paragonów za zakupy (z okresu dwóch miesięcy) w Degustatorni na sumę 150 PLN
- złota - Degustator - przy zakupie każdego piwa, cena pomniejszana jest o 2 PLN. By ją zdobyć trzeba zebrać paragony z zakupów (z okresu dwóch miesięcy) w pubie na sumę 300 PLN.

W knajpie można dokonać rezerwacji stolika dzwoniąc na numer 888 728 272. Jedynym właściwie mankamentem lokalu jest fakt, że nie ma możliwości zapłaty kartami płatniczymi. Kto wie, może w przyszłości doczekamy się takiego udogodnienia.

Słowem końcowym, bardzo ciekawy lokal. Z dnia na dzień zmieniający się na lepsze. Dobre piwo i przekąski, sympatyczna obsługa, miła atmosfera. Pewnie nie raz jeszcze, Degustatornia zaskoczy miłośników dobrego piwa oferta i ciekawymi akcjami związanymi z naszym ulubionym trunkiem.

piątek, 15 lutego 2013

Kącik Piwnego Melomana - SODOM - Agent Orange

Jakże szybko te kolejne piątki nadchodzą. Dziś znowu piątek i znowu kilka słów o kolejnym albumie i znowu będzie bardzo ciężko. W obecnym odcinku Kąciku Piwnego Melomana album, który jest jednym z klasyków niemieckiego thrash metalu. Jedna z moich ulubionych płyt w kolekcji, album 'Agent Orange' supergrupy Sodom.

Album został nagrany i wydany przez SteamHammer/SPV w 1989 roku. Ja sam mam właśnie wydanie SteamHammer/SPV 84-7597 z 1989 roku. 


Skład Sodom na tym albumie to: Tom 'Angelripper' Such (bas i wokal), Frank 'Blackfire' Gosdzik (gitara) oraz nieżyjący już niestety Chris 'Witchhunter' Dudek (perkusja).


Album, jest w większości efektem mocnego zainteresowania Angelripper'a tematyką wojny w Wietnamie. Tytułowy 'czynnik pomarańczowy' to herbicyd rozpylany przez amerykańskie wojska na terytorium Wietnamu Południowego. Płytę otwiera tytułowy 'Agent Orange'. Utwór chyba specjalnie wybrany na początek, bo robi wielkiego smaka na kolejne. Drugi numer 'Tired and Red' to z jednej strony szybkość i złowrogość w początkowej fazie, w środkowej części nieco sentymentalne, spokojne gitary, po których cudowne riffy Blackfire w połączeniu z perkusją Dudka, doprowadzają nas do białości. Końcówka kawałka to znowu ten sam czas, co w pierwszej fazie. Jeden w moich ulubionych numerów na płycie. Zaraz po nim, do naszych uszu docierają dźwięki 'Incest', który szczególnie mi się podoba od połowy do końca, znowu za sprawą Blackfire, Dudka i Angelripper'a i jego bulgoczącego basu, którzy to tworzą super thrash'owy klimat. ten utwór, zawsze gdy go słucham, przywodzi mi na myśl, metalową grupę moich znajomych z Olsztyna, której nazwa to właśnie Incest. Następną kompozycją, która jest moim zdaniem, najlepszą na 'Agent Orange', to 'Magic Dragon'. Utwór rozpoczyna się rykiem lecących samolotów, z których to, amerykańscy żołnieże wystrzeliwują pociski z karabinów maszynowych w kierunku żołnierzy Wietkongu. Tuż za tym intrem mamy genialną grę Dudka na perkusji, ciężkie, posępne riffy Blackfire oraz dumne, pozbawione uczuć i litości, dźwięki basu Angelripper'a. Czad jaki pojawia się w środkowej fazie utworu, daje nam możliwość wyobrażenia sobie masakry, która miała miejsce na polu bitwy. Końcówka to fenomenalny wojenny cwał Angelripper'a, którego w tle wspomaga Blackfire, a czemu ton nadaje Dudek (fenomenalna 'perka'). 'Miszczostwo świata', jak mawia mój kumpel Tomek! Utworu tego powinni nauczać na lekcji muzyki w szkole podstawowej i powinni robić z niego praktyczną klasówkę, w każdym roku nauczania, w klasach od 1 do 6. 'Exhibition Bout', który pojawia zaraz po 'Magic Dragon', to kolejne genialne czady, mieszanka genialnych riffów i czadów. Siódmy numer na płycie, istny hit, czyli 'Ausgebombt', to bardziej punk'owy numer niźli thrash metalowy. Czad najwyższych lotów, ze świetną grą Angelripper'a oraz perkusją,Dudka, jakby wziętą ze stajni Formuły 1. Na płycie mamy także jeden cover, to ostatni numer 'Don't Walk Away' brytyjskiej grupy Tank.

Muzyka na płycie jest niesamowicie szybka i zarazem ciężka. Brzmienie także mi bardzo pasuje, naprawdę jest srogie. Może niezbyt czyste, ale przecież nie o to chodzi w thrash metalu najwyższej próby. Jednego, czego mi brakuje na tym albumie i w ogóle na wszystkich płytach Sodom, to drugiego gitarzysty. Myślę, że muzyka byłaby wtedy jeszcze bardziej wyraźna, mocna i groźniejsza, a płyta po prostu jeszcze lepsza.   

Płyty tej słucham już prawie ćwierć wieku i cały czas tak samo mnie miażdży i nie nudzi mi się, to także świadectwo jej genialności.

Ale, co tam będę więcej się o niej rozpisywał, jak i tak żadne słowa nie wyrażą tego, co wyrazić mogą dźwięki. Zapraszam wszystkich znajomych i przyjaciół na odsłuch na mojego 'chomika'. Album chroniony jest hasłem, które można uzyskać kontaktując się ze mną:

W przyszłym tygodniu natomiast, lekka zmiana klimatu. Co to dokładnie będzie? Zapraszam w przyszły piątek.

czwartek, 14 lutego 2013

Pivovaria - Koźlak

Przedstawiam piwo Pivovaria Koźlak



Zawartość ekstraktu: 16,5% wag.

Zawartość alkoholu: 7,5% obj.

Kolor: ciemny, miedziano-rubinowy, lekko mętny.

Zapach: palony, lekko słodki, wyraźne nuty karmelowe oraz suszonych owoców.

Smak: palonego słodu, lekko słodki, karmelowy, w tle delikatne owocki, średnia goryczka oraz bardzo delikatny alkohol.

Piana: kremowo-beżowa, niska, gęsta, dość szybko opada.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: około 4 tygodni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Mini Browar Radom - Pivovaria


Podsumowanie:

Kolejnym piwem, które chciałbym przedstawić jest Koźlak z radomskiej Pivovarii. Zimno, słota za oknem, więc to jedna z najlepszych pozycji na lutowy wieczór. Piwo ma bardzo ładną barwę, jest lekko mętne. Piana gęsta, ale niezbyt wysoka i niestety bardzo nietrwała. Zapach przyjemny, koźlakowy, mógłby być bardziej intensywny, ale i tak może się podobać. Smakowo wygląda podobnie. Wysycone na umiarkowanym, odpowiednim poziomie. Piwo jest dość treściwe. Etykieta zdobiąca butelkę Koźlaka, w stylu wszystkich piw z Pivovarii. Bez większej ekstrawagancji. Tło w kolorze ciemnego brązu, pasuje do gatunku piwa. Ogólnie rzecz biorąc, bardzo przyzwoity koźlak. Tej zimy, wypiję jeszcze pewnie parę razy.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 5
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 6

Ocena końcowa: 7,77/10

Cena: 6,20 PLN [DESPERADO - Gdynia-Witomino]