poniedziałek, 31 grudnia 2012

Szczęśliwego Nowego Roku 2013

Ostatni dzień roku 2012 powoli dobiega końca. Za kilkadziesiąt chwil powitamy nowy rok 2013. Chciałbym wszystkim moim znajomym i rodzinie, piwnym blogerom, właścicielom i pracownikom polskich browarów, hurtowni, sklepów, pubów oraz Wam moi drodzy czytelnicy, życzyć cudownego, szczęśliwego, pełnego dobrego piwa i piwnych uniesień Nowego Roku 2013. Niech się spełnią wszystkie Wasze marzenia, nie tylko te związane z piwem.

Pewnie wielu z Was przywita nowy rok nie szampanem vel różnego rodzaju winem musującym, a dobrym piwem. Ja sam dzisiejszy wieczór i noc spędzam popijając nasz ulubiony napój. W swoim blogu główną uwagę kładę na polskie piwo, jakkolwiek podczas Sylwestra, troszkę na przekór, będę raczył się głównie piwem zagranicznym.


* * * Szczęśliwego i wspaniałego Nowego Roku 2013 
dla Was wszystkich ! ! ! * * *

niedziela, 30 grudnia 2012

PINTA - Stare Ale Jare

Przedstawiam piwo PINTA Stare Ale Jare.



Zawartość ekstraktu: 14,0%.

Zawartość alkoholu: 5,0% obj.

Kolor: miedziano-czerwony, opalizujący.

Zapach: bardzo lekko palony, wyraźne nutki owocowe i delikatny karmel.

Smak: lekko słodki, lekko palony, wyraźnie owocowy, na finiszu bardzo przyjemna goryczka.

Piana: biało-beżowa, średnio wysoka, dość gęsta, dość szybko opada do półcentymetrowej otoczki.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Na Jurze dla PINTA


Podsumowanie:

Rok 2012 powoli już się kończy. Nieco ponad dzień pozostał i czas będzie nam witać rok 2013. Mijający rok jest już stary, ale na tyle jary, by nadal się nim cieszyć i korzystać z jego ostatnich chwil. Czym sobie te leciwe już momenty roku 2012 wypełnić? Myślę, że pasuje tu bardzo mocno degustacja piwa o nazwie, nomen omen, Stare Ale Jare z Browaru Pinta. Piwo już od jakiegoś czasu jest na rynku, jakkolwiek ja sam jakoś odkładałem jego degustację. No wiec, czy stare ale jest wciąż jare? Ano zobaczmy. Piwo ma przepiękną miedziano-czerwoną barwę. Piana niezbyt wysoka, ale przyjemnie gęsta, które niestety za szybko troszkę opada do kilkumilimetrowego otoczka. W zapachu wyraźnie atakują nas aromaty owocowe, lekka paloność oraz bardzo delikatny karmel. Przyjemnie bardzo pachnie. Smakowe wrażenia podobne do tych zapachowych. Także wyraźna owocowość i lekka paloność. Piwo jest delikatnie słodkie. Na finiszu mamy bardzo przyjemną, delikatną, ale dość długą goryczkę. Piwo jest delikatnie wysycone. Jest fantastycznie pijalne. Naprawdę przyjemnie się je pije. Mi bardzo smakuje. Etykieta ozdabiająca butelkę dostosowana prawidłowo do piwa. W stosunku do innych pintowych etykiet jest właśnie taka ... stara, kolorystycznie i graficznie. Dodatkowo ta cienka obwódka, której nie ma na innych piwach, przywodząca taki właśnie stary klimat. Podoba mi się bardzo. Ogólnie rzecz biorąc jestem miło zaskoczony i bardzo przyjemnie kończę jedne z ostatnich chwil w roku 2012. A nadmienić muszę, że nigdy za altami nie przepadałem. Naprawdę polecam spróbować.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 8
Zapach: - 8
Smak: - 9
Etykieta: - 10

Ocena końcowa: 8,71/10

sobota, 29 grudnia 2012

Łebskie

Przedstawiam piwo Łebskie.



Zawartość ekstraktu: brak danych.

Zawartość alkoholu: 5,6% obj.

Kolor: bardzo jasnozłoty, klarowny.

Zapach: wyraźnie słodowy z nutkami warzywnymi.

Smak: słodki, wyraźnie słodowy, w tle delikatne nuty warzywne.

Piana: bardzo niska, biała, średnio gęsta, bardzo szybko opada.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Witnica dla Łebskie Piwa s.c.



Podsumowanie:

Wracając dziś z Olsztyna do Gdyni, postanowiłem złożyć wizytę w jednym sklepie, w którym miałem pewność, że dostanę piwo, na które miałem wielką ochotę. Cóż to za specjał, za którym tak gnałem. Otóż proszę państwa, piwo, za którym tak mnie niosło do sklepu to zdobywca trzech prestiżowych złotych medali:

- Kulinarny Przewodnik - dla najsmaczniejszego piwa nad polskim morzem. Medal zdobyty miażdżącą większością głosów.
- Do Ryby Pij Łebskie - dla najlepszego regionalnego trunku bałtyckiego podawanego do ryby.
- Teraz Piwo - honorowy złoty medal, niestety nie wiadomo za co.

Nadmienić trzeba, że wszystkie te medale nie było łatwo zdobyć, konkurencja była bardzo silna. Dość tego, Łebskie Piwa, wszystkie, albo większość tych medali stworzyli sami i sami sobie je przyznali. Więc sami widzicie, że nie czekając dłużej musiałem szybko zakupić te fenomenalne piwo. Udało mi się i co ciekawe udało mi się także zakupić klony tego piwa w postaci Międzyzdrojowego i Sopociaka. Jestem przeszczęśliwy. Przejdźmy zatem do piwa. Piwo ma bardzo jasną barwę, za jasną jak dla mnie. Nie ma na etykiecie podanego ekstraktu, jakkolwiek ja obstawiam go na poziomie 12,5-13,0%. Na taki ekstrakt barwa nie oszołamia. Piana piwa niska i bardzo szybko znika. W zapachu i smaku dominuje miażdżący nozdrza słód oraz ... warzywka. Tak, tak, deemesik w łebskim się zadomowił. Piwo jest bardzo mocno wysycone i dość ciężko się je pije. Najmocniejszą stroną piwa jest jego opakowanie. Etykieta główna może się podobać, schludna, ładna kolorystycznie i graficznie. Kontra zawiera ciekawe marketingowe sentencje i informacje o tym, że kompozycję smaku ułożył Browar Witnica. Ciekawe to tym bardziej, że Łebskie Piwa szczycą się tym, że są kontraktowym browarem i sami układają receptury i warzą swoje piwo w Witnicy. No ciekawe to bardzo wszystko. Podsumowując. Naprawdę chciałem się bardzo mocno zaskoczyć tym piwem, w końcu złote medale do czegoś zobowiązują. Prawda jest jednak okrutna: kiepskie bardzo piwo, dziecinny i żenujący marketing i public relations. Piwo być może jest najlepszym trunkiem do ryby, ale śniętej. Zdecydowanie nie polecam!

Moja ocena: 
Kolor: - 6
Piana: - 4
Zapach: - 4
Smak: - 5
Etykieta: - 8

Ocena końcowa: 4,77/10

Cena: 4,50 PLN [ALKOHOLE TOAST - Gdynia-Centrum]

piątek, 28 grudnia 2012

Kącik Piwnego Melomana - AGNOSTIC FRONT - My Life My Way

Ostatnio wam obiecałem, że rok 2012 zakończymy z przytupem. Tak, jak powiedziałem, tak też czynię. Dziś więc coś bardzo skocznego, hard core'owego z USA. Jedna z moich ulubionych kapel gatunku. Proszę państwa, przed wami - Agnostic Front. Bardzo długo zastanawiałem się, która płytę opisać w KPM. Przez myśl przechodziły debiut, czyli 'Victim in Pan', trójka 'Liberty and Justice for ...', kontcertówka z 1989 roku, czyli 'Live at CBGB' oraz ostatnie dzieło chłopaków z Nowego Jorku, czyli 'My Life My Way'. Wybór padł na tę ostatnia pozycję. Dlaczego? Ano dlatego, że ten ostatni album, jest tak cudownie świeży muzycznie, tak bardzo energetyczny i tak przypominający mi tę grupę z lat 80-ych.

Album 'My Life My Way' został nagrany w 2011 roku i wydany przez Nuclear Blast. 


Skład na płycie to: Roger Miret (wokal), Vinnie Stigma (gitara), Joseph James (gitara), Mike Gallo (bas) oraz Pokey Mo (perkusja). Jak widzimy, główny człon grupy, czyli Roger i Vinnie, cały czas obecni w zespole.


Album otwiera genialny, ostry 'City Streets', który rozgrzewa nas do kilkudziesięciominutowej hard core'owej bitwy. Po ponad dwóch minutach zaczyna raczyć nas 'More Than a Memory', a zaraz potem, moim zdaniem najlepszy numer na płycie, 'Us Against the World'. Czwarty numer z kolei, czyli tytułowy 'My Life My Way', to miks melodyjnych i szybkich gitar oraz lekko pompatycznego śpiewu Rogera. Kolejne, niezwykle szybkie numer 'That's Life', 'Self Pride', oraz 'Until the Day I Die' przywodzą nam na myśl stary dobry Agnostic Front z czasów 'Cause For Alarm'. Reszta kawałków, to także stary dobry Agnostic Front. Na albumie mamy także jeden numer po hiszpańsku. Jest to 'A Mi Manera'. Ogólnie rzecz biorąc, ostatni album 'agnostików', to jeden wielki, fantastyczny czad. Ja sam po pierwszym przesłuchaniu, włączyłem sobie krążek ponownie i szalałem w swoim mieszkaniu, jakbym miał lat naście, a nie prawie czterdziechę na karku. 

Album wydany przez Nuclear Blast, jak na taki gatunek muzyki, jest dość dobrze nagrany. Chyba nawet lekko za dobrze. Mamy tu dobre brzmienie instrumentów, super dynamikę, fajnie uwypuklony wokal, jakkolwiek brakuje tu troszkę tej garażowości, którą tak bardzo uwielbiam. No, ale czasy się zmieniają, to i nagrywanie tego typu płyt, także ulega zmianie. To już nie te czasy, gdy z moim dobrym kumplem Grześkiem, słuchaliśmy hard core'owych płyt z winyli na niezniszczalnym sprzęcie Texaco u naszego super kumpla Borysa. To se ne vrati, jakkolwiek płyta i tak ma klimat i słuchanie jej to czysta przyjemność.

Nie jest to może album na potańcówkę sylwestrową, jakkolwiek fajnie zakończyć rok wyzwoleniem tkwiącej w nas energii za pomocą 'My Life My Way'.

Szaleńcze dźwięki tej super płyty, można posłuchać na browarnikowym 'chomiku':
A za tydzień, już w nowym roku, kilka słów o genialnej płycie, na której prym wiodą jeden z najlepszych polskich kompozytorów oraz piękna, temperamentna wokalistka Serdecznie zapraszam!

czwartek, 27 grudnia 2012

Sielskie Anielskie - Miodowe Lata

Przedstawiam piwo Sielskie Anielskie Miodowe Lata.



Zawartość ekstraktu: brak danych.

Zawartość alkoholu: 5,4% obj.

Kolor: złoty, klarowny.

Zapach: intensywny, wyraźne nuty miodowe, w tle nuty słodowe i warzywne.

Smak: słodki, wyraźne nuty słodowe, miodowe i warzywne.

Piana: kilkumilimetrowa otoczka.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,33l, brak info o zwrotności.

Producent: Browar Jagiełło dla Gospody Sielsko Anielsko w Lublinie


Podsumowanie:

Podczas ostatniej mojej wyprawy do Warszawy, zakupiłem sobie w sklepie Rodzinka-Bis kilkanaście piw, w tym kilka miodowych (wiecie, że ja akurat lubię dobre piwa miodowe). Jednym z takich piw było Miodowe Lata. Nazwa bardzo ładna, etykieta także, więc skusiłem się bez najmniejszego namysłu. Dziś nastąpiła degustacja i troszkę, a nawet bardziej mój entuzjazm upadł. Przeczuwałem zresztą to od początku, wiedząc, że producentem piwa jest Browar Jagiełło, a same Miodowe Lata pewnie są klonem Miodowego. Piwo ma złotą barwę i jest bardzo klarowne. Piana ... piany nie ma prawie. Zapach bardzo wyraźny, dominuje miód, który naturalnym raczej nie jest. Nieproszonym gościem aromatu jest DMS. Warzywka aż nadto wyczuwalne. Wrażenia w ustać podobne do tych z nozdrzy. Tu też mamy bardzo intensywny miód, warzywka oraz, na finiszu, tępą goryczkę. Piwo jest mocno wysycone. Najmocniejszym punktem Miodowych Lat, jest szata graficzna zdobiąca butelkę. Etykieta główna utrzymana w stylu ludowo-cepeliowym. Nie podobają mi się tylko te wklejone pszczoły, które atakują ludową deseczkę. Konkludując, piwo mi nie zasmakowało, wręcz odrzuciło i w kolekcji moich ulubionych 'miodniaków' się nie znajdzie. A Gospoda Sielsko Anielsko chyba powinna znaleźć lepszego partnera, który uwarzy dla nich znacznie lepsze piwo. 

Moja ocena: 
Kolor: - 6
Piana: - 1
Zapach: - 4
Smak: - 4
Etykieta: - 9

Ocena końcowa: 4,00/10

środa, 26 grudnia 2012

Witnica - Podpiwek Lubuski

Przedstawiam piwo Witnica Podpiwek Lubuski.



Zawartość ekstraktu: 4,5%.

Zawartość alkoholu: 0,0% obj.

Kolor: czarny, nieprzenikniony.

Zapach: intensywny, wyraźne słodowy, w tle nuty chlebowe, landrynkowe i karmelowe.

Smak: słodki, wyraźnie słodowy, w tle nuty landrynkowe, karmelowe.

Piana: brak.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 12 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Witnica


Podsumowanie:

Nadchodzi kres świąt. Mi zaczyna się uśmiechać buzia, gdyż przez cały okres wigilijno-świąteczny, byłem, można powiedzieć, zatrudniony w charakterze kierowcy, co spowodowało, że niezbyt miałem okazję napić się czegokolwiek zawierającego alkohol. Dziś sytuacja jest podobna, zaraz ruszam w krótką trasę, więc na ruszt rzuciłem sobie zimny Podpiwek Lubuski, tak po prostu, by ugasić pragnienie. Podpiwek z Witnicy ma ciemna bardzo, czarną wręcz, nieprześwitującą barwę. Piany nie stwierdzono. Znacznie lepsza jest chociażby w napojach, które w nazwie mają człon 'cola'. Porównując na przykład z Podpiwkiem Warmińskim, mamy sytuacje z cyklu 'niebo a ziemia'. Zapach bardzo intensywny, wyraźnie słodowy i słodki, z bardzo mocnymi, lekko męczącymi nutami landrynkowymi. W smaku bardzo podobnie. Tu słodycz gra główne role. Podpiwek straszliwie mocno jest wysycony. Nie powiem, że jest niesmaczny, bo spokojnie da się wypić i nawet gasi pragnienie. Jakkolwiek bardzo mocna słodycz i landrynkowość powodują, że następną degustację odkładamy na bliżej nieokreślony termin. Butelkę zdobi dość ładna etykieta, choć troszkę grafik chyba przesadził z warstwami i mamy tu nałożonych na siebie zbyt dużo elementów. Ogólnie rzecz biorąc, nawet dobre, ale konkurencja w postaci Podpiwka Warmińskiego, wygrywa dosyć miażdżąco. 

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 1
Zapach: - 6
Smak: - 5
Etykieta: - 7

Ocena końcowa: 5,55/10

wtorek, 25 grudnia 2012

Cornelius - Pszeniczne Cytryna

Przedstawiam piwo Cornelius Pszeniczne Cytryna.



Zawartość ekstraktu: 12,5%.

Zawartość alkoholu: 3,0% obj.

Kolor: bladożółty, mętny.

Zapach: intensywny, radlerowy, mocno cytrusowy.

Smak: intensywny, kwaśny, mocno cytrusowy, w tle goryczka cytrusowa.

Piana: biała, niska, dość gęsta, drobno pęcherzykowa, średni czas opadania.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Cornelius (Sulimar Sp. z o.o.)


Podsumowanie:

Zima za oknem, dobry czas na jakieś zimowe piwo, na przykład smakowitego portera bałtyckiego, lub jakieś christmas ale. Jakkolwiek patrząc na zimę dzisiaj, odwilż w pełni, sześć stopni ciepła, więc ja przekornie otworzyłem sobie coś na ciepłe dni, a mianowicie nowego pszenicznego radlera od Corneliusa. Po niebyt udanym Pszenicznym Banan, z lekkimi obawami podchodziłem do Pszenicznego Cytryna. Piwo ma bardzo ładną barwę i jest bardzo przyjemnie mętne. Piana niezbyt wysoka, ale dość gęsta i całkiem długo utrzymuje się w szkle. Zapach mocno cytrusowy, bez jakichkolwiek oznak typowych dla piw pszenicznych. Smak mocno cytrusowy, kwaśny z wyraźną cytrusową goryczką. Cornelius Cytryna jest bardzo mocno wysycone i dość treściwe. Niestety, na jego niekorzyść, przypomina bardziej cytrusowny napój gazowani, aniżeli piwo pszeniczne z dodatkiem soku cytrynowego. Etykiety zdobiące nowość sulimarową, typowe dla Corneliusa. Bardzo ładnie wszystko w tym temacie się prezentuje. Reasumując, Pszeniczne Cytryna nie zaskoczyło mnie jakoś. Nie jest może tak słabe jak wersja bananowa, ale też nie jest tak dobre jak Pszeniczne Gejpfrut, które moim skromnym zdaniem jest najlepszą owocową wariacją Corneliusa.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 6
Zapach: - 7
Smak: - 5
Etykieta: - 9

Ocena końcowa: 6,58/10

Cena: 4,50 PLN [SMAK - Gdańsk-Przymorze]

niedziela, 23 grudnia 2012

DIONIZOS - Tarnowskie

Przedstawiam piwo Dionizos Tarnowskie



Zawartość ekstraktu: 12,0%.

Zawartość alkoholu: 5,5% obj.

Kolor: złoty, opalizujący.

Zapach: słodowy z wyraźnymi nutami kukurydzianymi.

Smak: słodkawy, wyraźnie słodowy, wyraźne nuty kukurydziane, na finiszu delikatny alkohol.

Piana: biała, dość wysoka, średnio gęsta, drobno pęcherzykowa, dość szybko opada.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Krajan (wszystkie znaki na to wskazują) dla Dionizos Radom, które to dedykuje piwo dla Al.Capone Specjaliści od alkoholu z Tarnowa


 
Podsumowanie: 

Święta Bożego Narodzenia za pasem, Browarnik Tomek chyba był grzeczny, bo ostatnio Święty Mikołaj dostarczył sporo prezentów, jeszcze przed wigilią. Prezenty monotematyczne, ale mnie bardzo cieszące, bo piwne. Jednym z prezentów była dwa piwa Tarnowskie oraz firmowa podkoszulka z sieci sklepów Al.Capone z Tarnowa. Dziękuję Ci bardzo tarnowski Święty Mikołaju. Zatem zobaczmy, czym Gwiazdor mnie obdarował. Piwo ma złotą barwę i dość mocno opalizuje. Piana całkiem wysoka, dość gęsta, ale niestety szybko znika w szkle. No i teraz zajmijmy się zapachem i smakiem, gdzie pojawiają się - niestety - wysokie schody. W obu kwestiach dominuje słód i niestety DMS (dimetylosiarczek), który objawia się dość intensywnym zapachem kukurydzy i takimże posmakiem. Piwo jest dość słabo wysycone, z przykrością to stwierdzam. Za zaistniały stan rzeczy nie winię tarnowskiego Al.Capone, w końcu to tylko sieć sklepów monopolowych, która chce oferować swoim klientom produkt indywidualny, niespotykany nigdzie indziej. Nie winię także Dionizosa, który to dostał zlecenie na te piwo, choć winien chyba lepiej dobrać browar, który warzy dane piwo. Główna wina leży tutaj, po stronie producenta piwa. Największym plusem są etykiety piwa. Bardzo ładne graficznie, kolorystycznie, bogate w informacje. Bardzo fajnie, że butelka jest zwrotna. Oprawa Tarnowskiego bardzo mi się podoba, wnętrze już niestety mniej. Myślę, że jeśli sieć sklepów Al.Capone i Tarnów chcą mieć swoje dedykowane piwo, powinni chyba poszukać lepszego partnera browarniczego, gdyż piwo Tarnowskie, w obecnej formie, nie za bardzo zachwyca.

Moja ocena: 
Kolor: - 7
Piana: - 7
Zapach: - 4
Smak: - 4
Etykieta: - 9

Ocena końcowa: 5,13/10

sobota, 22 grudnia 2012

Zima w polskich browarach

Wczoraj rozpoczęła się astronomiczna zima. Za oknami naszych mieszkań, domów, biur, możemy podziwiać krajobraz przysypany śniegiem. Jest dość mroźno. W domach nas wszystkich, przygotowania do zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Do tegoż klimatu zaczęły dostosowywać się także polskie browary, wypuszczając sezonowe, zimowe piwa. 
 
Wśród tych piw mamy wybitnie świąteczne piwa, które charakteryzują się wysoką zawartością przypraw, takich jak: kardamon, imbir, goździki, cynamon i innych także. Takie typowo świąteczne piwa przygotowały dla nas Browar Kormoran, AleBrowar oraz kolaboranci Browar Kopyra & Browar Widawa. Przygotowali oni dla nas Świąteczne, Saint No More oraz Renifera. Piwo z Olsztyna dostępne było także w sezonie zimowym 2011/2012. Saint No More i Renifer to zupełne nowości, które także pojawiać się będę w latach przyszłych.


Pełne przypraw, sezonowe, limitowane piwo, przygotowała też Kompania Piwowarska. Należące do niej Tyskie Browary Książęce przygotowały piwo Książęce Korzenne Aromatyczne.
 

Na zimę, na mróz, swoje sezonowe piwo, uwarzył także rzemieślniczy browar Artezan z Natolina. Jakkolwiek, jest to troszkę inny pogląd na tę porę roku, gdyż popularne 'Jeże', uwarzyły piwo w stylu russian imperial stout o bardzo przyjemnej nazwie Дед Мороз (Dziadek Mróz). Jest to obecnie chyba, najmocniejsze piwo dostępne na polskim rynku (10% zawartości alkoholu). Ma rozgrzewać i raczyć pełnią smaku w mroźne, zimowe dni. 
 
Swoje zimowe, a właściwie grudniowe piwa, wypuściły browary z Czarnkowa i Ciechanowa. Czarnków uwarzył ciemne piwo Grudniowe na miodzie wrzosowym. Browar Ciechan uraczył nas, natomiast, luksusowym, bardzo długo leżakowanym (800 dni) Porterem Grudniowym.
 


Swoją zimową wariację na temat zimy, przygotowały także Browary Lubelskie - Perła. Piwo przygotowane w Lublinie, o nazwie Winter, zaskakuje barwą, walorami aromatycznymi oraz niecodziennym smakiem:
 
 
Zima, to także czas na grzańce. Ze swoim piwem tego typu przypomina nam się Grupa Żywiec i ich Tatra Grzaniec.  Swojego grzańca, o nazwie Grzaniec Łaski, przygotował, dla swoich klientów, także Browar Koreb.

 
Duża część browarów restauracyjnych, pewnie także przygotowała swoje świąteczne piwa, do których niestety nie udało mi się dotrzeć. W następnych latach, będę robił wszystko, by do zdobyć także i te. 
 
Bardzo mnie cieszy coraz większa liczba piw sezonowych w Polsce, szczególnie tych zimowych. Mam nadzieje, że w przyszłym roku, będzie ich jeszcze więcej, że browary jeszcze bardziej nas zaskoczą w tym temacie. Szczególnie zależy mi na tych piwach z dużym dodatkiem przypraw, które to bardzo mi się kojarzą z zimą, a szczególnie z Bożym Narodzeniem.

piątek, 21 grudnia 2012

Kącik Piwnego Melomana - ZIYO - Kolędy

Mamy dziś 21 grudnia 2012 roku. Majowie zrobili nam psikusa i końca świata nie ma. Możemy zatem cieszyć się i radować, a że Święta Bożego Narodzenia za pasem, więc dziś coś świątecznego. Album 'Kolędy' jednej z moich ulubionych polskich kapel, czyli Ziyo. Płyta została nagrana w 1992 roku i wydana przez Izabelin Studio, jako kaseta magnetofonowa. Po ponad dziesięciu latach, album został wydany, dzięki Metal Mind Productions, na CD.

Skład na płycie to: Jurek Durał (wokal, gitara), Wojtek Klich (gitara, wokal), Sławek Ujek (bas), Adam Prucnal (instrumenty klawiszowe) oraz Kris Krupa (perkusja). Gościnnie na albumie wystąpili także Edyta Bartosiewicz (śpiew) oraz Sławek Wierzcholski (harmonijka ustna).


Album zawiera takie świąteczne kolędy, jak 'Cicha Noc', 'Gdy Się Chrystus Rodzi', 'Lulajże Jezuniu', 'Dzisiaj w Betlejem', 'Przybieżeli do Betlejem' i wiele innych, znanych nam doskonale. Wszystko bardzo sympatycznie zaaranżowane na rock'ową nutę. Sporo w tym wszystkim mistycyzmu i magii. Naprawdę miło się tego słucha, szczególnie, gdy słońce już zajdzie, ciemność nas ogarnie, wtedy to płyta nabiera nowego wymiaru.


Wiem, że kolędy to nie są piosenki do słuchania na co dzień, jakkolwiek, płyty się przyjemnie słucha także nie tylko w Boże Narodzenie. Myślę, że utwory z tej płyty, będą miłym uzupełnieniem, wersji tychże piosenek znanych nam od małego. Naprawdę polecam posłuchać i poczuć ducha świąt, troszkę w innym wymiarze.

'Kolęd' według grupy Ziyo można, jak zawsze, można posłuchać na browarnikowym 'chomiku':
Za tydzień natomiast, dość ostro, z hard core'owych przytupem, wejdziemy w Nowy Rok 2013. Serdecznie zapraszam!

czwartek, 20 grudnia 2012

Książęce - Korzenne Aromatyczne

Przedstawiam piwo Książęce Korzenne Aromatyczne.



Zawartość ekstraktu: 13,5%.

Zawartość alkoholu: 5,0% obj.

Kolor: ciemnozłoty, opalizujący.

Zapach: niezbyt intensywny, mocne nuty goździkowe, imbirowe oraz cynamonowe, delikatne nuty owocowe.

Smak: mocne nuty imbirowe i goździkowe, lekkie nuty cynamonowe, w tle nuty słodowe oraz miodowe.

Piana: biała, wysoka, gęsta, drobno pęcherzykowa, średni czas opadania.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Kompania Piwowarska (browar w Tychach)




Podsumowanie:

Jako, że zima w Polsce już w pełni, wielkimi krokami zbliżają się Święta Bożego Narodzenia, dziś u mnie na blogu kolejne zimowe piwo. Tym piwem jest Książęce Korzenne Aromatyczne. Piwo te dostałem w prezencie od mojej ulubionej PR Consultant z agencji kosultingowej RC2, czyli od Marleny Żukowskiej (dziękuję Ci bardzo; prezent przedstawia zdjęcie pierwsze). Piwo te także zakupiłem w limitowanym czteropaku marki Książęce, podczas ogólnopolskiej akcji promocyjnej tejże marki. Tak, dałem się namówić przez studentów, ambasadorów marki. Książęce Korzenne Aromatyczne wyprodukowane w wersji limitowanej, o czym świadczy czerwona wstążka na głównej etykiecie. Jak limitowana jest ta wersja, wybaczcie, ale nie wiem. Czas więc zająć się tym limitowanym piwem. Piwo, jak na swój ekstrakt ma bardzo ładną barwę. Tu, od razu muszę nadmienić, że od piw zimowych oczekuję troszkę większej ekstraktywności, ale w przypadku opisywanego piwa, nie uznaję tego za wadę. Piana także może się podobać, jest dość obfita i dość długo utrzymuje się w szkle. Zapach jest przyjemny, choć niezbyt intensywny. Główne role w nim graja przyprawy, takie jak imbir, goździki oraz cynamon. W smaku jest podobnie, ale tu dodatkowo możemy wyczuć nuty słodowe i miód, które to pojawiają się w tle. Mi, osobiście, piwo smakuje, mimo faktu, że nie jest zbyt pełne. Wysycone jest na średnim poziomie. Butelkę piwa, jak inne z serii, ozdabiają bardzo gustowne i eleganckie etykiety. Najważniejsze informacje są zawarte. Podoba mi się bardzo. Jedyne, czego mi brak, to dedykowanego szkła. Do poprzednich piw z serii takowe były przygotowane i tu wydaje mi się, że powinna byc zachowana jakaś kontynuacja. No cóż, piwo nalałem do pokala od Ciemnego Łagodnego. Według mnie, najbardziej pasował. Ogólnie rzecz ujmując, jestem bardzo miło zaskoczony tym piwem i jeszcze nie raz do niego wrócę, aż do wyczerpania się limitu.

Moja ocena: 
Kolor: - 8
Piana: - 9
Zapach: - 7
Smak: - 7
Etykieta: - 10

Ocena całościowa: 7,58/10

wtorek, 18 grudnia 2012

Perła - Winter

Przedstawiam piwo Perła Winter.



Zawartość ekstraktu: brak danych.

Zawartość alkoholu: 5,0% obj.

Kolor: czerwono-rubinowy, klarowny.

Zapach: intensywny, główne nuty zapachowe to czarny bez i dzika róża.

Smak: słodko-kwaśny, wyraźne nuty czarnego bzu i delikatne dzikiej róży, na finiszu wyczuwalna bardzo delikatna goryczka.

Piana: biała z lekkimi odcieniami różu, wysoka, średnio gęsta, bardzo szybko opada.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 9 miesięcy.

Opakowanie: puszka 0,5l.

Producent: Browar Perła



Podsumowanie:

Kilka dni temu dotarła do mnie paczka z lubelskiej Perły. Paczka zawierała dwa piwa Perła Winter w puszcze, świecę o zapachu czarnego bzu, wazelinę do ust, także z aromatem czarnego bzu, rozgrzewacz do rąk, płytę CD z materiałami promocyjnymi i list. Za piwo i wszelkie inne gadżety chciałbym serdecznie podziękować. Teraz nadszedł czas na kilka słów o zimowej, sezonowej nowości z Browarów Lubelskich, czyli o Perle Winter. Piwo, lub raczej napój piwny, to 80%  piwa i prawie 20% soków z jabłek oraz czarnego bzu. Zawartość soku miała wielki wpływ na barwę piwa smakowego, które jest czerwono-rubinowe. Piana piwa, wysoka, ale niezbyt gęsta i bardzo nietrwała. W sferze aromatu oraz smaku dzieje się wiele. Piwne aromaty w ogóle nie wyczuwalne. Główne skrzypce grają tu czarny bez i dzika róża. W smaku jest podobnie, ale do tego dochodzi bardzo lekka goryczka, którą możemy wyczuć na finiszu. Piwo jest średnio wysycone, dla mnie odpowiednio. Jest dość treściwe. Pijąc Perłę Winter, w ogóle nie wyczuwa się w nim zawartości alkoholu i można ją traktować jako dobry napój gazowany. Piwo, napój piwny, wlany jest w puszkę (jest też wersja butelkowa), która jest w kolorach soku z czarnego bzu, w różnych jego odcieniach. Mamy tu łyżwiarza, skład piwa, info o unikalności Perły Winter (zgadzam się z tym w pełni - jest to bardzo unikalny trunek) oraz zachętę do spróbowania. Ładnie, ale beż żadnych fajerwerków. Podsumowując, Perła Winter to bardzo unikalny napój piwny, dedykowany na sezon zimowy (mi bardziej w zimowych piwach pasuje jednak przyprawowość i piernikowość), który jednak do mnie nie do końca trafia. Nie twierdzę, że jest złe, czy niesmaczne, ale po prostu to nie mój smak. Drugą puszkę dałem mamie i ciekawym jej opinii. Na dzień dzisiejszy, pod spodem moja, bardzo subiektywna, męska ocena piwa z dodatkiem soków.

Moja ocena: 
Kolor: - 8
Piana: - 6
Zapach: - 6
Smak: - 5
Etykieta: - 7

Ocena całościowa: 6,03/10

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Chwat - Miodowy

Przedstawiam piwo Chwat Miodowy.



Zawartość ekstraktu: brak danych.

Zawartość alkoholu: 4,0% obj.

Kolor: złoty, opalizujący.

Zapach: delikatny, landrynkowo-miodowy, w tle delikatne nutki słodowe.

Smak: słodki, landrynkowo-miodowy, w tle pojawiają się delikatne słodowe posmaki.

Piana: biała, bardzo niska, niebyt gęsta, bardzo szybko znika.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 12 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Na Jurze dla Galerii Alkoholi ze Starachowic


Podsumowanie:

Podczas jednego z grudniowych dni, postanowiłem się uraczyć pewnym miodowym piwem, którego nie miałem wcześniej okazji zdegustować. Tym piwem był Chwat Miodowy. Piwo warzone w browarze w Zawierciu dla Galerii Alkoholi w Starachowicach. Oczekiwania moje były duże, tym bardziej, że od dość dawna chciałem spróbować Chwata. Wiadomo: Piwo Chwat wszystkich brat! Okazało się jednak, że to ani nie brat, ani nie kuzyn, ani nawet nie dobry kumpel. Piwo ma dość ładną barwę, przyjemnie opalizuje. Piana Chwata nie zachwyca nas sobą. W zapachu jest delikatne, jakkolwiek wyczuć można tylko słodkie landrynkowe i miodowe aromaty. Gdzieniegdzie wyczuwalne nutki zbożowe. To samo tyczy się smaku. Piwo jest naprawdę słodkie, jakkolwiek słodycz bardziej cukierkowa, niźli miodowa. Chwat jest strasznie mocno wysycony, dużo za mocno. Mimo to, wypiłem całe. Najciekawsze jednak dopiero przed nami. Butelkę Chwata zdobią dwie, pełne wszędobylskiej żółci etykiety. O ile jeszcze, kontra ujdzie w tłoku, to etykieta główna to jedna wielka porażka. Graficznie, stylistycznie, kolorystycznie i ... ortograficznie. Tak, tak moi drodzy - ortograficznie. Na spodzie etykiety jest napisane 'TRADYCYJNIE WAŻONE'. Słowo 'ważone' na etykiecie winno chyba być napisane przez 'rz', no chyba że właściciele Galerii Alkoholi w Starachowicach, przed sprzedażą Chwata klientom, tradycyjnie stawiają je na wagę i ważą je, czym potwierdzają, że waga towaru brutto jest odpowiednia, taka, jaką zadeklarował sprzedający. Dla mnie to jednak porażka na całej linii. Słowem podsumowania, piwo bardzo średnie, opakowane w bardzo kiepskim stylu.

Moja ocena: 
Kolor: - 8
Piana: - 4
Zapach: - 5
Smak: - 4
Etykieta: - 2

Ocena końcowa: 4,90/10

Cena: 5,50 PLN [RODZINKA-BIS - Warszawa-Mokotów]

niedziela, 16 grudnia 2012

Widawa - Premium Lager

Przedstawiam piwo Widawa - Premium Lager.



Zawartość ekstraktu: 11,6% wag.

Zawartość alkoholu: 4,5% obj.

Kolor: złoty, lekko opalizujący.

Zapach: lekko słodowy, z wyraźnymi nutami chmielowymi, pięknie owocowymi, gdzie dominują cytrusy i mango.

Smak: słodowy, z wyraźnymi nutami chmielowymi, z których wyłania się przyjemna owocowość oraz lekka sosnowość, wyczuwalne także nuty kwiatowe, w tle subtelna, przyjemna goryczka.

Piana: biała, średnio wysoka, średnio gęsta, bardzo szybko znika.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: ok 4 tygodni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Widawa
 

Podsumowanie:

Będąc w Warszawie, nakupowałem sobie najróżniejszych piw, których, na obecną chwilę, nie jestem w stanie kupić w Trójmieście (podobno niedługo ma się.to zmienić). Jednym z takich było Widawa Premium Lager. Jako, że nie jestem wielkim fanem lagerów, dosyć długo odkładałem degustację. Niepotrzebne były moje obawy, gdyż piwo mnie bardzo mocno zaskoczyło. Premium Lager z Widawy ma bardzo ładną barwę. Do niej, niestety, nie zastosowała się piana, która jest najsłabszym punktem tegoż lag!era. Gdy zanurzamy nasze nozdrza do szkła, w którym nalane jest te piwo, uderza nas bardzo przyjemna woń. Aromat, który jest zdominowany przez chmiel i jego owocowość oraz nuty sosnowe. Naprawdę bardzo przyjemny, choć subtelny, delikatny, niezbyt nachalny. W smaku, podobnie jak w zapachu, pierwsze skrzypce grają nuty chmielowe. Niuanse owocowe i kwiatowe, po prostu fenomenalne. Do tego ta delikatna, bardzo przyjemna goryczka, która cudownie wieńczy doznania smakowe. Ta cudowna goryczka powoduje, że widawski lager ma bardziej wydźwięk pilsowy, niż lagerowy. Piwo jest dość mocno wysycone, ale mi to pasuje. Jest także treściwe. Butelkę widawskiego Premium Lagera zdobi prosta, ale jakże przyjemna w odbiorze etykieta, która przywodzi mi na myśl stare polskie kreskówki, z 'Bolkiem i Lolkiem' na czele. Nie wiem czemu, ale tak właśnie jest. Do tego zawiera dość bogate informacje. Wszystko pięknie skomponowane graficznie. Słowem podsumowania, muszę napisać, że Premium Lager, to najprzyjemniejszy i najsmaczniejszy lager, jaki dane mi było pic kiedykolwiek. Życzyłbym sobie, by większość polskich lagerów była na podobnym poziomie, wtedy na pewno były by częstszymi gośćmi w moim piwospisie.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 5
Zapach: - 9
Smak: - 10
Etykieta: - 10

Ocena końcowa: 8,87/10

Cena: 10,00 PLN [PO DRUGIEJ STRONIE LUSTRA (PDSL) - Warszawa-Praga]

sobota, 15 grudnia 2012

Bracki Rauchbock

Przedstawiam piwo Bracki Rauchbock.



Zawartość ekstraktu: 16,0%.

Zawartość alkoholu: 6,5% obj.

Kolor: rubinowy, lekko opalizujący.

Zapach: lekki wędzony, w tle delikatny karmel oraz suszone owoce oraz niestety bardzo lekkie nuty metaliczne.

Smak: wytrawny, pełen suszonych owoców, w tle wyraźna, aczkolwiek niezbyt mocna nuta wędzona oraz lekkie nuty karmelowe, na finiszu lekka przyjemna goryczka oraz bardzo delikatny alkohol.

Piana: kremowo-beżowa, dość wysoka, gęsta, drobno pęcherzykowa, średni czas opadania.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 9 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Bracki Browar Zamkowy


Podsumowanie:

Minął już ponad tydzień od premiery piwa zwycięzcy Konkursu Piw Domowych Birofilia 2012, czyli Rauchbocka uwarzonego według receptury Andrzeja Milera. Napięcie przedpremierowe i popremierowe już lekko opadło. Zatem na spokojnie, ja także dzisiaj podjąłem się degustacji tego piwa, z butelki, bo wersję z beczki było mi dane skosztować już w dniu premiery. Wersja beczkowa bardzo mi zasmakowała, mimo faktu iż nigdy nie byłem wielkim fanem piw dymionych. Rauchbock, który degustowałem dziś, ma bardzo ładną barwę. Piana piwa także bardzo przyjemna i piwo nalane do dedykowanego szkła, naprawdę raczy nasz zmysł wzroku. Zapach delikatny i miły, wyraźnie wędzony, choć nienachalnie. Niestety, w aromacie można wyczuć także delikatne nuty metaliczne. Co ciekawe, w wersji beczkowej, ani ja, ani moi kompani wyprawy na premierę Grand Championa 2012, nie wyczuli. Smak bardzo ciekawy. Wędzoność wyczuwalna w silniejszym stopniu niż w aromacie, choć i tak nie ma tu jej jakoś strasznie dużo. Do tego dochodzą przyjemne nuty smakowe suszonych owoców i karmelu. Finisz to delikatna goryczka i bardzo delikatny alkohol. Mimo zawartości ekstraktu na poziomie 16%, w piwie nie ma dużej pełni smaku, jest wręcz ona średnia, jakkolwiek piwo naprawdę smakuje i przyjemnie się je pije. Piwo jest dość mocno wysycone, chyba zbyt mocno. Szata graficzna na butelce Brackiego Rauchbocka bardzo ładna kolorystycznie i graficznie. Wszystko wygląda bardzo dostojnie, elegancko, po prostu przykuwa wzrok. Kontra bogata w najważniejsze informacje. Do piwa, dodatkowo przygotowany dedykowany pokal, nazywany snifterem. Naprawdę piękne szkło, choć z jedną, delikatną wadą. Podstawa szkła źle wyprofilowana i pokal się chybocze na płaskiej powierzchni. Podsumowując, bardzo przyjemne, delikatne i smaczne piwo. Nie mam pewności, czy nie uwarzono na konkurs w Żywcu czegoś lepszego, ale wiem, że ja sam z tego wyboru jestem zadowolony. Mam nadzieję, że Rauchbock Andrzeja Milera, spowoduje że piwa dymione będą bardziej popularne wśród smakoszy piwa i bardziej widoczne na naszym rynku. Ważna informacja to taka, że mi bardziej smakuje wersja z beczki, niźli z butelki i jeśli ktoś ma jeszcze okazję napicia się tego piwa z beczki, to bardzo zachęcam.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 8
Zapach: - 7
Smak: - 7
Etykieta: - 10

Ocena całościowa: 7,74/10 

Cena: 4,59 PLN [ALMA - Gdynia-Redłowo]