sobota, 25 lipca 2020

Chmielowa współpraca na linii Brovarnia i PolishHops

Ostatnio, w gdańskiej Brovarni, spotkałem się z tamtejszymi piwowarami: Bartkiem Nowakiem i Emilem Bugała i porozmawiałem z nimi trochę na temat polskich odmian chmieli oraz współpracy gdańskiej Brovarni z PolishHops. Serdecznie zapraszam na projekcję.

czwartek, 23 lipca 2020

Z wizytą w Browarze Pinta w Wieprzu (warzenie jubileuszowego A'la Grodziskiego)

Na początku lipca, a dokładnie siódmego dnia tego miesiąca, wybrałem się na Żywiecczyznę, gdzie na zaproszenie ekipy Browaru Pinta, miałem okazję zwiedzić browar pionierów polskiego piwowarstwa rzemieślniczego oraz wziąć udział w wiekopomnym wydarzeniu, czyli warzeniu jubileuszowego A'la Grodziskiego.

Zacznijmy od browaru. Browar Pinta, w zeszłym roku, przestał być tylko browarem kontraktowym i przeszedł na swoje. Browar zlokalizowany jest tuż za rogatkami Żywca, w przylegającej miejscowości Wieprz. Mieści się w specjalnej strefie ekonomicznej, przy ulicy Przemysłowej 4. 


Co ciekawe, na rogatkach Żywca, z ogrodzenia browaru w Żywcu, ekipa tego arcyksiążęcego przedsiębiorstwa, może podziwiać, jak nasi rzemieślnicy warzą i wprowadzają na rynek piwa ze swojej stałej oferty oraz premierowe piwa. Nie jest tajemnicą poliszynela, że pracownicy żywieckiego browaru, po skończonej zmianie, idą do knajp by napić się piwa z ... Browaru Pinta.

Budynek z zewnątrz, być może nie oszołamia i wpisuję się w inne budowle przemysłowe znane nam ze wszelakich stref ekonomicznych, rozsianych po terenie całej Polski. Jakkolwiek wewnątrz, to już naprawdę bardzo przyjemnie i nowocześnie urządzone przedsiębiorstwo, choć nieco surowe, dzięki betonowym ścianom. Tuż po wejściu do środka, wszystkich gości browaru wita niewielki, ale bardzo ładnie urządzony i bogato zatowarowany sklep firmowy. W sklepie można kupić wszystkie piwa Pinty z aktualnej oferty i to w takich cenach, że chciałoby się mieszkać przy tym sklepie. Do tego cała masa szkła firmowego, odzież (koszulki i czapki z daszkiem) oraz akcesoria. Wszystko na wielki plus.


Przechodząc obok sklepu można wejść do serca browaru, czyli warzelni, pomieszczenia ze zbiornikami fermentacyjno-leżakowymi, rozlewni oraz magazynu i pomieszczeń socjalnych. Można także schodami lub ... windą (taką widziałem tylko w jednym browarze, w Pjongjangu) dostać się na pierwsze piętro, gdzie się biura browaru, kantyna, sala konferencyjna, pomieszczenia socjalne oraz magazyny słodu, chmielu, drożdży, chemii, etykiet. Dodatkowo, drzwi windy ozdobione są różnego rodzaju naklejkami przyjaciół browaru. Jest między innymi naklejka Browarnika Tomka.

Zajmijmy się sercem browaru. Warzelnia, bo o niej mowa, jak wspomniałem wyżej, mieści się na poziomie zero, choć można ją podziwiać także z balkonu na pierwszym piętrze. Trzynaczyniowa warzelnia o wybiciu 50 hektolitrów, pozwala na ciągłe warzenie, na trzy zmiany, co pozwala na zapełnienie największych zbiorników fermentacyjno-leżakowych (150 hektolitrów) w cyklu dwudziestoczterogodzinnym. 






Obok warzelni mamy pomieszczenie z kilkunastoma zbiornikami fermentacyjno-leżakowymi różnej objętości. Największe, jak wspominałem wyżej, mają 150 hektolitrów. W tych największych dojrzewa koń napędowy browaru, czyli Atak Chmielu.




Z leżakowni, idzie się wprost na rozlew, który w dniu mojej wizyty był wyposażony tylko w linie do butelek, jakkolwiek linia rozlewnicza puszek już stała gotowa do montażu. Akurat trwał rozlew innej dojnej krowy browaru, czyli Pierwszej Pomocy. Co interesujące i zadziwiające trochę dla mnie, to w przypadku zamontowanej linii rozlewniczej z browarze, butelki najpierw są etykietowane, a dopiero potem następuje rozlew piwa.







Spakowane, w kartony, butelki wędrują prosto do magazynu, umiejscowionego tuz obok rozlewu.


Obecnie, roczne możliwości Browaru Pinta, to około 20 tysięcy hektolitrów rocznie, co jak na polskie browary rzemieślnicze, jest ilością ogromną. Jedna czwarta tejże objętości, to Atak Chmielu, który jest najchętniej kupowanym piwem browaru. Kolejne pod względem ilości sprzedaży, to Pierwsza Pomoc, A ja pale Ale oraz Modern Drinking. 


Browar, jak sami widzicie, naprawdę duży, nowoczesny i dobrze rozplanowany, a tuż obok powstaje drugi, w którym warzone będą piwa, które potem będą lądowały w beczkach. 

Wizyta w Wieprzu, to nie tylko możliwość poznania browaru i jego możliwości, ale przede wszystkim okrągły, dziesięcioletni jubileusz uwarzenia prapiwa rzemieślniczego, czyli A'la Grodziskiego, który ekipa Pinty (wtedy jeszcze nie) wraz z Andrzejem Sadownikiem, uwarzyła w Browarze Grodzka 15. Tego dnia, założyciele oraz reszta ekipy Browaru Pinta, zaprosili do Wieprza nie tylko mnie, ale także resztę czołówki polskiej vlogo- i blogosfery, jednego z twórców pierwszego A'la Grodziskiego Andrzeja Sadownika wraz z małżonką oraz ludzi, którzy współpracują z browarem na płaszczyźnie mediów tradycyjnych i nowoczesnych oraz public relations. My wszyscy, oprócz zwiedzania browaru, mieliśmy okazje uczestniczyć w tym wiekopomnym wydarzeniu, podczas którego mogliśmy posłuchać o samej inicjatywie wskrzeszenia piwa grodziskiego, pokazaniu go szerszej publice, zamiłowaniu twórców odnośnie do tego trunku, a także posmakować tego sprzed dziesięciu lat i ostatniego piwa grodziskiego, które Andrzej Sadownik uwarzył w swojej domowej karierze oraz kilku innych, które Browar Pinta uwarzył na przestrzeni ostatnich kliku lat. 









Co w tej degustacji było najbardziej zaskakujące i najfajniejsze zarazem, to fakt, że dziesięcioletnie grodziskie z Grodzkiej 15 okazało się najlepsze. Jakby czas go w ogóle nie naruszył. Intensywny aromat, smak i brak oznak zepsucia. Dziwi to tym bardziej, że zostało uwarzone w browarze restauracyjnym i rozlane w warunkach, które bardziej przypominają piwowarstwo domowe. Reszta grodziskich? Hmm, no trudno napisać coś o nich więcej, niż tylko to, że się je skosztowało. 

W trakcie tego spotkania, przestawiony został także, w formie plakatu, wygląd A'la Grodziskiego, które się akurat warzyło. Na plakacie tym, wszyscy, którzy przybyli do Wieprza, mieli okazje złożyć swoje jubileuszowe autografy. 



Premiera jubileuszowego A'la Grodziskiego, ma odbyć się na początku sierpnia. Ja już nie mogę się doczekać tego piwa. Tak wspaniałe wydarzenie, może przynieść tylko same dobre doznania podczas degustacji. 

Jak widać, oprócz wizyty w browarze i udziału w warzeniu, spotkanie w Wieprzu, to także okazja to spotkania się z ludźmi, który po prostu kochają piwo, a wiadomo nie od dziś, że ... piwo to ludzie. 











Kończąc wpis, muszę przyznać, że czas spędzony w Browarze Pinta, z ekipą browaru, polską śmietanką blogosfery i wszystkimi osobami współpracującymi z browarnikami z Żywiecczyzny, był dla mnie czasem wyjątkowym, bardzo mile spędzonym i niezapomnianym. Za to, za dobre piwo, wspomnienia i fajną zabawę chciałbym Wam wszystkim podziękować. Do następnego razu! Wasze zdrowie!

wtorek, 9 czerwca 2020

Z wizytą w Browarze Amber w Bielkówku

Bielkówko, to niewielka wioska w powiecie gdańskim, w gminie Kolbudy, którą od centrum Gdańska dzieli jakiś 20 kilometrów. To w tej wiosce znajduje się najstarszy i największy browar w aglomeracji trójmiejskiej. Mowa oczywiście o Browarze Amber, który mimo swego umiejscowienia w niewielkiej wiosce, kilka kilometrów za obwodnicą Trójmiasta, to przez większość gdańszczan i miłośników piwa z grodu Jana Heweliusza, traktowany jest jak ich własny gdański browar. 


Do Browaru Amber, wybierałem się od kilku lat, czyli od czasu gdy włodarze browaru, a w szczególności Marek Skrętny, Dyrektor Marketingu, zaprosili mnie w swoje podwoja. Różne czynniki na przeciągu tych kilkudziesięciu miesięcy sprawiły, że moja wizyty w Bielkówku, doszła do skutku, dopiero na początku czerwca tego roku. 


W dniu mojej wizyty, pogoda na trasie oraz w samym Trójmieście i okolicach, okazała się łaskawa. Świeciło słońce i było bardzo ciepło, dzięki czemu, wizyta w browarze była jeszcze bardziej przyjemna. W sumie, tego dnia, w Browarze Amber spędziłem prawie cztery godziny, nie nudząc się ani przez chwilę. Moja odwiedziny podzielone były na dwie części, czyli na wycieczkę po browarze oraz wywiad z Markiem Skrętnym w biurowcu przedsiębiorstwa. 




Historia browaru Amber sięga roku 1993. Wtedy to Andrzej Przybyło, miejscowy rolnik, widząc upadek gdańskiego browar we Wrzeszczu, postanowił, że sam będzie kultywował gdańskie tradycje warzenia piwa. Z tejże idei narodził się właśnie Browar Amber. Na początku swego istnienia, w roku 1994, był to niewielki browar, z małą warzelnią i sześcioma zbiornikami fermentacyjno-leżakowymi oraz dziewięcioma poziomymi zbiornikami leżakowymi. Jakkolwiek, wraz z rozwojem działalności, nieustającym budowaniem marki i rozszerzaniem obszaru sprzedaży, browar szybko się rozbudował i dziś jego moce produkcyjne to 200.000 hektolitrów rocznie. 

Jednym z pierwszych piw warzonych w Bielkówku był Amber Mocny Red, który cały czas jest w ofercie browaru, nieustannie ciesząc swoich fanów swym niezmiennym od lat smakiem. 


Na przestrzeni lat, można powiedzieć, że kilka piw uwarzonych w Bielkówku, było swoistymi kamieniami milowymi w historii Browaru Amber. Zaliczyć do nich możemy tak znane marki, jak Koźlak z 2003 roku, Żywe z 2004 roku, Grand Imperial Porter z 2008, czy pierwsze piwo z serii Po Godzinach, czyli Koźlak Pszeniczny, który pojawił się na rynku z 2015 roku i zapoczątkował otwarcie się browaru na nową falę. 

Obecnie w stałej ofercie browaru, znajdują się takie pozycje jak: Amber Chmielowy (pils), Amber Naturalny (jasny lager), Johannes (jasny mocny lager - wspólna inicjatywa browaru i Muzeum Miasta Gdańska), Złote Lwy (jasny lager), Żywe (jasny lager niepasteryzowany), Koźlak (Bock), Pszeniczniak (Hefeweizen), Grand Imperial Porter (porter bałtycki), Grand Imperial Porter Chili (porter bałtycki z dodatkiem chili), APA (American Pale Ale), Czarny Bez (lager z sokiem z kwiatów czarnego bzu) oraz ostatnia nowość, czyli Bezalkoholowe IPA (piwo bezalkoholowe chmielone pięcioma odmianami chmielu Cascade, Sabro, Citra, Sybilla i Marynka). 



Wkraczając na rynek odbiorców piwa rzemieślniczego, nowofalowego, Browar Amber zdecydował się powołać nową markę Po Godzinach, pod którą oferuje swoim klientów piwa nowofalowe. Większość z nich warzone jest tylko raz, w niewielkiej ilości, a mianowicie tylko 200 hektolitrów. W tejże serii powstało już 20 różnych piw. Oto one: Koźlak Pszeniczny, Altbier, AIPA (American India Pale Ale), IPL (India Pale lager), Marcowe, Cherry Milk Stout, Red IPA, Apple Wheat, Barley Wine, Stout, Saison na Madagaskar (Saison), RIS (Russian Imperial Stout), Hippyskus (lekki jasny lager z dodatkiem hibiskusu), Double IPA (Double India Pale Ale), Rabarbeer (Hefeweizen z dodatkiem soku z rabarbaru), Bezalkoholowe z Rabarbarem (piwo bezalkoholowe z dodatkiem rabarbaru), Juicy Summer (New England India Pale Ale), Summer End Ale (summer ale z jarzębina i żurawiną), Śliwka na Bocku (Rauchbock z dodatkiem śliwki szydłowskiej i suskie sechlońskiej) oraz Barley Dessert (barley wine z daktylami). 

Wszystkie powyższe piwa warzone są przez dwóch piwowarów: Pawła Kozicę oraz Romana Kotlewskiego. 

Warząc swoje piwa, Browar Amber korzysta ze słodu otrzymanego z własnego jęczmienia, który uprawiany jest na polach wokół browaru. Browar, jak mogliście usłyszeć posiada stację propagacji drożdży, zarówno do piw dolnej, jak i górnej fermentacji. Chmiel polski dostarcza Paweł Piłat z PolishHops, a odmiany zagraniczne, pochodzą z innych źródeł. Inne dodatki, takie jak sok z czarnego bzu, rabarbar, jarzębina i inne, dostarczane są przez lokalnych dostawców.

Głównym rynkiem zbyty Browaru Amber jest Trójmiasto i województwo pomorskie, jakkolwiek piwa browaru są także szeroko dostępne w innych regionach Polski, a także są eksportowane do wielu krajów, między innymi do USA i Kanady. 

Browar Amber co roku (w 2020 jednak chyba się nie uda) organizuje w Gdańsku Amber Fest, który jest swoistego rodzaju gdańską odpowiedzią na Oktoberfest. Tego dnia na olbrzymim terenie wokół "Bursztynka" (gdański stadion) rozstawiane są namioty biesiadne, stosika serwujące piwo, przekąski ciepłe i zimne i przez kilka godzin trwa wesoła piwna impreza. Amber Fest jest potomkiem Koźlaków Bielkowkisch, która to coroczna impreza, odbywała się się w Bielkówku, na okolicznych polach wokół browaru.

W trakcie wizyty po browarze, oprócz Marka, towarzyszył mi Paweł Kozica, czyli jeden z dwóch piwowarów Browaru Amber, który w browarze jest od samego początku, czyli od roku 1993. Poniżej zapraszam was na filmową eskapadę po browarze. Paweł zdradzi, między innymi, szczegóły wyposażenia warzelni, tego jak w browarze warzy się piwo, a także o stacji propagacji drożdży i samych drożdżach.


Na drugim filmie, poniżej, możecie zobaczyć mój wywiad z Markiem Skrętnym, podczas którego miałem okazję skosztowania najnowszego piwnego dziecka Browaru Amber, czyli Bezalkoholowego IPA, a także troszkę podpytałem Marka o samą ideę piw bezalkoholowych i jak do tematu odnosi się Browar Amber, a także o plany na najbliższą przyszłość. Ten film nagrywany był dwa razy, ale o wszystkim dowiecie się z projekcji. 


Poniżej zamieszczam trochę zdjęć z browaru, jako uzupełnienie do powyższych filmów.

Warzelnia

 Po lewej kocioł warzelny

Kadź osadowa (whirlpool)

 Kadź zacierna (190 hektolitrów)



Kadź filtracyjna





Zbiorniki fermentacyjno-leżakowe (nowsze, z 2000 roku) - 1250 hektolitrów każdy



Część linii rozlewniczej

Coś dla birofilów - magazyn etykiet



Magazyn

Widoczny na ostatniej fotografii magazyn, jest fantastycznie skonstruowany. Otóż wszystkie pojazdy (samochody dostawcze, tiry i inne) wjeżdżają do środka magazyny i tam się rozładowują i tam tez następuje załadunek. Wszystko dzieje się pod dachem, dzięki czemu, nawet w trakcie najgorszej pogody (deszcz, śnieżyca, ostry mróz), wszystko odbywa się w komfortowych warunkach.

Jak widzicie, Browar Amber to fantastyczne miejsce, gdzie super ludzie warzą dobre piwo. Mimo, iż mój pobyt w browarze był dość długi, to i tak wyjeżdżać z tego miejsca się nie chciało, no dzięki tej wizycie, jestem pewny, że była to moja pierwsza, ale nie ostatnia wizyta w Bielkówku. Wierzę (nie tylko ja), że w tym roku będzie jeszcze kilka okazji by zawitać do browaru, skosztować warzonych tam piw, a także, po raz kolejny, przygotować dla was ciekawą relację. Na tym kończę ten odcinek i życzę wam "Na zdrowie!".