Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WFDB 2012. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WFDB 2012. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 16 października 2012

Kormoran - Cerevisia Marcialis

Przedstawiam piwo Kormoran Cerevisia Marcialis.



Zawartość ekstraktu: 14,5%.

Zawartość alkoholu: 6,8% obj.

Kolor: miedziano-bursztynowy, klarowny.

Zapach: lekkie nuty słodowe, wyraźne nuty karmelowe i winne.

Smak: nuty prażonego słodu, mocne nuty karmelowe i winne, w tle bardzo ledwo wyczuwalna goryczka oraz dość wyraźny alkohol.

Piana: kremowa, wysoka, średnio gęsta, dość dziurawa, średni czas opadania, zostawia miłe osady.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Kormoran


Podsumowanie:

W związku z tym, że w ostatnich dwóch wpisach, zdałem relację z Warmińskiego Festiwalu Dziedzictwa Browarniczego (część I oraz część II), to dziś postanowiłem opisać piwo, które zostało uwarzone specjalnie na tę imprezę, a chodzi tu o Cerevisia Marcialis. Nazwa piwa nawiązuje do piwa marcowego, warzonego kiedyś w Braniewie, które właśnie nosiło nazwę Cerevisia Marcialis. Więcej o tym można przeczytać tutaj. Abstrahując od tego, jaką reprezentację miał Browar Kormoran podczas tego festiwalu, to wielka mu chwała za to, że postanowili coś uwarzyć specjalnie na tę imprezę. Piwo Cerevisia Marcialis to w zamyśle piwo marcowe, którego parametry (ekstrakt i zawartość alkoholu) jednak nie mieszczą się w widełkach piw marcowych. Piwo ma bardzo ładna barwę, adekwatną dla piw marcowych. Piana ... no tu już jest troszkę gorzej. Jest ona dość dziurawa i moim skromnym zdaniem za szybko opada. Zapach to głownie mocne nuty karmelowe i winne, przeplatane lekko prażonym słodem. W smaku piwo jest wyraźnie karmelowe i wyraźnie winne i do tego dość słodkie. Muszę przyznać, że za słodkie. Goryczka jest wyczuwalna na minimalnym poziomie, a dodatkowo przykrywają je nuty alkoholowe. Piwo jest wysycone na poziomie średnim, myślę, że ciut wyższe byłoby bardziej optymalne. Piwo jest dość mocno treściwe. Butelkę piwa festiwalowego ozdabiają bardzo ładne etykiety, w typowym dla Kormorana stylu. Mi się bardzo podobają. Takie przywołujące dawne lata, warmińskie czasy. Jak zwykle kontra zawiera najważniejsze informacje. Ogólnie rzecz biorąc, wszystko bardzo schludne. Podsumowując, nie jest to piwo złe, jest nawet dobre, ale do rasowego marcowego piwa jeszcze sporo brakuje.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 5
Zapach: - 6
Smak: - 6
Etykieta: - 10

Ocena całościowa: 6,61/10 

Cena: 5,20 PLN [THOMSON - Olsztyn-Piłsudskiego 54]

poniedziałek, 15 października 2012

Warmiński Festiwal Dziedzictwa Browarniczego - część II

Wczoraj, zamieściłem pierwszą relację z Warmińskiego Festiwalu Dziedzictwa Browarniczego z Olsztyna, dziś czas na drugą, niestety ostatnią, część. W poprzednim wpisie opisałem pokrótce to, co działo się w salach olsztyńskiego amfiteatru, dziś, to co miało miejsce na rynku starego miasta, w okolicach dawnego ratusza.
 
A wokół ratusza mogliśmy zobaczyć szereg kramów z lokalną żywnością, stoiska piwowarów domowych, stoiska browarów Kormoran oraz Koreb, a także stoiska ze sztuką regionalną. Był także Warmiński Browar Parowy, w którym warzono 150 litrów piwa. Dla wielu zwiedzających była to największa atrakcja.
 
 
Reprezentacja piwowarów domowych podczas festiwalu, to między innymi Browar Jaroty. Chłopaki, między innymi Daniel Duda - zwycięzca żywieckiego Konkursu Piw Domowych Birofilia w 2010 roku w kategorii milk stout, w koszulkach PSPD warzyli piwo Harcerskie, rozdawali etykiety własnych piw i opowiadali o swojej pasji, odpowiadali na pytania i częstowali swoimi piwami zwiedzających.
 

Wraz z Browarem Jaroty, piwo harcerskie warzył Bogdan Sadowski, znany szerzej jako 'Bocian', właściciel nieistniejącego już sklepu Piwa Regionalne, który się mieścił w Olsztynie na ulicy Wilczyńskiego. Wielka szkoda, że sklepu już nie ma. To było zupełne nowum w Olsztynie. Kto wie, może kiedyś 'Bocian' znowu coś podobnego otworzy, na co liczę po cichu. 
 

Swoim piwem częstowali także chłopi bosy z Warmińskiego Stowarzyszenia Chłopów Bosych. Co ciekawe, mimo niezbyt sprzyjającej aury, chłopi byli naprawdę na boso. U jednych ludzi fakt ten wywoływał uśmiech i podziw, a u innych politowanie. Serwowane przez chłopów bosych piwo, było bardzo smaczne. Żałowałem tylko, że nie można go sobie zakupić, było dostępne tylko do degustacji na miejscu. 
 

Oczywiście na festiwalu nie mogło zabraknąć stoiska browaru ziemi warmińskiej, czyli Browaru Kormoran. Niestety, Browar Kormoran bardzo mocno mnie zawiódł. Przy okazji takiego festiwalu, wydaje mi się, że powinien on odgrywać główną rolę. Jego stoisko, a nawet stoiska, winny być największe, najbardziej okazałe i najbardziej eksponowane. Myli się ten, kto myśli, że tak właśnie było. Stoisko Kormorana było małe, niezbyt okazałe. Dostępny był tylko jeden kranik z piwem, do tego można było kupić piwa w butelkach. Ceny piw butelkowych, jak na tego typu festyn, moim zdaniem, przesadzone. 14 złotych za Portera Warmińskiego, to dla mnie cena nie do zaakceptowania. Zresztą sami zobaczcie na fotografię poniżej i odpowiedzcie sobie na pytanie, czy największy browar na Warmii, podczas takiego festiwalu, nie powinien sprzedawać swojego piwa w bardziej atrakcyjnych cenach?
 
 
To, czym mnie Browar Kormoran bardzo miło zaskoczył, to piwo festiwalowe, którym jest Cerevisia Marcialis. Piwo e powstało specjalnie na tę imprezę. Wielki plus za to, że chociaż w ten sposób Browar Kormoran zaznaczył mocniej swoją obecność.
 
 
Podczas festiwalu można było także skosztować dawnych warmińskich przysmaków, które kiedyś podawano do piwa. Takimi przysmakami były między innymi słodkie, piernikowe fafernuchy oraz słone nowolatki. Fafernuchy, dość słodkie, takie piernikowe, lekko twardawe bardzo mi zasmakowały.
 

Podczas festiwalu można było także pograć w kapsle, polepić z gliny własne naczynia i posłuchać dobrej muzyki, swoje koncerty dały między innymi takie grupy jak: Apteka oraz Daab.
 
Czekam na kolejną edycję Warmińskiego Festiwalu Dziedzictwa Browarniczego. Po zapewnieniach Mariusza Kwasa, który powiedział mi, że impreza odbędzie się na pewno latem, liczę na to, że więcej gości zawita do Olsztyna, nie tylko z terenów Warmii. Zarówno Mariusz Kwas, jak i Jacek Niedźwiecki, czyli pomysłodawcy festiwalu, chcą, by festiwal przerodził się w święto piwa, by oprócz udziału olsztyńskiego Browaru Kormoran, udział wzięły w nim także inne polskie większe i mniejsze browary. Trzymam mocno kciuki za to i mam nadzieje, że Browar Kormoran wyciągnie wnioski z tegorocznej edycji i w przyszłym roku zaskoczy mnie i resztę piwnej gawiedzi czymś super hiper ekstra, bo po tegorocznej edycji czuję dość duży niedosyt.  

niedziela, 14 października 2012

Warmiński Festiwal Dziedzictwa Browarniczego - część I

Dzisiaj kilka słów ode mnie na temat Warmińskiego Festiwalu Dziedzictwa Browarniczego, który odbył się, a właściwie jedna z jego części, wczoraj w Olsztynie.
 

Pomysłodawcą i organizatorem festiwalu jest Starostwo Powiatowe w Olsztynie, a właściwie dwóch pracowników tegoż właśnie. Chodzi tu o Jacka Niedźwieckiego oraz Mariusza Kwasa, który jest Dyrektorem ds. promocji Starostwa Powiatowego w Olsztynie, dawniej między innymi frontman metalowej grupy Incest (tak, tak, Olsztyn, to kuźnia bardzo dobrych zespołów i muzyków, jak chociażby Vader, Unborn, Atrocious Filth, Desolator, a także Maanam, Big Day i kilka innych), a prywatnie mój stary kumpel jeszcze z czasów Technikum Elektronicznego w Olsztynie. Ich zaangażowanie i ciężka praca doprowadziły do urzeczywistnienia ich marzeń o takim festiwalu. Festiwal, w tym roku, odbył się jesienią. W zamyśle był okres letni, jakkolwiek Starostwo Powiatowe otrzymało fundusze na festiwal dość późno i niestety w tym roku był to przełom września i października. W 2013 i 2014 roku, festiwal odbędzie się w miesiącach letnich. W tym roku festiwal miał miejsce w trzech miastach mocno związanych z browarnictwem na ziemiach Warmii, w Braniewie, Biskupcu i właśnie w Olsztynie. Oprócz samego festiwalu na żywo, dostępna jest także strona internetowa jemu poświęcona.
 
Na początku wybrałem się do olsztyńskiego amfiteatru na prelekcje o piwie i stylach piwnych, którą poprowadził Paweł Błażewicz, olsztyńskiego piwowara domowego i historyka Muzeum Warmii i Mazur. Było sympatycznie, ciekawie i smacznie. Prelekcja połączona była z degustacją zacnych piw.
 

Rozmowy Pawła z uczestnikami spotkania, między innymi ze mną (troszkę dałem się we znaki Pawłowi, jakkolwiek sam Paweł i ja znieśliśmy to z uśmiechem na twarzy), trwały około półtorej godziny. Po tym czasie wybrałem się w zakamarki pomieszczeń amfiteatru, gdzie byłą wystawa poświęcona historii browarnictwa na Warmii. 
 

Można było zobaczyć zobaczyć sporo materiałów o browarach w Olsztynie, Biskupcu i Braniewie, a także o rodzinie Daum, która to, można powiedzieć, est odpowiedzialna za rozwój piwowarstwa przemysłowego na Warmii. 
 



Podobnych tablic, jak powyższe, było około dwudziestu. Naprawdę bardzo fajna lektura. Czytając to wszystko, czytelnik odbywa cudowną podróż w czasie. Po przeczytaniu tego wszystkiego przychodzi żal i smutek, że wszystko to zostało tak bezsensownie zmarnowane i zniszczone. Jednym z marzeń Jacka i Mariusza, moim także, jest między innymi to, by ktoś w końcu kupił browar w Braniewie i zaczął ponownie warzenie piwa tamże. 
 
W salach amfiteatru można było też podziwiać rzeczy związane z historią Browarów Warmińsko-Mazurskich. Były stare dokumenty, etykiety piw, które były kiedyś warzone oraz tych, które chciano warzyć w przyszłości, dyplomy, kalendarze i wiele innych ciekawych rzeczy. Naprawdę bardzo fajna wystawa, która moim zdaniem powinna zagościć na stałe w Muzeum Warmii i Mazur.
 



Oglądając etykiety wzięło mnie na wspomnienia. Piwa takie jak Jurand, Żagiel, czy Dukat, to były pierwsze piwa, które w życiu wypiłem, a było to na początku lat 90-ych zeszłego wieku. W myślach pojawiły się też wspomnienia odnośnie sklepiku firmowego, zlokalizowanego tuż przy samym browarze w Olsztynie, na ulicy Wojska Polskiego oraz słynnej, kultowej knajpy 'Słodowa' na ulicy Jagiellońskiej. Atmosfera tej knajpy, to było coś, czego słowami nie da się opisać. Pamiętam, że będąc młokosem, zawsze bałem się tam wstąpić z obawy przed obiciem mej twarzy przez starszyznę klubową. Ech, to były czasy, dziś nie ma ani browaru, ani sklepiku firmowego, ani też 'Słodowej'. Wielka szkoda.