poniedziałek, 13 lipca 2026

Z wizytą w browarze Ułan Browar w Poznaniu

W ostatnim tygodniu, znowu wybrałem się do mojej ukochanej Pragi. Zanim tam jednak dotarłem, to wcześniej zahaczyłem o Poznań, co było doskonałą okazją do odwiedzenia browaru, w którym nigdy wcześniej nie byłem i to pomimo częstych wizyt w Poznaniu, w międzyczasie. Mowa tu o browarze Ułan Browar.
 
 
Otwarty w 2016 roku, browar zlokalizowany jest na dzielnicy Łazarz, przy ulicy Wyspiańskiego 26, w niedalekiej odległości od Areny Poznań. Czynny jest przez sześć dni w tygodniu, oprócz poniedziałków, w godzinach: wtorek-czwartek 17:00-23:00, piątek 17:00-00:00, sobota 13:00-00:00 i niedziela 13:00-20:00. Odnośnie dni od wtorku do piątku, to moim zdaniem godzina siedemnasta, to trochę późno, jakkolwiek pewnie ma to swoje uzasadnienie biznesowe. 
 
Browar zajmuje ładny, odrestaurowany budynek, jak mniemam, dawnych koszar. Z zewnątrz prezentuje się naprawdę imponująco. 
 
Wewnątrz także wszystko wygląda bardzo ładnie i zachęcająco. Centralnie umieszczony bar z sześcioma kranami, za którym mamy umiejscowioną miedzianą warzelnię. Wokół tego umiejscowione stoły, a zaraz obok kuchnia (można patrzeć, jak kucharze przygotowują potrawy) oraz leżakownia za oszkleniem. Naprawdę, lokal zachęca do wejścia i spędzenia w nim czasu. 
 
Sprzęt warzelny, to polska produkcja od Minibrowary.pl. Warzelnia ma wybicie 10 hektolitrów. 
 

 
Za szybami, jak wspomniałem powyżej, mamy umiejscowione tanki fermentacyjno-leżakowe. Jest ich w sumie 14, z czego 8 o pojemności 20 hektolitrów i 6 o pojemności 10 hektolitrów.
 

 
Wracając do warzelni, to obok niej mamy beczki dębowe, ale jak zauważyłem, były puste, więc chyba czekają na napełnienie jakimś mocnym piwem. 
 
 
Jak widać na powyższych fotkach, browar prezentuje się całkiem zacnie. No, ale rzeczy rzeczami, ale w browarze najważniejsze jest piwo. Głównym piwowarem w browarze jest Bogdan Bugajak, spod którego ręki, wychodzą zarówno piwa klasyczne, jak i nowofalowe.  
 
W trakcie mojej wizyty, na kranach było dostępnych sześć piw: pils, pszeniczne, pszeniczne z mango, IPA, stout oraz grodziskie z ... dodatkiem, którego niestety nie pamiętam.  
 
Na początek zamówiłem deskę próbek (4 x 150 mililitrów). Wybrałem do tego sample pilsa, grodziskiego, stoutu i 'ipki'. 
 
 
Wszystkie cztery piwa, okazały się dobrymi, jakkolwiek dwa z nich wyrwały mnie z butów. Mowa o grodziskim oraz IPA. Jako, że ja nie jestem wielkim fanem piwa grodziskiego - no lubię czasem wypić, ale nie jest moim pierwszym, ani nawet drugim wyborem, w knajpie lub sklepie - ten przedstawiciel zrobił na mnie niesamowite wrażenie. Cyba za sprawą tego dodatku, który obecnie mi wyleciał z głowy. Dość powiedzieć, że to piwo powstało jako nagroda, za wygranie Poznańskich Bitew Piwnych. Piwo mega rześkie, cudownie pachnące, smaczne i pijalne. Ehh, aż musiałem potem zamówić sobie pół literka. IPA znowusz, to klasyczny przykład amerykańskiej odmiany IPA, który na myśl mi przywołał Rowing Jacka z najlepszych warek. Naprawdę super aromatyczna, smakowa i pełna genialnej goryczki IPA. Mniam!
 
 
Pozostała dwójka, czyli stout, fajny i palony i czekoladowy, z super goryczką na finiszu. Pils był ok, ale jakoś mocno mi nie zapadł w pamięci. 
 
Na koniec spróbowałem jeszcze pszenicznego i pszenicznego z mango i o dziwo to drugie naprawdę było smaczne. Warzone na miejscu piwa, są naprawdę bardzo dobre. W lodówce, w butelkach, były dostępne jeszcze bezalkoholowe i porter bałtycki. Poza tym, warzy się tu sezonowo jeszcze kilka innych styli, takich jak chociażby koźlak, marcowe, pale ale, gose i inne. 
 
 
Ułan Browar, to nie tylko piwo, ale także i kuchnia. Jako, że po podróży do stolicy Wielkopolski, byłem dość głodny, to skorzystałem z miejscowego jadłospisu i wybrałem sobie zupę piwną oraz skrzydełka barbecue. Pierwsze z dań, okazało się bardzo dobrym wyborem. Zupa piwna, czyli krem na bazie piwa pszenicznego z dodatkiem sera, kurczaka, bekonu, grzanek i szczypiorku. Powyższa kopozycja, okazałą się fe-no-me-na-lna w zapachu i smaku. Zjadłem ją z wielką przyjemnością. 
 
 
Skrzydełka też były ok, ale nie do końca przyprawione pode mnie. Zjadłem, ale w pamięci zapadła mi tylko zupa. 
 
W Ułan Browarze panuje bardzo przyjemna atmosfera, a to głównie za sprawą sympatycznej obsługi. Ekipa barowa i kelnerska, mimo bardzo młodego wieku, profesjonalna i bardzo sympatyczna. Naprawdę wielki plus tego miejsca. 
 
Ogólnie rzecz ujmując, wizyta w Ułan Browarze, na długo zapadnie mi w pamięci. Fajne miejsce, bardzo dobre piwo, dobra kuchnia i życzliwa obsługa. Czy odwiedzę jeszcze ponownie? Podczas kolejnej wizyty w Poznaniu, na pewno! Polecam i Wasze zdrowie!

sobota, 16 maja 2026

Z wizytą w browarze Rizmajer Brewery w Budapeszcie

Od mojej ostatniej wizyty w Budapeszczie minęły już prawie cztery miesiące, a ja zauważyłem, że nie opisałem ostatniego browaru, który w stolicy Węgier odwiedziłem. Mowa o browarze Rizmajer. 
 
 
 
Browar Rizmajer, to jeden z najstarszych małych rzemieślniczych browarów w Budapeszcie. Zlokalizowany jest w niezbyt urodziwej, takiej trochę socrealistycznej dzielnicy Csepel, przy ulicy Szebeni 16. Browar mieści się w piwnicach dość dużego domu rodzinnego, Jest tam zainstalowane całe machinarium browarnicze. Gospodarze, którzy akurat byli w browarze, mimo faktu słabej angielszcyzny, zaprosili do środka i pokazali browar, za co jestem bardzo wdzięczny. 
 
Warzelnia ma wybicie 15 hektolitrów, a wokół niej mamy ulokowanych 21 zbiorników fermentacyjno-leżakowych o pojemnościach 15 i 30 hektolitrów.  
 





W browarze warzy się kilkanaście rodzajów piwa. Są piwa stałe, jak i rotacyjne oraz edycje limitowane i sezonowe. W portfolio browaru Rizmajer mamy takie smakołyki, jak Helles, nowofalowy Pils, IPA, piwa owocowe, porter angielski, czy Hefeweizena. Ja sam miałem okazję skosztować trzy piwa z ich oferty, a były to Pils of Simcoe (nowofalowy pils), Popcorn IPA (IPA) oraz Búza (Hefeweizen) i wszystkie z tych piw, zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie, szczególnie 'ipka', której wypiłem dwie sztuki. Taka w starym stylu, coś jak nasz Atak Chmielu. 
 
Piw browaru można spróbować w jednym z firmowych lokali, zlokalizowanych w dzielnicach Blaha, Csepel (około 400 metrów od browaru) i Móricz, a także w kilku pubach franczyzowych. Te ostatnie zazwyczaj są nowocześniejsze, takie bardziej kraftowe.  
 

Popcorn IPA

Browar organizuje wycieczki po browarze, wraz z możliwością skosztowania miejscowych piw z tanku. Ogólnie, mimo iż browar z zewnątrz nie wygląda zbyt zachęcająco, to w środku oraz swoimi piwa, robi naprawdę niesamowite wrażenie. 
 
Będąc w Budapeszcie punkt obowiązkowy, a przynajmniej jeden z lokali browaru.  

wtorek, 24 marca 2026

Z wizytą w browarze Huskie Brewery w Qrendi

Moi drodzy, moja podróż na Maltę była krótka, ale i tak obfitująca w wizyty w browarach. W sumie, nie udało mi się odwiedzić tylko jednego, tego znajdującego się na wyspie Gozo, ale po prostu logistycznie ciężko było to ogarnąć. Dziś zapraszam was do ostatniego, w którym udało mi się być. Przed wami Huskie Brewery. 
 
 
Huskie Brewery, to bardzo mały rzemieślniczy browar, położony w miejscowości Qrendi. Dokładny adres to Garage 5, Level -1, Sqaq il-Mithna. Znajduje się on w dzielnicy przemysłowej, gdzie w całkiem sporym kompleksie, zajmuje jeden z magazynów. Trafić do niego nie jest jakoś specjalnie trudno. W momencie, gdy odwiedziłem Huskie, ekipa miała jakiś mały problem z rozlewem, ale Miguel, współwłaściciel i główny menadżer browaru, zaprosił mnie oraz moich maltańskich kompanów do środka byśmy sobie zobaczyli browar z bliska. 
 
Browar powstał w roku 2018 i jest naprawdę bardzo mały. Dość powiedzieć, że warzelnia browaru, to jest coś, czego już w większości miejsc nie zobaczymy. Jest to kocioł zacierny, w którym zacieranie odbywa się ręcznie, przy pomocy drewnianej łychy oraz ustawiony obok kocioł warzelny. Wszystko to, ustawione w niewielkim pomieszczeniu.
 
 
W większej sali, tuż za ścianą mamy 6 unitanków (5 o pojemności 1300 litrów i 1 o pojemności 700 litrów), zbiornik na gorącą wodę oraz linię rozlewniczą, przy której znajduje się magazyn słodu wraz z prowizorycznym śrutownikiem. 
 


 
W browarze warzy się 5 różnych, głównych piwnych styli, a są to: Pale Ale, S.M.A.S.H. Pale Ale, Oak Aged Pale Ale, IPA, Stout. Okazyjnie pojawiają się Lager, Black IPA i inne. Podczas mojej wizyty na Malcie, miałem okazję skosztować tylko piwa IPA, który okazał się ciałkiem przyjemnym piwem.
 
W browarze pracuje kilka osób i zawsze w środku jest gwar i leci głośna muzyka, co mi akurat bardzo się spodobało. Piwo miejscowe, dystrybuowane po całej Malcie. W wielu knajpach i restauracjach można napić się piw browaru Huskie. Ekipa jest bardzo miła, więc można tu wpadać z buta, zawsze przyjmą z otwartymi rękami. 
 
 
Ze swojej strony polecam. Wasze zdrowie! 

czwartek, 5 marca 2026

Z wizytą w browarze Parabolic Lazarus Brewery w Budapeszcie

Przedostatnim browarem, który udało mi się podczas ostatniego mojego wypadu do Budapesztu odwiedzić, był Parabolic Lazarus Brewery.

Browar odwiedziłem przedostatniego dnia pobytu wieczorem i szczerze mówiąc miałem ochotę odwiedzić jeszcze jeden potem, ale atmosfera browaru i to co tam zastałem spowodowało, że zagrzęzłem tam do zamknięcia lokalu i potem już mi się nie chciało nigdzie iść. Zacznijmy jednak od początku.

Browar mieści się przy ulicy Lázár 4, można powiedzieć w samym centrum stolicy. Jest czynny sześć dni w tygodniu, w godzinach: wtorek-niedziela 16:00-22:00. Jak widać, w poniedziałki browar robi sobie wolne. 

Przekraczając próg lokalu i kierując się w dół, w podpiwniczenie, po prawej stronie, za szybą mijamy browar, a na wprost mamy sale restauracyjną, którą wieńczy bar. 

Docierając do tego ostatniego, zauważyłem, że goście zamawiający piwo, razem z barmanką, rozmawiają po rosyjsku, co cholernie mi się spodobało. Okazało się bowiem, że jest to browar Rosjanina Andrieja Morozova, który od kilku lat mieszka w Budapeszcie i tu postanowił otworzyć browar i warzyć w tym miejscu piwo. 

W ogóle, okazało się, że nie tylko klienci przy barze i stympatyczna kobieta za barem - Anna, to są Rosjanie, ale też - oprócz mnie - cała klientela to ludność z Rosji. Szczerze, bardzo miło mi się zrobiło, bo ja mówiący po rosyjsku, mogłem tego wieczoru sobie podszliwować tenże język. 

Ekipa browaru, głównie Andriej, widząc ten fakt od razu zaczął ze mną rozmawiać i zaprosił na wycieczkę do swojego mikroskopijnego browaru. Browar, to de facto gar warzelny, kadź filtracyjna i pięć tankofermentorów. Wszystko mieści się na około trzydziestu metrach kwadratowych. Sami zobaczcie, jakie to małe.

Tam szybka pogawędka o browarze o zamiłowaniu Adrieja do warzenia i degustacja piwa z tanku.

Potem szybki powrót na bar i degustacja piw będących na kranach. Tego dnia, dostępne były: Maneater (West Coast IPA), The Phantom of the Opera (Milk Stout), Agent Orange (Belgian Orange IPA), Cherry Ale oraz Blondy Mary (Spiced Tomato Ale). 

Od razu zaznaczam, że te ostatnie tylko spróbowałem i odpuściłem sobie większą miarkę. Wynalazków, typu Bloody Mary, czy Michelada, stety, albo niestety, nie trawię. Pozostałe cztery były ok, nawet bardzo ok, szczególnie 'łest kołst' i 'stałcik', choć ten drugi, taki bardziej 'guinnessowy', niźli mleczny. Pomarańczowy Agent to piwo, dla koneserów 'hejzi ipek' i zestu pomarańczowego. Dla mnie za ... pomarańczowe. Jednakże, to co mnie najbardziej zaskoczyło, to Cherry Ale, które tego wieczoru okazało się numerem jeden na kranach Parabolic Larazur Brewery. Niezbyt słodkie i niezbyt cierpkie zarazem. Takie w sam raz, jak na piwo owocowe. Wypiłem chyba z 4 miarki (300 mililitrów każda) tego wiśniowego wywaru. Naprawdę zaskakująco pyszna rzecz. 

West Coast IPA 
 
Cherry Ale
 

Akompaniamentem do miejscowych piw był także wspaniały miejscowy gulasz, który ekipa browaru mi zaserwowała. Pychotka. Do tego, klientela na miejscu i w pewnym momencie ja także, uczestniczyliśmy w miejscowym quizie (po rosyjsku oczywiście). Co jakiś czas, któryś z klientów do mnie podchodził i zagadywał, przybijał piątki i tak się, w genialnej atmosferze, ten wieczór w Parabolic Lazarus Brewery kręcił.
 
Na koniec, podpisałem się na ścianie lokalu, tak by o mnie tam nie zapomniano i by jakiś zabłąkany polski miłośnik piwa, będąc w tym lokalu kiedyś, mógł powiedzieć: 'Ooo, zobacz! Był tu Browarnik Tomek!'. Na tej samej ścianie, dostrzegłem także polską pamiątkę, którą ktoś kiedyś pozostawił w Parabolic Larazur Brewery. Szczegóły na kolejnym zdjęciu.
 

 
Podsumowując, genialne miejsce na piwnej mapie Budapesztu i fajny mały rzemieślniczy browarek. Jak ktoś nie ma awersji do Rosjan, to polecam z czystym sercem. Ja kiedyś, jeszcze raz wybiorę się do stolicy Węgier, specjalnie by ponownie odwiedzić to miejsce. Super ludzie, genialny klimat i dobre piwo oraz jadło. Czego chcieć więcej? Wasze zdrowie! 

sobota, 21 lutego 2026

Z wizytą w browarze Brauerei Montekristo w Siggiewi

Moi drodzy, wracamy na Maltę, a konkretniej do miejscowości Siggiewi, która pewnie wam nic nie mówi. Mi jeszcze miesiąc temu też nic nie mówiła. To tutaj właśnie, mieści się kolejny browar, który odwiedziłem na Malcie. Mowa o Brauerei Montekristo.
 
 
Dokładny adres browaru to Hal Farrug Rd. Zanim napiszę o samym browarze, to muszę przekazać wam, że okolica browaru to tereny maltańskiego lotniska, a dokładniej bazy techniczne Lufthansy i Easy Jet. Miejsce w którym zlokalizowany jest browar to taki nowoczesny ogród z palmami i nowoczesnymi pałacami, w takim trochę klasycystycznym stylu i w jednym z takich budynków, zlokalizowany jest właśnie browar. Browar jest własnością jednej z najbogatszych rodzin maltańskich, właścicieli Polidano Group (min. stacje paliw, fabryki betonu, i wiele innych biznesów).
 
Czynny jest codziennie w godzinach: poniedziałek-piątek 17:00-23:00, sobota 11:00-23:30 i niedziela 11:00-15:00. 
 
Jak sami o sobie mówią, Brauerei Montekristo to browar w stylu niemieckim, choć warzy się tu zarówno klasycznie, ja i nowofalowo. Wybaczcie, nie zrobiłem zdjęcia z zewanątrz, ale akurat deszcz padał. Wchodząc do browaru, przed naszymi oczami, od razu, ukazuje się bar, a za nim dwunaczyniowa warzelnia produkcji niemieckiej, a jakże. 
 



Reszta browaru, czyli fermentory i leżaki, znajdują się w piwnicy, do której zabrał mnie miejscowy piwowar, którym jest Charles - Amerykanim mieszkający i warzący na Malcie. W piwnicy mamy otwarte zbiorniki do fermentacji oraz poziomie leżaki. 
 
 


Jak napisałem powyżej, warzy się tu głównie klasycznie, ale nowa fala też jest. Na kranach zawsze jest stały zestaw piw, to znaczy: Helles, Pils, Marzen, Kölsch, Weizen, Oktoberfestbier, Dunkel, Lemon Lager, a taże Stout i Maltese Pale Lager. Mi udało się skosztować Pilsa, marcówki, Stoutu oraz te maltańskie jasne. Muszę przyznać, że każde z tych piw było bardzo smakowite. Mega zaskoczenie, bo wydawało mi się, że ten browar to taki trochę przerost formy nad treścią, a jednak Charles super piwa warzy. 
 


 
Jeśli dodamy do tego, że ceny piw są po prostu fenomenalne. A więc tak: każde piwo o pojemności 330 mililitrów, to 2 euro, półlitrowe każde to 3 euro,a litr to 5 euro. Gdy jednak trafimy na godzinę promocji w browarze, to możemy zamawiać dwa piwa w cenie jednego. Przyznacie, że są to ceny baaardzo atrakcyjne, a za tak dobre piwa, wręcz fenomenalne. 
 
 
Jak sami widzicie, browar jest wart odwiedzenia, pomimo faktu iż znajduje się dość daleko od największych atracji Malty. Można tu jednak, z Valletty dojechać autobusem w około 20 minut. Wizytując Maltę, dla miłośnika piwa, jest to punkt obowiązkowy. 
 

Wasze zdrowie!  

niedziela, 15 lutego 2026

Z wizytą w browarze HopTop Brewery w Budapeszcie

Ponownie, trzeci już raz, witamy w budapesztańskim dystrykcie 10, czyli w części stolicy Węgier znanej jako Kőbánya. Wracamy, by odwiedzić kolejny browar się tu mieszczący. W tym wpisie zabieram was do HopTop Brewery.
 
 
HopTop Brewery to rzemieślniczy, restauracyjny browar, który został otwarty w 2016 roku, który jeszcze do niedawna mieścił się w tych samych budynkach, co Mad Scientist oraz Horizont Brewing. Jakiś czas temu, dokładnie w 2024 roku, browar przeniósł swoją siedzibę do nowego budynku, który zlokalizowany jest pod drugiej stronie ulicy od starej miejscówki, w którym to miejscu, oprócz warzenia piwa, serwuje się też jedzenie. 
 
 
Dokładny adres browaru w nowej lokalizacji, to Maglódi street 47, a lokal jest czynny codziennie w godzinach: niedziela-czwartek 11:00-20:00 i piątek-sobota 11:00-22:00. 
 
Przekraczając próg HopTop Brewery, wita nas dość obszerna sala restauracyjna wraz z barem. Wszystko w nowoczesnym wystroju, czyli metal, wylewka i mebelki barowe. Czuć piwny klimat, ale to nie jest typowa piwna gospoda. W sali głównej na parterze (są jeszcze wyższe poziomy), możemy przez szybę podziwiać instalację warzelną browaru. Poza tym, przy barze, mamy lodówki i półki z piwami, które można zamówić i wypić na miejscu i także na wynos.
 
 
Instalacja warzelna, to czteronaczyniowe machinarium o wybiciu 50 hektolitrów. Całość produkcji lokalnej, węgierskiej. Jak wspomniałem wyżej, całość można podziwiać przez szybę popijając piwo i jedząc, na przykład fish & chips, czy burgera. Ja miałem to szczęście, że jeden z pracowników produkcji, wziął mnie na krótką wycieczkę po browarze.
 

 

Za ścianą mamy pomieszczenie, gdzie zlokalizowane są zbiorniki fermentacyjne i leżakowe. Mamy tu zbiorniki o pojemności 20, 40 i 50 hektolitrów. Jest tu także specjalna instalacja do piw wymrażanych. 
 

 
Tak wygląda browar wewnątrz, a jak wygląda sprawa z miejscowymi piwami. Otóż, warzy się tu nowofalowo i klasycznie. Jest stały trzon, są limitowane edycje, są piwa sezonowe, są wymrażarki, są kooperacje. 
 
 
Będąc na miejscu, zauważamy że mamy dostępnych kilka piwa na kranach (ponad 10) oraz sporą liczbę ich w lodówkach. Będą na miejscu, by spróbować jak największej liczy piw, można zamówić deskę próbek, z czego ja skorzystałem. To sześć piwek wlanych do szkiełek o pojemności 100 mililitrów. 
 
 
Do deski, wybrałem sobie: Hellesa, Mangoman (pale ale z mango), pilsa, IPA, American IPA i ostatniego piwa - wybaczcie - nie pamiętam. To co mogę napisać o powyższych, to to, że Helles był dobry, ale jakoś nie wybitnie. Mangoman, to pozycja dla osób lubiących piwa owocowe. Mango tutaj jest na piewrszym planie. Pils jest super, taki w stylu niemieckim. IPA, tu - hmm - chyba coś poszło nie tak, a American IPA, okazała się naprawdę super wywarem, takim w stylu najlepszych warek Ataku Chmielu. Dla mnie bomba. 
 
Po degustacji tychże sześciu piw, polecono mi Eisbocka, więc idąc za radą, skorzystałem z sugestii i piwo to, okazało się naprawdę bardzo, ale to bardzo dobrym przedstawicielem stylu, dla którego warto przybyć do HopTop Brewery.
 
 
Do piwa, po kolejnej sugestii, zamówiłem sobie 'hamba' z frytkami. Był, jak najbardziej, dobry, ale do wybitności, trochę mu zabrakło. Ważne, że był dobrym akompaniamentem dla piwa. 
 
Podsumowując, będąc w Budapeszcie, wizyta w HopTop Brewery jest koniecznością. Trzeba tu zajechać, mimo faktu, iż jest trochę daleko od centrum, ale tramwajem to kilkanaście przystanków. Polecam!