piątek, 21 sierpnia 2026

Z wizytą w browarze FABRIKA the beer pub w Bratysławie

Minęło kilka dni od publikacji ostatniego wpisu, więc czas najwyższy na następny, w którym przedstawię kolejny bratysławski browar. Tym razem zabiorę was do lokalu FABRIKA the beer pub.
 
 
Tak naprwdę, był to pierwszy browar, który odwiedziłem w Bratysławie. Wylądowałem na stołecznym lotnisku około 22:30 i już pół godziny później moim oczom ukazał się właśnie, wspomniany wyżej browar. Ten otwarty w 2014 roku przybytek, mieści się przy ulicy Štefánikova 4. Czynny jest codziennie od godziny 8:00 do północy. 
 
Przekraczając próg FABRIKA the beer pub, naszym oczom ukazuje się nowoczene, ale bardzo przyjemne dla oczu wnętrze, które gdyby nie sprzęt warzelny, to przypominałoby całkiem przyjemną restaurację, albo klubokawiarnię.
 
 
Zresztą, jest to browar restauracyjny. Po lewej stronie od wejścia mamy bar, a na wprost, za przeszkleniami warzelnię oraz leżakownię zarazem. W porzę, kiedy odwiedziłem browar, nie było piwowara, ale zdjęcia można spokojnie zrobić przez szyby i to zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. 
 



 
Tak to wygląda, a teraz zajmijmy się tym, co najważniejsze. Czyli piwem. Na barze mamy zainstalowaną kolumnę z ośmioma kranami, do których podpiętych jest pięć miejscowych piw, Pilsner Urquell z tanku, Kofola oraz piwo bezalkoholowe (Nilio Zero Power) z browaru Nilio. 
 
 
Miejscowe piwne portfolio to piwa pod marką FABRIKA i prezentuje się tak: Fabrika F 12° Lager (pils), Fabrika F 14° APA, Fabrika W 12° Weizen, Fabrika F 13° Dark Lager (tmavé) oraz Fabrika Summer 8° (osmička). Można, najpierw, spróbować wszystkich, zamawiając set próbek 5 x 100 mililitrów. Taka przyjemność nie jest tania i kosztuje 6,90 euro. Taką deskę też zamówiłem i ja i miałem obraz miejscowego piwowarstwa przed swoimi oczyma.
 
 
I co można o powyższych piwach powiedzieć? No zacznę od tego, że cztery z nich, oprócz pszenicznego, odznaczają się bardzo dużą i dość zalegającą goryczką, co może lekko męczyć, ale dla hophead'ów będzie czymś fantastycznym. Dość powiedzieć, że pils ma taką goryczkę, jakby miał spokojnie z 50 IBU, albo więcej, więc sami rozumiecie. To właśnie piwo i 'ósemeczka', były tymi, które zasmakowały mi najbardziej. 'Ósemka' taka mocno owocowa, lekko kwiatowa i co ciekawe, wcale nie wodnista. Te dwa piwa zamówiłem jeszcze w większych pojemnościach, po 300 mililitrów. Pozostałe piwa też bardzo mi smakowały, choć jeszcze raz to powiem, gorycz przeolbrzymia w nich, a pszeniczne dla miłośników tych klimatów bardziej goździkowych. 
 

Pils
 
'Ósemka'
 
Ceny piw średnio wysokie. Dość powiedzieć, że najdroższe piwo, za pół litra, to koszt 4 euro, czyli niecałe 18 złotych, więc tragedii nie ma. Tak naprawdę, najdroższe jest ... piwo bezalkoholowe, bo pojemność 400 mililitrów kosztuje 4,80 euro. Piwa można zamawiać w trzech pojemnościach: 300 i 500 mililitrów oraz jednego litra (oprócz tego bezalkoholowego). 
 
Ciekawym dodatkiem do piwa, są koszyczki z fisztaszkami, czyli orzeszkami ziemnymi, które rozstawione są na każdym stoliku i barze i można sobie je konsumować degustując piwo. Trochę jak w amsterdamskim Bierfabriek (podobna nazwa browaru nawet), tyle że w tym bratysławskim lokalu, jest trochę czyściej i piwo znacznie lepsze.
 
Jak widzicie, całkiem przyjemno to miejsce, do którego warto wybrać się na piwo. Ja ze swojej strony polecam. Na zdravie!

wtorek, 18 sierpnia 2026

Z wizytą w browarze Ružinovský pivovar Komín w Bratysławie

Moi drodzy, najwyższa pora, zabrać was do kolejnego, już trzeciego bratysławskiego browaru. Tym razem odchodzimy trochę od ścisłego centrum słowackiej stolicy i przemieszczamy się bardziej na wschód, gdzie zlokalizował się Ružinovský pivovar Komín. 
 
 
Ružinovský pivovar Komín, nazwę swą zaczerpnął od komina dawnej rzeźni, na miejscu której, otworzył się w roku 2015. 
 
 
W ogóle teren na gdzie leży browar, to obszar targowiska Miletička, gdzie nadal możemy zobaczyć charakterystyczne kramy z najróżniejszymi produktami. Dokładny adres to ulica Miletičova 17. Czynny jest codziennie w godzinach: poniedziałek 10:30-23:00, wtorek-piątek 10:30-00:00, sobota 10:00-00:00 i niedziela 11:00-23:00. 
 
Docierając do browaru, pierwsze co napotykamy to zewnętrzny ogródek, a za nim wejście do browaru oraz dwa smukłe, wysokie zbiorniki za przeszkleniem, na ścianie budynku.
 
 
Po wejściu do środka, naszym oczom ukazuje się, po lewej stronie, warzelnia, wraz z dwoma walcowatymi zbiornikami, które wyglądają jak fermentory. Warzelnia dziwnych kształtów, jaką pierwszy raz w życiu widziałem. Leżaki w innym pomieszczeniu, do którego się nie dostałem, ale szczerze, nawet o to nie pytałem. 
 

 
W trakcie odwiedzin browaru, pogoda w Bratysławie była bardzo słoneczna i było niesamowicie gorąco, więc zaraz po zrobieniu kilku zdjęć zamówiłem piwo. Tego dnia na kranach browaru, dostępne były trzy piwa o znamienitycch nazwach, a mianowicie: 15 Years in Hell (IPA), Valdan ('jedenastka') oraz Great Warrior (piwo bezalkoholowe). 
 
Na początek zamówiłem 'ipkę', która okazała się nad wyraz wspaniałym wywarem. Taka IPA w starym stylu, jakie kocham, czyli chmielowa, z nutami owoców tropikalnych, lekką żywicznością, z krótką ale wyraźną goryczką. Kocham takie piwa. IPA z kufla znikła po kilku chwilach. 
 
 
Na drugą nóżkę wziąłem pilsa ('jedenastka') i to także było super piwo. Genialna podbudowa słodowa, wyraziście aromatyczne pod względem chmielu, z petarda goryczką na finiszu. No poezja. Po wypitym jednym, zamówiłem zaraz kolejne, takie to było pyszne. 
 
 
Bardzo sympatyczny kelner, który podczas mojego pobytu towarzyszył mi prawie przez cały czas (rozmowy o piwowarstwie, o piwach oraz śmiechy chichy), poczęstował mnie jeszcze 'wielkim wojownikiem', czyli miejscowym bezalkoholowym, które to jednak, okazało się bardzo dziwnym napitkiem, co sam miły pan zresztą przyznał, dlatego nie odważyłem się na większą miarkę.
 
 
Ogólnie obsługa w Komínie wspaniała. To prawda, że klimat miejsca tworzą ludzie i że piwo to ludzie. To sprawiło, między innymi, że tak ciężko mi było opuszczać ten piwowarski przybytek. No, ale cóż, kolejne browary czekały, a w dalszej perspektywie powrotny samolot. 
 
 
Jako, że Ružinovský pivovar Komín, to browar rzemieślniczy, ale również i restauracyjny, to posilimy się w nim także. W menu przeważają potrawy kuchni słowackiej, czeskiej i węgierskiej. Tym razem, jako że mój brzuch wcześniej się napchał, nie skosztowałem tychże specjałów. 
 
Cóż mogę napisać na koniec wpisu o Komínie? Fantastyczne miejsce, z bardzo dobrym piwem i jeszcze fajniejszymi ludźmi. Będąc w Bratysławie, nie odwiedzając tego miejsca, popełnia się wielki grzech. Dlatego też, polecam wizytę w Ružinovský pivovar Komín bezapelacyjnie! Na zdravie!

niedziela, 16 sierpnia 2026

Z wizytą w browarze Dunajský Pivovar w Bratysławie

Moi drodzy! Zapraszam was w odwiedziny do drugiego z bratysławskich browarów. Tym razem powędrujemy nad wodę, a właściwie na wodę, bo browar o któym mowa spoczywa na wodach pięknego, modrego Dunaju. Mowa o browarze Dunajský Pivovar.
 

 
Dunajský Pivovar, to jeden z dwóch znanych mi browarów, który znajduje się na statku. Pierwszym z nich jest praski Loď Pivovar, którego już odwiedziłem kilka razy i którego bardzo lubię i jego piwa. Po tym, jak zauroczył mnie ten praski, postanowiłem, że kiedyś pojadę specjalnie do Bratysławy, by skosztować piwa na tym drugim, no i właśnie kilka dni temu się to mi udało. 
 
Browar został otwarty w roku 2014 i co ciekawe, właścicielami jego jest ta sama ekipa, która odpowiada za Patrónsky Pivovar, więc oczekiwania były dość duże. Zacznijmy jednak od początku. Browar mieści się na lewym brzegu Dunaju, przy Tyršovo nábrežie, pomiędzy dwoma praskimi mostami Starý most (dawniej most Franiczka Józefa), a Mostem SNP (Narodowego Słowackiego Powstania), na którym znajduje się słunne UFO. Dojście do browaru jest dosyć proste, ale takie, hmm, trochę zaniedbane. Niegodne europejskiej stolicy. Browar czynny jest sześć dni w tygodniu, w godzinach: wtorek-środa 12:00-22:00, czwartek-piątek 12:00-23:00, sobota 11:00-23:00 i niedziela 11:00-18:00.
 
Sama łódź, w której oprócz browaru znajduje się botel, czyli taki hotel na statku, przedstawia się dość ponuro, może poprzez to, że pomalowana jest w tak ciemne barwy, co w porównaniu do białych statków pływających po Dunaju, wygląda przygnębiająco. 
 
Schodząc trapem do łodzi, od razu wita nas dwunaczyniowa warzelnia, za którą rozpozciera się fenomenalny widok na starówkę słowackiej stolicy. Takie miłe dla oka miejsce pracy piwowara. 
 
 
Po jej lewej stronie mamy główną salę restauracyjną, z barem oraz sześcioma unitankami, które ustawione są w rzędzie, na środku pokładu.
 

 
Kolejna sala restauracyjna, z kolejnimy tankami jest piętro wyżej, niemniej jednak, w dniu mojej wizyty, piętro to było zamknięte. Może z tego powodu, że wpadłem od razu po otwarciu i oprócz mnie, było jeszcze tylko dwóch dżentelmenów.   
 
Podczas mego pobytu w browarze, dostępne były tylko dwa piwa ze stałej oferty warzone na miejscu, a mianowicie: Kapitán svetlý 11,5° oraz Kapitán Tmavý 15°. Niestety, nie było 'polotmavego', który był w karcie oraz sezonówki. No nic, trzeba było skosztować tych, które były. 
 
Pils okazał się delikatnie estrowym (owocowym) wywarem, ale był nad wyraz pyszny, z super goryczką na finiszu. Ciemny lager natomiast, był mocno chmielowy, trochę iglasty z super goryczką na finiszu. Smakował trochę jak dolnofermentacyjny Cascadian Dark Ale. Bardzo dobry. Zgrzytem w trakcie degustacji był fakt, iż na barze widziałem szkiełka z firmowym logo, to mi te oba piwa wlano w 'niebrendowane' kufle.
 

 
Kolejną wadą kosztowania miejscowych piw, były ceny tychże. W porównaniu ze starszym bratem (Patrónsky), ceny sporo wyższe, które przedstawiały się tak: Kapitán svetlý 11,5° (3,30 € za 300 ml i  4,20 € za 500 ml) oraz Kapitán Tmavý 15° (3,60 € za 300 ml i  4,50 € za 500 ml). Natomiast, plusem tejże degustacji, były wspaniałe widoki z pokładu, na bratysławską starówkę, zamek oraz Dunaj i pływające po nim wycieczkowce i barki. To niewątpliwie największa zaleta tego browaru. Chyba za to płaci się te wyższe ceny.
 
 
Kolejny minus, niestety, to obsługa. Były to dwie osoby: dosyć dojrzały pan i bardzo młoda kobieta, które w ogóle, nie tworzyły atmosfery miejsca. Naprawdę, było jakoś cicho, smutno, bez uśmiechu. Szkoda. 
 
Podsumowując, szybko wypiłem dwa dostępne piwa i udałem się w dalszą podróż, gdyż poza widokami i naprawdę dobrymi piwa, nic jakoś tak bardzo nie zachęcało do dalszej degustacji. Wiekla szkoda także, że na kranie tak mało dostępnych piw. Może, po prostu, źle trafiłem owego dnia. Na zdravie!

sobota, 15 sierpnia 2026

Z wizytą w browarze Patrónsky Pivovar w Bratysławie

Pierwsza połowa sierpnia to czas, kiedy to postanowiłem wybrać się do Bratysławny na eksplorację tamtejszego piwowarstwa. W ciągu dwóch dni udało mi się ich kilka odwiedzić, które to sukcesywnie będę wam tutaj przedstawiał. Pierwszy z nich, to browar który odwiedziłem jako jeden z ostatnich, ale miejsce które zachwyciło mnie najbardziej. Proszę państwa, oto Patrónsky Pivovar.
 

Browar otworzył swoje podwoja na klientów w roku 2010. Zlokalizowany jest w pewnej odległości od ścisłego centrum słowackiej stolicy, niemniej dojechać tu bardzo łatwo autobusami o numerach 83 lub 84. Przystanek znajduje się tuż obok browaru. Dokładny adres to Brnianska 3732/57. Czynny jest codziennie w godzinach: poniedziałek-czwartek 11:00-23:00, piątek-sobota 11:00-00:00 i niedziela 11:00-22:00.
 
 
Architektura budynku browaru jest dosyć nowoczesna, jakkolwiek w środku wszystko zaplanowane i zrobione jest na kształt dawnej gospody, co jest dość zaskakujące, ale jakże miłe. Browar podzielony jest jakby dwie części, każda z nich posiada swój oddzielny bar. Mamy także ogródek letni. 
 
 
Sercem browaru jest dwunaczyniowa warzelnia, którą dostrzegamy przez szybę, tuż przy wejściu do środka przybytku. Widoczna oa też jest, rónież przez szybę, z jednej z sal biesiadnych. Mimo iż początek działalności browaru to 2010 rok, to warzelnia wygląda na wiekową. 
 

 
W tej samej części browaru, na samym końcu, w części za barem, mamy przeszklenia, za którymi możemy podziwiać leżakownię i zbiorniki w niej zainstalowane. 
 
 
Warzy się tu klasycznie, ale jako rotujące, specjalne i sezonowe, pojawiają się też style nowofalowe. W trakcie mojej wizyty, dostępne były, w stałej ofercie, Patrón svetlý 11,5° i Patrón tmavý 13,5°, a jako specjalne piwo dostępna była IPA. Skosztowałem dwóch z nich, to jest 'ipki' oraz pilsa. Oba piwa świetne. IPA w swoim klasycznym wydaniu, bez cech 'hejzi i dedeha'. Taki West Coast IPA, czysty, wyraziście chmielowy z super zaznaczoną goryczką. Pils tak samo, bardzo dobry, wręcz fenomenalny, słodowy, ziołowo-kwiatowy, z fenomenalną goryczką. Zresztą, pilsa po degustacji, zamówiłem ponownie. Tym razem, ciemne sobie odpuściłem.
 
IPA

Patrón svetlý 11,5°
 
Do tych zachytów nad smakiem tutejszych wyrobów, trzeba dodać, że ceny tychże trunków są bardzo rozsądne: Patrón svetlý 11,5° (2,10 € za 300 ml i 3,00 € za 500 ml), Patrón tmavý 13,5° (2,20 € za 300 ml i 3,20 € za 500 ml) oraz IPA 3,50 € za 400 ml. Prawda, że zacnie?
 
W browarze możemy, jako że to lokal restauracyjny, także posilić się. Ja zdecydowałem się na zupę rybną, co było wybornym wyborem. 
 
To, co jednak najbardziej mi się spodobało w browarze Patrónsky, to klimat tego miejsca, który tworzy tamtejsza obsługa, w stu procentach męska. Genialni, uper uprzejmi, uśmiechnięci i skorzy do żartów panowie, tworzą niesamowitą atmosferę tego miejsca, co powoduje, że nie chce się opuszczać browaru. Tak to powinno wyglądać w każdej piwnej gospodzie.
 
 
Podsumowując, będąc w Bratysławie, koniecznie trzeba opuścić ścisłe centrum i zabytki i przejechać się troszkę dalej, by zaznać fantastycznej piwnej przygody. Dla mnie numer jeden w słowackiej stolicy. Polecam i Na zdravie!

poniedziałek, 27 lipca 2026

Z wizytą w browarze Akciový pivovar Libertas w Úvaly

Ostatniego dnia mojego ostatniego pobytu w Pradze, wybrałem się, wraz z moimi gospodarzami do miejscowości Úvaly, by odwiedzić miejscowy browar. Browarem tym był Akciový pivovar Libertas.
 
 

Úvaly to miejscowość oddalona od centrum Pragi o około 20 kilometrów. Do miejscowości tej można dojechać pociągniem z dworca Masarykovo. Pociąg jeździ co 30 minut. 
 
Akciový pivovar Libertas otwarty został w 2015 roku i mieści się przy ulicy Škvorecká 2200. Z dworca dojdziemy tu wolnym krokiem w około 7 minut. Czynny jest codziennie, w dniach: poniedziałek-piątek 15:00-23:00, sobota 13:00-23:00 i niedziela 13:00-22:00.
 
Wizyta nasza miała miejsce w sobotę, czego wynikiem był brak piwowara w zakładzie i nie dało się zwiedzić 'bebechów' browaru. Można było podziwiać warzelnię, przez duże przeszklenia z głównej sali barowej. Z zewnątrz także, tak samo, jak w przypadku stołecznych Hostivarów chociażby.
 
 
Skoro zdjęcie zostało zrobione z części barowej, to zajmijmy się tym pomieszczeniem na chwilę. Jak w przypadku browarów kraftowych, powstałych w ciągu ostatnich kilkunastu lat, wnętrze jest nowoczesne, trochę zimne i w niczym nie przypomina czeskich 'hospod', które tak bardzo lubię. Na jednej ze ścian, mamy umieszczone blachy z różnych czeskich i nie tylko browarów. Naprzeciw wejścia mamy bar z nalewakami.
 
 



Na barze mamy zainstalowaną kolumnę z ośmioma kranami, z których leje się miejscowe piwo. Jako, że Libertas to browar kraftowy, to warzy się tu i czeską klasykę, jak i piwa typowo nowofalowe. Podczas wizyty, na kranach dostępne były: Jedenáctka, Dvanáctka, Mexican Lager, bohemskie ciemne, IPA, APA, Berliner Weisse z marakują, oraz Berliner Weisse z malinami. 
 
 
Ja skusiłem się na 'jedenastkę', 'dwunastkę', ipkę oraz bohemskie. Wszystkie piwa były bardzo dobre, prezentowały naprawdę wysoki kunszt piwowara, z czego największe wrażenie zrobiły na mnie ciemne i 'jedenasteczka'. Mógłbym pić litrami. 
 
IPA
 
  Dvanáctka
 
bohemskie ciemne
 
z 'jedenastką' w ręku
 
Wszystkie piwa pite były na przybrowarnianym ogródku, który działa od wiosny do wczesnej jesieni. Browar odwiedzany jest zarówno przez lokalną społeczność, prażan, jak i turystów, tych z zagranicy także. 
 
Jeśli piwo zasmakuje, można także zakupić wersje puszkowe na wynos. Ja zakupiłem jedno, a mianowicie IPA. 
 
 
Jak widać, browar oferuje sporo, oprócz jedzenia. Możemy się tu zaopatrzyć tylko w przekąski, typu chipsy, orzeszki i tym podobne. 
 
Podsumowując, warto tu się wybrać, w momencie, gdy znudzeni jesteśmy już Pragą i chcemy zobaczyć coś więcej i spróbować czegoś innego. Z mojej strony polecam, szczególnie by skosztować czeskiej klasyki. Na zdraví!