Minęło kilka dni od publikacji ostatniego wpisu, więc czas najwyższy na następny, w którym przedstawię kolejny bratysławski browar. Tym razem zabiorę was do lokalu FABRIKA the beer pub.
Tak naprwdę, był to pierwszy browar, który odwiedziłem w Bratysławie. Wylądowałem na stołecznym lotnisku około 22:30 i już pół godziny później moim oczom ukazał się właśnie, wspomniany wyżej browar. Ten otwarty w 2014 roku przybytek, mieści się przy ulicy Štefánikova 4. Czynny jest codziennie od godziny 8:00 do północy.
Przekraczając próg FABRIKA the beer pub, naszym oczom ukazuje się nowoczene, ale bardzo przyjemne dla oczu wnętrze, które gdyby nie sprzęt warzelny, to przypominałoby całkiem przyjemną restaurację, albo klubokawiarnię.
Zresztą, jest to browar restauracyjny. Po lewej stronie od wejścia mamy bar, a na wprost, za przeszkleniami warzelnię oraz leżakownię zarazem. W porzę, kiedy odwiedziłem browar, nie było piwowara, ale zdjęcia można spokojnie zrobić przez szyby i to zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz.
Tak to wygląda, a teraz zajmijmy się tym, co najważniejsze. Czyli piwem. Na barze mamy zainstalowaną kolumnę z ośmioma kranami, do których podpiętych jest pięć miejscowych piw, Pilsner Urquell z tanku, Kofola oraz piwo bezalkoholowe (Nilio Zero Power) z browaru Nilio.
Miejscowe piwne portfolio to piwa pod marką FABRIKA i prezentuje się tak: Fabrika F 12° Lager (pils), Fabrika F 14° APA, Fabrika W 12° Weizen, Fabrika F 13° Dark Lager (tmavé) oraz Fabrika Summer 8° (osmička). Można, najpierw, spróbować wszystkich, zamawiając set próbek 5 x 100 mililitrów. Taka przyjemność nie jest tania i kosztuje 6,90 euro. Taką deskę też zamówiłem i ja i miałem obraz miejscowego piwowarstwa przed swoimi oczyma.
I co można o powyższych piwach powiedzieć? No zacznę od tego, że cztery z nich, oprócz pszenicznego, odznaczają się bardzo dużą i dość zalegającą goryczką, co może lekko męczyć, ale dla hophead'ów będzie czymś fantastycznym. Dość powiedzieć, że pils ma taką goryczkę, jakby miał spokojnie z 50 IBU, albo więcej, więc sami rozumiecie. To właśnie piwo i 'ósemeczka', były tymi, które zasmakowały mi najbardziej. 'Ósemka' taka mocno owocowa, lekko kwiatowa i co ciekawe, wcale nie wodnista. Te dwa piwa zamówiłem jeszcze w większych pojemnościach, po 300 mililitrów. Pozostałe piwa też bardzo mi smakowały, choć jeszcze raz to powiem, gorycz przeolbrzymia w nich, a pszeniczne dla miłośników tych klimatów bardziej goździkowych.
Ceny piw średnio wysokie. Dość powiedzieć, że najdroższe piwo, za pół litra, to koszt 4 euro, czyli niecałe 18 złotych, więc tragedii nie ma. Tak naprawdę, najdroższe jest ... piwo bezalkoholowe, bo pojemność 400 mililitrów kosztuje 4,80 euro. Piwa można zamawiać w trzech pojemnościach: 300 i 500 mililitrów oraz jednego litra (oprócz tego bezalkoholowego).
Ciekawym dodatkiem do piwa, są koszyczki z fisztaszkami, czyli orzeszkami ziemnymi, które rozstawione są na każdym stoliku i barze i można sobie je konsumować degustując piwo. Trochę jak w amsterdamskim Bierfabriek (podobna nazwa browaru nawet), tyle że w tym bratysławskim lokalu, jest trochę czyściej i piwo znacznie lepsze.
Jak widzicie, całkiem przyjemno to miejsce, do którego warto wybrać się na piwo. Ja ze swojej strony polecam. Na zdravie!

















































