sobota, 29 sierpnia 2026

Z wizytą w browarze Pivovar DOCK7 w Bratysławie

Minęło już kilka długich dni od momentu, kiedy opublikowałem tutaj ostatni wpis, więc czas najwyższy na to, by opisać tutaj kolejny browar. Ponownie eksplorujemy Bratysławę i tym razem zabieram was do browaru DOCK7, a dokładniej do przybutku, który nazywa się Reštaurácia a pivovar DOCK7.
 
 
Ten, całkiem nowy piwny przybytek Bratysławy, otworzył się na klientów półtora roku temu, a dokładniej 1 marca 2025 roku. Mieści się tuż nad lewym brzegiem Dunaju, przy ulicy Pribinova 32. Czynny jest codziennie w godzinach: niedziela-środa 11:00-23:00 i czwartek-sobota 11:00-00:00.
 
Budynek, w którym browar się znajduje, to odrestaurowany budynek, dawnego nadrzecznego, portowego składu. Wnętrze lokalu, to połączenie surowego betonu, drewnianych mebli i szkła oraz metalu. Jest nowocześnie, ale jednocześnie surowo.
 
 
Serce browaru, a właściwie sam browar, znajduje się na końcu lokalu, za przeszkleniem. Niestety, w środku jest ciemno i instalacja jest dość słabo widoczna i bardzo trudna do fotografowania. No, ale w końcu, większość klientów, to normalni ludzie, a nie piwni wagabundzi jak ja. 
 


 
 
Piwo, w DOCK7, leje się z dwóch barów, jednak ten drugi, położony na końcu lokalu, otwierany jest wieczorami i przy grubszych imprezach. Bar główny widoczny jest na wejściu.
 

 
Na kranach, mamy osiem różnych piw, z czego można sobie zamówić deskę próbek 6 z 125 mililitrów i by skosztować ich jak najwięcej, tak właśnie zrobiłem. W skład tej deski weszły takie piwa, jak: Docker 12° (pils), IPL 11°, Onkel Hans 11° (Kölsch), Session IPA 12°, APA 13° i Blond Ale 10°. Poza tym, dostępne były jeszcze Dark 13° (ciemny lager) oraz Elf 11° (lager busztynowy).
 
 
Z całego zestawu sześciu piw, najlepszymi okazały się APA (w oógle najlepsze piwo w browarze), IPL oraz pils. Pozostałe trzy, mało wyraziste, niestety. Cena powyższego zestawu dość wysoka, bo aż 8,70 euro. 
 
 
Poza tym, ceny piw zamawianych w normalnych pojemnościach, czyli w zależności od stylu, w szkłach o pojemnościach 300, 400 i 500 mililitrów, dość normalne. Najdroższe piwa, czyli 'górniaki', to koszt 4 euro. Więc nie ma na co narzekać. 
 
Po wypiciu deski i później większej 'apki', podziękowałem za dalszą degustację i ruszyłem na dalszą eksplorację bratysławskiej piwnej sceny. Słowem końca, miejsce przyjemne nawet, połowa piw godna uwagi. Wiosną i latem, dostępny zewnętrzny ogródek nad samym brzegiem Dunaju, co jest chyba największym plusem tego miejsca. Tak więc, miejsce całkiem OK, ale szczerze mówiąc, oczekiwałem sporo więcej po DOCK7. Na zdravie!

niedziela, 23 sierpnia 2026

Z wizytą w browarze Pivovar Hops w Bratysławie

Moi drodzy, nastał najwyższy czas, by przedstawić wam kolejny bratysławski browar. Tym razem, zabieram was na prawy brzeg Dunaju, na jedno pewne blokowisko, czyli dzielnicę Petržalka. To tutaj zlokalizował się Pivovar Hops.
 
 
Ten działający od dziesięciu lat (2016) browar, mieści się przy ulicy Vilová 2995/4. Powstał w budynku, który przypomina dawny osiedlowy sklep spożywczy lub meblowy. Niezbyt wyszukana architektura, jak i zewnętrze samego piwnego przybytku. Tuż przy wejściu umiejscowione są ławy i stoły, które tworzą coś na kształt przybrowarnianego ogródka. Browar czynny jest codziennie w godzinach: niedziela-poniedziałek 17:00-22:00, wtorek-czwartek 15:00-22:00 i piątek-sobota 15:00-23:00.
 
Mimo, iż zewnętrze niezbyt jest zachęcające, to wnętrze jest już bardziej piwne, bardziej hospodarskie. Co ciekawe, na ścianach mamy całą masę czarno-białych zdjęć różnej maści muzyków, o których wspomnę jeszcze w dalszej części wpisu.
 
 
Wchodząc do budynku, od razu ukazuje się nam miejscowa warzelnia, której wybicie to 250 litrów. Tuż za nią, za ścianą jest skład tanków, ale niestety, tam nie udało mi się wejść. Miły pan (barman) powiedział, że jest sam i niestety nie da rady pokazać mi miejsca gdzie piwo fermentuje i dojrzewa.
 
 
 
W piwnym portfolio browaru dostępna jest typowa dolnofermentacyjna klasyka, jak i nowa fala. Tego dnia, dostępne były takie pozycje, jak: Engerau 11° (pils), 2nástka 12° (półciemne), 3nástka 13° (ciemny lager) oraz Eroplán 14°. Co ciekawe, ofertę browaru uzupełniały trzy piwa z rzemieślniczego bratysławskiego browaru Pivovar General. Niestety nie wiem, czy jakieś właścicielskie powiązania pomiędzy tymi oboma browarami są. Piwami tymi były: Red Fruit & Yuzu 12° (Fruit Ale), Passion Fruit 10° (Fruit Infused Sour) oraz Patriot 14° (IPA). Wybór dosyć ciekawy i jednocześnie, jak dla mnie trochę zaskakujący, szczególnie te dwie 'owocówki'. 
 
Najsampierw, można sobie zamówić secik próbek, w skład których wchodzi pięć piw, cztery miejscowe i jedno od 'Generała'. Koszt takiego zestawu to 6 euro. Jak wypadły powyższe? No powiem tak, IPA miejscowa ujęła mnie maksymalnie. Świetnej jakości West Coast IPA, które to piwo można pić litrami. Jedna z najlepszych, jakie wypiłem w Bratysławie, dlatego też zamówiłem sobie, po próbkach, większą pojemność. Pozostała czwórka, zaprezentowała średniowysoki, że tak to ujmę, poziom. Na pewno, w Bratysławie znajdzie się wiele lepszych odpowiedników tychże piw. 
 

 
Ceny piw średnie. Od 1,80 euro za 300 mililitrów pilsa i półciemnego, po 3,50 euro za piwa 'Generała' i miejscową 'ipkę', za 400 mililitrów. Jak dla mnie, ceny spoko. Szacunek wielki dla browaru też za to, że nawet szkiełko do próbek jest 'brendowane', co niestety, nie jest regułą w słowackiej stolicy. 
 
Pivovar Hops to browar restauracyjny i oprócz spożywania piwa, można tutaj także się posilić i to podobno smacznie. Ja, tym razem, z tej opcji nie skorzystałem. 
 
A teraz wróćmy do tych zdjęć muzyków. To, co mocno wyróżnia Pivovar Hops to klimat, który tworzy, między innymi, puszczana z głośników, muzyka, a ekipa browaru lubi na rockowo, lubi na ostro. Akompaniamentem do picia miejscowego piwa, są kawałki takich muzycznych tuzów, jak chociażby Ozzy Osbourne, Black Sabbath, Iron Maiden, Thin Lizzy, Bruce Springsteen, czy Tom Petty. Prawda, że w takich warunkach, aż chce się pić piwo?  
 
 
Ogólnie miejsce fajne. Ja przyszedłem tutaj zaraz po otwarciu, więć wraz ze mną było niewiele osób, ale co ciekawe, większość tych co byli, to ... turyści. Szczerze mówiąc, myślałem, że ten browar na blokowisku, to bardziej odwiedzany przez lokalsów jest, ale jak widać, sława o nim dociera też do osób, które odwiedzają Bratysławę. Moim zdaniem, warto tu wpaść. Na zdravie!

piątek, 21 sierpnia 2026

Z wizytą w browarze FABRIKA the beer pub w Bratysławie

Minęło kilka dni od publikacji ostatniego wpisu, więc czas najwyższy na następny, w którym przedstawię kolejny bratysławski browar. Tym razem zabiorę was do lokalu FABRIKA the beer pub.
 
 
Tak naprwdę, był to pierwszy browar, który odwiedziłem w Bratysławie. Wylądowałem na stołecznym lotnisku około 22:30 i już pół godziny później moim oczom ukazał się właśnie, wspomniany wyżej browar. Ten otwarty w 2014 roku przybytek, mieści się przy ulicy Štefánikova 4. Czynny jest codziennie od godziny 8:00 do północy. 
 
Przekraczając próg FABRIKA the beer pub, naszym oczom ukazuje się nowoczene, ale bardzo przyjemne dla oczu wnętrze, które gdyby nie sprzęt warzelny, to przypominałoby całkiem przyjemną restaurację, albo klubokawiarnię.
 
 
Zresztą, jest to browar restauracyjny. Po lewej stronie od wejścia mamy bar, a na wprost, za przeszkleniami warzelnię oraz leżakownię zarazem. W porzę, kiedy odwiedziłem browar, nie było piwowara, ale zdjęcia można spokojnie zrobić przez szyby i to zarówno wewnątrz, jak i na zewnątrz. 
 



 
Tak to wygląda, a teraz zajmijmy się tym, co najważniejsze. Czyli piwem. Na barze mamy zainstalowaną kolumnę z ośmioma kranami, do których podpiętych jest pięć miejscowych piw, Pilsner Urquell z tanku, Kofola oraz piwo bezalkoholowe (Nilio Zero Power) z browaru Nilio. 
 
 
Miejscowe piwne portfolio to piwa pod marką FABRIKA i prezentuje się tak: Fabrika F 12° Lager (pils), Fabrika F 14° APA, Fabrika W 12° Weizen, Fabrika F 13° Dark Lager (tmavé) oraz Fabrika Summer 8° (osmička). Można, najpierw, spróbować wszystkich, zamawiając set próbek 5 x 100 mililitrów. Taka przyjemność nie jest tania i kosztuje 6,90 euro. Taką deskę też zamówiłem i ja i miałem obraz miejscowego piwowarstwa przed swoimi oczyma.
 
 
I co można o powyższych piwach powiedzieć? No zacznę od tego, że cztery z nich, oprócz pszenicznego, odznaczają się bardzo dużą i dość zalegającą goryczką, co może lekko męczyć, ale dla hophead'ów będzie czymś fantastycznym. Dość powiedzieć, że pils ma taką goryczkę, jakby miał spokojnie z 50 IBU, albo więcej, więc sami rozumiecie. To właśnie piwo i 'ósemeczka', były tymi, które zasmakowały mi najbardziej. 'Ósemka' taka mocno owocowa, lekko kwiatowa i co ciekawe, wcale nie wodnista. Te dwa piwa zamówiłem jeszcze w większych pojemnościach, po 300 mililitrów. Pozostałe piwa też bardzo mi smakowały, choć jeszcze raz to powiem, gorycz przeolbrzymia w nich, a pszeniczne dla miłośników tych klimatów bardziej goździkowych. 
 

Pils
 
'Ósemka'
 
Ceny piw średnio wysokie. Dość powiedzieć, że najdroższe piwo, za pół litra, to koszt 4 euro, czyli niecałe 18 złotych, więc tragedii nie ma. Tak naprawdę, najdroższe jest ... piwo bezalkoholowe, bo pojemność 400 mililitrów kosztuje 4,80 euro. Piwa można zamawiać w trzech pojemnościach: 300 i 500 mililitrów oraz jednego litra (oprócz tego bezalkoholowego). 
 
Ciekawym dodatkiem do piwa, są koszyczki z fisztaszkami, czyli orzeszkami ziemnymi, które rozstawione są na każdym stoliku i barze i można sobie je konsumować degustując piwo. Trochę jak w amsterdamskim Bierfabriek (podobna nazwa browaru nawet), tyle że w tym bratysławskim lokalu, jest trochę czyściej i piwo znacznie lepsze.
 
Jak widzicie, całkiem przyjemno to miejsce, do którego warto wybrać się na piwo. Ja ze swojej strony polecam. Na zdravie!

wtorek, 18 sierpnia 2026

Z wizytą w browarze Ružinovský pivovar Komín w Bratysławie

Moi drodzy, najwyższa pora, zabrać was do kolejnego, już trzeciego bratysławskiego browaru. Tym razem odchodzimy trochę od ścisłego centrum słowackiej stolicy i przemieszczamy się bardziej na wschód, gdzie zlokalizował się Ružinovský pivovar Komín. 
 
 
Ružinovský pivovar Komín, nazwę swą zaczerpnął od komina dawnej rzeźni, na miejscu której, otworzył się w roku 2015. 
 
 
W ogóle teren na gdzie leży browar, to obszar targowiska Miletička, gdzie nadal możemy zobaczyć charakterystyczne kramy z najróżniejszymi produktami. Dokładny adres to ulica Miletičova 17. Czynny jest codziennie w godzinach: poniedziałek 10:30-23:00, wtorek-piątek 10:30-00:00, sobota 10:00-00:00 i niedziela 11:00-23:00. 
 
Docierając do browaru, pierwsze co napotykamy to zewnętrzny ogródek, a za nim wejście do browaru oraz dwa smukłe, wysokie zbiorniki za przeszkleniem, na ścianie budynku.
 
 
Po wejściu do środka, naszym oczom ukazuje się, po lewej stronie, warzelnia, wraz z dwoma walcowatymi zbiornikami, które wyglądają jak fermentory. Warzelnia dziwnych kształtów, jaką pierwszy raz w życiu widziałem. Leżaki w innym pomieszczeniu, do którego się nie dostałem, ale szczerze, nawet o to nie pytałem. 
 

 
W trakcie odwiedzin browaru, pogoda w Bratysławie była bardzo słoneczna i było niesamowicie gorąco, więc zaraz po zrobieniu kilku zdjęć zamówiłem piwo. Tego dnia na kranach browaru, dostępne były trzy piwa o znamienitycch nazwach, a mianowicie: 15 Years in Hell (IPA), Valdan ('jedenastka') oraz Great Warrior (piwo bezalkoholowe). 
 
Na początek zamówiłem 'ipkę', która okazała się nad wyraz wspaniałym wywarem. Taka IPA w starym stylu, jakie kocham, czyli chmielowa, z nutami owoców tropikalnych, lekką żywicznością, z krótką ale wyraźną goryczką. Kocham takie piwa. IPA z kufla znikła po kilku chwilach. 
 
 
Na drugą nóżkę wziąłem pilsa ('jedenastka') i to także było super piwo. Genialna podbudowa słodowa, wyraziście aromatyczne pod względem chmielu, z petarda goryczką na finiszu. No poezja. Po wypitym jednym, zamówiłem zaraz kolejne, takie to było pyszne. 
 
 
Bardzo sympatyczny kelner, który podczas mojego pobytu towarzyszył mi prawie przez cały czas (rozmowy o piwowarstwie, o piwach oraz śmiechy chichy), poczęstował mnie jeszcze 'wielkim wojownikiem', czyli miejscowym bezalkoholowym, które to jednak, okazało się bardzo dziwnym napitkiem, co sam miły pan zresztą przyznał, dlatego nie odważyłem się na większą miarkę.
 
 
Ogólnie obsługa w Komínie wspaniała. To prawda, że klimat miejsca tworzą ludzie i że piwo to ludzie. To sprawiło, między innymi, że tak ciężko mi było opuszczać ten piwowarski przybytek. No, ale cóż, kolejne browary czekały, a w dalszej perspektywie powrotny samolot. 
 
 
Jako, że Ružinovský pivovar Komín, to browar rzemieślniczy, ale również i restauracyjny, to posilimy się w nim także. W menu przeważają potrawy kuchni słowackiej, czeskiej i węgierskiej. Tym razem, jako że mój brzuch wcześniej się napchał, nie skosztowałem tychże specjałów. 
 
Cóż mogę napisać na koniec wpisu o Komínie? Fantastyczne miejsce, z bardzo dobrym piwem i jeszcze fajniejszymi ludźmi. Będąc w Bratysławie, nie odwiedzając tego miejsca, popełnia się wielki grzech. Dlatego też, polecam wizytę w Ružinovský pivovar Komín bezapelacyjnie! Na zdravie!

niedziela, 16 sierpnia 2026

Z wizytą w browarze Dunajský Pivovar w Bratysławie

Moi drodzy! Zapraszam was w odwiedziny do drugiego z bratysławskich browarów. Tym razem powędrujemy nad wodę, a właściwie na wodę, bo browar o któym mowa spoczywa na wodach pięknego, modrego Dunaju. Mowa o browarze Dunajský Pivovar.
 

 
Dunajský Pivovar, to jeden z dwóch znanych mi browarów, który znajduje się na statku. Pierwszym z nich jest praski Loď Pivovar, którego już odwiedziłem kilka razy i którego bardzo lubię i jego piwa. Po tym, jak zauroczył mnie ten praski, postanowiłem, że kiedyś pojadę specjalnie do Bratysławy, by skosztować piwa na tym drugim, no i właśnie kilka dni temu się to mi udało. 
 
Browar został otwarty w roku 2014 i co ciekawe, właścicielami jego jest ta sama ekipa, która odpowiada za Patrónsky Pivovar, więc oczekiwania były dość duże. Zacznijmy jednak od początku. Browar mieści się na lewym brzegu Dunaju, przy Tyršovo nábrežie, pomiędzy dwoma praskimi mostami Starý most (dawniej most Franiczka Józefa), a Mostem SNP (Narodowego Słowackiego Powstania), na którym znajduje się słunne UFO. Dojście do browaru jest dosyć proste, ale takie, hmm, trochę zaniedbane. Niegodne europejskiej stolicy. Browar czynny jest sześć dni w tygodniu, w godzinach: wtorek-środa 12:00-22:00, czwartek-piątek 12:00-23:00, sobota 11:00-23:00 i niedziela 11:00-18:00.
 
Sama łódź, w której oprócz browaru znajduje się botel, czyli taki hotel na statku, przedstawia się dość ponuro, może poprzez to, że pomalowana jest w tak ciemne barwy, co w porównaniu do białych statków pływających po Dunaju, wygląda przygnębiająco. 
 
Schodząc trapem do łodzi, od razu wita nas dwunaczyniowa warzelnia, za którą rozpozciera się fenomenalny widok na starówkę słowackiej stolicy. Takie miłe dla oka miejsce pracy piwowara. 
 
 
Po jej lewej stronie mamy główną salę restauracyjną, z barem oraz sześcioma unitankami, które ustawione są w rzędzie, na środku pokładu.
 

 
Kolejna sala restauracyjna, z kolejnimy tankami jest piętro wyżej, niemniej jednak, w dniu mojej wizyty, piętro to było zamknięte. Może z tego powodu, że wpadłem od razu po otwarciu i oprócz mnie, było jeszcze tylko dwóch dżentelmenów.   
 
Podczas mego pobytu w browarze, dostępne były tylko dwa piwa ze stałej oferty warzone na miejscu, a mianowicie: Kapitán svetlý 11,5° oraz Kapitán Tmavý 15°. Niestety, nie było 'polotmavego', który był w karcie oraz sezonówki. No nic, trzeba było skosztować tych, które były. 
 
Pils okazał się delikatnie estrowym (owocowym) wywarem, ale był nad wyraz pyszny, z super goryczką na finiszu. Ciemny lager natomiast, był mocno chmielowy, trochę iglasty z super goryczką na finiszu. Smakował trochę jak dolnofermentacyjny Cascadian Dark Ale. Bardzo dobry. Zgrzytem w trakcie degustacji był fakt, iż na barze widziałem szkiełka z firmowym logo, to mi te oba piwa wlano w 'niebrendowane' kufle.
 

 
Kolejną wadą kosztowania miejscowych piw, były ceny tychże. W porównaniu ze starszym bratem (Patrónsky), ceny sporo wyższe, które przedstawiały się tak: Kapitán svetlý 11,5° (3,30 € za 300 ml i  4,20 € za 500 ml) oraz Kapitán Tmavý 15° (3,60 € za 300 ml i  4,50 € za 500 ml). Natomiast, plusem tejże degustacji, były wspaniałe widoki z pokładu, na bratysławską starówkę, zamek oraz Dunaj i pływające po nim wycieczkowce i barki. To niewątpliwie największa zaleta tego browaru. Chyba za to płaci się te wyższe ceny.
 
 
Kolejny minus, niestety, to obsługa. Były to dwie osoby: dosyć dojrzały pan i bardzo młoda kobieta, które w ogóle, nie tworzyły atmosfery miejsca. Naprawdę, było jakoś cicho, smutno, bez uśmiechu. Szkoda. 
 
Podsumowując, szybko wypiłem dwa dostępne piwa i udałem się w dalszą podróż, gdyż poza widokami i naprawdę dobrymi piwa, nic jakoś tak bardzo nie zachęcało do dalszej degustacji. Wiekla szkoda także, że na kranie tak mało dostępnych piw. Może, po prostu, źle trafiłem owego dnia. Na zdravie!

sobota, 15 sierpnia 2026

Z wizytą w browarze Patrónsky Pivovar w Bratysławie

Pierwsza połowa sierpnia to czas, kiedy to postanowiłem wybrać się do Bratysławny na eksplorację tamtejszego piwowarstwa. W ciągu dwóch dni udało mi się ich kilka odwiedzić, które to sukcesywnie będę wam tutaj przedstawiał. Pierwszy z nich, to browar który odwiedziłem jako jeden z ostatnich, ale miejsce które zachwyciło mnie najbardziej. Proszę państwa, oto Patrónsky Pivovar.
 

Browar otworzył swoje podwoja na klientów w roku 2010. Zlokalizowany jest w pewnej odległości od ścisłego centrum słowackiej stolicy, niemniej dojechać tu bardzo łatwo autobusami o numerach 83 lub 84. Przystanek znajduje się tuż obok browaru. Dokładny adres to Brnianska 3732/57. Czynny jest codziennie w godzinach: poniedziałek-czwartek 11:00-23:00, piątek-sobota 11:00-00:00 i niedziela 11:00-22:00.
 
 
Architektura budynku browaru jest dosyć nowoczesna, jakkolwiek w środku wszystko zaplanowane i zrobione jest na kształt dawnej gospody, co jest dość zaskakujące, ale jakże miłe. Browar podzielony jest jakby dwie części, każda z nich posiada swój oddzielny bar. Mamy także ogródek letni. 
 
 
Sercem browaru jest dwunaczyniowa warzelnia, którą dostrzegamy przez szybę, tuż przy wejściu do środka przybytku. Widoczna oa też jest, rónież przez szybę, z jednej z sal biesiadnych. Mimo iż początek działalności browaru to 2010 rok, to warzelnia wygląda na wiekową. 
 

 
W tej samej części browaru, na samym końcu, w części za barem, mamy przeszklenia, za którymi możemy podziwiać leżakownię i zbiorniki w niej zainstalowane. 
 
 
Warzy się tu klasycznie, ale jako rotujące, specjalne i sezonowe, pojawiają się też style nowofalowe. W trakcie mojej wizyty, dostępne były, w stałej ofercie, Patrón svetlý 11,5° i Patrón tmavý 13,5°, a jako specjalne piwo dostępna była IPA. Skosztowałem dwóch z nich, to jest 'ipki' oraz pilsa. Oba piwa świetne. IPA w swoim klasycznym wydaniu, bez cech 'hejzi i dedeha'. Taki West Coast IPA, czysty, wyraziście chmielowy z super zaznaczoną goryczką. Pils tak samo, bardzo dobry, wręcz fenomenalny, słodowy, ziołowo-kwiatowy, z fenomenalną goryczką. Zresztą, pilsa po degustacji, zamówiłem ponownie. Tym razem, ciemne sobie odpuściłem.
 
IPA

Patrón svetlý 11,5°
 
Do tych zachytów nad smakiem tutejszych wyrobów, trzeba dodać, że ceny tychże trunków są bardzo rozsądne: Patrón svetlý 11,5° (2,10 € za 300 ml i 3,00 € za 500 ml), Patrón tmavý 13,5° (2,20 € za 300 ml i 3,20 € za 500 ml) oraz IPA 3,50 € za 400 ml. Prawda, że zacnie?
 
W browarze możemy, jako że to lokal restauracyjny, także posilić się. Ja zdecydowałem się na zupę rybną, co było wybornym wyborem. 
 
To, co jednak najbardziej mi się spodobało w browarze Patrónsky, to klimat tego miejsca, który tworzy tamtejsza obsługa, w stu procentach męska. Genialni, uper uprzejmi, uśmiechnięci i skorzy do żartów panowie, tworzą niesamowitą atmosferę tego miejsca, co powoduje, że nie chce się opuszczać browaru. Tak to powinno wyglądać w każdej piwnej gospodzie.
 
 
Podsumowując, będąc w Bratysławie, koniecznie trzeba opuścić ścisłe centrum i zabytki i przejechać się troszkę dalej, by zaznać fantastycznej piwnej przygody. Dla mnie numer jeden w słowackiej stolicy. Polecam i Na zdravie!