Minęło już kilka długich dni od momentu, kiedy opublikowałem tutaj ostatni wpis, więc czas najwyższy na to, by opisać tutaj kolejny browar. Ponownie eksplorujemy Bratysławę i tym razem zabieram was do browaru DOCK7, a dokładniej do przybutku, który nazywa się Reštaurácia a pivovar DOCK7.
Ten, całkiem nowy piwny przybytek Bratysławy, otworzył się na klientów półtora roku temu, a dokładniej 1 marca 2025 roku. Mieści się tuż nad lewym brzegiem Dunaju, przy ulicy Pribinova 32. Czynny jest codziennie w godzinach: niedziela-środa 11:00-23:00 i czwartek-sobota 11:00-00:00.
Budynek, w którym browar się znajduje, to odrestaurowany budynek, dawnego nadrzecznego, portowego składu. Wnętrze lokalu, to połączenie surowego betonu, drewnianych mebli i szkła oraz metalu. Jest nowocześnie, ale jednocześnie surowo.
Serce browaru, a właściwie sam browar, znajduje się na końcu lokalu, za przeszkleniem. Niestety, w środku jest ciemno i instalacja jest dość słabo widoczna i bardzo trudna do fotografowania. No, ale w końcu, większość klientów, to normalni ludzie, a nie piwni wagabundzi jak ja.
Piwo, w DOCK7, leje się z dwóch barów, jednak ten drugi, położony na końcu lokalu, otwierany jest wieczorami i przy grubszych imprezach. Bar główny widoczny jest na wejściu.
Na kranach, mamy osiem różnych piw, z czego można sobie zamówić deskę próbek 6 z 125 mililitrów i by skosztować ich jak najwięcej, tak właśnie zrobiłem. W skład tej deski weszły takie piwa, jak: Docker 12° (pils), IPL 11°, Onkel Hans 11° (Kölsch), Session IPA 12°, APA 13° i Blond Ale 10°. Poza tym, dostępne były jeszcze Dark 13° (ciemny lager) oraz Elf 11° (lager busztynowy).
Z całego zestawu sześciu piw, najlepszymi okazały się APA (w oógle najlepsze piwo w browarze), IPL oraz pils. Pozostałe trzy, mało wyraziste, niestety. Cena powyższego zestawu dość wysoka, bo aż 8,70 euro.
Poza tym, ceny piw zamawianych w normalnych pojemnościach, czyli w zależności od stylu, w szkłach o pojemnościach 300, 400 i 500 mililitrów, dość normalne. Najdroższe piwa, czyli 'górniaki', to koszt 4 euro. Więc nie ma na co narzekać.
Po wypiciu deski i później większej 'apki', podziękowałem za dalszą degustację i ruszyłem na dalszą eksplorację bratysławskiej piwnej sceny. Słowem końca, miejsce przyjemne nawet, połowa piw godna uwagi. Wiosną i latem, dostępny zewnętrzny ogródek nad samym brzegiem Dunaju, co jest chyba największym plusem tego miejsca. Tak więc, miejsce całkiem OK, ale szczerze mówiąc, oczekiwałem sporo więcej po DOCK7. Na zdravie!





















































