sobota, 21 lutego 2026

Z wizytą w browarze Brauerei Montekristo w Siggiewi

Moi drodzy, wracamy na Maltę, a konkretniej do miejscowości Siggiewi, która pewnie wam nic nie mówi. Mi jeszcze miesiąc temu też nic nie mówiła. To tutaj właśnie, mieści się kolejny browar, który odwiedziłem na Malcie. Mowa o Brauerei Montekristo.
 
 
Dokładny adres browaru to Hal Farrug Rd. Zanim napiszę o samym browarze, to muszę przekazać wam, że okolica browaru to tereny maltańskiego lotniska, a dokładniej bazy techniczne Lufthansy i Easy Jet. Miejsce w którym zlokalizowany jest browar to taki nowoczesny ogród z palmami i nowoczesnymi pałacami, w takim trochę klasycystycznym stylu i w jednym z takich budynków, zlokalizowany jest właśnie browar. Browar jest własnością jednej z najbogatszych rodzin maltańskich, właścicieli Polidano Group (min. stacje paliw, fabryki betonu, i wiele innych biznesów).
 
Czynny jest codziennie w godzinach: poniedziałek-piątek 17:00-23:00, sobota 11:00-23:30 i niedziela 11:00-15:00. 
 
Jak sami o sobie mówią, Brauerei Montekristo to browar w stylu niemieckim, choć warzy się tu zarówno klasycznie, ja i nowofalowo. Wybaczcie, nie zrobiłem zdjęcia z zewanątrz, ale akurat deszcz padał. Wchodząc do browaru, przed naszymi oczami, od razu, ukazuje się bar, a za nim dwunaczyniowa warzelnia produkcji niemieckiej, a jakże. 
 



Reszta browaru, czyli fermentory i leżaki, znajdują się w piwnicy, do której zabrał mnie miejscowy piwowar, którym jest Charles - Amerykanim mieszkający i warzący na Malcie. W piwnicy mamy otwarte zbiorniki do fermentacji oraz poziomie leżaki. 
 
 


Jak napisałem powyżej, warzy się tu głównie klasycznie, ale nowa fala też jest. Na kranach zawsze jest stały zestaw piw, to znaczy: Helles, Pils, Marzen, Kölsch, Weizen, Oktoberfestbier, Dunkel, Lemon Lager, a taże Stout i Maltese Pale Lager. Mi udało się skosztować Pilsa, marcówki, Stoutu oraz te maltańskie jasne. Muszę przyznać, że każde z tych piw było bardzo smakowite. Mega zaskoczenie, bo wydawało mi się, że ten browar to taki trochę przerost formy nad treścią, a jednak Charles super piwa warzy. 
 


 
Jeśli dodamy do tego, że ceny piw są po prostu fenomenalne. A więc tak: każde piwo o pojemności 330 mililitrów, to 2 euro, półlitrowe każde to 3 euro,a litr to 5 euro. Gdy jednak trafimy na godzinę promocji w browarze, to możemy zamawiać dwa piwa w cenie jednego. Przyznacie, że są to ceny baaardzo atrakcyjne, a za tak dobre piwa, wręcz fenomenalne. 
 
 
Jak sami widzicie, browar jest wart odwiedzenia, pomimo faktu iż znajduje się dość daleko od największych atracji Malty. Można tu jednak, z Valletty dojechać autobusem w około 20 minut. Wizytując Maltę, dla miłośnika piwa, jest to punkt obowiązkowy. 
 

Wasze zdrowie!  

niedziela, 15 lutego 2026

Z wizytą w browarze HopTop Brewery w Budapeszcie

Ponownie, trzeci już raz, witamy w budapesztańskim dystrykcie 10, czyli w części stolicy Węgier znanej jako Kőbánya. Wracamy, by odwiedzić kolejny browar się tu mieszczący. W tym wpisie zabieram was do HopTop Brewery.
 
 
HopTop Brewery to rzemieślniczy, restauracyjny browar, który został otwarty w 2016 roku, który jeszcze do niedawna mieścił się w tych samych budynkach, co Mad Scientist oraz Horizont Brewing. Jakiś czas temu, dokładnie w 2024 roku, browar przeniósł swoją siedzibę do nowego budynku, który zlokalizowany jest pod drugiej stronie ulicy od starej miejscówki, w którym to miejscu, oprócz warzenia piwa, serwuje się też jedzenie. 
 
 
Dokładny adres browaru w nowej lokalizacji, to Maglódi street 47, a lokal jest czynny codziennie w godzinach: niedziela-czwartek 11:00-20:00 i piątek-sobota 11:00-22:00. 
 
Przekraczając próg HopTop Brewery, wita nas dość obszerna sala restauracyjna wraz z barem. Wszystko w nowoczesnym wystroju, czyli metal, wylewka i mebelki barowe. Czuć piwny klimat, ale to nie jest typowa piwna gospoda. W sali głównej na parterze (są jeszcze wyższe poziomy), możemy przez szybę podziwiać instalację warzelną browaru. Poza tym, przy barze, mamy lodówki i półki z piwami, które można zamówić i wypić na miejscu i także na wynos.
 
 
Instalacja warzelna, to czteronaczyniowe machinarium o wybiciu 50 hektolitrów. Całość produkcji lokalnej, węgierskiej. Jak wspomniałem wyżej, całość można podziwiać przez szybę popijając piwo i jedząc, na przykład fish & chips, czy burgera. Ja miałem to szczęście, że jeden z pracowników produkcji, wziął mnie na krótką wycieczkę po browarze.
 

 

Za ścianą mamy pomieszczenie, gdzie zlokalizowane są zbiorniki fermentacyjne i leżakowe. Mamy tu zbiorniki o pojemności 20, 40 i 50 hektolitrów. Jest tu także specjalna instalacja do piw wymrażanych. 
 

 
Tak wygląda browar wewnątrz, a jak wygląda sprawa z miejscowymi piwami. Otóż, warzy się tu nowofalowo i klasycznie. Jest stały trzon, są limitowane edycje, są piwa sezonowe, są wymrażarki, są kooperacje. 
 
 
Będąc na miejscu, zauważamy że mamy dostępnych kilka piwa na kranach (ponad 10) oraz sporą liczbę ich w lodówkach. Będą na miejscu, by spróbować jak największej liczy piw, można zamówić deskę próbek, z czego ja skorzystałem. To sześć piwek wlanych do szkiełek o pojemności 100 mililitrów. 
 
 
Do deski, wybrałem sobie: Hellesa, Mangoman (pale ale z mango), pilsa, IPA, American IPA i ostatniego piwa - wybaczcie - nie pamiętam. To co mogę napisać o powyższych, to to, że Helles był dobry, ale jakoś nie wybitnie. Mangoman, to pozycja dla osób lubiących piwa owocowe. Mango tutaj jest na piewrszym planie. Pils jest super, taki w stylu niemieckim. IPA, tu - hmm - chyba coś poszło nie tak, a American IPA, okazała się naprawdę super wywarem, takim w stylu najlepszych warek Ataku Chmielu. Dla mnie bomba. 
 
Po degustacji tychże sześciu piw, polecono mi Eisbocka, więc idąc za radą, skorzystałem z sugestii i piwo to, okazało się naprawdę bardzo, ale to bardzo dobrym przedstawicielem stylu, dla którego warto przybyć do HopTop Brewery.
 
 
Do piwa, po kolejnej sugestii, zamówiłem sobie 'hamba' z frytkami. Był, jak najbardziej, dobry, ale do wybitności, trochę mu zabrakło. Ważne, że był dobrym akompaniamentem dla piwa. 
 
Podsumowując, będąc w Budapeszcie, wizyta w HopTop Brewery jest koniecznością. Trzeba tu zajechać, mimo faktu, iż jest trochę daleko od centrum, ale tramwajem to kilkanaście przystanków. Polecam!

środa, 11 lutego 2026

Z wizytą w browarze The Chapels w Birkirkara

Wracamy na Maltę, do tego samego miejsca, gdzie mieści się Farsons Brewery, czyli do miejscowości Birkirkara. To tutaj, w budynku browaru Farsons, właściciele tego największego maltańskiego browaru, postanowili stworzyć mały, rzemieślniczy browarek, który będzie odpowiedzią na zapotrzebowanie na piwa rzemieślnicze wśród tubylców, jak i turystów. Tak właśnie narodził się The Chapels.
 
 
Jak już wspomniałem, browar mieści się w tym samym budynku, co większy, starszy brat, a dokładniej na trzecim piętrze i zwiedając Farsons Brewery, nie ma szans, by obok niego nie przejść, by do niego nie wstąpić. 
 
Browar czynny jest codziennie, w godzinach: poniedziałek-czwartek 12:00-23:00 i piątek-niedziela 12:00-00:00. Jak na miejsce, które jest z dala od klasycznych turystycznych szlaków na Malcie, to muszę przyznać, browar dość długo jest otwarty na gości. 
 
Ja sam, odwiedziłem to miejsce chwilę po jedenastej, gdy The Chapels nie był jeszcze otwarty, jakkolwiek sympatyczny człowiek w browarze, o imieniu Robert, rodem z Węgier, zaprosił mnie do środka, pozwolił obejrzeć cały browar, a także zaproponował degustację. 
 
Browar The Chapels, to mały restauracyjny browar, w którym nie tylko napijemy się piwa z widokiem na instalację browarniczą, ale także dobrze zjemy i zaopatrzymy się w tak zwany merch. Sercem browaru, jest dwunaczyniowa miedziana warzelnia o wybiciu 500 litrów, jak dobrze pamiętam. Poza tym mamy tu zainstalowanych pięć unitanków oraz kilka poziomych tanków wyszynkowych. 
 
 



Prawdziwą perełką tego miejsca, jest jednak pewien artefakt, który kiedyś ciężko pracował dla głównego browaru, a mianowicie stary śrutownik, który został wyeksponowany w The Chapels, tuż obok browaru. 
 

A jak i co się warzy w The Chapels? Moi drodzy, jak wspomniałem, to taki kraftowy browarek w sercu tego wielkiego, więc warzy się tu rzemieślniczo i bardziej nowofalowo, niż na większych garach obok. W trakcie mojej wizyty, na kranach było dostępnych pięć różnych piw, zresztą zawsze to jest pięć różnych piw. W trakcie mojej wizyty dostępne były takie specjały, jak: Genesis (jasny lager), Festus (marcowe), Ryesing Star (żytnia IPA), Pilgrims Prayers (West Coast IPA) oraz pszeniczka. Jakkolwiek piwa rotują, pojawiają się nowe, sezonowe, limitowane serie i tym podobne. Robert, jako gospodarz miejsca, w trakcie wizyty, wskoczył za bar i poczęstował mnie dwoma dostępnymi 'ipkami', tą żytnią i tą z zachodniego wybrzeża.
 
 
Obie 'ipki' okazały się bardzo dobrymi piwkami, szczególnie Pilgrims Prayers, które to jest rasowym IPA spod znaku West Coast.  
 


Podsumowując, The Chapels to bardzo fajne miejsce. Ja żałuję tylko, że wpadłem tutaj w godzinach zamknięcia, bo pewnie atmosfera w tym miejscu oraz kuchnia jest zacna, ale to może nadrobię niedługo. W końcu na Malcie byłem już trzy razy, więc co szkodzi polecieć czwarty raz. Klimatyczna miejscówka, super ekipa na miejscu, dobre piwo, więc czego więcej trzeba. Gdyby ten browar umiejscowiony był w Sliemie, czy Vallletcie, to jestem przekonany, że miałby jeszcze większe wzięcie wśród osób lubiących napić się dobrego piwa. 
 

Będąc na Malcie, po wizycie w Farsons Brewery, jest to punkt obowiązkowy. Polecam!

niedziela, 8 lutego 2026

Z wizytą w browarze Horizont Brewing w Budapeszcie

Wracamy do budapesztańskiego dystryktu 10, a dokładniej do adresu Maglódi út 47, gdzie jako drugi browar, odwiedziłem Horizont Brewing. Do złożenia wizyty w tym browarze, zaprosił mnie Nathan Ford (Amerykanin mieszkający w Budapeszcie), szef sprzedaży powyższego browaru. Człowiek, z któym szybko znaleźliśmy wspólny język, który tak samo jak ja, kiedyś zamieszkiwał Reno w Newadzie i który podobnie jak ja, nie znosi 'hejzi ipek'.
 
Horizont Brewing, podobnie jak Mad Scientist, otworzył się w 2016 roku, ale kilka miesięcy później, bo w październiku. Sam Nathan, dołączył do ekipy w roku 2019. W browarze mamy zainstalowany rodzimy, węgierski sprzęt do warzenia i maturacji piwa. Sam Nathan powiedział, że główny powód wyboru węgierskiej firmy, to czas i bezpieczeństwo. Po prostu, w razie awarii, ekipa pojawia się w browarze w ciągu dwóch godzin, a nie dwóch tygodni. 
 
Mamy tu warzelnię o wybiciu 1300 litrów oraz kilkanaście zbiorników fermentacyjno-leżakowych o pojemnościach: 3100, 5400 i 9200 litrów. 
  



Mamy tu także małego hopguna, którego Nathan nazywa R2D2.
 

W browarze, warzy się kilkadziesiąt różnych piw rocznie, z czego trzon browaru to 11 róznych piw, wśród któych mamy takie specjały jak: IPA, West Coast IPA, Session IPA, NEW England IPA, bezalkoholowa IPA, bezglutenowa IPA, Milkshake Pale Ale, Stout, kwasik i jasny lager. Jak widać, w Horizont lubują się w 'ipkach'. Oczywiście, warzy się tu piwa sezonowe, limitowane edycje, piw z serii ciemnych, piwa śiąteczne, a także warzy się kooperacyjnie z innym browarami z kraju i ze świata. Jednym z produktów jest także cold brew. Destyluje się tu także, na bazie 'ipy' gin.
 
Horizont Brewing są mistrzami leżakowania piw w beczkach i mają największą liczbę beczek z browarów w Budapeszcie. Podnad 90 sztuk, ale będą z roku na rok zmniejszać liczbę, że względu na fakt, że miłość Węgrów do 'barrelejdżingu' maleje rokrocznie. Piwa leżakują w beczkach po amerykańskiej i węgierskiej whisky, po rumie, po węgierskich winach i po miodzie pitnym.
 
 
Przy browarze, mamy także ładny i dość duży wielokran. Niestety, jak w przypadku sąsiadów, w okresie zimowym, jest on nieczynny. Wygląda zachęcająco i być może udam się latem do stolicy węgier, by skorzystać z kranów tegoż przybytku.
 
 
Ogólnie rzecz ujmując, Horizont Brewing, to prężny budapesztański rzemieślnik, który w tym roku będzie obchodził okrągłą, dziesiątą rocznicę istnienia. Warzy się tu dobrze, głównie nowofalowo, ale klasyka też jest dla miłośników tychże stylów. Warto się tu wybrać, szczególnie w terminie wiosenno-letnim, kiedy to, przy browarze otwarty jest firmowy pub. Dodatkowo, odwiedzając browar, można zaopatrzyć się w sklepiku firmowym w tak zwany merch, to znaczy: koszulki, bluzy, czapki, otwieracze i inne gadżety.
 
Ja dziękuję serdecznie Nathanowi, za zaproszenie, za super wycieczkę po browarze, za piwo prosto z tanków i ogólnie za genialną atmosferę w browarze. Do zobaczyska następnym razem!
 
 
Wasze zdrowie! 

czwartek, 5 lutego 2026

Z wizytą w browarze Farsons Brewery w Birkirkara

Drugim maltańskim browarem, który odwiedziłem będąc ostatnio na wyspie, był ten największy, czyli Farsons. Browar znany między innymi z piwa Cisk, najpopularniejszej piwnej marki na Malcie. 
 
Farsons, to zlepek dwóch słów, a mianowicie nazwiska rodziny założycielskiej, czyli Faruggia oraz słowa Sons (synowie), które wspólnie tworzą słowo Farsons właśnie. Od samego początku, czyli od roku 1928, browar jest w maltańskich rękach i jak dotąd, nie należy do żadnego międzynarodowego koncernu. 
 

Browar mieści się w małej miejscowości (zresztą wszystkie maltańskie miejscowości są małe) Birkirkara. Jak w tego typu browarach bywa, browar otwarty jest na turystów, ale zwiedza się to, co chcą nam pokazać, czyli bardziej muzeum, niż właściwy browar. Tak samo jest właśnie w przypadku Farsons Brewery. Browar otwarty jest na turystów codziennie, w godzinach 10:00-18:00, a bilet wstępu kosztuje 15 euro. W cenie mamy degustację pięciu warzonych na miejscu piw. 
 

W trakcie wizyty, najciekawszym co można zobaczyć, jest zabytkowa warzelnia, w której zainstalowanych mamy w sumie pięć kotłów i kadzi, które to jeszcze kilka lat temu były głównym sprzętem używanym do warzenia miejscowych piw. Od kilku lat są obiektem muzealnym, a warzenie odbywa się w nowoczesnej hali, w nowych zabudowaniach, do których, niestety, turyści nie mają wstępu. Niemniej jednak trzeba przyznać, że stara warzelnia jest piękna i ma w sobie duszę. Zresztą zobaczcie sami.
 





 
Warzelnia, moim zdaniem jest clou całej wycieczki i warto się w niej zatrzymać na dłużej. Wycieczka jest osobista, bez przewodnka, bez dużej grupy osób, więc można tą warzelnią rozkoszować się dłużej. 
 
Poza nią, jak to jest w tego typu muzeach, dowiadujemy się sporo o historii miejsca. Ukazanych jest nam cała masa artefaktów, starych etykiet, szkiełek do piwa i ogólna filozofia browaru, w postacci różnego rodzaju plansz, i tym podobne. Informacje może i ciekawe, jakkolwiek duża ilość przekazywanych wiadomości do osobistego przefiltrowania. 
 



Ja zbytnio tego nie słuchałem, bo jakoś średnio mnie interesowały gadki o tradycyjnych recepturach, wyselekcjonowanych ziarnach zbórz i szyszkach chmielu, więc po wizycie na warzelni i zrobieniu kilku innych fot, udałem się na piąte piętro, gdzie znajdował się firmowy pub, czyli miejsce, gdzie na zwidającego czekała darmowa degustacja pięciu różnych miejscowych piw, każde o pojemności 150 mililitrów, jak dobrze pamiętam
 
 
W dniu mojej wizyty, na kranach dostępne były takie piwa, jak: jasny lager, pils, Amber Ale, IPA oraz Strong Ale. Wszystkie piwa były ok, choć jak się pewnie domyślacie, nie było w nich zbyt dużej liczby fajerwerków, ale nie było też wad i tego, co możemy napotkać w naszych piwach koncernowych. Najbardziej, jak pewnie się domyślacie, zasmakowała mi 'ipka', którą dzień wcześniej wypiłem pół literka w jednym z maltańskich pubów. Niestety, nie trafiłem na degustacji na Milk Stout, a taki też jest w ofercie browaru. No szkoda, ale może nie mam czego żałować. 
 
 
Jak to w tego typu miejscach bywa, przy wejściu, a zarazem wyjściu, mamy sklepik firmowy, w którym możemy kupić właściwie wszystko, a mianowicie warzone na miejscu piwo, szkło do piwa, koszulki, bluzy, skarpetki, czapki, pocztówki i całą masę innych gadżetów firmowych. Do tego, bo browar z tego słynie, można zakupić puszeczki i butelki Kinnie, czyli miejscowego napoju, przypominającego colę, który to także powstaje w browarze. Bardzo dobry napój, tak naprawdę. 
 
Podczas wizyty, krążąć pomiędzy piętrami, na trzecim z nich, mijamy mały rzemieślniczy browar The Chapels, który jest krftowym dzieckiem Frason Brewery, ale o nim więcej napiszę podczas następnego wpisu.
 
Podsumowując, Farsons Brewery, to wycieczka głównie w przeszłość, gdzie pięknie zachowane pomieszczenie warzelni, jest najjaśniejszym punktem zwiedzania i dla której to warto wybrać się do Birkirkary. Każdy fan piwa, będąc na Malcie, musi odwiedzić to miejsce.