Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą radler. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 maja 2020

Browar Kormoran - Radler Gorzka Pomarańcza

Na dniach, do sprzedaży wchodzi najnowszy produkt Browaru Kormoran, czyli ich bezalkoholowy radler, a dokładniej - Radler Gorzka Pomarańcza. Zapraszam, na krótki, plenerowy film, gdzie co nieco przedstawiam tenże pozbawiony alkoholu piwny napój. Miłej projekcji :-)


Do nabycia, już na dniach, w sieci handlowej, którego logo zdobi uśmiechnięty zielony płaz. Wasze zdrowie!

środa, 1 maja 2019

Rozmowy okołopiwne - Beer geek kupi wszystko!

1 maja to dzień szczególny, więc warto go zacząć z przytupem, a tym mam nadzieję, będzie ten wpis. Co mnie natchnęło, by go stworzyć? Otóż, moi drodzy, zauważyłem jedną tendencję wśród piwnych blogerów (niestety), instagramerów i wielu innych, uważających się za piwnych smakoszy, pasjonatów, świrów i bóg wie kogo jeszcze. Mowa o tym, że jakiekolwiek nowe piwo, które wypuści z wielkich browarów (koncernowych), natychmiast staje się ich oczkiem w głowie i czym prędzej wyruszają po nie do sklepu, tak jak argonauci po złote runo. 


Wybaczcie, ale jest to dla mnie jeden z fenomenów, na który od pewnego czasu szukam odpowiedzi i do tej pory nie mogę jej znaleźć. No bo jak to jest, że ci wszyscy ludzie psioczą na browary produkujące te piwa. Produkty tych browarów, podczas degustacji tychże, na oczach użytkowników sieci wylewane są do zlewu, sedesu, piachu i innych środowisk. Co ciekawe, proceder ten, powtarzany jest za każdym razem, gdy jeden z dużych browarów wypuści nowość i nieważne, czy to lager, górniak, porter, ipa, radler, czy bezalkoholowe). Wszelkie tego typu akcje są okraszane tekstami typu: 'wypiłęm za was, byście wy nie musieli', 'ja wypiłem, więc wy już nie musicie', 'wylałem do zlewu. nie kupujcie!', 'smakuje jak zużyta ścierka do podłogi', itp., itd. 


Co prawda, żadne piwo z tychże browarów, jeszcze ich nie powaliło na glebę i być może dlatego, cały czas, tak jak Syzyf, próbują każdej nowości, z efektem takim samym jak poprzednio. Biorąc pod uwagę fakt, że na naszym rynku, pojawia się rokrocznie około półtora tysiąca piw, to mając na uwadze fakt, że niemożnością jest spróbowanie wszystkich, to jednak ci, którzy na uwadze mają piwa z małych, rzemieślniczych browarów, próbują całą masę tych, którymi wręcz gardzą. Przyznacie, że jest to coś fenomenalnego. Socjologowie, mają pewnie na taki przypadek, jakąś swoją fachową nazwę i szczegółowe wytłumaczenie. 


Co jeszcze zdumiewające jest w tym wszystkim, to fakt, że często gęsto, ci ludzie wszem i wobec oświadczają, że nie mają pieniędzy na to, by często kupować dobre piwo z małych browarów, ale jak widać mają na to, by tracić fundusze na to, co potem wylewają. Ekonomiści, też mają na to swoje mikroekonomiczne wyjaśnienie. 

Ja tego wszystkiego nie rozumiem i być może mi to ktoś wytłumaczy? Byłbym rad, gdyż przeglądanie koncernowo-internetowego deja vu, staje się nie tylko nużące, ale i bardzo irytujące. 

Być może tym tekstem, kogoś uraziłem, by nie napisać dosadniej, ale sami sobie jesteście winni. Wierzę jednak, że lekcje, które do tej pory przerobiliście, czegoś jednak was nauczą. Na zdrowie!

niedziela, 9 marca 2014

Warka - Radler 0,0%

Przedstawiam piwo Warka Radler 0,0%.



Zawartość ekstraktu: brak danych.

Zawartość alkoholu: 0,0% obj.

Kolor: bladożółty, bardzo mętny.

Zapach: słodkawy, wyraźnie cytrusowy.

Smak: dość słodki, wyraźnie cytrusowy oraz miodowy, w tle bardzo delikatne nutki słodowe.

Piana: biała, dość wysoka, średnio gęsta, dość szybko opada do centymetrowego kożuszka.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Warka



Podsumowanie:

Prawie dwa lata temu, opisałem, pierwszego wareckiego radlera. Wczoraj, dzięki mojemu przyjacielowi Tomkowi, wpadła mi w ręce jedna z ostatnich nowości w tej radlerowej kwestii, czyli Warka Radler 0,0%. Przyznam szczerze, że zaintrygowało mnie to mocno, gdyż pomyślałem sobie, jak Grupa Żywiec poradziła sobie z ... lemoniadą. Zeroprocentowy radler, ma przyjemną, lemoniadową właśnie barwę. Piana, jak na tego typu produkt całkiem przyjemna, całkiem gęsta i zadziwiająco długo się utrzymuje. Zapach intensywny. Pierwsze uderzenie, to akcenty słodkawe. Dominują aromaty cytrusowe. Poza nimi właściwie nic nie da się wyczuć. W smaku dość słodkie. Tu także dominują akcenty cytrusowe oraz nuty miodowe. Co ciekawe, wyczuwalne są także niuanse słodowe. Wysycone jest mocno. Radler 0,0%, mimo, że dość słodki, to całkiem przyjemnie się go pije i sympatycznie orzeźwia. Etykieta zdobiąca produkt w stylu znanym nam z wcześniejszych wersji wareckich radlerów. Kolorystyka, jak dla mnie ... zimowa. Myślę, że chodzi tu ukazanie chłodu i orzeźwienia, których tak szukamy w letnie i upalne dni. Ogólnie rzecz ujmując, ciężko ten produkt nazwać piwem, ale wyszła z tego całkiem smakowita lemoniada i jako lemoniadę ten produkt oceniam.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 7
Zapach: - 7
Smak: - 7
Etykieta: - 7

Ocena całościowa: 7,32/10

wtorek, 25 grudnia 2012

Cornelius - Pszeniczne Cytryna

Przedstawiam piwo Cornelius Pszeniczne Cytryna.



Zawartość ekstraktu: 12,5%.

Zawartość alkoholu: 3,0% obj.

Kolor: bladożółty, mętny.

Zapach: intensywny, radlerowy, mocno cytrusowy.

Smak: intensywny, kwaśny, mocno cytrusowy, w tle goryczka cytrusowa.

Piana: biała, niska, dość gęsta, drobno pęcherzykowa, średni czas opadania.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Cornelius (Sulimar Sp. z o.o.)


Podsumowanie:

Zima za oknem, dobry czas na jakieś zimowe piwo, na przykład smakowitego portera bałtyckiego, lub jakieś christmas ale. Jakkolwiek patrząc na zimę dzisiaj, odwilż w pełni, sześć stopni ciepła, więc ja przekornie otworzyłem sobie coś na ciepłe dni, a mianowicie nowego pszenicznego radlera od Corneliusa. Po niebyt udanym Pszenicznym Banan, z lekkimi obawami podchodziłem do Pszenicznego Cytryna. Piwo ma bardzo ładną barwę i jest bardzo przyjemnie mętne. Piana niezbyt wysoka, ale dość gęsta i całkiem długo utrzymuje się w szkle. Zapach mocno cytrusowy, bez jakichkolwiek oznak typowych dla piw pszenicznych. Smak mocno cytrusowy, kwaśny z wyraźną cytrusową goryczką. Cornelius Cytryna jest bardzo mocno wysycone i dość treściwe. Niestety, na jego niekorzyść, przypomina bardziej cytrusowny napój gazowani, aniżeli piwo pszeniczne z dodatkiem soku cytrynowego. Etykiety zdobiące nowość sulimarową, typowe dla Corneliusa. Bardzo ładnie wszystko w tym temacie się prezentuje. Reasumując, Pszeniczne Cytryna nie zaskoczyło mnie jakoś. Nie jest może tak słabe jak wersja bananowa, ale też nie jest tak dobre jak Pszeniczne Gejpfrut, które moim skromnym zdaniem jest najlepszą owocową wariacją Corneliusa.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 6
Zapach: - 7
Smak: - 5
Etykieta: - 9

Ocena końcowa: 6,58/10

Cena: 4,50 PLN [SMAK - Gdańsk-Przymorze]