czwartek, 23 października 2014

Rozmowy okołopiwne - Kontrrewolucja koncernowa, czy coś takiego w ogóle istnieje?

Przyszedł najwyższy czas, by znowu porozmawiać wokół piwa. Do napisania tego tekstu zmusił mnie wpis/film Tomka Kopyry z blogu blog.kopyra.com, poświęcony piwnej kontrrewolucji Kompanii Piwowarskiej. W powyższym filmie Tomek atakuje portal Berr Lovers oraz Piwne Fakty i Mity wydane przez Kompanię Piwowarską.


Od razu chciałbym nadmienić, że z tym, co Tomek przedstawia i o czym mówi się właściwie zgadzam. Wiele z tekstów na powyższym portalu i w broszurze to są bzdury, jest to marketingowy bełkot. Właśnie - marketingowy bełkot, ale ... Jest tu bardzo duże ALE i nie mam na myśli piwa górnej fermentacji. Otóż, Kompania Piwowarska to olbrzymia firma, wielka korporacja, dodam jeszcze, mimo faktu iż wszyscy to wiedzą, że jest to największy piwny gracz na polskim rynku. Tak jak inne wielkie firmy w naszym kraju, a także w innych zakątkach świata, robi wszystko by sprzedawać jak najwięcej, jak najtaniej i z jak największym zyskiem. Posiada w swoich strukturach dział marketingu, którego zadaniem jest dotrzeć do klienta w taki sposób, by cały czas był wierny marce, by więcej i częściej kupował, by był otwarty na nowości firmy i by miał zawsze pozytywne skojarzenia z marką oraz by pozyskać nowych klientów. Robi tak każda duża firma, czy to koncern motoryzacyjny, spożywczy, chemiczny, czy piwny właśnie.

Kto z Was, tak szczerze mówiąc, wierzy we wszystkie bzdury, idiotyzmy i nonsensy wygadywane przez lektora podczas emisji reklam? 99,9% nie wierzy! Czy ktoś z nas mocno to wyśmiewa? Czy ktoś z Was wierzy w to, że niezbyt urodziwy chłopak, pełen trądziku na twarzy, nieśmiały do granic możliwości, po psiknięciu się pewnym dezodorantem nagle będzie miał wokół siebie stado pięknych kobiet, które będą tylko marzyły o tym, by się z nim przespać na milion sposobów? Czy ktoś z Was kupuje swojemu dziadkowi pod choinkę syrop na serce? Pewnie nie. Jednakże w ten sposób producenci tychże produktów docierają do swoich klientów i nieźle na tym wychodzą. Uwierzcie, że Kompania Piwowarska także.

Ponad 95% (jeśli nie więcej) polskiego rynku piwa to lagery, które mają swoich wiernych klientów, których większość na rynek wypuszcza 'Wielka Trójka'. Konsumenci 'kraftu' to ... około 0,3% rynku, a i tak myślę, że zbyt optymistycznie to wyliczyłem. Portal Beer Lovers i fakty i mity są adresowane do tych właśnie ponad 95% klientów, a nie do odbiorców polskich 'kraftowców'. To zupełnie inny segment klienta. Wiadomości, które są przedstawione na powyższym portalu i dokumencie pdf, są pisane w taki sposób, by to do ich klienta dotarło, by to zrozumiał, by jeszcze bardziej się związał z firmą i ich produktami. Czasami mam wrażenie, że Tomek (wybacz kolego) tego nie rozumie i odbiera polski rynek piwa z pozycji blogera zaślepionego 'kraftem', a nie osoby szerzej patrzącej na polski rynek piwa, a na pewno nie z pozycji biznesmena. 

Czy ktoś z Was wyobraża sobie sytuacje, że na takim portalu Beer Lovers Kompania Piwowarska napiszę takie oto teksty: 'Produkujemy średniej i kiepskiej jakości piwa, pomimo wysokich standardów produkcji. Konkurencja, szczególnie małe browary rzemieślnicze robią piwa znacznie lepsze.', czy 'Piwa nasze produkowane są w oparciu o metodę High Gravity Brewing, bo to optymalizuje czas produkcji i znacznie obniża koszty.', lub 'Nasz nowy produkt 'taki owaki' jest niczym szczególnym na rynku, na pewno nie jest rewolucyjny i nie dostarcza zbyt wyrafinowanych doznań ani aromatycznych, ani tym bardziej smakowych. Wprowadziliśmy go tylko po to, by mieć bardziej różnorodne portfolio.' oraz 'Nasze pszeniczne piwo, tak naprawdę nie do końca jest piwm pszenicznym, takim, jakiego klient oczekuje, tylko czymś, czego nie potrafimy do końca nazwać.'. Ja sobie nie wyobrażam. Każdy producent każdego dobra, usługodawca, itp., będzie swój produkt wychwalał pod niebiosa. Tak świat biznesu jest zbudowany, pomimo faktu, że część osób tego nie rozumie i się z tego śmieje. Rozumiał to nawet towarzysz Winnicki w serialu 'Alternatywy 4', który podczas przerwy w nadawaniu meczu powiedział swoim sąsiadom, że do ludzi trzeba mówić tak, by oni to zrozumieli. Skoro wiedziano o tym w PRL'u, to wiedzą o tym także menadżerowie największych światowych koncernów, do których Kompania Piwowarska się zalicza. To Ci właśnie menadżerowie podjęli decyzję o powstaniu Beer Lovers i o wydaniu książki o faktach i mitach. Jestem przekonany, że wiedzieli co robili i że im się to opłaciło. 

Kolejna sprawa, na kontretykietach 'kraftowców' też niejednokrotnie są wypisywane takie 'baśnie tysiąca i jednej nocy', których większość z nas też nie bierze poważnie do serca.

Gdyby Kompania Piwowarska chciała prawdziwej kontrrewolucji, to wypuściła by na rynek piwa w stylu AIPA, CDA, czy Milk Stout i by zalały rynek tymi piwami w cenie 3-4 PLN. Uwierzcie mi, że mają ku temu możliwości i zawsze mogą to zrobić. Wtedy to, część 'kraftowców', szczególnie tych, którzy jadą tylko na modzie i warzą piwa na jedno kopyto, i na widok których nowości piwnych marszczy mi się czoło nad brwiami, poczuło by duży ciężar w swoich gaciach. Taka jest prawda! Tylko po co mają to robić? No pytam się po co? Mają swoich klientów, wiernych klientów co najważniejsze, dla których nowość w postaci Książęcego Ciemnego Łagodnego, czy Książęcego Chlebowo Miodowego jest tym, czego od nich oczekuje. Czy tak trudno zrozumieć jest to, że piwo to napój alkoholowy skierowany nie tylko do 'beer geeków', czy 'hop headów', ale do wszystkich. Na polskim i nie tylko naszym krajowym rynku, jest miejsce i dla największych, dla dużych, średnich, małych, mikroskopijnych i restauracyjnych. Każdy trafia do swoich klientów w swój wypracowany sposób, który wypracowywał latami i który się sprawdza.

Idąc tym tropem to, na przykład koncerny samochodowe także opowiadają totalne bzdury na temat swoich aut, że są najlepsze, że najbardziej niezawodne, najbardziej bezpieczne, itp., a i tak wiemy że auta pospolitej klasy A, są niczym w porównaniu do super luksusowych i super sportowych aut z najwyższej półki, jednakże producent będzie reklamował je jako najwyższej klasy produkt. Dlaczego? Bo trafia tym do klientów, którzy takiego produktu pragną, których na to stać. Czy włodarze chociażby takiego Ferrari obśmiewają kampanie marketingowe takiego Citroena? Nie! A wiecie dlaczego? Bo to po pierwsze inny segment, inny klient, inne doznania i zupełnie inny biznes.

Czy ktoś z Was wyobraża sobie taką sytuację, że w Polsce będą tylko 'krafty', szczere, uczciwe, podające pełny skład na etykiecie i warzące swoje piwa w taki sposób, w jaki my ich klienci od nich wymagamy? Ja nie, gdyż wtedy pewnie większość naszego społeczeństwa nie miałaby możliwości napicia się piwa. Po pierwsze dlatego, że 'kraftowcy' nie podołali by popytowi, a po drugie, większości naszego społeczeństwa nie byłoby na to stać i po trzecie ... większość Polaków by tego nie zrozumiało, a na pewno nie klienci Kompanii Piwowarskiej.

Mam nadzieję, że to co napisałem trafi do co poniektórych i zrozumieją, że piwo w Polsce to nie tylko wielokrany i 'kraft', ale także to, co znajduje się wokół i że ... jest to jeden wielki biznes. Pamiętać należy jeszcze jedno, że granica między rzemiosłem, a przemysłem jest bardzo nikła. Bo czy na przykład taki Brew Dog to jeszcze rzemiosło, czy już dobrze prosperująca firma produkująca piwo, która więcej działa na polu marketingowym aniżeli piwowarskim? 

Żeby było jasne, ja nie zabraniam nikomu się śmiać, żartować, czy robić szydery, mi też się to zdarza oczywiście, ale róbmy to z głową. Wiecie co mam na myśli. 

Aha ... i jeszcze jedno na koniec: piwo ma łączyć, a nie dzielić!

13 komentarzy:

  1. W samo sedno! Brawo. Kopyr na swoim "niezależnym" (buhaha!) portalu gwiazdorzy nie pierwszy już raz. Obiektywizmu za grosz. Czas wyrosnąć z krótkich spodenek, no chyba że tak ma już zostać, taki piwny blog z gatunku "pudelek" - plotka i sensacja. Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie tylko ja mam taki pogląd na sprawę! Pozdr!

      Usuń
    2. Z całym szacunkiem dla poglądu Anonima i, poniekąd, Twojego. Też jestem "kraftowcem", choć z innej "gałęzi" spożywki. Jeżeli będziemy patrzeć na rynek stricte technicznie, czyli reklama, marketing, przywiązanie do marki i tym podobne pierdoły, to oczywiście macie rację. Siła koncernu pozwala mu na każdą ściemę. Każdy, kto się temu przeciwstawi jest śmieszny, albo "gwiazdorzy". Ale zastanówcie się Szanowni Panowie - może ktoś produkuje/propaguje zdrową i naturalną żywność (piwo to też żywność), bo akurat czuje taką misję, a nie akurat chce zostać gwiazdą czy milionerem. W takim przypadku ściemy i oszukiwanie konsumenta mogą realnie wk..wiać. Zakłamanie świata reklam i ogólnie mediów, mające się nijak do wiedzy o zdrowym żywieniu i robiące konsumentom wodę z mózgu doprowadza mnie do morderczego szału. Nie prowadzę bloga, więc fala hejtu mi nie grozi a wpływ na opinię publiczną mam żaden. Chyba czas kupić kałacha

      Usuń
    3. "Ale zastanówcie się Szanowni Panowie - może ktoś produkuje/propaguje zdrową i naturalną żywność (piwo to też żywność)" to zdanie mnie trochę zaintrygowało jako technologa żywności. Zdrowa żywność? Jeżeli rozpatrujemy piwo pod kątem zdrowotności to przypuszczam, że piwo z KP jest akurat zdrowsze bo i bezpieczniejsze, stabilniejsze mikrobiologicznie etc. I na studiach ciągle teraz powtarzają "pamiętajcie, że naturalne nie zawsze oznacza zdrowe i bezpieczne". Taka technologiczna dygresja.

      Usuń
    4. To nie jest dygresja, tylko figura retoryczna. Stabilizowana dodatkami chemicznymi i żelującymi kiełbasa z koncernu też jest zdrowsza i bezpieczniejsza niż rzemieślnicza. Ser z gospodarstwa eko jest gorszy niż gumiak z koncernu. Mózg Ci te koncerny całkowicie zdrenowały.

      Usuń
  2. Kopyr zaczął budować swój wizerunek na podobnej zasadzie co korporacje. Może i Ferrari nie wyśmiewa Citroena, ale Samsung, Apple jak najbardziej. Nie wiem czy im słupki sprzedaży wzrosły od tego, ale darmowa reklama w sieci się rozniosła. Prosta analogia do Tomka. Spójzmy na wspomniany wpis na facebooku. Ponad 300 polubień i ponad 60 udostępnień, a to tylko FB. Dodajmy do tego YouTube, Wykop, JoeMonster etc.. Dla porównania wpis o Pyskatym Trollu ma tylko 20 polubień i 2 udostępnienia. Tomek po pierwszym "wielkim teście" stał się gwiazdą, nie tylko wśród "piwopijców". Kopyr to już nie bloger/vloger, to już marka, która ma całkiem niezły PR.
    (Kopyr, bez urazy)

    OdpowiedzUsuń
  3. moim zdaniem Kopyr miał rację w tym filmiku tylko w pierwszej minucie jego trwania. To prawda, że koncerny to słoń a kraft to mrówka, jeśli chodzi o statystyki biznesowe oczywiście. Nikomu z "wielkiej trójki" nie zależy na walce z kraftem i z kontrewolucją, bo zarówno skala jak i warzone gatunki piw to zupełnie dwa inne światy. Reszta tego filmiku to sztucznie kreowany konflikt. Filmik stworzony tylko po to by zrobić sensacje i podbić sobie statystyki/suby/lajki no i wypłatę oczywiście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo ciekawy i rzeczowy komentarz, dziękuję!

      Usuń
  4. Ohhh miałem ciekawy komentarz do tematu i się wykasował :/ To tak w skrócie: Kopyra chyba trochę poniosło, większość rzeczy zarzucał mocno na wyrost, szczególnie, że portal BeerLovers potrafi nawet zamieszczać recenzje piw kraftowych (i to bardzo pochlebne)! Ot taka ciekawostka. Wygląda to tak, jakby chciał on na siłę chronić swoich followersów przed zakusami tych ZŁYCH koncernów, żeby zagubione owieczki kraftu nie zwiodły się tym przebiegłym wilkiem w owczej skórze. Poza tym rodzi się pytanie, czy Tomasz Kopyra wypowiada się tu jako bloger, czy jako biznesmen warzący kraftowe piwa w browarze Widawa, jakby na to nie patrzeć - walczący o swoją część rynku ;) Moim zdaniem polskiej scenie kraftowej konkurencja w postaci koncernów oferujących (udane) piwa gatunków uznawanych za niszowe w przystępnych cenach, mogłaby dać porządnego kopa. Szczególnie, że po scenie tej często widać zupełny brak zainteresowania opiniami klientów (sprawa Ursy, marnej jakości niektórych warek kultowych już kraftowych marek piwnych, itp.) - co najśmieszniejsze - piwni "wyznawcy" bardzo często tę cechę zarzucają właśnie koncernom! Dlatego też powiem przewrotnie - kibicujmy koncernom, może to one zmuszą polski kraft do dbania o jakość swoich produktów (szczególnie, że o wysoką cenę już dawno potrafił zadbać).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście koncerny dbają o swój rynek, swoich klientów i to ich najbardziej interesuje i to do tych klientów kierują swoje teksty, artykuły, reklamy itp. Jeśli ktoś uważa, że kraft jest konkurencją dla koncernu, który dziennie sprzedaje więcej piwa, niż cały polski kraft w ciągu roku, to wywołuje u mnie to gest politowania. Oczywiście, zgadzam się, że koncerny podglądają małe browary, kraftowców, bo czemu nie uczy/ć się od najlepszych. Czasami próbują uszczknąć tego malutkiego kraftowego tortu, jednakże ich klientela to zupełnie inny segment.

      Usuń
    2. Pamiętaj, że w korporacji, jeżeli krzywa się trochę wychyli w niewłaściwym kierunku, zaczyna się polowanie na czarownice. Tak to, niestety działa. 3% czy 0,3% nie ma znaczenia! Ma rosnąć!

      Usuń
  5. Kopyr to Kopyr szuka afery i na tym żeruje, ewentualnie sam ją rozkręca, po 1 oglądalność idzie w górę po drugie kreuje się co najmniej na "narratora" branży piwnej, staje po jednej ze stron tudzież krytykuje drugą, daje osądy, filmy tego typu są w intonacji wyroku i głoszenia imperatyw, wszak Kopyr jak powie coś w obszarze piwa musi to być imperatyw!... Co do Kompani - jest akcja, jest reakcja jak się kreuje modę trzeba się pogodzić z tym, że będzie albo naśladownictwo albo deprecjonowanie... Naśladownictwo już jest - wysyp kontraktowców to nic innego jak to zjawisko. Śmianie się z potrójnego AIPA to celna ironia , strzał w dychę! obserwuję, że definicja dobrego rewolucyjnego piwa jest banalna - nie ważne co gdzie kiedy i jak, ważne żeby był amerykański chmiel... dużo amerykańskiego chmielu!

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja się trochę z Kopyrem zgadzam - należy wytykać głupoty i idiotyzmy jakimi karmią koncerny - i nie chodzi mi tylko o rynek piwa, ale też o każdy inny (jeśli ktoś się czuje specjalistą w danej dziedzinie niech reaguje).

    Chociaż akurat strona, o której słyszał promil polskich internautów jest kiepskim "chłopcem do bicia". Są lepsze rzeczy do punktowania, jak np. masa reklam piwnych od koncernów.

    Inną sprawą jest forma wytykania tych głupot przez Kopyra. Takie pajacowanie jest niskich lotów.

    OdpowiedzUsuń