czwartek, 8 sierpnia 2013

Piwna Polemika Tomka Browarnika - (Pseudo)browary

W ostatni wtorek, miało miejsce kolejne spotkanie polemikowe. Tym razem, tematem spotkania ze słuchaczami były, jak ja to nazywam - psudobrowary. Mowa była o trzech tego typu podmiotach, czyli radomskim Dionizosie, łebskim Browarze i Browarze Sopot.


Rozmowa była o tym, jak te twory działają, jak szczycą się niby własnymi, starymi, tradycyjnymi recepturami piw. O tym, że niby mają swój browar lub chcą go 'za chwilę' zbudować, o tym, że niby są 'na razie' browarami kontraktowymi (oczywiście pozbawieni są piwowarów). Była przedstawiona szczegółowa oferta tych browarów, mowa o browarach, w których faktycznie warzone są piwa, o ciekawym 'marketingu' tychże podmiotów gospodarczych, o tworzeniu swoistej regionalności w odniesieniu do każdego piw z oferty. Kilka słów poświęciłem także zagadnieniu nagród fundowanych przez samych siebie i dla siebie je przyznających, o istniejących 'nieistniejących' stronach internetowych i o tym, jak te pseudobrowary 'chętnie biorą udział' w różnych festiwalach i świętach piwa. 



Na spotkanie przyszło zaledwie kilka osób, no ale sezon wakacyjny w pełni, genialna pogoda za oknem. Część pewnie na urlopach, część z dziećmi lub bez dzieci na plaży, itp.
 
Ci którzy przyszli, mówili, że to bardzo fajny temat, że dopiero teraz dostrzegają, jak dość często klient robiony jest w bambuko. Rozmawiając, doszliśmy do ciekawego wniosku, że czasami nawet osoby pijące, tak zwane, piwa regionalne, często gęsto nie czytają etykiet i kupując dane piwo maja świadomość, że to faktycznie pochodzi z danego browaru i jest warzone w danym miejscu, a nie zupełnie gdzie indziej.

Po polemice, jak zawsze biesiada piwna, a na kranach w Degustatorni był przesmaczny Pacific Pale Ale z Artezana oraz super Pils z Browaru Piwna. Także w tak upalny dzień, jak ostatni wtorek, było można się raczyć naprawdę zacnie.

środa, 7 sierpnia 2013

Warmiński Festiwal Dziedzictwa Browarniczego - Wizyta w Browarze Kormoran

Kulminacją Warmińskiego Festiwalu Dziedzictwa Browarniczego, dla mnie, była wizyta w Browarze Kormoran. Po browarze, w sobotni bardzo gorący i parny dzień, zabrał mnie i resztę ekipy, główny piwowar Browaru Kormoran, Pan Maciej Mielecki. Wizyta rozpoczęła się od zwiedzenia prażarni słodu. Prażarnia mieści się w budynku, który dość daleko jest umiejscowiony od tych właściwych zabudowań browaru.


Po wizycie w prażarni, ekipa przeszła do tego 'właściwego' budynku browaru, gdzie na początku zwiedziliśmy warzelnię. Wybaczcie, ale nie pamiętam, jakie wybicie mają kotły warzelne w browarze w Olsztynie. 




Na warzelni temperatura jeszcze wyższa, niż ta, która panowała na zewnątrz. Pan Maciej patrząc na nas i widząc, że najchętniej byśmy się w tym czasie czymś orzeźwili, obdarował nas firmowymi pokalami i zaprosił do degustacji kormoranowych piw. Ja na sam początek, wlałem sobie do pokala Jabłko w Piwie. Razem ze mną 'jabłuszkiem' orzeźwił się także mój kumpel bloger Marcin Świetlikowski, któremu także bardzo zasmakowało. Wypił piwo jednym duszkiem. 


Niedaleko warzelni, w olsztyńskim browarze zlokalizowane są olbrzymie fermentory, w których fermentowało kilka piw z portfolio Browwaru Kormoran.


W jednym z fermentorów fermentował Kormoran Ciemny, którego pozwoliłem sobie wlać do pokala. Na moje nieszczęście, ciśnienie było tam ogromne, że piwo nie tylko wlało się do szkła, ale także oblało mi cała rękę i koszulę. No ale nikt, nie mówił, że zawsze będzie kolorowo.



W trakcie obchodu warzelni i fermentowni, było sporo pytań do Pana Maćka odnośnie Podróży Kormorana. Na nie wszystkie pytania, z wiadomych względów, dostaliśmy odpowiedź. Brak odpowiedzi na wszystkie pytania, osłodził nam smak trzeciej warki Witbiera z tanku leżakowego. Po prostu pychota, naprawdę genialny witbier. Po degustacji, po rozmowie i wymianie poglądów na temat powyższych, przeszliśmy do leżakowni. Chłód tam panujący dostarczył zwiedzającym niesamowicie orzeźwiających doznań. Browar Kormoran wyposażony jest w 40 tanków leżakowych, które umiejscowione są na dwóch poziomach.



W leżakowni poczęstowani zostaliśmy Kormoranem Jasnym Niefiltrowanym, który także smakował wybornie. 

 

Niezbyt chętnie opuszczaliśmy leżakownie, gdyż chłód miejsca i smakowite piwo spowodowały, że chcieliśmy zostać tam jak najdłużej. 

Chwilę potem weszliśmy do dużego pomieszczenia, gdzie znajdował się olbrzymi pasteryzator, etykieciarka, maszyny do butelkowania i pakowania oraz magazyn. 
 


Czas spędzony w Browarze Kormoran zbliżał się niestety już ku końcowi. Pora było się żegnać. Uścisk dłoni z Panem Maciejem oraz innymi uczestnikami wycieczki i klika kroków do domu na obiad. Tak szczęśliwie się składa, że browar znajduje się około dwustu metrów od domu moich rodziców.

Na koniec chciałbym podziękować organizatorom Warmińskiego Festiwali Dziedzictwa Browarniczego, Browarowi Kormoran oraz przewodnikowi, czyli Panu Maciejowi Mieleckiemu za możliwość zwiedzenia olsztyńskiego browaru i za fantastyczną, pełną ciekawych informacji oraz smakowitego piwa, wycieczkę. Było genialnie i mam nadzieję, że to moja nie ostatnia wizyta w tym miejscu.

wtorek, 6 sierpnia 2013

Warmiński Festiwal Dziedzictwa Browarniczego - krótka fotorelacja z festiwalu

Warmiński Festiwal Dziedzictwa Browarniczego to nie tylko konkurs piw domowych, ale także część festiwalowa, która odbyła się w tym roku na dziedzińcu Zamku Kapituły Warmińskiej oraz wokół niego. W samym zamku, a dokładnie w jego piwnicach, utworzono mini muzeum browarnictwa na ziemiach Warmii. Do muzeum nie było trudno trafić, prowadził do niego szyld dawnych Browarów Warmińsko-Mazurskich Jurand z Olsztyna.


W samym muzeum można było zobaczyć cała masę eksponatów, które nawiązywały do historii browarnictwa warmińskiego. 






 


Tak, jak rok temu, swój wykład o historii piwa i piwowarstwa, wygłosił Paweł Błażewicz. Na spotkanie z Pawłem przyszło dosyć sporo osób, którzy mieli okazję usłyszeć wiele ciekawostek dotyczących ich ulubionego alkoholowego trunku oraz skosztować kilku różnych piw z kilku polskich małych browarów.


Na zewnątrz zamku, wielkie kolejki ustawiały się do stoisk browarów domowych. Każdy chciał spróbować piwa rodem nie z browaru, ale z mieszkania czy domu. Można było skosztować piw z: Piwni Warmińskich Chłopów Bosych, Warmińskiego Browaru Domowego, Browaru Bocian, Browaru Jaroty, a także Browaru Czarny.




Większe browary, te regionalne, które były obecne podczas festiwalu, to rodzimy Browar Kormoran oraz Browar Koreb. W tym roku, Browar Kormoran mocniej, niż to było w roku poprzednim, odcisnął swoją obecność na festiwalu. Mam nadzieję, że w przyszłym roku będzie jeszcze to bardziej widoczne. A w przyszłym roku, Olsztyn będzie reprezentowany jeszcze przez inny, nowy browar. Sam bardzo bym chciał, by na przyszły rok Browar Kormoran uwarzył ... Rosanke na cześć tegorocznego zwycięzcy. To byłoby naprawdę coś.




Obok piwa, na festiwalu było sporo kramów z żywnością regionalną, z wyrobami rękodzielniczymi, birofilistyczne i inne.




W przyzamkowym amfiteatrze każdy mógł zobaczyć i zabawić się przy dźwiękach kilku znanych kapel. Swoje występy dały między innymi Art Rock, Lao Che oraz Łąki Łan. 

Ogólnie rzecz biorąc impreza udana, a to jeszcze nie ostatni wpis z festiwalu. Wkrótce ostatnia część, dotycząca Browaru Kormoran, na którą także serdecznie zapraszam.

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Warmiński Festiwal Dziedzictwa Browarniczego - I Warmiński Konkurs Piw Domowych 2013

Ostatni weekend w Olsztynie minął pod znakiem II Warmińskiego Festiwalu Dziedzictwa Browarniczego. Tym razem, wszystko zadziałało już dużo wcześniej i impreza odbyła się w środku lata, dzięki czemu frekwencja, zainteresowanie, były większe niż rok temu.

Druga edycja festiwalu zaowocowała nową inicjatywą, którą był I Warmiński Festiwal Piw Domowych. Organizatorzy konkursu wybrali trzy kategorie, w których walczyli piwowarzy domowi. Były to: AIPA, Weissbier oraz Rosanke (warmińskie historyczne piwo). Do konkursu zgłoszonych zostało 69 piw od piwowarów domowych z całej Polski. W kategorii AIPA zgłoszonych zostało 29 piw, w kategorii Weissbier 23 piwa, a w Rosanke 17 piw. Widać od razu, jakie piwa obecnie cieszę się największą popularnością u nas w kraju.

Po wstępnej selekcji, jurorzy w składzie: Daniel Duda (Browar Jaroty; jeden z organizatorów konkursu), Paweł Błażewicz (Kultura Piwa; Muzeum Warmii i Mazur), Jacek Materski (Browar Artezan), Justyna Teliżyn, Krzystzof Teliżyn, Piotr Gładysz, Michał Krzysztofik, Marcin Świetlikowski (Smak Piwa) oraz ja, mieli za zadnie wyłonić najlepsze piwa w danych kategoriach oraz potem Grand Championa. Miejsce obrad jury, to jedna z sal olsztyńskiego Zamku Kapituły Warmińskiej, tego, w którym mieszkał i którego bronił przed Krzyżakami sam Mikołaj Kopernik. 

Na pierwszy ogień poszło Rosanke. Oceniali je jurorzy z Olsztyna, czyli Daniel Duda, Paweł Błażewicz oraz ja, czyli Browarnik Tomek. 


Wśród dwunastu piw, wyłonionych do finału piw, każde było inne. Powodem jest fakt, że Rosanke to dawne piwo ziem warmińskich, o którym wiemy tylko tyle, że było mocno zbożowe, o ekstrakcie 10-11%, charakteryzujące się barwą bursztynową, mocnym zbożowym aromatem i smakiem, nutami suszu owocowego, brakiem wyraźnej goryczki. Było sporo bardo ciekawych piw. większość ocen było podobnych, jakkolwiek były piwa, gdzie wśród nas sędziów, oceny były dość mocno rozbieżne. Z dwunastu piw finałowych, najlepszym okazało się te uwarzone przez Wojciecha Solipiwko (Browar Domowy Solipiwko).



W trakcie oceniania Rosanke, do stołu zasiedli Justyna i Krzysztof Teliżyn oraz Jacek Materski, którzy zaczęli degustować i oceniać piwa w stylu Weissbier.


Z dwunastu finałowych piw, zwycięskim okazało się piwo, które uwarzył Adam Wróbel (Browar Domowy Pieron). 




Jako ostatnie, finałowej weryfikacji poddane zostały piwa w stylu AIPA. Oceniali je Marcin Świetlikowski, Michał Krzysztofik i Piotr Gładysz. 


W tej kategorii do finału dopuszczonych zostało 13 piw, a wygrało piwo Michała Barancewicza (Jeżowski Browar Domowy). Mnie za to bardzo ucieszyło zajęcie drugiego miejsca przez moich serdecznych kolegów z okolic Pucka, reprezentujących Browar Domowy Szepereja, w składzie Grzegorz Janka oraz Michał i Artur Puszkarczuk.



Po wyłonieniu zwycięzców każdej z kategorii, do stołu ponownie zasiedli Justyna, Krzysiek i Jacek, których zadaniem było wyłonienie Grand championa z trzech najlepszych piw z każdej kategorii.
  

Zwycięzcą i zdobywcą Grand Championa I Warmińskiego Konkursu Piw Domowych został Wojciech Solipiwo z Browaru Domowego Solipiwko i jego Rosanke. Szczere gratulacje! Mnie bardzo cieszy, że w konkursie, który odbywał się na Warmii, w Olsztynie, wygrało piwo rodem z Warmii.
 
Dla zwycięzcy i laureatów poszczególnych kategorii zostały przewidziane liczne nagrody, wśród których główną był trzydniowy pobyt dla dwóch osób w jednym z pensjonatów na Warmii właśnie.

Na koniec spotkania wspólna fotka jurorów i teraz tylko czekać nam na drugą edycję konkursu.


Za rok pewnie będzie więcej kategorii i najpewniej będzie więcej regionalnych stylów rodem z Warmii, ale o tym przekonamy się dopiero za rok.  

sobota, 3 sierpnia 2013

Pracownia Piwa - Hey Now

Przedstawiam piwo Pracownia Piwa Hey Now.



Zawartość ekstraktu: 11,0%.

Zawartość alkoholu: 3,8% obj.

Kolor: mleczno złoty, mętny, pełen unoszących się drobinek (pewnie od chmielenia na zimno).

Zapach: głównie amerykańskie chmiele, owoce tropikalne (papaja, mango, delikatne cytrusy) oraz delikatne nuty żywiczne.

Smak: zbożowo-chmielowy, wyraźne akcenty amerykańskich chmieli (papaja, mango, delikatne cytrusy), goryczka delikatna.

Piana: biała, niezbyt wysoka, dość gęsta, szybko opada.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: około 4 tygodni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Pracownia Piwa


Podsumowanie:

W ostatni wtorek, w gdańskiej Degustatorni, miała miejsce Piwna Polemika Tomka Browarnika poświęcona browarowi Pracownia Piwa. Po tym wydarzeniu i po piwnej biesiadzie, gdy już zbierałem się w trójmiejską podróż do domu, Wojtek (menadżer Degustatorni) podarował mi jedno butelkowane piwo z oferty Pracowni Piwa, którym był Hey Now. Wojtek, dzięki wielkie! Dziś zatem, wspomniane linijkę wyżej piwo, gości u mnie na blogi. Hey Now lub 'Hejnał', jak kto woli, to piwo w stylu American Wheat. Piwo ma mleczno złotą barwę. Jest dość mętne. Po nalaniu do szklanki przez cały czas unoszą się w piwie drobinki chmielu. Pewnie od chmielenia na zimno. Piana piwa z początku bardzo ładna, równie bardzo, niestety, szybko znika. Zapach piwa, to głównie aromaty amerykańskich chmieli. Mamy tu przede wszystkim tropikalną owocowość w postaci nut papai, mango oraz w mniejszym stopniu owoców cytrusowych. Można wyczuć także delikatna żywiczność, którą ja sam nazywam iglakowością. W smaku dość wyraźna zbożowość, która przeplata się z niuansami owoców tropikalnych. Finisz to bardzo przyjemna, delikatna, wręcz subtelna goryczka. Piwo wysycone jest na dość wysokim poziomie. Butelkę Hey Now ozdabia niezbyt wyszukana graficznie, ale bardzo przyjemna w odbiorze etykieta. Główne pozycje zajmują na niej chmielo-rogate logo browaru oraz nazwa. Poza tym mamy wszystkie najważniejsze dane w tym takie ciekawostki, jak dedykowane szkło do piwa i ... sugerowane potrawy do danego piwa. Do tego jeszcze mamy temperaturę podania. No pięknie, pięknie. Bardzo mi się to podoba, naprawdę!. Ogólnie rzecz ujmując moi drodzy, jest to bardzo sympatyczne, delikatne wiosenno-letnie piwo, po które, gdyby było bardziej dostępne, bym sięgał bardzo często. 

Moja ocena: 
Kolor: - 7
Piana: - 5
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 9

Ocena końcowa: 7,39/10

piątek, 2 sierpnia 2013

Kącik Piwnego Melomana - GORILLA BISCUITS - Start Today

Minęło dwa tygodnie od momentu opisania ostatniej płyty w Kąciku Piwnego Melomana. Niestety, z przyczyn związanych z moją pamięcią, nie udało mi się w zeszłym tygodniu zrobić muzyczno-płytowego wpisu, za co wszystkich zainteresowanych przepraszam. Dziś, tak jak napisałem dwa tygodnie temu, coś coś dobrego, jeśli chodzi o hard core. Przed wami płyta, która jest jednym z klasyków gatunku, czyli 'Start Today' grupy Gorilla Biscuits.

Album nagrany został i wydany przez Revelation Records w 1989 roku. Ja sam, w mojej kolekcji, dzięki mojemu serdecznemu przyjacielowi, mam właśnie wznowienie pierwszego wydania o numerze katalogowym Revelation:12.
 

Skład 'Gorilli' na 'Start Today' to: Anthony Civorelli 'CIV' (wokal), Walter Schreifels 'Wally' (gitara), Alex Brown 'Alex' (gitara), Arthur Similios (bas) oraz Luke Abbey (perkusja).
  

Na krążku mamy super genialną, nowojorską, 'hardkorową' jazdę. Dla miłośników stylu pozycja obowiązkowa. Nie będę pisał o poszczegółnych kawałkach, bo wszystkie są po prostu super. Ale przyznam, że najbardziej podoba mi się ostatnia trójka albumu, czyli 'Competition', 'Time Flies' oraz numero uno płyty, choć ostatni na liście 'Cats and Dogs'. Czwarty numer, czyli 'Good Intensions', kojarzy mi się zawsze ze słynną sceną śniadaniową z filmu 'Pulp Fiction'. Na płycie mamy dwa dodatkowe numery, jeden z nich to cover brytyjskiej grupy Buzzcocks, nosi tytuł 'Sittin' Around at Home'. Płyta, jak na 14 numerów i jak na hc, trwa dość długo, bo prawie 25 minut, ale chcę wam powiedzieć dosadnie, nudzić się przy niej nie da. Rozumiem, że jest gro osób, dla których kawałki 'hardkorowe' powinny trwać maksymalnie do minuty, no tu mamy sporo znacznie dłuższych, ale iście miażdżących mózgownicę. 
 
Nie będę tu pisał o brzmieniu w aspekcie jakościowym, bo w tego typu płytach nie o to chodzi. Napiszę tylko, że brzmienie jest typowo 'nowojorskie', jeśli rozumiecie o co mi chodzi. Genialny wokal, super gitary i genialna jazda! Ach, słucha się fantastycznie, naprawdę.

Tych znajomych, kumpli i przyjaciół, którzy mają chęć poszaleć troszkę przy genialnej muzie, bardzo serdecznie zapraszam na mojego 'chomika'. Straszliwa, przerażająca, niszcząca 'Gorilla' już tam na was czeka. Album chroniony jest hasłem. Jeśli chciałbyś poznać je, to poproszę o kontakt:

A co za tydzień? hmm, nie wiem jeszcze, ale już zaczynam wiedzieć. Wszystko się wkrótce wyjaśni. Zapraszam!

czwartek, 1 sierpnia 2013

Piwna - Porter Bałtycki

Przedstawiam piwo Piwna Porter Bałtycki.



Zawartość ekstraktu: 18,5%.

Zawartość alkoholu: 8,0% obj.

Kolor: śliwkowo-rubinowy, mętny.

Zapach: lekko palony z wyraźnymi aromatami wiśni, suszonych śliwek oraz winnymi.

Smak: lekko palony, wyraźne akcenty wiśniowe, suszonych suszonych śliwek i winne, finisz dość mocno alkoholowy.

Piana: beżowa, wysoka, z początku gęsta, szybko się rozrzedza i bardzo szybko opada.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: 2 tygodnie.

Opakowanie: butelka 0,33l, bezzwrotna.

Producent: Browar Piwna


Podsumowanie:

Wczoraj skosztowałem sobie odleżakowaną buteleczkę Porteru Bałtyckiego z Browaru Piwna. Piwo z datą przydatności do spożycia 03.02.2013, czekało pół roku na to, aż Tomek je wypije. Byłem bardzo ciekawy, jak te piwo będzie smakowało. To moje drugie piwo w życiu, które piłem po upłynięciu terminu przydatności. No więc tak. Piwo, po tak długim czasie leżakowania w piwnicy, straciło troszkę na barwie. Obecnie jest takie w kolorach śliwki węgierki zmieszanej z rubinem. Nie mówię, że wygląda źle, ale pamiętam to piwo w momencie swojej premiery i było bardziej podchodzące w czerń. Piana piwa, hmm, z początku piękna, bujna, po dosłownie kilku chwilach zaczyna się mocno rozrzedzać i opadać. Zapach bardzo intensywny, w którym głóne skrzypce grają delikatna paloność, mocne akcenty suszonych owoców oraz winne. Podobnie jest w smaku, którego profil zakończony jest dość mocnym, lekko kłującym alkoholem. Wysycone bardzo delikatnie. Porter z Piwnej jest dość pełne w smaku. Dość mocno rozgrzewa. Piwo wlane zostało do typowej dla Browaru Piwna, znanej już nam dobrze, malowanej butelki. Reasumując, mimo czasu, który upłynął, mimo dość mocnego alkoholu, piło się całkiem przyjemnie. Ciekawi mnie bardzo, czy włodarze Browaru Piwna zdecydują się, podczas nadchodzącej zimy, ponownie uwarzyć porter bałtycki. Mam nadzieje, że tak, choć wiem, że przysparza to szefostwu sporo niedogodności. Chodzi tu o długi okres leżakowania piwa w tanku. Ano pożyjemy, zobaczymy. 

Moja ocena: 
Kolor: - 6
Piana: - 5
Zapach: - 7
Smak: - 6
Butelka: - 9

Ocena końcowa: 6,26/10