Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lawendowa 8 - Gdańsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lawendowa 8 - Gdańsk. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 lutego 2018

Trójmiejska premiera Browarnika z Warmii w Lawendowej 8 oraz w innych miejscowych piwnych lokalach

Dzień po olsztyńskiej premierze piwa Browarnik z Warmii, przyszedł czas na oficjalną premierę tego piwa w Trójmieście. Spytacie czemu akurat Trójmiasto, a nie na przykład Warszawa, Kraków, Wrocław, czy inne miejsce na piwnej mapie Polski? Powód jest oczywisty. W Trójmieście spędziłem prawie połowę swojego życia. Tam mieszka moja rodzina, którą w młodości odwiedzałem podczas letnich wakacji lub w trakcie ferii zimowych. Tam także przez pięć studiowałem Geografię. Dzięki tym studiom, poznałem wielu znamienitych ludzi, z których kilkoro zostało moimi przyjaciółmi. Tam też zacząłem prawdziwe swoje zawodowe życie, które głównie związane było z jedną firmą, genialnym pracodawcą i fenomenalnymi współpracownika mi, z których także kilku to moi bliscy kamraci obecnie. Tam też narodził się blog Browarnik Tomek, tam tez zdobywałem pierwsze szlify swojej piwnej wiedzy i tam także rozpocząłem eksplorację polskiego światka piwowarskiego i to w Trójmieście również skonsolidowałem kilka grup znajomych z różnych środowisk. Więc, gdzieżbym indziej mógł podzielić się uwarzonym wspólnie z Browarem Warmia piwem, jak nie w Trójmieście.

Z początku zastanawiałem się, czy to wydarzenie ma odbyć się w Gdańsku, czy Gdyni, ale z faktu, że większość moich trójmiejskich piwnych przeżyć wiąże się z Gdańskiem, więc postanowiłem, że będzie to właśnie miasto Jana Heweliusza. Skoro więc padło na Gdańsk, to wybór nie mógł być inny, jak tylko Lawendowa 8, czyli jeden dwóch lokali moich serdecznych przyjaciół, czyli Łukaszy Guza i Jankowskiego. Na wieść o tym, że chciałbym premierę Browarnika z Warmii zrobić właśnie w Lawendowej, Łukasze z wielką radością na twarzy tylko przyklasnęli i temat właściwie był dogadany.


Jednakże, by pokazać swój związek z całym Trójmiastem postanowiłem, że postaram się zrobić wszystko, by te piwo trafiło do jak największej ilości lokali i sklepów, by jak największa liczba osób zamieszkujących Gdańsk, Sopot i Gdynię, miała okazję spróbowania tego piwa. Tak więc, dzięki pomocy Dominika Stankiewicza i jego hurtowni Stanbud, udało się zaopatrzyć w Browarnika Tomka takie lokale, jak: AleBrowar Gdynia, Degustatornia oraz Kandelabry w Gdyni, Avangarda Beers & More w Sopocie oraz Cathead, Degustatornia i PUB Browar Spółdzielczy w Gdańsku. Piwo, te butelkowe, trafiło także do kilku trójmiejskich sklepów.

W dniu trójmiejskiej premiery, niedługo po przebudzeniu, wraz z moimi warmińskimi kamratami, wybrałem się do Trójmiasta, by wziąć udział w tym wiekopomnym wydarzeniu. W Gdańsku byliśmy gdzieś koło godziny trzynastej, jednakże nie było czasu na odpoczynek i relaks przed spotkaniem w Lawendowej, ale był to dopiero początek pracy związanej z tymże wydarzeniem. Otóż postanowiłem odwiedzić wszystkie lokale serwujące tego dnia piwo Browarnik z Warmii. Celem mojej eskapady po tychże miejscach, było wyrażenie pewnej dozy szacunku oraz podziękowanie za udział w akcji Browarnik Tomek w Trójmieście, a także poznanie ludzi z danych miejsc, uściśnięcie dłoni, przekazanie zestawów kolekcjonerskich i po prostu poczucie atmosfery tychże miejsc. 

Na pierwszy ogień poszła Gdynia. A jeśli Gdynia, to nie mogłem zacząć o innego lokalu, jak o pubu moich dobrych przyjaciół, czyli AleBrowar Gdynia. Tam spotkało mnie bardzo miłe przyjęcie, gratulacje skierowane pod moim adresem jak i samego piwa, a także wiele ciekawych rozmów, spora dawka dobrego humoru oraz wyśmienita pizza w lokalu tuż obok, czyli Czerwonego Pieca. Michał Saks, który sam jest wyśmienitym piwowarem i miodosytnikiem, stwierdził po podpięciu beczki i spróbowaniu, że piwo uwarzone w kooperacji z Warmią, jest naprawdę bardzo dobre i powinienem być z niego dumny. A tak w ogóle, to zwróćcie uwagę, w jakim doborowym towarzystwie, nasze wspólne piwo było dostępne tego dnia.



Chwilę po wizycie na Straganiarskiej, swoje kroki skierowałem ku Kandelabrom. Przyznam się wam szczerze, że w tym lokalu ostatni raz byłem jakieś z sześć lat temu i szczerze trochę o nim zapomniałem i ponowna wizyta dość mocno mnie zaskoczyła. Nastąpiło wiele zmian i wyglądzie, w ofercie piwnej i tak po prostu w atmosferze miejsca. Dodatkowo, po przekroczeniu progu, nie wypowiadając jeszcze słowa, zostałem serdecznie przywitany przez obsługę baru. No naprawdę, tych kilka chwil spędzonych w tym miejscu, dostarczyło samych przyjemnych doznań.



Trzecim, ostatnim przystankiem w Gdyni, także była knajpa, którą ostatni raz miałem okazję odwiedzić dość dawno. Chodzi tu o gdyńską Degustatornię. Gdy wszedłem do lokalu, w środku było jeszcze pustawo, ale czuć było, że coś tu się tego dnia ciekawego wydarzy, a temu wydarzeniu będzie towarzyszyć moje piwo. Także były uściski dłoni, przekazanie etykiet i kapsli oraz pamiątkowe fotografie.



Kolejną stacja na trasie przejazdu ferajny Browarnika Tomka był Sopot i pub Avangarda Beers & More. Przyznam się szczerze, że gdy pierwszy raz usłyszałem tą nazwę, to nie wiedziałem o co chodzi. Okazuje się, że jest to nowy lokal serwujący piwa rzemieślnicze, który mieści się na dworcu w Sopocie, a właściwie w nowej galerii handlowej, mieniącej się być dworcem. W środku czekali na mnie bardzo sympatyczni ludzie za barem, bardzo dobra muzyka (metal / hard rock) oraz oczywiście piwo Browarnik z Warmii. Przyznać muszę się wam szczerze, że miejsce to zrobiło na mnie naprawdę bardzo dobre wrażenie.




Po wizycie w Sopocie, pozostał już tylko Gdańsk, gdzie najbliżej było do PUB Browar Spółdzielczy i tam najpierw skierowałem swoje nożyny. Przyznam się szczerze, że dotarcie do tej miejscówki przysporzyło mi trochę kłopotu. Otóż, wiedziałem, gdzie to jest - mniej więcej - jakkolwiek dokładna lokalizacja pubu, dała mi się trochę we znaku. W końcu jednak udało się i mogłem zawitać do pubu, o którym tak wiele dobrych słów słyszałem wcześniej. Po wejściu totalne zaskoczenie, czyli zupełnie inny wystój, niż w pozostałych lokalach Trójmiasta. Zupełnie inny styl. Chwila potem kolejne zaskoczenie, a mianowicie sympatyczny, uśmiechnięty, rezolutny Hiszpan za barem, z którym lepiej komunikować się po angielsku lu hiszpańsku, niż po polsku, jakkolwiek jak zapewniał, osoby władające tylko polskim, także jest w stanie obsłużyć bez problemu, co dało się usłyszeć, a jakże.




Jako drugi w Gdańsku, został odwiedzony lokal Degustatornia. Tak, tak, ten sam, z którym mam chyba najwięcej trójmiejskich piwnych wspomnień. Szczerze myślałem, że po wysunięciu się na czoło Gdańskiego Trójkąta Piwnego (Cafe Lamus, Lawendowa 8 i Pułapka) oraz po zmianach właścicielskich, lokal umarł śmiercią naturalną i będzie świecił pustkami. Nic bardziej mylnego. Lokal jest tłumnie odwiedzany, choć jest to już zupełnie inne miejsce, niż było w przeszłości. Jedna rzec pozostała jednak bez zmian, na kranach nadal leje się zacne piwo.


Jako przedostatni, odwiedziłem Cathead, czyli lokal, w którym tak szczerze mówiąc, jest cząstka mnie. Lokal, który można otwarcie powiedzieć współtworzyłem i w którym zaszczepiłem ducha kraftu. Gdy tylko informacja o piwie Browarnik z Warmii, od razu dostałem informacje zwrotną o chęci zdobycia kilku beczek oraz propozycję spotkania i wspólnego cieszenia się tymże piwem. Jakże mógłbym odmówić, nieprawdaż? W samym pubie przyjęto mnie jak za starych dobrych czasów, no i oczywiście wspólnie napiliśmy się dobrej olsztyńskiej imperialnej IPA.


Powoli zbliżała się jednak godzina oficjalnej trójmiejskiej premiery piwa i trzeba było czym prędzej wybrać się do przyjaciół z Lawendowej 8. Po przekroczeniu progu, lubianej przeze mnie bardzo knajpy, przywitały mnie serdeczne uściski dłoni oraz gratulacje z okazji wypuszczenia piwa Browarnik z Warmii. Tuż przed godziną dwudziestą, do lokalu zaczęło schodzić coraz więcej osób. Wśród cała masa moich przyjaciół, piwnych kamratów i po prostu dobrych znajomych. Napawała mnie radość na widok tychże ludzi, ale jednocześnie łapał lekki stres i delikatna obawa, czy piwo przypadnie gościom do gustu i w ogóle jak je przyjmą. Do Lawendowej 8 przybył z Olsztyna także jeden ze współtwórców piwa, czyli Daniel Duda, który wraz ze mną opowiedział historię powstania tego piwa oraz inne ciekawe fakty związane z tymże piwem i jego warzeniem. Zaraz po tym, zaprosiliśmy gości do konsumpcji i prawdziwej piwnej uczty.










W trakcie spotkania, do mnie i do Daniela podchodziło sporo osób. Tak po prostu, by się przywitać, pochwalić za decyzję o wspólnym warzeniu piwa. Wymieniliśmy poglądy na temat samego piwa. W większości przypadków, odbiór piwa był bardzo pozytywny, co przyznam szczerze, bardzo nas ucieszyło, a także napełniło lekką dumą. Pojawiały się pytania, głownie do mnie, czy mam zamiar pójść w kolejne kooperacje i czy to nie jest moje ostatnie słowo. tak, jak i w trakcie spotkania, tak i teraz, mogę jedynie zdradzić, że jest zbyt wcześnie, by się deklarować i by planować cokolwiek. Rozmów było tyle, że za bardzo nie pamiętałem o aparacie, dzięki czemu zdjęć z tego wydarzenia nie jest tyle, ile sobie zaplanowałem, ale niestety nie dało się pogodzić wszystkiego.

Nie mogło zabraknąć także konwersacji z samymi gospodarzami, którym samo wydarzenie, jak i piwo, także przypadły do gustu. Dość powiedzieć, że chłopaki za barem uwijały się dość prężnie i trzeba powiedzieć sobie szczerze, że pierwszy trzydziestolitrowy petainer został opróżniony w bardzo szybkim tempie, co wywołało grymas zadowolenia na twarzy mojej, jak i gospodarzy. 


W trakcie premiery, jak i w pozostałych lokalach, kolekcjonerzy mogli się zaopatrzyć w zestawy kolekcjonerskie, czyli etykiety i kapsle. Zestawów było dosłownie kilka, choć Lawendowa 8, jako główny pub tego wieczoru, miał tych zestawów najwięcej, to i tak dochodziło do ciekawych sytuacji związanych z tymi birofiliami właśnie. Ważne przy tym było jednak to, że oprócz powiększenia swojej kolekcji, także skosztowali piwo.

Trzeba powiedzieć sobie szczerze, atmosfera tego dnia w lokalu, była naprawdę wyśmienita, no ale w przypadku Lawendowej 8 nie mogło być inaczej. Wizyta w tym piwnym przybytku zawsze dostarczała mi niesamowitych wrażeń, a tym razem, gdy pośród wielkich tuzów piwowarstwa rzemieślniczego, na kranach można było podziwiać etykietę piwa, którego byłem wpspółpomysłodawcą, była po prostu przeżyciem na miarę misterium. Jak zawsze powtarzam, tak i teraz wypowiem te magiczne słowa. Piwo, klimat wokół piwa i atmosferę w lokalach serwujących piwo, tworzą ludzie i to dzięki nim można rozkoszować się naszym ulubionym alkoholowym trunkiem. Ci ludzie, to między innymi Łukasze właśnie oraz wszyscy ci, którzy tego dnia odwiedzili lokal Lawendowa 8 i wspólnie cieszyli się nowym, jakże limitowanym piwem. 

Zarówno Łukasze, jak i ja, jesteśmy bardzo zadowoleni z tego wydarzenia oraz z faktu że ponownie mogliśmy się spotkać.. Tu i teraz, chciałbym mocno podziękować chłopakom za wspaniałe przyjęcie i fenomenalną atmosferę. Jak pisałem wyżej, ni chciałbym obecnie składać jakichkolwiek deklaracji, ale wierzę, że kiedyś uda się powtórzyć takie wydarzenie w tym samym miejscu, wśród tych samych fenomenalnych ludzi.

Podziękowania kieruję także do tych, którzy pomogli w tym, by piwo znalazło się w jak największej liczbie miejsc w Trójmieście, wszystkim tym, którzy uwierzyli w potencjał Browarnika Tomka oraz tym wszystkim, którzy odwiedzili lokale serwujące to piwo, a szczególnie tym, którzy razem ze mną bawili się w Lawendowej 8.

niedziela, 28 stycznia 2018

Craft Beer Fiesta - edycja zimowa

Ostatnimi czasy, dość mało miałem możliwości, by odwiedzić Gdański Piwny Trójkąt Bermudzki, czyli piwne zagłębie knajpiane w postaci Cafe Lamus, Lawendowa 8 i Pułapka. Okazją do ponownego przybycia w powyższe rejony, okazało się ciekawe wydarzenie, znane pod nazwą Craft Beer Fiesta, tym razem edycja zimowa. Skoro zimowa, to można było się spodziewać, piw bardzo mocnych, esencjonalnych, popularnie zwanych 'sztosami'.


Swoje piwa wystawiły takie browary jak: Absztyfikant, Artezan, Golem, Harpagan, Kingpin, Podgórz, Pracownia Piwa, Rockmill, SzałPiw, Zakłądowy, Ziemia Obiecana. Wśród oferty tychże przeważały portery bałtyckie, RIS'y, barley wine'y, często w swoich 'beczkowych' odmianach. Jako, że wszystko to splotło się ze Świętem Porteru Bałtyckiego, nie zabrakło także Porteru Warmińskiego oraz Imperium Prunum i jego esencjonalnej wersji z Browaru Kormoran. W sumie ponad czterdzieści pozycji na kranach w knajpach oraz w specjalnie przygotowanym na tę imprezę namiocie.

 
Dla miłośników sztosów, wydarzenie wręcz obowiązkowe do zaliczenia. A dało się wszystkiego spróbować w ciągu dwóch dni, gdyż w końcu była możliwość degustowania piw w mniejszych pojemnościach, czyli 150 mililitrów. 

Ja sam nie jestem największym miłośnikiem piw typu porter bałtycki, czy RIS, więc tak naprawdę skosztowałem ich dosłownie kilka, choć muszę przyznać, że jakość ich była wyborna. Ciekawostką był lany Porter Warmiński z Kormorana, przepuszczany przez randall'a z dodatkiem Esencji Imperium Prunum. Mniam. Na szczęście były także piwa w stylu barley wine, kwasy i kultowy Atak Chmielu, który skutecznie zresetował mnie po 'sztosiwach'. 






Jakkolwiek, największą zaletą Craft Beer Fiesta, była możliwość spotkania się z przyjaciółmi, znajomymi, ekipami browarów i rozmowy o piwie i nie tylko, przy dobrym piwie i nie tylko. Ta zaleta, zawsze będzie największą, w przypadku tego typu imprez. 








Jest coś takiego w Gdańsku i w ogóle Trójmieście, co mocno zbliża ludzi, co daje siłę do tworzenia różnorakich inicjatyw, co powoduję, że o Trójmieście słychać w każdym zakątku naszego kraju. Craft Beer Fiesta Jest tego potwierdzeniem. Impreza bez wielkiej pompy, bez zadęcia, bez wielkich przestrzeni, w sumie bardzo kameralna, a jednak naprawdę wartościowa i wierzę, że kolejne edycje już stoją w kolejce. Mam nadzieję, że na letniej, będzie mniej ciemnych 'sztosiw', a więcej piw lekkich, typowo sesyjnych. Po prostu: piwo + muzyka + ludzie = wspaniałe spędzanie czasu!

Jestem bardzo zadowolony z mojego przyjazdu do Gdańska, a już wkrótce ponowna moja wizyta z ciekawą niespodzianką, ale o szczegółach wkrótce.

wtorek, 17 czerwca 2014

Trójmiejska premiera kooperacyjnego piwa Deep Love browarów AleBrowar i Nøgne Ø oraz piwny panel degustacyjny w gdańskiej Pułapce

W ostatnią niedzielę, miało miejsce fantastyczne wydarzenie w Gdańsku. Otóż odbyła się trójmiejska premiera pierwszego kooperacyjnego, międzynarodowego piwa uwarzonego w Polsce, czyli Deep Love browarów AleBrowar oraz norweskiego Nøgne Ø. Deep Love to piwo w stylu West Coast Belgian Rye IPA. 


Premiera piwa miała miejsce w trzech gdańskich lokalach: Degustatorni, Lawendowej 8 oraz w Pułapce. W tej ostatniej odbył się też panel degustacyjny piw z AleBrowaru oraz Nøgne Ø. Tu także ekipy polska i norweska opowiadały historię swoich browarów, piw, współpracy i wspólnie bawiły się z przybyłymi gośćmi.

Ja dzień, po przyjeździe z Olsztyna, zacząłem w zaprzyjaźnionej Degustatorni, gdzie nie mogąc dłużej czekać, skusiłem się na Deep Love. A, że pogoda dopisała, to jeszcze poprawiłem Huncwotem z Pracowni Piwa. Następnie, a że było jeszcze sporo czasu do panelu, poszedłem do przyjaciół z Lawendowej 8 oraz Cafe Lamus. Tam skosztowałem American Witbier z Doctor Brew oraz Krieka z Lindemansa. Postanowiłem także, że skoro tego dnia jest premiera Deep Love, to trzeba ten dzień jakoś okrasić pełnymi głębokiej miłości fotografiami. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. 




Czas w Lawendowej 8 i Lamusie szybko mijał, a tu już wybijała godzina 18.00, czyli czas przyjazdu ekip dwóch browarów i rozpoczęcia panelu degustacyjnego. Dżentelmeni obu browarów pod Pułapkę zajechali gdańskim turystycznym 'melexem'.

Na początku głos zabrał jeden z gospodarzy spotkania - Tomek, który przywitał gości i opowiedział troszkę o całej inicjatywie panelu, jak i też życzył miłego spędzenia czasu i smacznego.


Następnie głos zabrał Michał Saks, który także przywitał publikę i opowiedział historię swoich oraz alebrowarowych kontaktów z rzemieślnikami z Norwegii, o stażu w Norwegii oraz o tym, jak zakochał się w amerykańskich chmielach, w piwach nimi chmielonymi i jak został hop head'em, dzięki właśnie browarowi Nøgne Ø i ich piwu Two Captains (double IPA).


Chwilę potem, mikrofon został przekazany w ręce Kjetila Jikiuna, który twierdząc, że ma donośny głos i wielką niechęć do mikrofonów, pozbywając się go przywitał wszystkich bardzo serdecznie i zaczął opowiadać o początkach browaru. Zaczęło się podobnie, jak to miało miejsce kilka lat temu w Polsce. On, jak i jego kamrat Rune Karlsen, mieli po prostu dość nijakich, wszędobylskich lagerów i postanowili zacząć warzyć piwo, które po prostu będzie im smakowało i będzie w danym momencie takie, jakiego oni będą mieli ochotę się napić. Zamysł był taki, że będą warzyć piwo tylko dla siebie i znajomych. Zaczynając warzyć, nigdy nie przypuszczali, że będzie to działalność komercyjna, a już wkrótce ich piwa będą dostępne, znane i cenione na całym świecie. Ciekawym jest to, że ten potężny wiking Kjetil, był wcześniej pilotem w liniach lotniczych SAS i latał na takich maszynach jak McDonnell Douglas MD-80, Boeing 767 i Boeing 747. Jak sam określił, zwiedził cały świat i chciał w końcu osiąść w jednym miejscu i robić, to co najbardziej lubi, czyli pić piwo i ... warzyć je. Jako, że pierwszym piwem podanym podczas panelu degustacyjnego było piwo z ich browaru - #100 (uważane jako barley wine, choć sam Kjetil się troszkę od tego odżegnywał), to także była rozprawka o tymże piwie.
  

Początek degustacji od tak mocnego piwa (22,5% ekstraktu i 10,0% alkoholu) zapowiadał mocne wrażenia.
 

Jako drugie, na ruszt wrzucono Smoky Joe z AleBrowaru. W tym samym czasie zabrał też głos Bartek Napieraj, który poopowiadał o tym piwie. Głównie o genezie jego powstania, czyli o tym, jak kryzys na rynku amerykańskich chmieli spowodował, że ekipa musiała zweryfikować swoje plany i uwarzyć coś, co całkiem miło zaskoczy piwoszy. Jako że zarówno Bartek, jak i Michał, są wielkimi fanami whisky, szczególnie single malt'ów, postanowili do uwarzenia nowego piwa użyć słodu dymionego szkockim torfem. Prelegent wspominał także o edycji fanowskiej, która obecnie jest na rynku i w takiej formie Smoky Joe już pozostanie. Bartek troszkę żartobliwie pożalił się też, bo podobno nowej wersji 'smokiego' trójmieszczanie nie lubią i nie jest on tak chętnie pity, jak wersja 'niedosterydowana'. Bartek wspomniał także, że jest pomysł, by wcześniejszą, lżejszą wersję 'smokiego' wprowadzić na rynek, jako piwo pod inna nazwą. Co z tego wyjdzie? Zobaczymy!


Kolejnym piwem, który zostaliśmy uraczeni było Two Captains, o którym gwarzył Rune Karlsen. Tak, to jest to właśnie piwo, którym kiedyś zauroczył się Michał Saks. Szczerze mówiąc, wyśmienita double IPA.


Kolejnymi piwami, którymi delektowali się zaproszeni piwosze były Rowing Jack z AleBrowaru i kooperacyjny Deep Love. W trakcie degustacji obu piw, Michał z Bartkiem opowiadali o historii powstania browaru i ich szlagierowym piwie. Chłopacy powiedzieli, jak na przełomie lat 2011 i 2012 postanowili założyć browar, o tym, jak wielką rolę w tymże projekcie miały odgrywać amerykańskie chmiele oraz o tym, że trzeba wstrząsnąć polskim rynkiem piwa i polskimi piwoszami. Było także o ich trzydniowych spotkaniach, które mają miejsce na początku każdego roku, podczas których tworzony jest plan warzeń, pomysły na nowe piwa, które mają ujrzeć światło dzienne w danym roku oraz na akcje marketingowe, które będą wiązały się z premierami i innymi wydarzeniami.


Po tym czasie, na 'scenę' wszedł ostatni z ekipy AleBrowaru - Arek Wenta, który nakreślił obraz AleLaboratorium, tego co tam się dzieje, jak sprawdzane są nowe receptury piw, jak realizuje się po prostu piwne marzenia. Arek ze swojej laboratorniowej piwniczki przywiózł dwa piwa, którymi zostali poczęstowani uczestnicy panelu. Pierwszym z nich był grodzisz. Piwo grodziskie to ulubiony styl Arka, o którym, jak to sam powiedział, mógłby rozmawiać i rozmawiać. Drugie piwo, to totalne zaskoczenie, czyli piwo jopejskie, podane z kieliszkach, bardzo gęste, treściwe, mocne, rozgrzewające i pyszne. Co najciekawsze, Arek wspomniał, że sam nie ma siły wypić tego wszystkiego i zapraszał do siebie na degustacje. Myślę, że przy nadarzającej się okazji, trzeba będzie z tego zaproszenia skorzystać.


Po tym wszystkim, atmosfera w Pułapce zrobiła się jeszcze bardziej przyjemna. Rozmowy i anegdoty z przyjaciółmi, wspólne fotografie na 'czerwonym dywanie', sporo śmiechu i wyśmienitego piwa. Impreza po prostu fantastyczna.











Na sam koniec chciałbym podziękować załogantom z AleBrowaru i Nøgne Ø za cudowną premierę, za genialną atmosferę i wspaniałe piwo. Największe jednak podziękowania należą się Wojtkowi i Tomkowi z Pułapki za zaproszenie mojej skromnej osoby na panel degustacyjny, za cudownie zorganizowane spotkania premierowego, za genialne piwo (w sumie 7, czy 8 różnych degustacji), za atmosferę, za to, że wytrzymaliście ten natłok degustacyjny i za to, że po prostu jesteście. Wszystko się udało tak, jak to sobie i dla nas zaplanowaliście. Dzięki wielkie jeszcze raz.

A na sam koniec słowo do ekipy Nøgne Ø:

Hi Kjetil and Rune! 
Guys, it was really great to meet you and spent the time with you in Gdańsk. To me, that was a marvelous opportunity to meet new wonderful people from distant country, to tak about craft brewing in Norway and also about SAS Airlines, commercial planes and aviation. The Nøgne Ø beers I had a chance to drink that evening were - like Simon Martin says - absolutely fantastic! Thanx a lot! Also, thank you very much for inviting for a visit to your brewery in Grimstad. I've never been to Norway before, but now I have a real reason to change that. Be sure to see me in the Land of Grimness (you know what I mean) soon. And ... one last word which helps me to describe your last visit in Gdańsk:

Supercalifragilisticexpialidocious!