Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I Gdański Maraton Piwny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą I Gdański Maraton Piwny. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 6 października 2013

Chmielaton - I Gdański Maraton Piwny - mój dzień w Degustatorni Multitap

Po pierwszym, genialnym chmielatonowym dniu, podczas drugiego dnia maratonu, prawie cały czas spędziłem w Degustatorni Multitap, gdzie podczas piwnego wieczoru stałem za barem i obsługiwałem maratończyków. Wspólnie z menadżerem lokalu, czyli znanym wam już Wojtkiem Szlosowskim stwierdziliśmy, że będzie to fajna okazja dla osób biorących udział w Chmielatonie, do poznania mnie bliżej, porozmawiania, wymiany uwag i po prostu miłego spędzenia wspólnie czasu.
 

Początek sobotniego wieczoru był dosyć spokojny, więc była okazja do wspólnym fotografii z zespołem degustatorniowym. Nastroje były bardzo bojowe.
  


Razem ze mną, za barem stał gdański piwowar domowy Łukasz Szynkiewicz (Browar Absztyfikant), który opowiadał o warzeniu piwa w domu, prezentował sprzęt do warzenia oraz surowce piwowarskie, a także częstował uczestników maratonu swoimi domowymi piwami.
  

Sielanka fotograficzna długo nie trwała, gdyż w pewnym momencie ogromna liczba chmielatonowiczów nawiedziła lokal i trzeba było zabrać się do pracy i szczerze mówiąc, a właściwie pisząc, ostra harówka trwała do późnych godzin nocnych. Piwo festiwalowe i nie tylko lało się naprawdę dużymi strumieniami.
 



 
Będąc prawie cały wieczór za barem, dopiero wtedy zobaczyłem jak ciężki to kawałek chleba. Niekończąca się kolejka klientów przed barem, ciągły ruch na kranach, sprzątanie, mycie, płukanie i ustawianie szkła, kontrola rachunków, kasy i odpowiadanie na tysiące różnych piwnych i niepiwnych pytań. Naprawdę szacunek dla ekipy za ich codzienną pracę za barem. Naprawdę robicie dobrą robotę.
 
Maratończycy, tak jak poprzedniego dnia, przychodzili, kolekcjonowali pieczątki, odbierali karty rabatowe, pili piwo i super się bawili.
 
 
Jak podczas wszystkich gdańskich imprez piwnych, tak i tym razem towarzystwo piwnych kamratów było zacne. Humory naprawdę dopisywały wszystkim i wszyscy super się bawili.

 
Tak pracowałem i cudownie się bawiłem do pierwszej w nocy. Naprawdę podobało mi się bardzo i myślę, że to nie ostatni raz, kiedy będę miał okazję stanąć za barem. Wracając do domu, wstąpiłem z moimi piwnymi kompanami jeszcze do Pułapki. Tam smaczne piwko, super pogawędki przy barze i genialna atmosfera przy przyjemnej muzyce.


Tak właśnie minął drugi dzień Chmielatonu. Naprawdę genialna impreza. Już dziś wszyscy mówią o ogromnych sukcesie i pytają się o kolejną edycję, która na pewno będzie, ale dopiero w okolicach przyszłorocznej wiosny. Trzeci dzień sobie odpuszczam, relaksuję się, ale moje myśli cały czas są przy Chmielatonie.

sobota, 5 października 2013

Chmielaton - I Gdański Maraton Piwny

W końcu! Tak można by rzec odnosząc się to Chmielatonu, czyli I Gdańskiego Maratonu Piwnego. Planowany od kilku miesięcy, ... w końcu się urzeczywistnił. Głowna w tym zasługa Wojtka Szlosowskiego, menadżera gdańskiej Degustatorni, w którego to głowie ów pomysł się zrodził.

Do Chmielatonu przystąpiło 9 lokali. śród nich są dwa browary restauracyjne: Browar Piwna i Mini Browar Lubrow oraz siedem piwnych lokali: Degustatornia, Cup of Tea, Pułapka, Lawendowa 8, Flisak '76, Pub U Szkota i Loft. Warto zaznaczyć, że wszystkie biorące w Chmielatonie knajpy są zlokalizowane w samym centrum Gdańska, a dystans między najbardziej oddalonymi od siebie jest równy spokojnemu dziesięciominutowemu marszowi. Chmielaton swój start ma w Browarze Piwna, gdzie odbiera się specjalne karty, które służą do kolekcjonowania pieczątek za wypite minimum jedno piwo w każdym z lokali. Po zebraniu wszystkich pieczątek, kartę zdaje się w lokalu, w którym uzyskało się ostatnią pieczątkę, co powoduje, że maratończyk dostaje w zamian imienną kartę rabatową, która upoważnia do 10% zniżki na lane piwo w każdej z knajp biorących udział w Chmielatonie.

Ja, jak każdy swój maraton rozpocząłem w Browarze Piwna. Tam otrzymałem kartę uczestnika, zakupiłem festiwalową szklankę, no i kupiłem sobie piwo. Był to miejscowy pils 0,3l.
  


W Browarze Piwna nagrałem też krótki wywiad z piwowarem Wojtkiem Piaseckim, którego rezultat możecie zobaczyć poniżej.


Jako drugi przystanek, wybrałem knajpę zlokalizowaną bardzo blisko Browaru Piwna, a mianowicie pub Flisak'76. Tam skosztowałem 0.3l Primatora Premium. Tu chciałbym zaznaczyć, że w moim maratonie towarzyszyło mi kilku zacnych przyjaciół, którzy także pili i kolekcjonowali pieczątki.



Jako trzeci na ruszt poszedł Pub U Szkota, który jest oddalony zaledwie kilka schodków od Flisaka '76. Tam popłynął z kranu Belhaven Ale, także wybrałem pojemność 0,3.



Na czwartym miejscu znalazł się u mnie Cup of Tea. Tam w bardzo przyjemnej atmosferze wychylone zostało Angielskie Śniadanie od Pinty. 



Po piątą pieczątkę wybrałem się do Loftu. Tam najpierw przemiła pogawędka ze spotkanymi turystami z Norwegii, a potem już do mojego szkła popłynął Primator Wiezenbier i tu także 0,3l.



Po piątą pieczątkę, wraz z moimi towarzyszami broni, znaczy się piwa, wyruszyliśmy do Lubrowa. Tam spoczęliśmy na dłużej, gdyż tam posililiśmy się. Do picia wybrałem miejscowe piwo SKM, ale tu już zamówiłem 0,5l.



No i została ostatnia trójca przede mną. Na początek zahaczyliśmy o Lawendową 8, który to lokal jest drugim pubem chłopaków od Cafe Lamus. Tam, w dość gwarnej i tłocznej atmosferze wypity został Koniec Świata od Pinty. Tu ponownie 0,3l.



Zaraz potem szybki skok przez ulicę do Pułapki. Tam napotkałem kilku znajomych, co zaowocowało dłuższym posiedzeniem i wypiłem premierowe piwo od Bieszczadzkiej Wytwórni Piwa, czyli Ursa z połoniny. Całkiem zacne piwo, dlatego wziąłem pół litra.




Metą mojego piwnego maratonu była Degustatornia, która ostatnimi dniami zmieniła nazwę na Degustatornia Multitap. Tam, niestety potłukła mi się szklanka i ostatnie piwo wypiłem nie z chmielatonowej. Tam też wymieniłem swoją kartę na kartę rabatową. Do picia wziąłem Czarną Krowę z Pracowni Piwa i także 0,5l. 



Jako, że na swoją metę wybrałem Degustatornię, to nadarzyła się okazja do przeprowadzenia krótkiej rozmowy z pomysłodawcą Chmielatonu, czyli z Wojtkiem Szlosowskim. 
  

Po maratonie przyszedł czas już tylko na biesiadę piwną. Działo się, naprawdę przyjemnie się działo.



Mimo faktu, że Chmielaton zaplanowany został na trzy dni, to już po pierwszym dniu można powiedzieć, że okazał się wielkim sukcesem. Tylu ludzi knajpy biorące udział w maratonie dawno nie widziały. Wśród maratończyków można było spotkać piwowarów rzemieślniczych i domowych, właścicieli lokali i sklepów piwnych, hurtowników, blogerów, ludzi kultury i mediów. Naprawdę pierwszy dzień dostarczył sporo fantastycznych wrażeń. Ja swój maraton 'przebiegłem' w 4,5 godziny. 

Dziś natomiast planuje dzień spokojniejszy. Będę tego dnia stał za barem w Degustatorni i jeśli ktoś ma ochotę na dobre piwo spod mojej ręki i na krótką pogawędkę, to serdecznie zapraszam już od 16.00.