środa, 19 czerwca 2013

Birofilia 2013 pod znakiem gdańskich mistrzów piwowarstwa

Podczas ostatniego weekendu miała miejsce osiemnasta już edycja Festiwalu Birofilia. W trakcie festiwalu miała miejsce wielka giełda birofilska, można było spróbować kilkuset piw w Alei Piw Świata, wybrano kolejnego, piątego już Grand Championa, a także wybrano najlepsze piwa rzemieślnicze roku. I na tym ostatnim punkcie dziś chciałbym się skupić. Dlaczego właśnie na nim? Ano dlatego, że w tym konkursie, wielkie sukcesy odnieśli trójmiejscy piwowarzy. Można rzecz, że piwowarzy, reprezentujący gdańskie browary restauracyjne wrócili z festiwalu z tarczami.

W Konkursie Piw Rzemieślniczych Birofilia 2013 swoje piwa zgłosili dwaj piwowarzy z gdańskich browarów restauracyjnych: Wojtek Piasecki z Browaru Piwna oraz Michał Saks z Brovarnii. 

Wojtek Piasecki, a właściwie uwarzone przez niego piwo Pszeniczne, zdobyło pierwsze miejsce w kategorii Pszeniczne (Hefe-Weizen) 11-13⁰ Blg. W tejże kategorii trzecie miejsce zajął Michał Saks ze swoim piwem Brovarnia Pszeniczne. Gdyby dodać fakt, że drugie miejsce w powyższej kategorii zajął Michał Grossmann, który dość długo pracował razem z Michałem w Brovarnii, to można rzec, że całe pszeniczne podium przypadło Gdańskowi.

Mistrz Wojtek Piasecki ze swoim laurem w rękach

Zwycięzca ze swoim piwnym mistrzem, czyli Pszenicznym

I miejsce w kategorii Pszeniczne (Hefe-Weizen) 11-13⁰ Blg - Pszeniczne 12,6⁰ Blg

Michał Saks oprócz lauru za swoje pszeniczne, przywiózł także tarczę za swojego pilznera. Jego Złoto Browarnii zajęło trzecie miejsce w kategorii Pilzner 11-13⁰ Blg.

Michał Saks ze swoimi laurami

Złoto Brovarnii i Brovarnia Pszeniczne wraz z laurami

W sumie w Konkursie Piw Rzemieślniczych podczas tegorocznej Birofilli były cztery kategorie, czyli było dwanaście laurów do rozdania. Można zatem powiedzieć, że jedna czwarta, albo inaczej rzecz ujmując, 25% nagród zdobyli gdańscy piwowarzy, a gdyby dodać do tego Michała Grossmanna, to w sumie jedna trzecia nagród przypadła Gdańskowi. Nic tylko cieszyć się i klaskać!

Serdeczne gratulacje dla Was panowie Wojtku i Michale. Ja ze swojej strony życzę kolejnych sukcesów i kolejnych genialnych warek waszych piw. A wszystkich zainteresowanych, jak smakują mistrzowskie piwa, zapraszam do Browaru Piwna i Brovarnii na piwną biesiadę. Mając szczęście, może nie tylko napijecie się mistrzowskich specjałów, ale także wymienicie słówko z piwowarami.

poniedziałek, 17 czerwca 2013

Widawa - Augustiańskie - Niefiltrowane Piwo Pszeniczne

Przedstawiam piwo Widawa - Augustiańskie Niefiltrowane Piwo Pszeniczne.



Zawartość ekstraktu: 11,8% wag.

Zawartość alkoholu: 4,9% obj.

Kolor: ciemnobursztynowy, mętny.

Zapach: wyraźnie drożdżowy, wyraziste nuty goździkowe oraz delikatne bananowe.

Smak: mocno drożdżowe, wyraźne posmaki goździkowe, delikatne nutki bananowe wyczuwalne w tle, tak samo jak delikatna goryczka.

Piana: kremowa, wysoka, średnio gęsta, średni czas opadania.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: ok 4 tygodni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Widawa
 
 
Podsumowanie:

Czas szybko mija i dzisiejszy wpis na blogu, jest wpisem numer 400. Tak, tak, troszkę się jak widać, w ciągu tych prawie dwóch lat rozpisałem. W związku z czterechsetnym wpisem nie ma jakiegoś święta i dziś u mnie piwo pszeniczne z Widawy, ich Augustiańskie. Piwo ma ciemną, bursztynową barwę i jest dość mocno mętne. Troszkę na myśl przywodzi dunkelweizena, niźli typowego hefeweizena. Piana, dość bujna, wysoka i całkiem długo utrzymuje się w szkle. Zapach Augustiańskiego bardzo mi się podoba. jest wyrazisty, mocne nuty drożdżowe, zaznaczone głownie przez goździk, w mniejszym stopniu wyraźne nuty bananowe. W smaku jest podobnie, jakkolwiek smak nie jest już tak wyrazisty, rzekłbym że jest dość płaski. W tle i na finiszu delikatna goryczka. Piwo jest bardzo mocno wysycone. Butelkę zdobi, podobna w charakterze do innych z serii Augustiańskie, etykieta. Skromna graficznie, ale całkiem ładna, ze wszystkimi najważniejszymi danymi. Ogólnie rzecz biorąc, piwo zachwyciło mnie swoimi właściwościami zapachowymi, w smaku niestety coś uleciało w eter i tego właśnie w tym piwie brakuje.

Moja ocena:
Kolor: - 6
Piana: - 7
Zapach: - 9
Smak: - 6
Etykieta: - 8

Ocena końcowa: 7,19/10

sobota, 15 czerwca 2013

Podarki z podróży: Szwecja - Pistonhead Full Throttle

Kolejny wpis na blogu dotyczący piw od znajomych, z podróży. Dziś piwo, które przywiozła mi moja ciocia za Szwecji. Wybrała się tam promem na krótką wizytę do Karlskrony. Będą w jednym z miejscowych sklepów, zauważyła puszkę piwa z czaszką. Wiedząc, że ja bardzo, ale to bardzo lubię czaszki, nie wahała się i kupiła mi właśnie jedną taką puszeczkę.


Ekstrakt piwa nie jest mi znany, niestety na puszcze nie ma o nim słowa, a zawartość alkoholu to 4,6%.


Piwo ma jasnozłotą barwę i jest bardzo ładnie klarowne. Piana piwa z początku ładna i bujna, szybko się rozrzedza i opada dość szybko do zera Zapach piwa lekki, wyrazisty i całkiem przyjemny, słodowo-chmielowy. W smaku dominuje słodowośc oraz delikatna landrynkowość i goryczka, wyczuwalna wyraźnie w tle i na finiszu. Wysycone dość mocno. 


Stwierdzam, że Pistonhead Full Throttle to całkiem przyjemny, delikatny, lekki pils. Nie jest to może coś, czym można by się zachwycać nad wyraz, ale pije się bardzo przyjemnie. No i ta czaszka na puszce. Patrząc na nią, wszystko staje się piękniejsze i smaczniejsze.

Dziękuję jeszcze raz za tę cudowną czaszkę z piwem w środku, a już niedługo kolejne piwo z podrózy!

piątek, 14 czerwca 2013

Kącik Piwnego Melomana - MAANAM - Derwisz i Anioł

Pod koniec ostatniego spotkania z Kącikiem Piwnego Melomana, obiecałem wam, że następne będzie dotyczyło grupy mocno związanej z moim rodzinnym miastem, czyli z Olsztynem. Tak właśnie dziś jest, dziś w KPM zespół Maanam. Do napisania kilku słów o Maanam natchnęła mnie, ze smutkiem to piszę, śmierć frontmana grupy, olsztyniaka, mojego sąsiada i kumpla Marka Jackowskiego. Chciałbym by ten wpis, był taką formą mojego hołdu dla Marka.
 
Pamiętam poznałem Marka, gdy jeszcze byłem bardzo małym brzdącem. Myśmy mieszkali na ulicy Poprzecznej 4 pod 'szóstką', a Marek wraz z rodzicami pod 'piątką'. Często on zachodził do naszego mieszkania pogadać, pośmiać się, czasami coś przekąsić, czasami tylko by powiedzieć 'cześć!', przynosił nowe płyty zespołu, bilety na koncerty, które grali w Olsztynie. Był moim pierwszym nauczycielem gry na gitarze. Niestety, ja sam wolałem piłkę i kumpli i do tej pory jestem bardzo słabym gitarzystą. Pamiętam też dobrze jego rodziców, szczególnie jego mamę, panią Gabrielę, która znała chyba z 6 języków. W latach osiemdziesiątych wysyłało się listy do zagranicznych firm, by te firmy przysyłały gadżety. Mama Marka tłumaczyła mi te listy na język angielski i francuski. Marek dla mnie zostanie w pamięci jako bardzo serdeczny, normalny człowiek, pozbawiony gwiazdorstwa. Zawsze gdy spotykał mnie z kumplami, przybił im 'pionę', pogadał, zaprosił na koncert. marku spoczywaj tam w pokoju na górze! Ten wpis jest dla Ciebie.

Dziś zatem przedstawiam wam album 'Derwisz i Anioł'. Dlaczego akurat ten pewnie zapytacie? Ano dlatego, że tylko ten mam na CD i tylko ten dałem radę zripować i wrzucic na 'chomika'. Najbardziej z całej dyskografii Maanam lubię 'Sie Ściemnia' oraz 'Mental Cut', ale te mam tylko na winylu. 'Mental Cut' to zresztą także prezent od Marka.
  
Album 'Derwisz i Anioł' został nagrany w 1991 roku gdzieżby indziej jak nie w Olsztynie, a wydany nakładem Kamiling Co. także w tym samym roku. Ja w swoich zbiorach mam CD wydane nakładem EMI Music Poland 50999 0 95796 2 0 z 2011 roku oraz kasetę MC 006 Kamiling Co. z 1991 roku. Kaseta to zresztą podarek od Marka dla mojej mamy. Na ostatniej fotografii możecie zobaczyć dedykacje Marka dla mojej mamy.
 

Skład Maanam na tym albumie to: Kora (wokal), Marek Jackowski (gitara), Ryszard Olesiński (gitara), Bogdan Kowalewski (bas) oraz Paweł Markowski (perkusja).
  

Na albumie znajduje się dziesięć melodyjnych utworów. Otwiera go partia gitary Marka właśnie i utwór 'Nie bój się nie bój się'. Prosty, energetyczny, łatwo wpadający w uszy rockandrollowy numer. Potem mamy nieco łagodniejszy 'Co znaczą te słowa', za którym wchodzi 'Karuzela marzeń', który dość mocno przypomina wcześniejsze nagrania grupy. Spokojnie mógłby znaleźć się na debiucie grupy i nikt by nie zauważył, że został nagrany dziesięć lat później. Następnie mamy 'Złote tango złoty deszcz', do którego ja chyba nie do końca dorosłem. Uwielbiam słowa tego numeru, ale trąbki i akordeon nie do końca mnie przekonują. Wiem, że to ma być tango i tak musi być, jakkolwiek nie jestem fanem tego kawałka. Za to następny numer, czyli 'Samotność mieszka w pustych oknach' to jeden z moich ulubionych, nie tylko na tej płycie, ale w ogóle. Muzycznie świetny, a i Kora cudownie tu śpiewa, no i te pogłosy. Refren rządzi, szczególnie te klawisze pod koniec. Żeby tego było mało, to zaraz po nim jest mój ulubiony numer na tym albumie. Jedyny po angielsku (warto zaznaczyć, że marek ukończył filologię angielską) na tej płycie. Genialny muzycznie i wokalnie i taki troszkę mistyczny. Potem mamy także bardzo pięknego 'Anioła'. Często jadąc autem na trasie Gdynia-Olsztyn, puszczam ten numer i podśpiewuję sobie. Ach, zrobiło się bardzo miło. jeszcze milej się robi po wysłuchaniu 'Derwisza'. Przyjemny muzycznie i fantastyczny wokalnie. Kora fenomenalnie tu wypuszcza z siebie słowa piosenki, szczególnie wyśpiewując zwrotki. Przedostatnia piosenka to 'W ciszy nawet kamień rośnie'. Utwór, do którego także nigdy nie potrafiłem się przekonać. Dla mnie za bardzo 'densingowy', taki zaczerpnięty z końca polskich lat pięćdziesiątych. Wieńczy album znany i lubiany 'Wyjątkowo zimny maj'. Przyjemny, majestatyczny, miłosny numer, który w tym roku przybrał zupełnie inny wymiar. 
 

Brzmienie płyty, którą posiadam, czyli remasteru z 2011 niezbyt mi się podoba. Moim zdaniem płyta została nagrana, ponownie zmiksowana za głośno. Często instrumenty za mocno nachodzą na siebie i troszkę to męczy uszy. Słuchając albumu nie trudno nam wychwycić charakterystyczne brzmienie gitary Marka. Jak pamiętam, zawsze grał na tej samej gitarze. Nie pamiętam niestety, co to był za model. Pamiętam za to, że wiele razy na niej brzdąkałem i byłem wtedy nieźle podekscytowany.
 

Wszystkich chętnych na podróż z 'Derwiszem i Aniołem' oraz Markiem i dźwiękami jego niezapomnianej gitary, zapraszam oczywiście na mojego 'chomika':

Hmm, a co w przyszłym tygodniu? No jeszcze zobaczymy, na pewno będzie genialnie muzycznie. Zapraszam!

środa, 12 czerwca 2013

Okocim - Świętojańskie Piwo Sezonowe

Przedstawiam piwo Okocim Świętojańskie Piwo Sezonowe.



Zawartość ekstraktu: 10,8%

Zawartość alkoholu: 5,0% obj.

Kolor: jasnozłoty, delikatnie mętny.

Zapach: słodowo-metaliczny.

Smak: wyraźnie słodowy, lekko kwaskowy.

Piana: biała, średnio wysoka, dość gęsta, drobno pęcherzykowa, .

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: nie pamiętam.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Okocim
 

Podsumowanie:

Kilka dni temu dorwałem w moim osiedlowym sklepie spod znaku zielonego płaza, jedną z ostatnich nowości Browaru Okocim, czyli Świętojańskie Piwo Sezonowe. Powyższe piwo, to jedno z czterech z serii Piwa Sezonowe Browaru Okocim. Inne piwa z serii, które ukazywać się będą w późniejszych terminach to: Dożynkowe, Świąteczne i Wielkanocne. Zobaczmy, co przedstawia sobą pierwsze z serii, czyli Świętojańskie. Piwo ma całkiem ładną, jasnozłotą barwę i jest delikatnie mętne. W końcu niefiltrowane. Piana z początku ładna i bujna, opada w zatrważającym tempie. Ledwo zdążyłem zrobić zdjęcie z czapą. W zapachu mamy głównie aromaty słodowe, spod których wyłania się delikatna, ale wyraźna metaliczność. Test skórny wykazał, że to od chmielu. W smaku także wyraźnie słodowy z niuansami kwaskowymi. Goryczki niestety nie stwierdzono. Wysycone średnio z tendencją do wysokiego. Etykieta, która ozdabia butelkę tego piwa, to najjaśniejszy punkt Świętojańskiego. Układ graficzny, kolorystyka, motyw sielanki, naprawdę bardzo mi się podobają. W moim mniemaniu, najlepsza etykieta piwa koncernowego w Polsce. Słowem podsumowania, chciałbym napisać, że pomysł z piwami sezonowymi bardzo mi się podoba i bije mu brawo. Biorąc jednak pod uwagę pierwszą z 'sezonówek', no jestem bardzo mocno zawiedziony, a może po prostu oczekiwałem zbyt wielkiego cudu. Myślę, że Święty Jan patrząc na to z niebios także nie jest szczęśliwy. Jestem także pełen obaw co do kolejnych piw z serii, które tak, czy siak spróbuję. 

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 5
Zapach: - 4
Smak: - 4
Etykieta i wytłoczka: - 10

Ocena końcowa: 5,16/10

poniedziałek, 10 czerwca 2013

Jan Olbracht - Dymy Olbrachta

Przedstawiam piwo Jan Olbracht Dymy Olbrachta



Zawartość ekstraktu: 15,5%.

Zawartość alkoholu: 6,6% obj.

Kolor: miedziany, mętny.

Zapach: wyraźnie dymiony, nuty karmelowe, winne, suszonych śliwek, w tle delikatny alkohol.

Smak: wyraźnie dymiony, w tle karmel, suszone śliwki, delikatna goryczka oraz alkohol na finiszu.

Piana: kremowa, wysoka, gęsta, drobno pęcherzykowa, wolno opada.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 3 miesiące.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Staromiejski
 

Podsumowanie:

Kolejne piwo z Browaru Staromiejskiego Jan Olbracht u mnie i znowu za sprawą mojego serdecznego kamrata Bartka Nowaka. Tym razem sprezentował mi Dymy Olbrachta uwarzone wg receptury naszego znajomego Marcina Ostajewskiego. Piwo ma ładną barwę i jest przyjemnie mętne. Piana piwa bardzo piękna, długo cieszy oczy piwosza. Po otwarciu piwa, nuty zapachowe od razu mówią nam z czym mamy do czynienia. Aromaty wędzoności są bardzo wyraźne. Wędzoność ta, momentami przywodzi na myśl aromat ... pieczarek, naprawdę. Troszkę mnie to przytłoczyło szczerze mówiąc. Dobrze, że do tego dochodzą jeszcze nutki karmelu, suszonych śliwek oraz winne. Wyraźny jest także alkohol. W smaku mamy bardzo podobną sytuację, jak w zapachu. Do tego można wyczuć także delikatną goryczkę. Wysycone jest na poziomie umiarkowanym. Butelkę okrasza bardzo piękna etykieta, oczywiście z podanym nazwiskiem osoby, która odpowiada za recepturę tego piwa. W sumie, piwo nawet ciekawe, jakkolwiek dla mnie troszkę za mocno przytłaczające.

Moja ocena:
Kolor: - 8
Piana: - 10
Zapach: - 7
Smak: - 6
Etykieta: - 10

Ocena końcowa: 7,42/10

sobota, 8 czerwca 2013

Kormoran - Podróże Kormorana - American IPA

Przedstawiam piwo Kormoran Podróże Kormorana American IPA.



Zawartość ekstraktu: 16,0%.

Zawartość alkoholu: 6,0% obj.

Kolor: bursztynowy, mętny mętny

Zapach: głównie aromaty od amerykańskich chmieli, głownie nuty mango, papai, delikatne cytrusowe oraz bardzo delikatne żywiczne.

Smak: słodowo-chmielowy, wyraźne akcenty owoców tropikalnych, w tle i na finiszu wyraźna dość długo zalegająca goryczka.

Piana: kremowa, wysoka, gęsta, drobno pęcherzykowa, rozrzedza się do dużych bąbli, opada dość wolno, zostawia przyjemne osady.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 2,5 miesiąca.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Kormoran


Podsumowanie:

Dziś zawitała u mnie na blogu druga Podróż Kormorana. Czekaliśmy na nią długo, bo ponad pół roku od momentu pojawienia się pierwszej ekskursji. Tym razem olsztyński browar zaskoczył nas wyprawą do Stanów Zjednoczonych i uwarzył American IPA. Jest to pierwszy przypadek, by tak duży browar w Polsce uwarzył piwo w stylu AIPA. Szczerze, bardzo mnie to ucieszyło, choć sam myślałem, że w drugą podróż Kormoran uda się do Belgii i uwarzy witbier'a. No ale wierzę, że i takiej wyprawy się doczekam. American IPA ma bardzo ładny, bursztynowy kolor i jest przyjemnie mętne. Piana piwa także może się podobać. W zapachu dominują aromaty od amerykańskich chmieli. Są to głownie nuty owoców mango, papai oraz delikatne cytrusowe. Zapach nie jest do końca wyrazisty, moim zdaniem ciut za mocno schowany, że tak się wyrażę. Zbyt chyba troszkę za delikatny. W smaku dominuje słodowość oraz chmielowa owocowość. Mamy tu znane nam już owoce tropikalne i przyjemną, wyraźną, długo zalegającą goryczkę. Jakkolwiek, moim zdaniem, w smaku piwo nie jest do końca dobrze zbalansowane. mam wrażenie, że smak jest troszkę spłaszczony jednak. Wysycenie umiarkowane. Butelkę ozdabia etykieta w stylu znanym nam już z pierwszego piwa z serii. W tle za podróżnikiem mamy krajobraz Nowego Jorku. Mamy oczywiście dziennik podróżnika, numer warki i wszelkie najważniejsze informacje. Jest także zawieszka na krawatce. Reasumując wszytko, piwo jest dobre, nawet więcej niż dobre, smakuje mi i z przyjemnością je wypiłem, jakkolwiek brakuje mu troszkę pazura, rzekłbym że takiej 'polskiej ajpowskiej ogłady'. Debiut dobry, nawet bardzo dobry, za co należą się gratulacje, jakkolwiek troszkę chyba przestraszony. Liczę, że kolejne warki American IPA będą bardziej wyraziste, bardziej agresywne. Niestety, polski rynek AIPA staje się coraz bardziej wymagający.

Moja ocena:
Kolor: - 10
Piana: - 8
Zapach: - 7
Smak: - 7
Etykieta: - 10

Ocena całościowa: 7,74/10

Cena: 8,20 PLN [KRAINA PIW REGIONALNYCH - Olsztyn-Janowicza]