Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Columbus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Columbus. Pokaż wszystkie posty

środa, 3 grudnia 2014

PINTA - Sanrajza

Przedstawiam piwo PINTA Sanrajza.



Zawartość ekstraktu: 13,1%.

Zawartość alkoholu: 5,0% obj.

Kolor: bursztynowy, mętny.

Zapach: średnio intensywny, słodowo-chmielowy, wyraźne nuty owocowe ananasa, mango oraz delikatne cytrusowe.

Smak: słodowo-chmielowy, wyraźnie owocowy, nuty mango, ananasa oraz cytrusowe, na finiszu grejpfrutowa goryczka.

Piana: kremowa, niska, średnio gęsta, bardzo szybko opada.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Zarzecze dla PINTA


Podsumowanie:

Kolejny raz na moim blogu gości piwo z Browaru Pinta. Szczerze muszę Wam wyznać, że uwielbiam o pintowych wyrobach pisać. Zawsze sprawia mi to wiele radości. Tym razem kilka słów o jednym z najnowszych piw Pinty, czyli przed wami Sanrajza, choć niektórzy mówią Squnrajza. Coś w tym jest, bo pierwsze 'a' wygląda troszkę jak 'q'. Coś w tym może być, gdyż skun kojarzy się z nasłonecznieniem, a piwo ma przywodzić na myśl słońce, zresztą etykieta jest bardzo ... nasłoneczniona, taka skun(ksowata). Ale wróćmy do piwa. Zaraz po nalaniu do szklanki prezentuje się całkiem przyjemnie. Barwa odpowiednia, ale piana niezbyt długo cieszy oko pijącego, niestety. Zapach piwa średnio intensywny, ale bardzo rześki. Fajnie zbalansowane nuty słodowe z chmielowymi. Przyjemnie owocowe. W smaku bardzo podobnie, do tego bardzo przyjemna, niezalegająca, średnio intensywna goryczka. Delikatnie wysycone. Pije się szybko i z nieukrywaną przyjemnością. Pół litra ze szklanki znika naprawdę prędko. Jak wspominałem wyżej, butelkę Sanrajzy oblepia bardzo słoneczna, letnia, wakacyjna wręcz etykieta. Jak zawsze w przypadku Pinty, wygląda to ładnie i bardzo schludnie. Jak dla mnie, super piwo. Bardzo dobrze smakujące i orzeźwiające, wybitnie sesyjne. Jak podczas jednego posiedzenia w knajpie, wypiłem 4 sztuki bardzo szybko. Liczę, że zostanie w stałej ofercie i jeszcze jedno - nieważne, że obecnie jest zima, dla mnie to piwo nadaje się na tę porę pogody równie dobrze, jak i na lato!

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 5
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 10
Warka: 07.05.2015

Ocena końcowa: 7,74/10

sobota, 22 listopada 2014

PINTA - A ja Pale Ale

Przedstawiam piwo PINTA A ja Pale Ale.



Zawartość ekstraktu: 12,0%.

Zawartość alkoholu: 4,5% obj.

Kolor: złoty, mętny.

Zapach: średnio intensywny, wyraźnie chmielowy, owocowo-żywiczny, wyraźne nuty cytrusów, mango i żywiczne.

Smak: słodowo-chmielowy, wyraźnie owocowy, nuty cytrusów, mango, w tle nuty żywiczne, na finiszu wyrazista niezalegająca goryczka.

Piana: kremowa, wysoka, średnio gęsta, duże pęcherze, szybko opada zostawiając nikłe osady.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Zarzecze dla PINTA


Podsumowanie:

Nie wiem, które to już z kolei piwo od chłopaków z Pinty, ale każda nowość z tego browaru kontraktowego bardzo mnie cieszy i czekam na nią z niecierpliwością. Tym razem pintowcy wypuścili American Pale Ale o nazwie A ja Pale Ale, które to piwo sami nazywają AJPA - fajnie, prawda? Piwo, po wlaniu do szkła, na początku, prezentuje się całkiem ładnie. Bursztynowa barwa przyjemnie współgra z dość bujną czapą piany, która to jednak dość szybko się rozrzedza i redukuje do zera, zostawiając przy tym nikłe osady na ściankach. Zapach piwa dość intensywny, wyraźnie chmielowy. Dominują tu nuty owoców tropikalnych i żywiczne. Pachnie naprawdę sympatycznie. W smaku nuty chmielowe bardzo ładnie komponują się z podbudową słodową. Tu także mamy do czynienia z nutami owocowymi oraz nieco schowanymi nutami żywicznymi. Wszystko wieńczy, przyjemna, niezalegająca, owocowa goryczka. Wysycone na dość wysokim poziomie, a pomimo tego pije się bardzo fajnie i piwo szybko znika ze szklanki. Etykieta zdobiąca butelkę, to jak w przypadku Pinty, zawsze mistrzostwo świata. Fajny dobór kolorów, genialna graficznie i symbolicznie, choć gwiazda widoczna na ecie, przywodzi mi na myśl gwiazdę turonia i kojarzy się troszkę świątecznie. Tak, czy siak, ja bardzo zadowolony jestem z degustacji i pintową AJPĘ powtórzę z wielką chęcią jeszcze nie raz.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 5
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 10
Warka: 06.05.2015

Ocena końcowa: 7,74/10

Cena: 9,00 PLN [ĆWIARTKA - Olsztyn-Wojska Polskiego]

czwartek, 13 listopada 2014

Wrężel - AIPA

Przedstawiam piwo Wrężel - AIPA.



Zawartość ekstraktu: 16,5%.

Zawartość alkoholu: 6,8% obj.

Kolor: bursztynowy, opalizujący.

Zapach: bardzo intensywny, wyraźnie chmielowy, nuty cytrusowe, mango i maracui, w tle nuty leśne.

Smak: chmielowo-słodowy, nuty cytrusowe, mango, marakui oraz leśne, na finiszu dość wyrazista, lekko zalegająca i lekko cierpka cytrusowa goryczka.

Piana: kremowa, wysoka, średnio gęsta, średnie i duże pęcherzyki, średni czas opadania, zostawia przyjemne osady.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: około 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Zarzecze dla Browaru Wrężel.


Podsumowanie:

Polski rynek browarów rzemieślniczych, a wśród nich kontraktowych, w naszym kraju dość szybko się rozwija i właściwie nie ma miesiąca, by nie zostać poinformowanym o powstaniu kolejnego. Jednym z takich nowych 'kontraktowców' jest Browar Wrężel, którego ekipa warzy swoje piwa w Zarzeczu. Ja ostatnio, po raz pierwszy sięgnąłem po jedno z ich piw, a było nim AIPA. Byłem bardzo ciekawy efektu, jaki ekipa Wrężela osiągnęła. Piwo ma ładną bursztynową barwę i jest lekko opalizujące. Piana bardzo wysoka, jakkolwiek niezbyt gęsta, szybko się rozrzedzająca i opadająca w średnim tempie. Osady zostawia, ale nie jakieś tam pokaźne. Zapach ... hmm, no jestem miło zaskoczony, jest bardzo, ale to bardzo intensywny i rześki. Naprawdę super! Głównie naszych nozdrzy dochodzą nuty cytrusowe oraz mango, w tle możemy napotkać marakuje oraz nuty leśne. Super pachnie, naprawdę. Trochę przypomina mi zagraniczne 'ajpy', które moim zdaniem inaczej ciut prezentują się aromatycznie niż nasze krajowe, dotychczasowe wypusty. Podobnie jest w smaku. Tu także na 'zagraniczna' nuta jest wyczuwalna. Oczywiście mamy tu wyraziste niuanse chmielowe w postaci cytrusów, mango, marakui, owoców leśnych. Wszystko to ładnie kontruje w tle delikatna słodowość. Na finiszu do głosu dochodzi wyrazista, ale niestety lekko cierpkawa i tępa goryczka, która na domiar złego jeszcze ciut za długo zalega. Nie wiem, skąd ta 'obca' nuta w tym piwie. Mam wrażenie, że do jego uwarzenia nie użyto ani słodów Weyermanna, ani strzegomskich, aczkolwiek mogę się mylić. Piwo wysycone jest na dość wysokim poziomie i leciutko, subtelnie wręcz szczypie w język. Pije się bardzo przyjemnie. To, co zwróciło na mnie uwagę podczas zakupów w sklepie, to doskonała etykieta i to pod względem stylistycznym, graficznym i kolorystycznym, a także informacyjnym. Oprócz najważniejszych danych, mamy także podaną barwę piwa w jednostkach EBC oraz sygnaturę grafika, który ją projektował. Brawo, brawo, brawo. Podoba mi się cholernie. Ogólnie rzecz traktując, piwo naprawdę fajne. gdyby nie lekko zalegająca gorycz, cierpkie niuanse i ciut zbyt duże wysycenie, to naprawdę byłoby genialnie, a i tak uważam, że to jedna z najlepszych polskich 'ajp' na rynku. Brawo!

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 7
Zapach: - 9
Smak: - 8
Etykieta: - 10
Warka: 04.05.2015

Ocena końcowa: 8,39/10

Cena: 7,40 PLN [ĆWIARTKA - Olsztyn-Wojska Polskiego]

poniedziałek, 8 września 2014

Czarny Kot - Piktogram

Przedstawiam piwo Czarny Kot - Piktogram.



Zawartość ekstraktu: 15,0%.

Zawartość alkoholu: 6,0% obj.

Kolor: bursztynowy, klarowny.

Zapach: wyraźnie słodowy, słodkawy, w tle nuty kwiatowe.

Smak: wyraźnie słodowy, słodkawy, w tle nuty kwiatowe oraz bardzo delikatna, tępawa goryczka.

Piana: kremowa, niska, średnio gęsta, drobno pęcherzykowa, dość szybko opada do półcentymetrowego kożuszka, zostawia przyjemne osady.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 3 miesiące.

Opakowanie: butelka 0,5l, brak danych o zwrotności.

Producent: Browar Krajan dla Browar Czarny Kot
 
 
Podsumowanie: 

Kilkadziesiąt chwil temu zajrzałem do swojej lodówki i wyciągnąłem z niej piwo, które bardzo mnie intrygowało, a mianowicie Piktogram z Browaru Czarny Kot (wcześniej znany jako Dionizos - ta nazwa przetrwała do owych czasów, ale określa tylko dystrybutora). Piktogram, jak opisuje to na ... etykiecie sam producent, to 'pierwsza zakręcona IPA', uwarzona z kwiatem wrzosu, chmielona Magnumem oraz Columbusem. Brzmi intrygująco, ... jak dla mnie. Jakie zatem jest to czarnokotwe IPA? Piwo w szklance prezentuje całkiem ładnie. Barwa bursztynowa. Piwo klarowne bardzo. Piana także całkiem przyjemna. Do końca degustacji zostaje kilkumilimetrowy otok. No, ale czas na najważniejsze, czyli wrażenia zapachowo-smakowe. Hmm, no cóż mam napisać? W zapachu dominują bardzo wyraźne aromaty słodowe i słodkie. W tle można wyczuć aromaty kwiatowe. I to by było na tyle. Chmielowych aromatów brak, niestety. W smaku także słodowość gra główne skrzypce. Piwo jest słodkawe. W tle można wyczuć delikatne nuty kwiatowe oraz delikatną, lekko tępą goryczkę. Piwo wysycone jest na średnim poziomie. Etykieta, albo jak kto woli, obwoluta w stylu dionizosowo-czarnokotowym, że tak to ujmę. Bardzo średnia. Na plus skład piwa i bardzo przyjemny kapsel. Ogólnie rzecz ujmując, piwo słabe. Mnie nie zauroczyło. Można rzecz, że ma się wrażenie, że pije się typowego, dostępnego w każdym osiedlowym sklepie, mocnego lagera niźli piwo w stylu IPA.

Moja ocena:
Kolor: - 9
Piana: - 7
Zapach: - 5
Smak: - 5
Etykieta: - 3
Warka: 01.11.2014

Ocena końcowa: 5,90/10

środa, 16 lipca 2014

PINTA, Simon Martin - Call me Simon

Przedstawiam piwo PINTA, Simon Martin - Call me Simon.



Zawartość ekstraktu: 19,1%.

Zawartość alkoholu: 6,9% obj.

Kolor: rubinowy, mętnawy, pełen chmielowych drobinek.

Zapach: bardzo intensywny, słodowo-chmielowy, wyraźne nuty karmelowe, chlebowe, owocowe i ziołowe.

Smak: z początku wyraźnie słodowy, chwile później dochodzą akcenty chmielowe oraz wyrazista, dośc mocna i lekko zalegająca goryczka.

Piana: kremowo-beżowa, wysoka, drobnopęcherzykowa, dość gęsta, opada w średnim tempie do kilkumilimetrowego krążka, zostawia bardzo przyjemne osady na ściankach.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Na Jurze dla PINTA


Podsumowanie:

Po wizycie na przylotniskowej plaży nad Jeziorem Ukiel w Olsztynie, po przepłynięciu około dwóch kilometrów, mocno orzeźwiony wróciłem do domu i poczułem wielką chęć na ... tak, na piwo. Otwarłem lodówkę i moim oczom ukazał się znajomy widok, czyli dwie półki pełne butelek z piwem. Wybór był ciężki, ale w końcu zdecydowałem się na kolejne kooperacyjne piwo chłopaków z Pinty, czyli Call me Simon. To piwo to Imperial Irish Red Ale uwarzony we współpracy w walijskim piwnym vlogerem Simonem Martinem, który ostatnimi czasy stał się jedną z najbardziej rozpoznawalnych osób w piwnym światku. Po otwarciu butelki, wlałem je w pintowe firmowe szkło, zasiadłem w fotelu i zacząłem raczyć się piwem. Przyjemność picia, chwilę po rozpoczęciu degustacji, przerwała Sandra, która właśnie pojawiła się na ekranie telewizora w swoim hicie 'Everlasting Love'. Na parę chwil Call me Simon zszedł na dalszy plan, a ja się rozmarzyłem. Sandra bowiem, to moja podstawówkowa miłość. Pamiętam tamte czasy i rywalizację w klasie, która fajniejsza: Sandra, czy Sabrina i z którą chętniej by się ten tego. Dla mnie Sandra i jej cudowne włosy i dołeczki na polikach, powodowały, że Sandra była o rok świetlny przed Sabriną. Rozmarzyłem się bardzo, no ale wróćmy do meritum wpisu, czyli piwa. Piwo po nalaniu do kufla i wzięte pod światło ukazuje swoją piękną rubinową barwę. Piana piwa także bardzo ładna i ogólnie rzec ujmując, piwo w szklanicy prezentuje się znakomicie. Już po otwarciu butelki, dochodzi do naszych nozdrzy bardzo intensywny i przemiły zapach. Jest on bardzo złożony i mocno intrygujący i przyjemny. Bardzo przyjemny balans pomiędzy nutami od słodów, a nutami chmielowymi. W smaku pierwsze skrzypce gra słód, ale chwilę potem dochodzi do głosu chmiel i to jak. Goryczka w tle i na finiszu jest potężna, przyjemna, choć delikatnie zalegająca. Wysycone jest dość wysoko. Piwo jest dość treściwe, ale delikatne zarazem i bardzo pijalne. Butelkę ozdabia etykieta w kolorach flagi Walii. Grafiki smoka i zamku w tle bardzo ładne. Do tego Flagi polska i walijska i sygnatura Simona Martina. Dla mnie, jedna z najładniejszych pintowych etykiet. Reasumując, bardzo fajne piwo, może nie tak fajne jak Sandra, ale piwo przynajmniej dane mi było zasmakować, hehe :-)

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 8
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 10
Warka: 12.12.2014 

Ocena końcowa: 8,39/10