sobota, 22 grudnia 2018

10 najważniejszych piw, które wywarły na mnie największy wpływ

Ostatnimi czasy, na jednym z mediów społecznościowych, wśród miłośników dobrego piwa, krąży łańcuszek, którego tematyką jest 10 piw, które wywarły na nich największy wpływ. Postanowiłem dołączyć do tego grona i połańcuszkować trochę, ale nie na wspomnianym medium, ale tu na blogu, od razu wrzucić tę pełną dziesiątkę. Zatem, zaczynamy.

1. Zacznę od piwa, które jako pierwsze w swoim życiu wypiłem. Było to, gdy miałem niespełna piętnaście lat i miało miejsce na klasowym biwaku (szkoła podstawowa) w przytulnej osadzie Jęcznik, nad Jeziorem Sasek Wielki. Wtedy, większość chłopaków z mojej klasy, oprócz konserw, chleba i innej garmażerki, do plecaka schowała także piwo. Takim sposobem i moim bagażu znalazło się kilka butelek. A były to piwa, z nieistniejącego już olsztyńskiego browaru Jurand, a mianowicie ... tu właśnie dokładnie nie pamiętam. Były to albo piwa Warmiak, albo Dukat i właśnie to któreś z nich było tym dziewiczym. Od tegoż właśnie, zaczęła się moja droga życia, w której obecne było już piwo.



2. Drugim piwem, które zmieniło moje postrzeganie piwa, był Ciechan Miodowy, a było to tuż po jego pojawieniu się na rynku, czyli w 2004 roku. Było to tak naprawdę pierwsze piwo, które pokazało mi, że piwo może smakować inaczej. Dzięki Ciechanowi Miodnemu, także zacząłem zwracać uwagę na to, że w sklepach pojawia się coraz więcej piw z browarów regionalnych. Zaczęła się piwna eksploracja.


3. Trzecim piwem na mej liście, jest jeden z dawnych, kultowych 'Smoków', a mianowicie Czerwony Smok z Fortuny. Piwo to skosztowałem, mniej więcej w roku 2009, w którym po raz pierwszy wybrałem się do gdańskiej Degustatorni. Dzięki temu piwu, poznałem trójmiejskie piwne knajpy, zacząłem regularnie odwiedzać pierwsze wielokrany, gdzie podczas każdej wizyty, Czerwony Smok był pozycją obowiązkową. 


4. Czwartym piwem na mej liście jest piwo, od którego zaczęła się moja przygoda z blogiem, czyli Marcowe z Browaru Kormoran. Historię tego piwa oraz powstania mojego bloga, już wiele razy opisywałem, więc ominę to na obecną chwilę, ale nie ominę Marcowego, które jest chyba najważniejszym symbolem Browarnika Tomka.


5. Piątym na liście, melduje się prawdziwa piwna legenda, kultowe piwo, które dało początek polskiej piwnej rewolucji. Tak, tak, macie rację, chodzi o Atak Chmielu z Browaru Pinta. Do zakupu tego piwa, niewiele po tym, jak pojawiło się na rynku, skusiła mnie etykieta, której wzornictwo, dość znacznie rózniło się od tego, co mogliśmy zastać na rynku. Jak się chwile potem okazało, walory aromatyczno-smakowe, były także zgoła inne od wszystkiego, co wtedy było warzone w Polsce. Do tej pory, Atak Chmielu jest jedną z głównych pozycji w moim piwnym menu i to się pewnie nie zmieni nigdy.


6. Przyszła pora na pierwsze piwo zagraniczne. Tutaj na czoło wysuwa się ... dla niektórych pewnie dość duże zaskoczenie, Kriek od Lindemansa. Taki 'owocowy piwny szampan', w którym nuty owocowe, smaki słodkie, kwaśne, mieszają się, tworząc całkiem przyjemny konglomerat, który do tej pory dostarcza mi sporo radości. Wiedzą o tym właściciele piwnych lokali Cafe Lamus oraz Lawendowa 8, którzy to, zawsze gdy ich odwiedzam, serwują mi pucharek tego czerwonego, owocowego przysmaku.

7. Kolejne zagranica, ale tym razem nie jedno piwo, a cała rodzina piw. Rodzina? Tak, tak, rodzina piw wędzonych z Bambergu od Aecht Schlenkera. Nie potrafię wymienić tego jedynego, które wywarło na mnie największe wrażenie, bo każde z ich oferty jest przegenialnym wędzonym majstersztykiem. Dzięki piwom z tejże bawarskiej Wenecji, zakochałem się w wędzonkach, w tak zwanej kiełbasie w piwie. Nie wszyscy moi znajomi to rozumieją, ale cóż, nie muszą. 

8. Na ósmym szczeblu tejże piwnej piramidy, należy umieścić piwo, które dało dość wyraźny sygnał, że polskie chmiele mają sens i pozwoliły mojemu serdecznemu przyjacielowi, czyli Pawłowi Piłatowi (PolishHops), wypłynąć ze swoją ofertą na szersze wody. Chodzi oczywiście o piwo Hop Sasa z Alebrowaru, które jet tak zwanym jednochmielem, do chmielenia którego użyto superanckiej odmiany Iunga. Zawsze jak pojawia się ono w ofercie browaru, zawsze choć jeden shaker, a właściwie jego zawartość, ląduje wewnątrz mnie. 


9. Przedostatnim piwem na liście, jest piwo, które rozpoczęło odrodzenie się warmińskiego piwnego stylu, piwa warmińskich chłopów, a chodzi oczywiście o rosanke. Piwem tym jest, pierwsze piwo Browaru Solipiwko (jeszcze w kooperacji - z Browarem Widawa), czyli Młócka. Wojtek Solipiwko wygrał tym piwem pierwszy Warmiński Konkurs Piwowarów Domowych i po roku przywiózł to piwo do Olsztyna (oficjalna premiera), na nieodbywający się już, Warmiński Festiwal Dziedzictwa Browarniczego. Tak w Polsce pojawił się styl rosanke.


10. Ostatnim piwem na liście, jest wywar, który moim zdaniem jest przykładem fenomenalnych umiejętności browarniczych, genialnie trafiający w moje gusta, dającym mi niesamowita ilość doznań. Polski piwowarski geniusz, czyli Ribesium Nigrum Arcanum z Browaru SzałPiw. Od kilku lat, zakochany jestem w piwach dzikich, a to opisywane właśnie, jest apogeum dzikości, czymś co mógłbym codziennie pić litrami, nie zaznając przy tym nudy, zmęczenia tymi samymi aromatami i smakiem. Moje ulubione polskie piwo. Szkoda, że tak rzadko warzone i widziane na rynku. Jakkolwiek wcześniej udało mi się odpowiednio zabezpieczyć, dzięki czemu mogę cieszyć się nim po dzień dzisiejszy. Co ciekawe, z czasem dzikość piwa wzrasta, co mi się bardzo podoba.


Jak wam się podoba moja dziesiątka? Czy wśród powyższych piw, są takie, które i wy byście umieścili w swojej liście? Czy może macie zupełnie innych przedstawicieli? Śmiało podzielcie się tym w komentarzach. Na zdrowie!

3 komentarze:

  1. Dzisiaj kupiłam Atak chmielu. Nie mogło go zabraknąć przy (po) ... świątecznym stole. Kriek Lindemansa kocham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WOW! Zgadza się! U mnie Atak i Kriek, na pewno pojawią się na Sylwestra. Samej wspaniałości w Święta Bożego Narodzenia Aniu i cudownego Nowego Roku 2019 :-)

      Usuń