Moi drodzy! Zapraszam was w odwiedziny do drugiego z bratysławskich browarów. Tym razem powędrujemy nad wodę, a właściwie na wodę, bo browar o któym mowa spoczywa na wodach pięknego, modrego Dunaju. Mowa o browarze Dunajský Pivovar.
Dunajský Pivovar, to jeden z dwóch znanych mi browarów, który znajduje się na statku. Pierwszym z nich jest praski Loď Pivovar, którego już odwiedziłem kilka razy i którego bardzo lubię i jego piwa. Po tym, jak zauroczył mnie ten praski, postanowiłem, że kiedyś pojadę specjalnie do Bratysławy, by skosztować piwa na tym drugim, no i właśnie kilka dni temu się to mi udało.
Browar został otwarty w roku 2014 i co ciekawe, właścicielami jego jest ta sama ekipa, która odpowiada za Patrónsky Pivovar, więc oczekiwania były dość duże. Zacznijmy jednak od początku. Browar mieści się na lewym brzegu Dunaju, przy Tyršovo nábrežie, pomiędzy dwoma praskimi mostami Starý most (dawniej most Franiczka Józefa), a Mostem SNP (Narodowego Słowackiego Powstania), na którym znajduje się słunne UFO. Dojście do browaru jest dosyć proste, ale takie, hmm, trochę zaniedbane. Niegodne europejskiej stolicy. Browar czynny jest sześć dni w tygodniu, w godzinach: wtorek-środa 12:00-22:00, czwartek-piątek 12:00-23:00, sobota 11:00-23:00 i niedziela 11:00-18:00.
Sama łódź, w której oprócz browaru znajduje się botel, czyli taki hotel na statku, przedstawia się dość ponuro, może poprzez to, że pomalowana jest w tak ciemne barwy, co w porównaniu do białych statków pływających po Dunaju, wygląda przygnębiająco.
Schodząc trapem do łodzi, od razu wita nas dwunaczyniowa warzelnia, za którą rozpozciera się fenomenalny widok na starówkę słowackiej stolicy. Takie miłe dla oka miejsce pracy piwowara.
Po jej lewej stronie mamy główną salę restauracyjną, z barem oraz sześcioma unitankami, które ustawione są w rzędzie, na środku pokładu.
Kolejna sala restauracyjna, z kolejnimy tankami jest piętro wyżej, niemniej jednak, w dniu mojej wizyty, piętro to było zamknięte. Może z tego powodu, że wpadłem od razu po otwarciu i oprócz mnie, było jeszcze tylko dwóch dżentelmenów.
Podczas mego pobytu w browarze, dostępne były tylko dwa piwa ze stałej oferty warzone na miejscu, a mianowicie: Kapitán svetlý 11,5° oraz Kapitán Tmavý 15°. Niestety, nie było 'polotmavego', który był w karcie oraz sezonówki. No nic, trzeba było skosztować tych, które były.
Pils okazał się delikatnie estrowym (owocowym) wywarem, ale był nad wyraz pyszny, z super goryczką na finiszu. Ciemny lager natomiast, był mocno chmielowy, trochę iglasty z super goryczką na finiszu. Smakował trochę jak dolnofermentacyjny Cascadian Dark Ale. Bardzo dobry. Zgrzytem w trakcie degustacji był fakt, iż na barze widziałem szkiełka z firmowym logo, to mi te oba piwa wlano w 'niebrendowane' kufle.
Kolejną wadą kosztowania miejscowych piw, były ceny tychże. W porównaniu ze starszym bratem (Patrónsky), ceny sporo wyższe, które przedstawiały się tak: Kapitán svetlý 11,5° (3,30 € za 300 ml i 4,20 € za 500 ml) oraz Kapitán Tmavý 15° (3,60 € za 300 ml i 4,50 € za 500 ml). Natomiast, plusem tejże degustacji, były wspaniałe widoki z pokładu, na bratysławską starówkę, zamek oraz Dunaj i pływające po nim wycieczkowce i barki. To niewątpliwie największa zaleta tego browaru. Chyba za to płaci się te wyższe ceny.
Kolejny minus, niestety, to obsługa. Były to dwie osoby: dosyć dojrzały pan i bardzo młoda kobieta, które w ogóle, nie tworzyły atmosfery miejsca. Naprawdę, było jakoś cicho, smutno, bez uśmiechu. Szkoda.
Podsumowując, szybko wypiłem dwa dostępne piwa i udałem się w dalszą podróż, gdyż poza widokami i naprawdę dobrymi piwa, nic jakoś tak bardzo nie zachęcało do dalszej degustacji. Wiekla szkoda także, że na kranie tak mało dostępnych piw. Może, po prostu, źle trafiłem owego dnia. Na zdravie!








Brak komentarzy:
Prześlij komentarz