piątek, 10 lipca 2015

AleBrowar i Gdynia Design Days

W zeszły weekend wybrałem się na krótki odpoczynek nad nasze piękne polskie morze i w międzyczasie plażowania, grania we frisbee i jedzenia smakołyków, postanowiłem wybrać się do Gdyni na Gdynia Design Days. Sama wzornicza impreza może i tak bardzo mnie nie pociągała, ale już świadomość faktu, że swoje stanowisko będzie miał tam AleBrowar, zmobilizował mnie do przejechania się do północnych rubieży Trójmiasta.
 
Mimo, iż sam od kilku miesięcy pracuję dla pewnej firmy warzącej piwa, to uważam, że piwo powinno łączyć, a nie dzielić, a że ekipa 'alebrowarowców' to moi serdeczni kumple, więc nie mogło mnie zabraknąć w Gdyni, w mieście, w którym mieszkałem przez tyle lat i w którym nadal mam swoje mieszkanie, czyli jest tam cały czas cząstka mnie.
 
Z Gdyni pochodzi także Michał Saks, czyli piwowar AleBrowaru, dla którego Gdynia jest nie tylko miejscem zamieszkania, ale czymś więcej, czymś co cały czas ma w sercu. Także udział w Gdynia Design Days dla AleBrowaru to nie tylko kolejna okazja do wystawienia się, pokazania swojej oferty i nawiązania nowych znajomości i przeżycia super chwil przy piwie, ale także kolejna okazja pokazania, że gdynianie potrafią stworzyć coś ciekawego, niebanalnego, że potrafią zaoferować swoje niebanalne piwa.
 
 
Poza tym, cała trójka chłopaków z AleBrowaru swój 'alebrowarowy projekt' mocno łączy z wzornictwem. Nie chodzi tylko o oprawę marketingową swojego przedsięwzięcia (etykiety, szkiełka i inne gadżety), ale także o samo tworzenie piwa, które według jego twórców ma bardzo wiele z wzornictwem.

 

Na spotkanie z ekipą AleBrowaru jechał z mocniejszym biciem serca, gdyż chciałem skosztować dwóch najnowszych premier AleBrowaru, czyli autorskiego Be Like Mitch oraz koperacyjnego Herr Axolotl, uwarzonego wspólnie z BrauKunstKeller. Niestety, z niewiadomych mi przyczyn, premiery te zostały przeniesione na następny tydzień, kiedy to nie mam możliwości wybrania się do Gdyni. Cóż, nie można mieć wszystkiego.

Mimo to spotkanie w Gdyni było bardzo sympatyczne. Spotkanie z 'alebrowarowcami' jak zawsze zacne, przyjemne i cementujące przyjaźń. Do tego okazja do pogwarzenia i wypicia piwa z ekipą Piwnej Zwrotnicy oraz ze znajomymi, których znało się tylko z pewnego portalu społecznościowego. 





Można zatem rzec, że AleBrowar łączy ludzi, hehe.

Samo piwo, mimo braku dwóch premierowych, jak zawsze było zacne. Ja skupiłem się na Hop Sasie, która moim zdaniem cały czas jest w formie, a Iunga sprawdza się w nim znakomicie. Jednakże prawdziwą moc pokazało tak naprawdę Hard Bride.



Kończąc wpis, napiszę jeszcze kilka słów. To nic, że nie trafiłem na premiery (tych napiję się w przyszłym tygodniu), bo czas mimo, że krótki, to i tak superancko spędzony. I wrócę do tego, że piwo naprawdę łączy, niezależnie od tego, które firmy się prezentuje, jakie piwo się warzy i gdzie się mieszka. Dzięki jeszcze raz za spotkanie i do zobaczyska wkrótce!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz