Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grand Champion. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Grand Champion. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 grudnia 2014

Dubbel Cieszyński

Przedstawiam piwo Dubbel Cieszyński.



Zawartość ekstraktu: 18,0%.

Zawartość alkoholu: 8,5% obj.

Kolor: ciemny, miedziano-rubinowy, mętny.

Zapach: słodkawy, słodowo-drożdżowy, wyraźne nuty owocowe bananów, rodzynek i śliwek oraz delikatne nuty karmelowe i rozpuszczalnikowe.

Smak: słodkawy, wyraźnie słodowy, bardzo owocowy, wyraźne nuty bananowe, rodzynkowe, śliwkowe, na finiszu do głosu dochodzi także dość wyrazista nuta alkoholowa.

Piana: kremowa, niezbyt wysoka, niezbyt gęsta, bardzo szybko opada.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 12 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,3l, bezzwrotna.

Producent: Bracki Browar Zamkowy

 
Podsumowanie:

Po dość spontanicznej degustacji tegorocznego Grand Championa, czyli Dubbel'a Cieszyńskiegio, którego to skosztowałem podczas oficjalnej premiery w warszawskim pubie Sketch, wczorajszego wieczoru przyszła chwila na spokojne delektowanie się zwycięzcą Konkursu Piw domowych Festiwalu Birofilia 2014. Zatem zobaczmy, jak prezentuje się piwo receptury Czesława Dziełaka te dostępne w butelce w sklepie. Po nalaniu do dedykowanego szkła, szybko ukazuje swoja ciemna, miedziano-rubinową barwę. Piana niestety jest dość nikła i znika bardzo szybko. Podczas premiery w warszawie piwo było lane z kegów i wyszynkowane przy pomocy mieszanki dwutlenku węgla i azotu, dzięki czemu piana była bujniejsza i znacznie dłużej cieszyła degustatorów. Zapach bardzo przyjemny i bogaty. Mamy tu przyjemne aromaty owocowe, głównie bananowe, śliwkowe i rodzynkowe. W tle dają osobie znać nuty rozpuszczalnikowe i karmelowe, może niezbyt silne, jakkolwiek wyczuwalne. W ogóle, z czary gobletu bije bardzo sympatyczną słodyczą. Podobnie w smaku tu także mamy słodycz oraz arię w wykonaniu banana, śliwek i rodzynek. Wszystko wieńczy nuta alkoholowa. Nie jest ona jakoś specjalnie mocna i męcząca, ale bardzo rozgrzewająca. Piwo wysycone jest na umiarkowanym poziomie. Butelczynę Grand Championa 2014 oblepiają proste w wyrazie, ale bardzo eleganckie etykiety. Mamy tu wszystkie dane piwa, pełny skład i sygnaturę mistrza. Gdyby jeszcze etykieta była metalizowana, to byłbym naprawdę bardzo ukontentowany. Do tego, w komplecie mamy dedykowany goblet. Bardzo piękne i eleganckie szkło, na którym brakuje niestety cechy informującej o objętości. Kończąc ten wpis, muszę przyznać, że jako osoba, która nie jest fascynatem belgijskich 'dubli', 'trypli', czy 'kwadrupli', to to piwo mi smakowało. Kupiłem sobie więcej sztuk i chce je jakiś czas przetrzymać, tak jak i przysmaki fortunowe, które od roku leżakują w mojej piwnicy.
 
PS. Wielkie podziękowania dla agencji Twoja Charyzma za bardzo przyjemny mikołajkowy prezent!

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 5
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 9

Warka: 20.11.2015

Ocena całościowa: 7,71/10

niedziela, 7 grudnia 2014

Premiera Grand Championa 2014 w warszawskiem pubie Sketch

6 grudnia, czyli Mikołajki, to szczególna data w kalendarzu polskiego prawdziwego miłośnika piwa. Tego dnia, o godzinie 18.00 od kilku lat odbywa się premiera zwycięskiego piwa Konkursu Piw Domowych Festiwalu Birofilia, czyli Grand Championa. W tym roku nie było inaczej. Moja skromna osoba, po raz pierwszy w grandchampionowej historii w tym roku brała udział w oficjalnej premierze, która odbyła się w warszawskim pubie Sketch.
  

Do lokalu dotarłem na kilka minut przed 'godziną zero'. Na wstępie zostałem mile przywitany i obdarowano mnie, jak i też wszystkich innych gości, darmowym kuponem na premierowe piwo. Zaraz po wejściu na salę, spostrzegłem, że tego typu impreza jest dość mocno zauważalna w piwnym światku, gdyż wewnątrz było już dość tłoczno. Po kilku chwilach zauważyłem, że oprócz mnie, w lokalu jest sporo znajomych twarzy, ludzi związanych z branżą piwną, czyli właścicieli browarów, sędziów piwnych, osób związanych z warszawskimi lokalami piwnymi, blogerów, vlogerów i innych.

Parę momentów po osiemnastej wszystko się zaczęło. Wszystkich gości przywitała Katarzyna Antoniszewska, która poopowiadała chwile o historii Grand Championa oraz o piwie, które miało właśnie premierę.


Następnie, za barem pojawił się Barry Sheehan, członek zarządu Grupy Żywiec, który między innymi wspomniał o ofercie piw w portfolio grupy oraz o tym, że corocznie wzbogacane jest ono o kolejnego Grand Championa. 


Jako ostatni, ale za to najważniejszy, do mikrofonu podszedł bohater całego zamieszania, czyli Czesław Dziełak, który jest autorem receptury zwycięskiego piwa. Został, przy tym, przywitany gromkimi brawami. Sam także powitał przybyłych, poopowiadał o swoim piwie, a także jako jeden z gospodarzy spotkania, nalał pierwsze piwo, czym rozpoczął zmasowaną degustację.




Wkrótce i ja dostałem się do baru i także miałem okazję spotkać się oko w oko z premierowym piwem. Co od razu rzuca się w oczy, to śliczne dedykowany goblet, w którym sam Dubbel prezentuje się niezwykle szlachetnie.



A jak samo piwo? Na spokojną degustację w domowym zaciszu i ocenę przyjdzie jeszcze czas, jakkolwiek, mimo iż nie jestem wielkim fanem belgijskich 'dubli', 'trypli', czy 'kwadrupli', to piwo całkiem mi zasmakowało, tak, że po pierwszym goblecie, skusiłem się na kolejny. Zresztą nie tylko ja.

Bartosz Senderek (Mój Kufelek)

Ela Lucińska-Fałat (w środku), w tle Andrzej Sadownik. 

Łukasz Szynkiewicz (Browar Absztyfikant) i Michał Kopik (Piwny Garaż i Browar Kingpin)

Michał 'Docent' Maranda (Polskie Minibrowary), Tomek Kopyra (Blog Kopyra), Łukasz Iwan (Sketch) oraz Agata i Ziemek Fałat (Browar Pinta)

W międzyczasie, w innych rubieżach lokalu, cały czas można było dojrzeć osoby przeprowadzające wywiady z głównym bohaterem spotkania premierowego.


W trakcie mojego pobytu w Sketchu, Łukasz Iwan - menadżer baru i gospodarz lokalu i imprezy zarazem, zaprosił mnie wraz z kilkoma jeszcze innymi osobami, do piwnicy, do tak zwanej kegowni, gdzie poopowiadał trochę o pubie i całej jego idei.


W knajpie, znajduje się 21 kranów. Na kranach od numeru 1 do 17, podłączane są zawsze piwa w tym samym stylu, to znaczy, na przykład na 'jedynce' zawsze jest jasny lager. Przyznaję, że po raz pierwszy się z takim ciekawym rozwiązaniem spotkałem. Na kranach od 18 do 20 zawsze jest podłączone jakieś polskie piwo rzemieślnicze. Natomiast piwo na kranie numer 21 zawsze płynie przez randall. 





Jak wspominałem powyżej, to moja pierwsza przygoda z oficjalną premierą Grand Championa i mimo faktu, iż mogłem w niej uczestniczyć tylko przez godzinę (rodzinno-mikołajkowe obowiązki), to już teraz mogę stwierdzić, że warto było się pojawić w Warszawie i warto było tez czekać na piwo Czesława. Za rok zrobię wszystko by uczestniczyć w podobnym wydarzeniu. Jeszcze raz dziękuję wszystkim za sympatyczne przyjęcie i do zobaczenia w podobnym gronie za rok ... choć i tak wiem, że z wieloma osobami spotkam się przeciągu roku nie raz. 

wtorek, 2 grudnia 2014

Rozmowy okołopiwne - Grand Champion i jego problemy z premierą

Jak co roku, wraz z końcem listopada i nastaniem grudnia, wielu, a nawet bardzo wielu, polskich miłośników dobrego piwa, czeka na premierę Grand Championa, czyli zwycięskiego piwa Konkursu Piw Domowych Festiwalu Birofilia w Żywcu. Każdego roku, piwo ma swoją premierę 6 grudnia o godzinie 18.00. Ma to miejsce zarówno podczas oficjalnej premiery, na którą zapraszany jest wygrany piwowar, pomysłodawca piwa, a także w sklepach sieci Tesco (dawniej w Alma) oraz lokalach Piwiarni Wareckiej i innych piwnych zakątkach, to znaczy sklepach i wielokranach.
 
 
Rokrocznie właściwie jest tak, że jakiś dystrybutor piwa lub sklep, czy lokal wyłamują się z bycia lojalnym wobec partnera, czyli Grupy Żywiec i sprzedają piwo wcześniej. Oczywiście tłumaczą się niewiedzą, brakiem konkretnej informacji i wieloma jeszcze innymi pojękiwaniami, które zazwyczaj z prawdą mają tyle wspólnego, co ja z drzewem genealogicznym Mike Tysona. W tym roku sytuacja powtórzyła się oczywiście i to za sprawą największego sprzedawcy tego piwa, czyli Tesco, który zresztą rok temu zaliczył także faux pas. Nie wiem w ilu sklepach tejże sieci, piwo pojawiło się i było sprzedawane już 28 listopada, ale przyznacie, że wygląda to troszkę słabo, by nie napisać, że żenująco. 
 
Oczywiście, wiele osób może napisać: 'Co się takiego wielkiego stało?'. Po części mają rację, bo nie stało sie zbyt wiele, świat od tego się nie zawalił, dzieciaki z tego powodu nie zachorują na świnkę, a i system liczenia głosów Państwowej Komisji Wyborczej zbytnio tego nie odczuł. Więc w czym problem? 
 
Otóż, moim zdaniem problem jest. Po pierwsze dlatego, że jest to złamanie pewnej umowy zawartej między Tesco a Grupą Żywiec, w której i tak myślę że grupa piwowarska jest traktowana z góry i że w przypadku tego, co właśnie się stało, Tesco i tak za nic odpowiadać nie będzie. No, ale jak się na coś umawiamy, to dotrzymujmy tych ustaleń, prawda? Po drugie, Grand Champion jest piwem, które uwarzone zostało na bazie receptury piwowara domowego, który w to piwo włożył sporo swojej pracy i uważam, że to mu się należy, podczas oficjalnej premiery, polanie pierwszego piwa. Po trzecie, w tym wypadku organizowanie premier i traktowanie pojawienia się na rynku Grand Championa, przestaje mieć znamiona pewnego piwnego święta, którym powinno mimo wszystko być. 
 
Zgadzam się z ludźmi, którzy mówią, że czymże jest Grand Champion przy kilkuset piwnych premierach, które maja miejsce w ciągu roku w naszym kraju? Otóż jest piwem, które łączy świat piwowarów domowych w Polsce. W końcu, większość piwowarów domowych o tym marzy i każda z tych osób chciałaby, aby jego piwo zostało odszpuntowane lub nalane najpierw podczas premiery. Po drugie, jest to pewnego rodzaju już tradycja, przecież idea Grand Championa istnieje już kilka lat. Co więcej istniała jeszcze przed pojawieniem się rzemieślników i kontraktowców. Zatem wydaje mi się, że jakieś poszanowanie mu się należy, niezależnie od tego, że cała impreza organizowana jest przez zły koncern. Poza tym, czy właściciele browarów kontraktowych, czy rzemieślniczych chcieliby, by ich piwa sprzedawane były przez lokale, czy sklepy, przed oficjalną premierą ich nowego piwa? Myślę, że nie!
 
Dla Tesco jest to jeden produkt z miliona i tam nie widzą problemu. Gdy piwo dystrybuowano przez Almę, problemu nie było. Oczywiście mniejszy zasięg, zysk, itp., jakkolwiek tam do tematu premiery podchodzono poważnie. Rozpoczynano ją punkt 18.00 we wszystkich sklepach. Zawsze był(a) prezenter(ka), z którymi można było porozmawiać o danym piwie, idei Grand Championa i innych sprawach. W Tesco, jak pisałem wyżej, to kolejny produkt z miliona, który w tamtym roku nawet nie był wystawiany na półki, tylko był sprzedawany z kartonów. No, ale by poprawić humor klientom za złe nawyki, włodarze sieci ustawili pociąg Coca-Coli, który cieszy gawiedź amerykańskimi piosenkami świątecznymi ... bleeee!
 
Dziwi mnie też pewien ostracyzm na ludziach, którzy kupili Grand Championa wcześniej, a nie w momencie premiery. Moim skromnym zdaniem, oni są niczemu winni. Jest produkt na półce, to czemu mam go nie kupić? Winna jest sieć i jej menadżerowie przecież, a nie klienci. 
 
Nie wiem, jak będzie za rok, czy nadal głównym sprzedawcą będzie Tesco, czy  może kto inny? Czy w ogóle idea Grand Championa w Grupie Żywiec pozostanie? Sam bym chciał, by Grand Champion i jego idea pozostały. By nadal piwowarzy domowi mieli szansę wykazania się, pokazania polskiemu piwnemu światu i by mieli sporo satysfakcji z tego, że ich piwo zostało docenione, zauważone i nagrodzone i by mogli się kiedyś pochwalić swoim nazwiskiem na piwie, o którym przez pewien czas będzie głośno w całej Polsce.
 
Tyle ode mnie! Na zdrowie!

sobota, 15 grudnia 2012

Bracki Rauchbock

Przedstawiam piwo Bracki Rauchbock.



Zawartość ekstraktu: 16,0%.

Zawartość alkoholu: 6,5% obj.

Kolor: rubinowy, lekko opalizujący.

Zapach: lekki wędzony, w tle delikatny karmel oraz suszone owoce oraz niestety bardzo lekkie nuty metaliczne.

Smak: wytrawny, pełen suszonych owoców, w tle wyraźna, aczkolwiek niezbyt mocna nuta wędzona oraz lekkie nuty karmelowe, na finiszu lekka przyjemna goryczka oraz bardzo delikatny alkohol.

Piana: kremowo-beżowa, dość wysoka, gęsta, drobno pęcherzykowa, średni czas opadania.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 9 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Bracki Browar Zamkowy


Podsumowanie:

Minął już ponad tydzień od premiery piwa zwycięzcy Konkursu Piw Domowych Birofilia 2012, czyli Rauchbocka uwarzonego według receptury Andrzeja Milera. Napięcie przedpremierowe i popremierowe już lekko opadło. Zatem na spokojnie, ja także dzisiaj podjąłem się degustacji tego piwa, z butelki, bo wersję z beczki było mi dane skosztować już w dniu premiery. Wersja beczkowa bardzo mi zasmakowała, mimo faktu iż nigdy nie byłem wielkim fanem piw dymionych. Rauchbock, który degustowałem dziś, ma bardzo ładną barwę. Piana piwa także bardzo przyjemna i piwo nalane do dedykowanego szkła, naprawdę raczy nasz zmysł wzroku. Zapach delikatny i miły, wyraźnie wędzony, choć nienachalnie. Niestety, w aromacie można wyczuć także delikatne nuty metaliczne. Co ciekawe, w wersji beczkowej, ani ja, ani moi kompani wyprawy na premierę Grand Championa 2012, nie wyczuli. Smak bardzo ciekawy. Wędzoność wyczuwalna w silniejszym stopniu niż w aromacie, choć i tak nie ma tu jej jakoś strasznie dużo. Do tego dochodzą przyjemne nuty smakowe suszonych owoców i karmelu. Finisz to delikatna goryczka i bardzo delikatny alkohol. Mimo zawartości ekstraktu na poziomie 16%, w piwie nie ma dużej pełni smaku, jest wręcz ona średnia, jakkolwiek piwo naprawdę smakuje i przyjemnie się je pije. Piwo jest dość mocno wysycone, chyba zbyt mocno. Szata graficzna na butelce Brackiego Rauchbocka bardzo ładna kolorystycznie i graficznie. Wszystko wygląda bardzo dostojnie, elegancko, po prostu przykuwa wzrok. Kontra bogata w najważniejsze informacje. Do piwa, dodatkowo przygotowany dedykowany pokal, nazywany snifterem. Naprawdę piękne szkło, choć z jedną, delikatną wadą. Podstawa szkła źle wyprofilowana i pokal się chybocze na płaskiej powierzchni. Podsumowując, bardzo przyjemne, delikatne i smaczne piwo. Nie mam pewności, czy nie uwarzono na konkurs w Żywcu czegoś lepszego, ale wiem, że ja sam z tego wyboru jestem zadowolony. Mam nadzieję, że Rauchbock Andrzeja Milera, spowoduje że piwa dymione będą bardziej popularne wśród smakoszy piwa i bardziej widoczne na naszym rynku. Ważna informacja to taka, że mi bardziej smakuje wersja z beczki, niźli z butelki i jeśli ktoś ma jeszcze okazję napicia się tego piwa z beczki, to bardzo zachęcam.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 8
Zapach: - 7
Smak: - 7
Etykieta: - 10

Ocena całościowa: 7,74/10 

Cena: 4,59 PLN [ALMA - Gdynia-Redłowo]