poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozmowy okołopiwne - Browar regionalny - co to w ogóle znaczy?

Do napisana kolejnego okołopiwnego tekstu nakłoniła mnie wystawa jednego z olsztyńskich sklepów z alkoholami, gdzie zauważyłem wystawkę piw, która podpisana była 'Piwa regionalne', czy coś w ten deseń (na pewno było w nazwie wystawki i piwo i regionalne), a na pólkach oprócz piw z polskich małych browarów znalazły się i produkty Pinty, Jana Olbrachta, Łomży, Namysłowa, Perły i paru innych ciekawych. Dało mi to naprawdę sporo do myślenia i od tamtego momentu, bardzo dużo zastanawiałem się nad hasłem 'browar regionalny'. Czy w Polsce coś takiego w ogóle istnieje? Czy używanie tej nazwy nie jest trochę na wyrost.
 
Da się zauważyć wszem i wobec, że większość osób, która mówi o 'browarach regionalnych', ma na myśli polskie małe i średnie browary stacjonarne. Nie zalicza do nich, ani nowych małych i mikroskopijnych browarów rzemieślniczych, browarów restauracyjnych oraz tych kontraktowych. W ten sposób do worka z napisem 'BROWARY REGIONALNY' wrzucone są piwa z browarów Grupy BRJ, Kormorana, Ambera, Gościszewa, Witnicy, Miłosławia, Grybowa, Jabłonowa, Raciborza i paru innych. Znamy je wszystkie, prawda? Można kupić je w prawie każdej większej miejscowości w Polsce. Większość z nich prezentuje podobne style i podobne podejście do warzenia piwa. Co więc w nich takiego regionalnego, czytaj unikalnego?
 .

Jak określić stopień regionalizacji piw z tychże browarów? Ja uważam, że można tę kwestię podzielić to na trzy typy, a mianowicie:
- browar regionalny to taki, którego produkcja zaspokaja potrzeby danego regionu, w którym on się znajduje, gdzie dystrybucja produktów zawężona jest do danego obszaru. Pospolity konsument spoza regionu ma styczność z nim i jego piwami właściwie tylko przy okazji festynów i targów piwnych, no ewentualnie, jak znajomy przywiezie,
- browar regionalny to taki, który w procesie produkcji używa surowców mocno związanych z danym regionem,
- w końcu, browar regionalny to taki, w którym warzone są piwa reprezentujące style piwne charakterystyczne dla danego regionu.
 
No i teraz zastanówmy się, który z polskich małych browarów spełnia powyższe kryteria? Patrząc na pierwszy z nich, to na myśl przychodzą mi takie browary jak EDI, Bartek, no w mniejszym stopniu Koreb. Dostępność piw z pozostałych małych i średnich browarów na obszarze naszego kraju jest widzialna gołym, a nawet ubranym (w moim przypadku) okiem. Co ciekawe, choć to twierdzenie na wyrost, to prawie każdy browar restauracyjny jest browarem regionalnym. Jeszcze lat 10-15 temu, faktycznie było tak, że na przykład takiego Kormorana poza Warmią, czy Ambera, poza Pomorzem, ciężko było uświadczyć, jakkolwiek obecnie - sami zresztą wiecie. 
 
 
Zatrzymując się nad drugim kryterium, to sami widzimy, że w Polsce trudno znaleźć jest browar, który warzy swoje piwa z udziałem surowców z regionu, w którym są zlokalizowane. W większości piw z tychże browarów, w ogóle z prawie wszystkich browarów, jedynym regionalnym surowce, którzy bierze udział w trakcie warzenia piwa jest ... woda! Oczywiście znamy przykłady, gdy browary dodają do piwa miód z regionalnych pasiek i inne surowce niesłodowane typowe dla danego regionu, jakkolwiek powiedzmy sobie szczerze, nie ma to większego znaczenia
 
No, na koniec przyjrzyjmy się regionalnym recepturom piw, które warzone są w browarach w danym regionie. W ogóle na ziemiach polskich mamy do czynienia z niewieloma stylami piwnymi, które są kojarzone z naszym krajem. tak więc, mamy piwo grodziskie, porter bałtycki, piwo jopejskie, danzigerbier, rosanke i pewnie parę jeszcze innych, które są gdzieś zapisane w starych kronikach i annałach. Nie mówię tu o głupotach w stylu piwo bałtyckie i Łebski Browar. Patrząc na to, co wypisałem powyżej, to takim browarem regionalnym może stać się browar w Grodzisku Wielkopolskim, który odradza się powoli i w którym będzie warzone piwo grodziskie. Na Warmii dopiero przygotowują się do uwarzenia piwa warmińskich chłopów, czyli rosanke i gdyby taki Kormoran, czy Biskupiec, w przyszłości zdecydowały się na warzenie tylko tego piwa, może być w różnych wariacjach, to miałoby to jakiś regionalny sens. A tak, to czy AIPA z Kormorana, czy Grybowa jest produktem regionalnym? Śmiem wątpić, a nawet jestem pewien w miliardzie procent, że nie. 
 
Jak widzimy, znalezienie polskiego browaru spełniającego choć jeden podanych kryteriów powyżej, jest niesamowicie trudne, a często wręcz niemożliwe.
 
Czy zatem używanie określenia 'browar regionalny' ma sens? Moim zdaniem nie i ma to się tak samo, jak określanie czajnika elektrycznego mianem bezprzewodowego, którym tak naprawdę nie jest ten, a jest nim ten, którego stawiamy na kuchence gazowej. Zapraszam do własnych przemyśleń i pozdrawiam.

niedziela, 23 listopada 2014

Gościszewo - Darz Bór

Przedstawiam piwo Gościszewo Darz Bór.



Zawartość ekstraktu: 14,0% wag.

Zawartość alkoholu: 6,0% obj.

Kolor: bursztynowy, opalizujący.

Zapach: wyraźnie słodowy charakteryzujący się wyrazistymi nutami wędzonymi i lekkimi karmelowymi.

Smak: wyraźnie słodowy, dość słodki, przyjemnie wędzony, dość wyraźne także nuty karmelowe.

Piana: kremowa, wysoka, dość gęsta, drobno pęcherzykowa, lekko się rozrzedza, średni czas opadania.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 3 miesiące.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Gościszewo
 

Podsumowanie:

W ostatnim okresie w Browarze Gościszewo nastąpiły dość duże zmiany, które niosły za sobą zmianę etykietowania oraz wprowadzenie nowych piw. Jednym z takich piw jest Darz Bór, czyli gościszewska interpretacja mocnego wędzonego lagera. Darz Bór, to jak wiemy, tradycyjne powitanie leśników i myśliwych. Powiem szczerze, jako miłośnik piw wędzonych, od momentu jego zapowiedzi, bardzo czekałem na nie i nie zawiodłem się. Piwo, po przelaniu do szklanicy bardzo ładnie się prezentuje. Piękna bursztynowa barwa świetnie się komponuje się z bujną i dość długotrwała czapą piany. Od momentu otwarcia butelki, od razu do naszych nozdrzy dochodzi bardzo przyjemny wędzony aromat, spod którego dochodzą także nuty karmelowe. Wszystko to przyjemnie ze sobą współgra. W smaku słodowość gra główną rolę, a jest to sztuka, gdzie drugoplanowych ról nie ma. Genialne nuty wędzone i akompaniujące im nuty karmelowe, tworzą naprawdę piękny spektakl, jak to mawia Dariusz Szpakowski. Piwo, mimo faktu iż dość słodkie, to za sprawą tych właśnie wędzonych elementów, smakuje wybornie. Wysycone jest dość wysoko. Pije się ze smakiem i po zakończeniu degustacji jednego, ma się ochotę na kolejne. Butelkę piwa, jak wspominałem powyżej, zdobią nowe etykiety. Są po prostu mistrzostwem świata. Genialna kolorystyka, stylizacja i super kreska, jakby to powiedział klasyk. Do pełni szczęścia, na kontrze brakuje szczegółowego składu, ale zmiana etykietowania na Wielki Plus. Konkludując, piwo bardzo udane. Ja jestem na tak. Owa butelka była którąś z kolei którą wypiłem i mam jeszcze ochotę na kolejne.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 8
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 10
Warka: 23.01.2015

Ocena końcowa: 8,22/10

sobota, 22 listopada 2014

PINTA - A ja Pale Ale

Przedstawiam piwo PINTA A ja Pale Ale.



Zawartość ekstraktu: 12,0%.

Zawartość alkoholu: 4,5% obj.

Kolor: złoty, mętny.

Zapach: średnio intensywny, wyraźnie chmielowy, owocowo-żywiczny, wyraźne nuty cytrusów, mango i żywiczne.

Smak: słodowo-chmielowy, wyraźnie owocowy, nuty cytrusów, mango, w tle nuty żywiczne, na finiszu wyrazista niezalegająca goryczka.

Piana: kremowa, wysoka, średnio gęsta, duże pęcherze, szybko opada zostawiając nikłe osady.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Zarzecze dla PINTA


Podsumowanie:

Nie wiem, które to już z kolei piwo od chłopaków z Pinty, ale każda nowość z tego browaru kontraktowego bardzo mnie cieszy i czekam na nią z niecierpliwością. Tym razem pintowcy wypuścili American Pale Ale o nazwie A ja Pale Ale, które to piwo sami nazywają AJPA - fajnie, prawda? Piwo, po wlaniu do szkła, na początku, prezentuje się całkiem ładnie. Bursztynowa barwa przyjemnie współgra z dość bujną czapą piany, która to jednak dość szybko się rozrzedza i redukuje do zera, zostawiając przy tym nikłe osady na ściankach. Zapach piwa dość intensywny, wyraźnie chmielowy. Dominują tu nuty owoców tropikalnych i żywiczne. Pachnie naprawdę sympatycznie. W smaku nuty chmielowe bardzo ładnie komponują się z podbudową słodową. Tu także mamy do czynienia z nutami owocowymi oraz nieco schowanymi nutami żywicznymi. Wszystko wieńczy, przyjemna, niezalegająca, owocowa goryczka. Wysycone na dość wysokim poziomie, a pomimo tego pije się bardzo fajnie i piwo szybko znika ze szklanki. Etykieta zdobiąca butelkę, to jak w przypadku Pinty, zawsze mistrzostwo świata. Fajny dobór kolorów, genialna graficznie i symbolicznie, choć gwiazda widoczna na ecie, przywodzi mi na myśl gwiazdę turonia i kojarzy się troszkę świątecznie. Tak, czy siak, ja bardzo zadowolony jestem z degustacji i pintową AJPĘ powtórzę z wielką chęcią jeszcze nie raz.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 5
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 10
Warka: 06.05.2015

Ocena końcowa: 7,74/10

Cena: 9,00 PLN [ĆWIARTKA - Olsztyn-Wojska Polskiego]

piątek, 21 listopada 2014

Ponowne spotkanie z 'Duchem Kraftu' w Praslitach

W ostatni poniedziałek, tuz po powrocie z Poznania, miałem okazję znowu zagościć w Piwni Warmińskich Chłopów Bosych w Praslitach koło Dobrego Miasta. Ponownie na zaproszenie Mariusza Sekulskiego spakowałem swoje graty i ruszyłem na spotkanie przygody. Okazja ku temu była taka, że miałem spróbować tego, co wspólnymi siłami uwarzyliśmy w zeszłym miesiącu, a także pomoc przy warzeniu nowego świątecznego piwa według receptury Mariusza.

Tym razem pogoda zbytnio nie rozpieściła nas. Siąpił deszcz, wieczna szaruga i mokre podłoże oraz mój nie najlepszy stan samopoczucia sprawiły, że zrezygnowałem z bycia bosym i trochę nieładnie, ale po terenie poruszałem się w butach

Poniżej zamieszczam film, w którym Mariusz opowiada o swoim nowym piwie oraz gdzie można zobaczyć gospodarza w akcji i piwną degustację piwa zeszłomiesięcznego. 


Oprócz filmu, zrobiłem też kilka zdjęć, między innymi dodatków użytych do piwa, czyli głogu i tataraku. 


Śrutowanie głogu i tataraku
 



 
Podsumowując, była to kolejna arcyciekawa wizyta w Praslitach. Sporo ciekawych doświadczeń, wspólnych rozmów, dobrego piwa i genialnej wiejskiej atmosfery, którą uwielbiam. Czekam cierpliwie co wyszło nam z obecnego warzenia. Mam nadzieję, że piwo świąteczne spełni oczekiwania zarówno Mariusza, jak i moje. Wierzę także mocno, że będzie mi dane zawitac do Praslit choć raz jeszcze, bo naprawdę warto. Dziękuję Mariusz bardzo jeszcze raz.

środa, 19 listopada 2014

Poznańskie Targi Piwne - jak to robią Poznanioki

Ostatni weekend to w branży piwnej bardzo pracowity i bogaty w wydarzenia okres. Najpierw w piątek, w Gdańsku, byliśmy świadkami premiery Rubasznego Krasnoluda, a tego samego dnia rozpoczęły się także drugi z kolei, trzydniowe Poznańskie Targi Piwne. W sobotę rano, kilka godzin po chmielogrodowej imprezie, wsiadłem w Polskiego Busa i ruszyłem do stolicy Wielkopolski. Byłem bardzo podekscytowany, ale nie tylko z powodu targów, ale także dlatego, że w Poznaniu mieszka większa część mojej dużej rodziny i że będę miał okazję spędzić z nimi troszkę czasu

W Pyrlandii pojawiłem się w sobotę, kilkanaście chwil po południu. Swoje pierwsze kroki skierowałem ku Sołaczowi i Winogradom, gdzie odwiedziłem rodzinkę i miałem okazję pogwarzyć, pobyć, pośmiać się i zjeść pyszny obiad, którego główną częścią były poznańskie pyzy, które ubóstwiam. 

Koło godziny siedemnastej pojawiłem się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich, w którym to miejscu piwne targi właśnie się odbywały. 



Pod swoje skrzydła przygarnęła mnie ekipa Grupy BRJ w postaci osób Anety, Marty, Adama i Piotrka, gdzie na mój widok wszystkim pojawił się wielki uśmiech na buzi. Po kilku chwilach rozmowy i zostawieniu swoich tobołów, ruszyłem na eksplorację Poznańskich Targów Piwnych

 Z Anetą Jakubiak i Martą Łażewską (obie Grupa BRJ)
 
W hali targowej było tyle stoisk, że po degustacji premierowej ciechanowskiej 'ajpy', którą skosztowałem w namiocie Ciechana, nie do końca wiedziałem w którym kierunku się wybrać. Oprócz namiotów Grupy BRJ, na targach byli czołowi polscy rzemieślnicy, a mianowicie AleBrowar, Artezan, Birbant, Bednary, Doctor Brew, Haust, Kingpin, Olimp, Pinta, Pracownia Piwa, Solipiwko, SzałPiw, Widawa, czy Wrężel i wiele innych. 















Było także sporo stoisk tak zwanych browarów regionalnych, wśród których wyróżniały się Brupa BRJ, Gościszewo, Amber, Witnica, Cornelius, Wąsosz, Witnica, EDI i parę innych. Zdziwieniem dla mnie wielkim był za to brak obecności na targach olsztyńskiego Kormorana. Zupełnie tego nie rozumiałem i nadal nie rozumiem. 







Nie zabrakło też przedstawicieli koncernów, które działają na ziemiach polskich, a że targi odbywały się akurat w Poznaniu, to swoje stoiska miała Kompania Piwowarska.


Wśród wystawców swoje wyroby prezentowały także browary zagraniczne.








Jak można zauważyć, piwnych stoisk i samego piwa było sporo, a nawet mnóstwo. W trakcie targów można było napić się dwudziestu premierowych polskich piw. Ja sam zdegustowałem tylko kilka z nich, a mianowicie: Ciechan AIPA (Ciechan), Funky Rye (Artezan), Muerto (Kingpin), 200 i Wheat Wine Hey Now (Pracownia Piwa) oraz Orzechowe Szaleństwo (Chmielarium). Chciałem spróbować więcej nowości, jakkolwiek postanowiłem uraczyć się także tym, co już znam, a co bardzo uwielbiam oraz tymi piwami, które swoje premiery miały wcześniej, a ja sam nie miałem możliwości ich skosztowania. Jednak, to co spróbowałem, może poza jednym piwem, spełniło moje wygórowane oczekiwania. Numerem jeden premier, które spróbowałem to 200 z Pracowni Piwa. Bardzo miło zaskoczyło mnie nowe piwo z Ciechana czyli Ciechan AIPA.. 

Oprócz dobrego piwa, było także fantastyczne jadło, dzięki któremu można było skomponować wspaniały akompaniament dla targowej piwnej uczty. 

Jednak, jak zawsze to mówię i będę powtarzał jak mantrę, tego typu spotkania to nie tylko okazja do degustacji fantastycznego piwa, ale głównie do spotkania się z genialnymi ludźmi tworzącymi to piwo oraz całą otoczkę wokół niego. Właściwie, ten element układanki spowodował, że wiedziałem na 100%, że muszę być na tych targach. Dawno nie widziane twarze, wspólne rozmowy, sporo radochy, dobrego humoru i wspólnych degustacji. tego nie da się opisać, nie da się sobie po prostu wyobrazić, to trzeba przeżyć, trzeba być z tymi ludźmi.

Marcin Chmielarz (Browar Mason, Browar Piwoteka, Chmielarnia Multitap, Jedna Trzecia), Agnieszka Dacka, Radek (Mazowiecka Duma) oraz cesarz polskiego chmielu Paweł Piłat (Polish Hops)

Trzej piwni brodacze - czyli z Michałem Saksem i Bartkiem Napierajem z AleBrowaru

Paweł Piłat i Ka Kowal (Smaki Piwa)

  Dorota Chrapek (Home Brewing) i Wojtek Skoracki (Pułapka)

Połowa ekipy Kingpina, czyli Wojtek Usak i Bartek Kluczyński

Wojtek Solipiwko (Browar Solipiwko) oraz Tomek Rogaczewski i Marek Bakalarski (obaj Pracownia Piwa)

Michał Kopik (Browar Kingpin oraz Piwny Garaż), Ziemowit Fałat (Pinta) i Marek Bakalarski

Michał Kopik i Ka Kowal

Ka Kowal i Marek Puta (Piwoteka Narodowa i Browar Piwoteka)

Jak widać po fotografiach, w Poznaniu było bardzo zacnie. Ja w tym roku byłem już na festiwalach we Wrocławiu, Żywcu, Biskupcu, Olsztynie, Krasnymstawie, Warszawie i Poznaniu właśnie. W moim odczuciu, atmosfera, która panowała w Pyrlandii była fenomenalna, a sam festiwal w tegorocznym zestawieniu jest na pozycji drugiej pod względem atrakcyjności. Naprawdę, żal było opuszczać teren targów i to wszystko, co tam się działo. 

Mimo pewnej niepewności, co do wyjazdu, która miałem jeszcze na kilkadziesiąt godzin przed wyjazdem do Poznania, to naprawdę się cieszę, że podjąłem decyzję o wyjeździe do WueLKaPe. Tu chciałbym serdecznie podziękować osobom odpowiedzialnym za organizację tejże imprezy, czyli organizatorom, a w szczególności Grześkowi Stachurskiemu, ekipom Grupy BRJ, Gościszewa w osobach Stanisława i Chrystiana Czarneckich, AleBrowaru, Kingpina, Solipiwko, Pracowni Piwa, Artezana i wielu innym, a także Bartkowi Senderkowi (Mój Kufelek) za towarzystwo podczas większości piwnych degustacji i wszystkim tym, których tu nie wymieniłem, a dzięki którym ten czas spędziłem wyśmienicie. Wielkie dzięki, jesteście fantastyczni! Mam nadzieję, że wkrótce ponownie się spotkamy. Specjalne podziękowania także dla mojej kuzynki Agaty za to, że na targach byłem na czas i za to, że nie miałem kłopotów z powrotem do domu po zakończeniu targów, kiedy to byłem już w gorszej formie i za wszystko po prostu.

Ten, kto nie był na Poznańskich Targach Piwnych niech żałuje. Ja już teraz rezerwuję sobie czas w trakcie przyszłej jesieni, by ponownie się znaleźć w tym miejscu i ponownie spędzić genialnie czas, bo jak widać - Pyry potrafią zorganizować atrakcyjny piwny festiwal.