Pokazywanie postów oznaczonych etykietą APA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą APA. Pokaż wszystkie posty

sobota, 10 czerwca 2017

Prapremiera olsztyńskiego browaru kontraktowego Dziki Kocur w Starej Warszawskiej

Dzień 9 maja 2017 roku, to data, która w piwnych olsztyńskich annałach, zapisze się na pewno wielkimi literami. Tego dnia, pasjonaci dobrego piwa, powitali w Olsztynie nowy browar kontraktowy rodem z Olsztyna, czyli Browar Dziki Kocur. Prapremiera dwóch pierwszych piw, miała miejsce w Browarni Stara Warszawska. Pierwszymi piwami, które wyszły spod rąk Grześka Konarskiego i Daniela Góreckiego, to Dachowiec Rockowiec (APA) i Petarda Geparda (AIPA).





Na spotkanie z chłopakami z Dzikiego Kocura, przyszło dość sporo osób, których do lokalu przygnało dobre piwo i perspektywa dobrej piwnej zabawy, a także piękna czerwcowa pogoda. Ekipa browaru, pierwszą beczkę Dachowca Rockowca zaproponowała gratisowo, dzięki czemu, jeszcze przed dwudziestą, przed kranami ustawiła się dość pokaźna kolejka. Najpierw częstowane były kobiety, co szczerze mówiąc bardzo mi się spodobało. 




Humory, zarówno browarnikom, ekipie lokalu, jak i gościom dopisywały. Prapremiera przerodziła się w fantastyczną, piwną imprezę, podczas której każdy się dobrze się bawił.











No, prapremiera prapremierą, zabawa zabawa, ale przecież nic nie napisałem o samych piwach. A więc tak. Dziki Kocur warzy w Semlinie koło Starogardu Gdańskiego w Browarze Czarna Owca. Oba piwa, zarówno Dachowiec Rockowiec, jak i Petarda geparda, są dość solidnie nachmielone amerykańskimi odmianami chmielu, co skutkuje ich wyrazistym, mocnym esencjonalnym zapachem. Oba są smakowite, rześkie, z przyjemną, niezalegającą goryczka na finiszu. Naprawdę, jak na start, to robota wykonana bardzo dobrze. Ja sam, bardziej skłaniam się ku Dachowcu Rockowcu, a to dlatego, że jest po prostu lżejszy, bardziej sesyjny, co przekładało się, na fakt, że ze szklanki, znikał mi w oszołamiającym tempie.


Podsumowując, prapremiera bardzo się udała i to zarówno pod kątem piwnym, jak i imprezowym. Należy życzyć Grześkowi i Danielowi, utrzymania dobrej formy obecnych piw, jak i rozwoju kontraktu, co będzie skutkowało nowymi piwami, a te już tlą się w głowach chłopaków. Ważna informacja jest taka, że piwo lane dostępne jest, jak na razie tylko w Browarni Stara Warszawska, jak i w sklepie Ćwiartka, a butelki z kociakami, dość szeroko dostępne w całym Olsztynie. Więc, jeśli ktoś z Was miałby ochotę spróbowania, to nogi w bloki i startować.

czwartek, 18 grudnia 2014

KKK, czyli Kuchnia Króla Kraftu - Żapotto

Po długim czasie niebytu, nadszedł w końcu najwyższy czas na kolejny odcinek Kuchni Króla Kraftu. Przed świętami, jako że na dworze całkiem zimno, postanowiłem zrobić coś treściwego, pożywnego i rozgrzewającego. Padło na risotto, które zrobiłem nieco na bazie piwa Żywiec APA, więc nazwałem danie żapotto. 

Co jest potrzebne do przygotowania tego 'żapiego' dania, obliczonego na 4 porcje? Oto składniki:
- 600 gramów surowej piersi z kurczaka - 8,40 PLN,
- 1 butelka piwa Żywiec APA - 3,89 PLN,
- 300 gramów ryżu - 1,40 PLN,
- 1 mała puszka kukurydzy - 2,51 PLN,
- 1 sos chili słodki - 3,24 PLN,
- 1 czerwona papryka - 1,60 PLN,
- 1 czerwona papryka peperoni - 0,47 PLN,
- 1 czerwona cebula - 0,50 PLN, 
- 50 gramów masła - 0,80 PLN
- sól, pieprz czarny mielony, papryka słodka, papryka ostra, papryka chili, rozmaryn, oregano oraz ojej do smażenia. Całość zamyka się w sumie około 22,81 PLN, co równa się około 5,70 PLN/porcję. 


Na początku myjemy papryczki, kroimy na drobną kosteczkę i wrzucamy do głębokiej patelni. Dodajemy kukurydzę i drobno posiekaną cebulę. Wszystko to dusimy na niewielkim ogniu. 


Gdy wszystko się dusi, myjemy piersi, by potem pokroić je również na drobne kawałeczki. Przyprawiamy je solą, czarnym pieprzem i papryką. Dodajemy do uduszonych warzyw i smażymy wszystko na średnim ogniu. 



W tym samym czasie, na drugą patelnię wsypujemy ryż i zalewamy go piwem tak, by przykryć ziarna. Ryż gotujemy (dusimy) w piwie, na średnim ogniu przez około 20 minut. W tym czasie nasza kuchnia wypełnia się mocno cytrusowymi i żywicznymi aromatami. Naprawdę boska aromaterapia.


Po wyparowaniu piwa, dodajemy ryż do mięsa i warzyw. Dodajemy sos chili, masło i wszystko przyprawiamy. Wszystko to lekko podsmażamy na niewielkim ogniu przez dosłownie kilka minut.


Po ugotowaniu się zawartości patelni, wyjmujemy talerze i podajemy gotową, bardzo smakowicie pachnącą potrawę.


Potrawa jest treściwa, smakowita, taka słodko-pikantna, ale doskonale wiecie, że ja strasznie lubię potrawy pikantne, dania wyraziste

Przygotowanie całości trwa około godziny. Danie łatwe, lekkie i przyjemne. Jeśli ktoś ugotuję taką masę jedzenia i nie da rady zjeść wszystkiego na raz, to nie zawiedzie się jej smakiem także następnego dnia. Z doświadczenia wiem, że po kilku godzinach wszystko jeszcze lepiej się 'przegryzie'. Smacznego!

A co w kolejnym odcinku? Nie wiem jeszcze, ale mogę wam obiecać, że nie będziecie musieli obecnie tak długo czekać na kolejny kulinarny wpis. Serdecznie zapraszam!

sobota, 22 listopada 2014

PINTA - A ja Pale Ale

Przedstawiam piwo PINTA A ja Pale Ale.



Zawartość ekstraktu: 12,0%.

Zawartość alkoholu: 4,5% obj.

Kolor: złoty, mętny.

Zapach: średnio intensywny, wyraźnie chmielowy, owocowo-żywiczny, wyraźne nuty cytrusów, mango i żywiczne.

Smak: słodowo-chmielowy, wyraźnie owocowy, nuty cytrusów, mango, w tle nuty żywiczne, na finiszu wyrazista niezalegająca goryczka.

Piana: kremowa, wysoka, średnio gęsta, duże pęcherze, szybko opada zostawiając nikłe osady.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Zarzecze dla PINTA


Podsumowanie:

Nie wiem, które to już z kolei piwo od chłopaków z Pinty, ale każda nowość z tego browaru kontraktowego bardzo mnie cieszy i czekam na nią z niecierpliwością. Tym razem pintowcy wypuścili American Pale Ale o nazwie A ja Pale Ale, które to piwo sami nazywają AJPA - fajnie, prawda? Piwo, po wlaniu do szkła, na początku, prezentuje się całkiem ładnie. Bursztynowa barwa przyjemnie współgra z dość bujną czapą piany, która to jednak dość szybko się rozrzedza i redukuje do zera, zostawiając przy tym nikłe osady na ściankach. Zapach piwa dość intensywny, wyraźnie chmielowy. Dominują tu nuty owoców tropikalnych i żywiczne. Pachnie naprawdę sympatycznie. W smaku nuty chmielowe bardzo ładnie komponują się z podbudową słodową. Tu także mamy do czynienia z nutami owocowymi oraz nieco schowanymi nutami żywicznymi. Wszystko wieńczy, przyjemna, niezalegająca, owocowa goryczka. Wysycone na dość wysokim poziomie, a pomimo tego pije się bardzo fajnie i piwo szybko znika ze szklanki. Etykieta zdobiąca butelkę, to jak w przypadku Pinty, zawsze mistrzostwo świata. Fajny dobór kolorów, genialna graficznie i symbolicznie, choć gwiazda widoczna na ecie, przywodzi mi na myśl gwiazdę turonia i kojarzy się troszkę świątecznie. Tak, czy siak, ja bardzo zadowolony jestem z degustacji i pintową AJPĘ powtórzę z wielką chęcią jeszcze nie raz.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 5
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 10
Warka: 06.05.2015

Ocena końcowa: 7,74/10

Cena: 9,00 PLN [ĆWIARTKA - Olsztyn-Wojska Polskiego]

sobota, 8 listopada 2014

Żywiec APA

Przedstawiam piwo Żywiec APA.



Zawartość ekstraktu: 12,5%.

Zawartość alkoholu: 5,4% obj.

Kolor: złoty, lekko mętny.

Zapach: wyraźnie chmielowy, głownie nuty leśne takie jak sosnowe, czy żywiczne oraz nuty cytrusów i delikatne mango.

Smak: słodowo-chmielowy, głównie nuty cytrusowe oraz żywiczne, sosnowe i delikatne mango, na finiszu zrównoważona, średnio intensywna goryczka.

Piana: biała, wysoka, średnio gęsta, drobnopęcherzykowa, średni czas opadania, zostawia nikłe osady.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l.

Producent: Bracki Browar Zamkowy

 
Podsumowanie:

W dzisiejszym wpisie piwo, które jeszcze zanim się pojawiło, doczekało się tej pozytywnej i tej negatywnej krytyki. legendy o tym piwie już od dawna krążą w piwnych kuluarach. Piwem tym jest Żywiec APA, nazywane popularnie 'żapą'. Tak proszę państwa, koncern wkroczył na drogę rewolucji i wypuścił piwo nowofalowe - American Pale Ale. Żywiec APA chmielone jest pięcioma odmianami chmielu: Chinook, Citra, Amarillo, Magnum i Centennial. Dobra, dość wstępu - jakie jest to piwo? Po nalaniu do 'szejkera' prezentuje się bardzo przyzwoicie. Złota barwa, lekko zmętniona. Piana dość buja i całkiem długo się utrzymująca w szklance. Osady niestety nikłe. W zapachu całkiem intensywne. Od samego otwarcia butelki dochodzą naszych nozdrzy wyraziste nuty chmielowe, głownie żywiczne, sosnowe oraz wyraziste nuty cytrusów i mango. W smaku bardzo podobne odczucia. Tu chmiel także gra główną rolę. Cytrusy rządzą, do tego nuty leśne. Goryczka średnio mocna, niezalegająca. Wysycone jest na dość wysokim, jak na styl poziomie. To co w smaku przeszkadza, to lekka wodnistość i dość krótki profil smakowy, jakkolwiek piwo jest naprawdę całkiem smaczne. Naprawdę, cytrusy tu rządzą. Butelkę firmową oblepiają całkiem ładne etykiety, które wpisują się w stylistykę marek premium Grupy Żywiec. Na krawatce bogaty skład piwa, wymienione wszystkie chmiele i słody. Na kontrze natomiast, w końcu podana właściwa temperatura serwowania piwo i dedykowane szkło. Ogólnie rzecz biorąc, ja jestem bardzo na tak. Piwo nie jest może szczytem piwowarskich osiągnięć, ale na pewno jest bardzo dobre, jedno z najlepszych polskich koncernowych i uważam, że 'żapa' może trochę na rynku namieszać. Ciekawy jestem tylko tego, czy to naprawdę jest 'Edycja liitowana', czy jednak sukces przerośnie wyobrażenia włodarzy i wejdzie na stałe do oferty - oby!. W hipermarkecie, w którym kupiłem, znika bardzo szybko z półki, mimo dość wygórowanej ceny. Ja sam, na pewno kupie sobie jeszcze kilka butelek, bo według mnie naprawdę warto.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 8
Zapach: - 8
Smak: - 7
Etykieta: - 8
Warka: 29.04.2015

Ocena całościowa: 7,83/10 

Cena: 5,31 PLN [REAL - Olsztyn]

niedziela, 2 listopada 2014

Rozmowy okołopiwne - CCC, czyli Cena Czyniąca Cuda

Kolejny tekst na blogu i znowu goszczą w tym miejscu 'Rozmowy okołopiwne'. Do poniższego tekstu zainspirowały mnie ostatnie wypowiedzi niektórych smakoszy piwa na temat ostatniej nowości z Grupy Żywiec, czy piwa Żywiec APA.


Piwo to, cichaczem, pojawiło się jakiś czas temu na rynku. Piwo w kegach i tylko kegach, puszczono do kilku lokali w Polsce, by sprawdzić reakcję ludzi na to piwo i na to, czy pomysł Grupy Żywiec był na tyle dobry, by to piwo wypuścić kilka tygodni później na rynek także w formie butelkowej i na większą skalę. Zainteresowanie nowym, 'rewolucyjnym' piwem było dość duże. W końcu po raz pierwszy jeden z polskich koncernów wypuści w końcu piwo, które w naszym kraju jest w pewnym sensie synonimem zmian, jakie nastąpiły w ciągu ostatnich kilku lat na naszym rynku. Ja sam szukałem mocno knajpy, gdzie można by było się tego piwa napić. W końcu dotarło ono do lokalu Loft w Gdańsku i na wieść o tym, szybko ruszyłem ku niej właśnie, by skosztować nowości. Zamówiłem to piwo w szklance o pojemności 0,3 litra. Kosztoławo mnie to 7 polskich złotych. Cena w tym wypadku odgrywała dla mnie symboliczne znaczenie, gdyż najważniejsze było posmakowanie nowości, a i tak te 7 złotych wydawało mi się dość rozsądną ceną. 

Jakież było wielkie oburzenie wielu piwoszy faktem, że sugerowana cena detaliczna tego piwa ma wynosić 4,59 złotych. Wszyscy przecież oczekiwali polskiej koncernowej 'apy' za mityczne 3 złote? Nie chce tu przytaczać wszystkich dziwnych komentarzy na ten temat, ale choć kilka tu umieszczę: 'za 5 zeta to ja mogę sobie znaleźć inny sik', 'spróbuję, ale ich klientem nie będę', 'za taką cenę to szkoda mi będzie pieniędzy' i jeszcze wiele innych temu podobnych. 

Ja rozumiem, że większość tych bardziej świadomych piwoszy uważa, chce, a wręcz żąda, by koncernowe piwa były w cenie poniżej 3 złotych, ale czy słusznie? Ja sam uważam, że nie. Po pierwsze mam świadomość, że piwo typu American pale ale, to troszkę inna półka niż zwykłe jasne pełne, więc i pułap cenowy winny być inny, czytaj wyższy. Po drugie, jest to piwo, które reprezentuje tak zwany 'rewolucyjny' front piwny, za które piwosze są skłonni dać troszkę więcej, ale nie na tyle dużo, by nie spowodować, że ta 'kraftowa' cząstka tortu, którą chce koncern ugryźć, nie była mikroskopijna. Po trzecie, cena jest porównywalna do cen innych piw warzonych w Cieszynie, chociażby żywieckiego Porteru, czy Mastnego. Cena tych dwóch powyższych piw, jakoś nie wywołuje tak wielkich emocji, jak piwa, które dopiero ma się pojawić na rynku. 

Następna sprawa. Ostatnio specjalnie się wybrałem do dwóch olsztyńskich hipermarketów, czyli Carrefour i Real, by sprawdzić ceny niektórych piw, szczególnie tych koncernowych, by sprawdzić czy 'żądania' ludu odnośnie 'apy' za 3-4 złote są zasadne. Jakie są wyniki moich obserwacji? Proszę bardzo:

Real: Żywiec Białe - 3,56 PLN, Żywiec Bock 3,56, Żywiec Marcowe 3,56, Żubr Ciemnozłoty 3,19 PLN, Redds (wszystkie smaki) 3,36 PLN, Somersby 4,07 PLN.

Carrefour: Okocim Porter 4,59 PLN, Okocim Niepasteryzowane 4,39 PLN, Okocim Dożynkowe 4,19 PLN, Okocim Pszeniczne 4,59 PLN, Książęce (wszystkie smaki, puszka 0,440l) 3,49 PLN, Łomża Export 3,89 PLN.  


Jak widać, koncernowe piwa wcale nie są takie tanie. Zobaczcie chociażby na piwa z Carlsberg Polska? Poza jasnymi pełnymi, większość ich piw kosztuje sporo powyżej 3 złotych, a niejednokrotnie powyżej czterech złotych. Czy więc mamy prawo wymagać, by Żywiec APA kosztowało tyle samo, lub tylko troszkę więcej? Moim zdaniem nie!

Kolejna rzecz, mówi się, że piwa z małych browarów są dlatego droższe, bo mniejszy wolumen sprzedaży, bo inna technologia, bo lepszy smak, bo to, bo tamto, bo siamto. Ale jakoś takie małe Jabłonowo potrafi produkować piwa, które w detalu kosztują 1,83 PLN (Jabłonowo Mocne), 1,99 PLN (Jabłonowo Mocne Miodowe), czy 3,20 (Pedritos), czy 2,50 (Manufaktura Piwna Jasne). Ceny iście koncernowe. Wow, udaje się taki poziom cen utrzymać i małym. No, ale jakoś piwa jabłonowskiej Manufaktury Piwnej (poza Jasnym) kosztują grubo ponad 4-5 złotych. Dlaczego nie mamy pretensji, że nie kosztują tyle co te, które wymieniłem powyżej? No dlaczego? Dlaczego nikt nie ma o to pretensji, dlaczego nikt nie zrzędzi?

Kolejnym dziwnym zachowaniem, jakie obserwuje na polskim rynku, to postawa jednego i tego samego klienta w sklepie i w lokalu piwnym. Gdy widzi piwo z polskiego browaru 'kraftowego' za 8 PLN na półce sklepowej, to mówi, że drogo, że nie kupi, bo szkoda kasy, bo go nie stać, itp. Jakież mnie zdziwienie ogarnia, gdy ten sam klient idzie tego samego dnia do knajpy i kupuje to samo piwo płacąc za nie 11 PLN, którego nie chciał kupić w sklepie za 'ósemkę'. Tym razem mu się opłacało. Oczywiście rozumiem, że piwo w knajpie musi być droższe, niż w sklepie. No, ale skoro kogoś nie stać na piwo w cenie sklepowej, to jakim cudem stać go na to samo piwo w cenie knajpianej. Nie kumam?! Dodam jeszcze, że będąc w knajpie, podczas jednego pobytu, taki jegomość kupuje z 4-5 takich piw, czyli wydaje średnio 44-55 PLN. W sklepie, za to samo by wydał 32-40 PLN. No, ale go nie stać. Zobaczmy, ile w tym wypadku zaoszczędzonych złociszy by mu zostało w portfelu. Producent, hurtownik i sprzedawca detaliczny chce go oskubać! Podobnie właśnie rzecz się ma z Żywiec APA.

Zadamjy sobie teraz pytanie, czy cena w wysokości 4,59 PLN za Żywiec APA jest naprawdę wysoka? Czy menadżerowie Grupy Żywiec naprawdę strzelili sobie w kolano? Moim zdaniem nie. Dla mnie cena jest bardzo rozsądna, co najważniejsze za piwo, które może wybitnym nie jest, ale jest naprawdę dobrym. Tu znowu posiłkować się będę rynkiem motoryzacyjnym. Tak samo, jak tam są segmenty i auta klasy A nie będą na tym samym poziomie cenowym, jak auta klasy S, tak samo w branży piwnej wszystkie piwa nie będą kosztowały tyle samo. Składa się na to bardzo wiele czynników.

Polecam pod rozwagę i pozdrawiam! 

poniedziałek, 15 września 2014

Kudłaty Elf - tak rodzi się legenda Chmielogrodu

W ostatni piątek, premierę swą miało piwo Kudłaty Elf. Jest to pierwsze piwo cyklu o nazwie Chmielogród, który powstał przy współpracy gdańskiej Degustatorni oraz Browaru Piwna. Pierwsze piwo reprezentuje jasną, tę lepszą, stronę mocy. Kudłaty Elf to APA, czyli American Pale Ale, uwarzony z dodatkiem dwóch amerykańskich odmian chmielu: Simcoe i Citra oraz polskiej Iungi. Premiera piwa odbyła się w miejscu powstania 'Kudłatego Elfa, czyli w Browarze Piwna. Wszystkie piwa reprezentujące jasną stronę mocy, będą miały swoje premiery w browarze, a te 'złe' piwa w Degustatorni.




Już przed rozpoczęciem lania piwa do szkła, w piwnicy Browaru Piwna zjawiło się dość sporo osób. A po godzinie 19.00 ludzi był już multum. Szczerze mówiąc, ja po raz pierwszy w tym miejscu widziałem tyle osób na raz. Kolejka do baru była ogromna. 


 

Na premierę przybyli smakosze piwa i piwowarzy domowi z Trójmiasta i najdalszych zakątków Polski, reprezentanci gdańskiej Strefy Prestiżu, Wolnościowego Piwa i wiele, wiele innych. Nawet Olsztyn był reprezentowany przez właściciela piwnego sklepu Ćwiartka. Nie dość, że wszyscy zamawiali piwo, to duża część osób zakupiły także gadżety, które towarzyszyły premierze, czyli dedykowane koszulki, znaczki i szklanki. Były także maski i w pewnym momencie większość piwnej gawiedzi wyglądała jak straszliwe, piwne, kudłate elfy.








Jasną stronę mocy atakuje ta, która niebawem nadejdzie i opanuje Chmielogród!
 

Premierę Kudłatego Elfa okrasili swoją obecnością także gdańscy mieszczanie z Garnizonu Gdańsk. Spotkanie teraźniejszości z przeszłością nie do końca obyło się bez zgrzytów. W ruch poszły muszkiety, szable, topory i inne ciężkie uzbrojenie. Ofiar w ludziach jednak nie było. Kolejna bitwa za miesiąc. Mieszczanie powiedzieli, że tym razem przygotują potężniejszy arsenał i wybiją wszystkich i zgarną wszystkie antały z piwem.




My tu gadu gadu o bitwie, a co z najważniejszym, to znaczy jak smakowało piwo? Z tego, co usłyszałem z ust większości gości to, że było bardzo dobre. Lekkie, orzeźwiające, interesująco i intrygująco pachnące z bardzo przyjemną, niezbyt silną, ale wyrazistą, nie zalegającą goryczką.  Mi bardzo smakowało. Niesamowicie pijalne. Tego wieczora wypiłem pięć kufli tego 'kudłatego' trunku. Kudłaty Elf tego dnia także polany został w Degustatorni, łódzkiej Piwotece oraz wyjechał do sklepu Ćwiartka w Olsztynie właśnie. Kto jest w Gdańsku właśnie lub okolicy i w Łodzi oraz Olsztynie, śpieszyć się, bo Kudłaty Elf może wkrótce się skończyć!
 
Sama premiera piwa, to kolejne genialne wydarzenie w historii piwowarstwa w Gdańsku. Spotkanie było tak ważne dla Browaru Piwna, Degustatorni i samego grodu nad Motławą, że nawet właściciele browaru, w osobach Oli i Tomka Rzepnickich, nalewali piwo do kufli dla gości, co spotkało się z wielkim aplauzem. 
 
Teraz czekamy na drugi piątek października (premiery wszystkich piw będą odbywały się w każdy drugi piątek miesiąca) i ciemną stronę mocy. Degustatornia już teraz zaprasza na mroczne, piekielne misterium!~Zatem, do ponownego zobaczenia!

piątek, 12 września 2014

Chmielogród czas zacząć!

Tak, jak głosi tytuł wpisu - Chmielogród czas zacząć! Dziś premiera pierwszego piwa gdańskiego piwnego cyklu, sygnowanego przez gdańską Degustatornię oraz Browar Piwna. Impreza ta, to nie tylko piwo, ale cała otoczka, którą po krótce chciałbym przedstawić.


Tu możecie zobaczyć wszystkie gadżety w całej okazałości.


Premiera za kilka godzin. Dla mnie to ostatnia chwila, by wszystkich zaprosić na to wydarzenie do Browaru Piwna. Przybywajcie. Będzie się działo!

niedziela, 31 sierpnia 2014

Perun - Jasny Grom

Przedstawiam piwo Perun Jasny Grom. 



Zawartość ekstraktu: 13,1%.

Zawartość alkoholu: 5,6% obj.

Kolor: bursztynowy, lekko mętny.

Zapach: wyraźnie słodowy, wyraźne nuty karmelowe, nuty chmielowe ukryte, delikatne nuty owocowe mango, ananasa i cytrusów oraz żywiczne.

Smak: wyraźnie słodowy, wyraziste nuty karmelowe, w tle owocowe nuty chmielowe, na finiszu niezbyt silna, delikatnie zalegająca garbnikowa goryczka.

Piana: kremowa, dość wysoka, dość gęsta, drobno pęcherzykowa, dość wolno opada, zostawia miłe osady na szkle.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesiące

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Zodiak dla Browaru Perun


Podsumowanie: 

Ostatnio miałem po raz pierwszy w życiu okazję napicia się piwa z browaru kontraktowego Perun. Mowa o piwie Jasny Grom, które zakupiłem będąc przejazdem w Warszawie. Jasny Grom, to według twórców piwa American Pale Ale. Zobaczmy, jak im wyszło w moim mniemaniu. Piwo, po nalaniu do szklanki, całkiem przyjemnie się prezentuje. Jednakże, barwa dla mnie ciut zbyt ciemna. Piana za to bardzo ładna i długo się utrzymująca w szkle. Zapach piwa średnio intensywny i nie do końca przekonujący moje nozdrza. Wyraźnie słodowy. Nuty karmelowe dominują. W tle ukryte, choć wyraźne dość nuty chmielowe - owoców tropikalnych i żywiczne. W smaku także wyraźnie słodowy, w tle możemy wyczuć owocowe nuty chmielowe. Na finiszu do głosu dochodzi niezbyt silna, lekko zalegająca, garbnikowa goryczka. Piwo wysycone jest dość wysoko. Butelkę ozdabiają dość proste graficznie etykiety, które nie do końca do mnie przemawiają. Dodatkowo, brak szczegółowego składu na kontrze. Jest za to nazwisko twórcy piwa - Adam Czogalla. Sympatyczny akcent. Ogólnie rzecz biorąc. Piwo nie do końca mnie przekonało. Brak w nim, oczekiwanej przeze mnie, rześkości, lekkości, bogatszych doznań chmielowych.

Moja ocena: 
Kolor: - 8
Piana: - 9
Zapach: - 6
Smak: - 6
Etykieta: - 5
Warka: 31.01.2015

Ocena końcowa: 6,77/10

Cena: 7,00 PLN [RODZINKA-BIS - Warszawa-Mokotów]

czwartek, 3 lipca 2014

MajEr - American Pale Ale

Przedstawiam piwo MajEr American Pale Ale 



Zawartość ekstraktu: 13,5%.

Zawartość alkoholu: 5,3% obj.

Kolor: bursztynowy, mętny.

Zapach: średnio intensywny, słodowo-chmielowy, wyraźne nuty cytrusowe i delikatne ananasowe.

Smak: słodowo-chmielowy, nuty zbożowe mieszają się tu z nutami cytrusowymi i ananasowymi, w tle i na finiszu niezbyt silna, ale przyjemna goryczka.

Piana: kremowa, dość wysoka, drobno pęcherzykowa, średnio gęsta, dość szybko redukuje się zostawiając przyjemne osady.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: 3-4 tygodnie

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar MajEr


Podsumowanie: 

Podczas mojego ostatniego pobytu w Żywcu na Festiwalu Birofilia trafiłem do namiotu kolekcjonerów, gdzie przechodząc pomiędzy stanowiskami zaczepił mnie piwowar Browaru MajEr Michał Grossmann. Mimo, że to bardzo postawny człowiek, dodatkowo ostatnio jego podbródek ozdabia czerwona kozia broda, to ja zapatrzony w etykiety, kufle, kapsle, szkiełka i inne, nie zauważyłem go. Przy stoisku, przy którym stał, zamieniliśmy kilka słów i na odchodne, Michał sprezentował mi ostatnio uwarzone w browarze, nowe piwo American Pale Ale. Jak sam to określił, to przedpremierowa wersja 'master'. Bardzo miło mi się zrobiło i jeszcze raz bardzo Ci Michał dziękuję. Parę dni temu miałem okazję skosztować tej 'nówki'. Piwo w szklance prezentuje się bardzo, a zapach wydobywający się z niej jest bardzo przyjemny i intrygujący. Może intensywnością nie powala na kolana, jakkolwiek w nozdrzach robi się bardzo miło. W smaku także bardzo fajnie się dzieje. Mamy tu przyjemny balans pomiędzy zbożowością a niuansami chmielowymi. Goryczka jest przyjemna, taka owocowa, jakkolwiek oczekiwałbym ciut większego jej nasilenia. Piwo jest wysycone na niskim poziomie. Jest bardzo pijalne. Moje znikło ze szklanicy w ledwie kilka minut. Kończąc wpis napiszę tylko tyle, że to naprawdę dobre piwo i tylko mogę czuć żal, że nie dane mi będzie go spijać zbyt często. 

Moja ocena: 
Kolor: - 8
Piana: - 7
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta (zastępcza): - brak oceny

Ocena końcowa: 7,83/10