Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piwo za granicą - Malta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piwo za granicą - Malta. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 24 marca 2026

Z wizytą w browarze Huskie Brewery w Qrendi

Moi drodzy, moja podróż na Maltę była krótka, ale i tak obfitująca w wizyty w browarach. W sumie, nie udało mi się odwiedzić tylko jednego, tego znajdującego się na wyspie Gozo, ale po prostu logistycznie ciężko było to ogarnąć. Dziś zapraszam was do ostatniego, w którym udało mi się być. Przed wami Huskie Brewery. 
 
 
Huskie Brewery, to bardzo mały rzemieślniczy browar, położony w miejscowości Qrendi. Dokładny adres to Garage 5, Level -1, Sqaq il-Mithna. Znajduje się on w dzielnicy przemysłowej, gdzie w całkiem sporym kompleksie, zajmuje jeden z magazynów. Trafić do niego nie jest jakoś specjalnie trudno. W momencie, gdy odwiedziłem Huskie, ekipa miała jakiś mały problem z rozlewem, ale Miguel, współwłaściciel i główny menadżer browaru, zaprosił mnie oraz moich maltańskich kompanów do środka byśmy sobie zobaczyli browar z bliska. 
 
Browar powstał w roku 2018 i jest naprawdę bardzo mały. Dość powiedzieć, że warzelnia browaru, to jest coś, czego już w większości miejsc nie zobaczymy. Jest to kocioł zacierny, w którym zacieranie odbywa się ręcznie, przy pomocy drewnianej łychy oraz ustawiony obok kocioł warzelny. Wszystko to, ustawione w niewielkim pomieszczeniu.
 
 
W większej sali, tuż za ścianą mamy 6 unitanków (5 o pojemności 1300 litrów i 1 o pojemności 700 litrów), zbiornik na gorącą wodę oraz linię rozlewniczą, przy której znajduje się magazyn słodu wraz z prowizorycznym śrutownikiem. 
 


 
W browarze warzy się 5 różnych, głównych piwnych styli, a są to: Pale Ale, S.M.A.S.H. Pale Ale, Oak Aged Pale Ale, IPA, Stout. Okazyjnie pojawiają się Lager, Black IPA i inne. Podczas mojej wizyty na Malcie, miałem okazję skosztować tylko piwa IPA, który okazał się ciałkiem przyjemnym piwem.
 
W browarze pracuje kilka osób i zawsze w środku jest gwar i leci głośna muzyka, co mi akurat bardzo się spodobało. Piwo miejscowe, dystrybuowane po całej Malcie. W wielu knajpach i restauracjach można napić się piw browaru Huskie. Ekipa jest bardzo miła, więc można tu wpadać z buta, zawsze przyjmą z otwartymi rękami. 
 
 
Ze swojej strony polecam. Wasze zdrowie! 

sobota, 21 lutego 2026

Z wizytą w browarze Brauerei Montekristo w Siggiewi

Moi drodzy, wracamy na Maltę, a konkretniej do miejscowości Siggiewi, która pewnie wam nic nie mówi. Mi jeszcze miesiąc temu też nic nie mówiła. To tutaj właśnie, mieści się kolejny browar, który odwiedziłem na Malcie. Mowa o Brauerei Montekristo.
 
 
Dokładny adres browaru to Hal Farrug Rd. Zanim napiszę o samym browarze, to muszę przekazać wam, że okolica browaru to tereny maltańskiego lotniska, a dokładniej bazy techniczne Lufthansy i Easy Jet. Miejsce w którym zlokalizowany jest browar to taki nowoczesny ogród z palmami i nowoczesnymi pałacami, w takim trochę klasycystycznym stylu i w jednym z takich budynków, zlokalizowany jest właśnie browar. Browar jest własnością jednej z najbogatszych rodzin maltańskich, właścicieli Polidano Group (min. stacje paliw, fabryki betonu, i wiele innych biznesów).
 
Czynny jest codziennie w godzinach: poniedziałek-piątek 17:00-23:00, sobota 11:00-23:30 i niedziela 11:00-15:00. 
 
Jak sami o sobie mówią, Brauerei Montekristo to browar w stylu niemieckim, choć warzy się tu zarówno klasycznie, ja i nowofalowo. Wybaczcie, nie zrobiłem zdjęcia z zewanątrz, ale akurat deszcz padał. Wchodząc do browaru, przed naszymi oczami, od razu, ukazuje się bar, a za nim dwunaczyniowa warzelnia produkcji niemieckiej, a jakże. 
 



Reszta browaru, czyli fermentory i leżaki, znajdują się w piwnicy, do której zabrał mnie miejscowy piwowar, którym jest Charles - Amerykanim mieszkający i warzący na Malcie. W piwnicy mamy otwarte zbiorniki do fermentacji oraz poziomie leżaki. 
 
 


Jak napisałem powyżej, warzy się tu głównie klasycznie, ale nowa fala też jest. Na kranach zawsze jest stały zestaw piw, to znaczy: Helles, Pils, Marzen, Kölsch, Weizen, Oktoberfestbier, Dunkel, Lemon Lager, a taże Stout i Maltese Pale Lager. Mi udało się skosztować Pilsa, marcówki, Stoutu oraz te maltańskie jasne. Muszę przyznać, że każde z tych piw było bardzo smakowite. Mega zaskoczenie, bo wydawało mi się, że ten browar to taki trochę przerost formy nad treścią, a jednak Charles super piwa warzy. 
 


 
Jeśli dodamy do tego, że ceny piw są po prostu fenomenalne. A więc tak: każde piwo o pojemności 330 mililitrów, to 2 euro, półlitrowe każde to 3 euro,a litr to 5 euro. Gdy jednak trafimy na godzinę promocji w browarze, to możemy zamawiać dwa piwa w cenie jednego. Przyznacie, że są to ceny baaardzo atrakcyjne, a za tak dobre piwa, wręcz fenomenalne. 
 
 
Jak sami widzicie, browar jest wart odwiedzenia, pomimo faktu iż znajduje się dość daleko od największych atracji Malty. Można tu jednak, z Valletty dojechać autobusem w około 20 minut. Wizytując Maltę, dla miłośnika piwa, jest to punkt obowiązkowy. 
 

Wasze zdrowie!  

środa, 11 lutego 2026

Z wizytą w browarze The Chapels w Birkirkara

Wracamy na Maltę, do tego samego miejsca, gdzie mieści się Farsons Brewery, czyli do miejscowości Birkirkara. To tutaj, w budynku browaru Farsons, właściciele tego największego maltańskiego browaru, postanowili stworzyć mały, rzemieślniczy browarek, który będzie odpowiedzią na zapotrzebowanie na piwa rzemieślnicze wśród tubylców, jak i turystów. Tak właśnie narodził się The Chapels.
 
 
Jak już wspomniałem, browar mieści się w tym samym budynku, co większy, starszy brat, a dokładniej na trzecim piętrze i zwiedając Farsons Brewery, nie ma szans, by obok niego nie przejść, by do niego nie wstąpić. 
 
Browar czynny jest codziennie, w godzinach: poniedziałek-czwartek 12:00-23:00 i piątek-niedziela 12:00-00:00. Jak na miejsce, które jest z dala od klasycznych turystycznych szlaków na Malcie, to muszę przyznać, browar dość długo jest otwarty na gości. 
 
Ja sam, odwiedziłem to miejsce chwilę po jedenastej, gdy The Chapels nie był jeszcze otwarty, jakkolwiek sympatyczny człowiek w browarze, o imieniu Robert, rodem z Węgier, zaprosił mnie do środka, pozwolił obejrzeć cały browar, a także zaproponował degustację. 
 
Browar The Chapels, to mały restauracyjny browar, w którym nie tylko napijemy się piwa z widokiem na instalację browarniczą, ale także dobrze zjemy i zaopatrzymy się w tak zwany merch. Sercem browaru, jest dwunaczyniowa miedziana warzelnia o wybiciu 500 litrów, jak dobrze pamiętam. Poza tym mamy tu zainstalowanych pięć unitanków oraz kilka poziomych tanków wyszynkowych. 
 
 



Prawdziwą perełką tego miejsca, jest jednak pewien artefakt, który kiedyś ciężko pracował dla głównego browaru, a mianowicie stary śrutownik, który został wyeksponowany w The Chapels, tuż obok browaru. 
 

A jak i co się warzy w The Chapels? Moi drodzy, jak wspomniałem, to taki kraftowy browarek w sercu tego wielkiego, więc warzy się tu rzemieślniczo i bardziej nowofalowo, niż na większych garach obok. W trakcie mojej wizyty, na kranach było dostępnych pięć różnych piw, zresztą zawsze to jest pięć różnych piw. W trakcie mojej wizyty dostępne były takie specjały, jak: Genesis (jasny lager), Festus (marcowe), Ryesing Star (żytnia IPA), Pilgrims Prayers (West Coast IPA) oraz pszeniczka. Jakkolwiek piwa rotują, pojawiają się nowe, sezonowe, limitowane serie i tym podobne. Robert, jako gospodarz miejsca, w trakcie wizyty, wskoczył za bar i poczęstował mnie dwoma dostępnymi 'ipkami', tą żytnią i tą z zachodniego wybrzeża.
 
 
Obie 'ipki' okazały się bardzo dobrymi piwkami, szczególnie Pilgrims Prayers, które to jest rasowym IPA spod znaku West Coast.  
 


Podsumowując, The Chapels to bardzo fajne miejsce. Ja żałuję tylko, że wpadłem tutaj w godzinach zamknięcia, bo pewnie atmosfera w tym miejscu oraz kuchnia jest zacna, ale to może nadrobię niedługo. W końcu na Malcie byłem już trzy razy, więc co szkodzi polecieć czwarty raz. Klimatyczna miejscówka, super ekipa na miejscu, dobre piwo, więc czego więcej trzeba. Gdyby ten browar umiejscowiony był w Sliemie, czy Vallletcie, to jestem przekonany, że miałby jeszcze większe wzięcie wśród osób lubiących napić się dobrego piwa. 
 

Będąc na Malcie, po wizycie w Farsons Brewery, jest to punkt obowiązkowy. Polecam!

czwartek, 5 lutego 2026

Z wizytą w browarze Farsons Brewery w Birkirkara

Drugim maltańskim browarem, który odwiedziłem będąc ostatnio na wyspie, był ten największy, czyli Farsons. Browar znany między innymi z piwa Cisk, najpopularniejszej piwnej marki na Malcie. 
 
Farsons, to zlepek dwóch słów, a mianowicie nazwiska rodziny założycielskiej, czyli Faruggia oraz słowa Sons (synowie), które wspólnie tworzą słowo Farsons właśnie. Od samego początku, czyli od roku 1928, browar jest w maltańskich rękach i jak dotąd, nie należy do żadnego międzynarodowego koncernu. 
 

Browar mieści się w małej miejscowości (zresztą wszystkie maltańskie miejscowości są małe) Birkirkara. Jak w tego typu browarach bywa, browar otwarty jest na turystów, ale zwiedza się to, co chcą nam pokazać, czyli bardziej muzeum, niż właściwy browar. Tak samo jest właśnie w przypadku Farsons Brewery. Browar otwarty jest na turystów codziennie, w godzinach 10:00-18:00, a bilet wstępu kosztuje 15 euro. W cenie mamy degustację pięciu warzonych na miejscu piw. 
 

W trakcie wizyty, najciekawszym co można zobaczyć, jest zabytkowa warzelnia, w której zainstalowanych mamy w sumie pięć kotłów i kadzi, które to jeszcze kilka lat temu były głównym sprzętem używanym do warzenia miejscowych piw. Od kilku lat są obiektem muzealnym, a warzenie odbywa się w nowoczesnej hali, w nowych zabudowaniach, do których, niestety, turyści nie mają wstępu. Niemniej jednak trzeba przyznać, że stara warzelnia jest piękna i ma w sobie duszę. Zresztą zobaczcie sami.
 





 
Warzelnia, moim zdaniem jest clou całej wycieczki i warto się w niej zatrzymać na dłużej. Wycieczka jest osobista, bez przewodnka, bez dużej grupy osób, więc można tą warzelnią rozkoszować się dłużej. 
 
Poza nią, jak to jest w tego typu muzeach, dowiadujemy się sporo o historii miejsca. Ukazanych jest nam cała masa artefaktów, starych etykiet, szkiełek do piwa i ogólna filozofia browaru, w postacci różnego rodzaju plansz, i tym podobne. Informacje może i ciekawe, jakkolwiek duża ilość przekazywanych wiadomości do osobistego przefiltrowania. 
 



Ja zbytnio tego nie słuchałem, bo jakoś średnio mnie interesowały gadki o tradycyjnych recepturach, wyselekcjonowanych ziarnach zbórz i szyszkach chmielu, więc po wizycie na warzelni i zrobieniu kilku innych fot, udałem się na piąte piętro, gdzie znajdował się firmowy pub, czyli miejsce, gdzie na zwidającego czekała darmowa degustacja pięciu różnych miejscowych piw, każde o pojemności 150 mililitrów, jak dobrze pamiętam
 
 
W dniu mojej wizyty, na kranach dostępne były takie piwa, jak: jasny lager, pils, Amber Ale, IPA oraz Strong Ale. Wszystkie piwa były ok, choć jak się pewnie domyślacie, nie było w nich zbyt dużej liczby fajerwerków, ale nie było też wad i tego, co możemy napotkać w naszych piwach koncernowych. Najbardziej, jak pewnie się domyślacie, zasmakowała mi 'ipka', którą dzień wcześniej wypiłem pół literka w jednym z maltańskich pubów. Niestety, nie trafiłem na degustacji na Milk Stout, a taki też jest w ofercie browaru. No szkoda, ale może nie mam czego żałować. 
 
 
Jak to w tego typu miejscach bywa, przy wejściu, a zarazem wyjściu, mamy sklepik firmowy, w którym możemy kupić właściwie wszystko, a mianowicie warzone na miejscu piwo, szkło do piwa, koszulki, bluzy, skarpetki, czapki, pocztówki i całą masę innych gadżetów firmowych. Do tego, bo browar z tego słynie, można zakupić puszeczki i butelki Kinnie, czyli miejscowego napoju, przypominającego colę, który to także powstaje w browarze. Bardzo dobry napój, tak naprawdę. 
 
Podczas wizyty, krążąć pomiędzy piętrami, na trzecim z nich, mijamy mały rzemieślniczy browar The Chapels, który jest krftowym dzieckiem Frason Brewery, ale o nim więcej napiszę podczas następnego wpisu.
 
Podsumowując, Farsons Brewery, to wycieczka głównie w przeszłość, gdzie pięknie zachowane pomieszczenie warzelni, jest najjaśniejszym punktem zwiedzania i dla której to warto wybrać się do Birkirkary. Każdy fan piwa, będąc na Malcie, musi odwiedzić to miejsce.

piątek, 30 stycznia 2026

Z wizytą w browarze The Brew w Sliemie

Jak wiecie, ostatnio zawitałem do Budapesztu, celem eksploracji tamtejszych browarów. Jednakże zaraz potem, wylądowałem także na kilka dni na Malcie. Cel ten sam, jak najbardziej. By nie zanudzać was tylko Budapesztem, postanowiłem na przemian wrzucać relacje z Węgier i z Malty, dlatego też, na tu i teraz, odpowiedź jest w siedmiu literach i zapraszam was do browaru The Brew w miejscowości Sliema.
 
 
Sliema, to obok St. Julian's, najbardziej turystyczna miejscowość (ciężko, w ogóle, w przypadku Malty pisać o miejscowościach), gdzie zlokalizowanych jest cała masa hoteli, restauracji, pubów, dyskotek i wszystkich innych przybytków uciech. To tutaj właśnie, przy ulicy The Strand Tas 74, tuż przy promenadzie, postanowił się usadowić wspomniany wyżej browar.
 
 
Browar otwarty w 2016 roku, jest własnością Ukraińców i moim przewodnikiem po browarze, był piwowar browaru Aleksander, także pochodzący z Ukrainy. Browar czynny jest codziennie w godzinach 12:00-02:00.
 
Sercem browaru jest trzynaczyniowa warzelnia o wybiciu 500 litrów, powyżej której, na takiej jakby antresoli mamy umieszczonych 12 unitanków o pojemności 1000 litrów. 
 



 
W ciągu dziesięciu lat swojej działalności w browarze uwarzono piwa w kilkudziesięciu różnych stylach, jakkolwiek w trakcie mojej wizyty w menu piwnym, były tylko piwa jasne, zarówno lagery, jak i ale. Mi udało się skosztować takich miejscowych specjałów, jak American Lager, Session IPA, IPA oraz Hefeweizen. Na moje nieszczęście, pils i Valleta (jasny lager po maltańsku) się skończyły. Są to piwa, jak powiedział mi Aleksander, które są najpopularniejszymi w ofercie browaru.. 
 
 
Z tej czwórki, którą skosztowałem, najbardziej przypadła mi do gustu sesyjna ipka, która była bardzo delikatna w odbiorze, mocno rześka, wyraziście chmielowa i genialnie owocowa. Super piwo. IPA okazała się także bardzo ciekawym piwem, fajnie nachmielona po amerykańsku. Amerykański lagerek okazał się piwem dobrym, ale takim bez fajerwerków, jakby skrojony na masowego turystę. Podobnie rzecz się miała z pszeniczką, która miała za mało ciała i bananów, które w pszenicy akurat lubię najbardziej.  
 
Piwa na miejscu, można zamawiać w trzech pojemnościach: 280 i 560 mililitrów oraz 1 litr. Ceny, za najmniejszą miarkę - niecałe 4 euro, średnia to niecałe 6 euro, a litrowa pojemność to wydatek niecałych 11 euro. Powiedziałbym, hmm, że takie obecnie polskie ceny. 
 
Oprócz piwa, oczywiście w The Brew można się posilić. Flagową potrawą serwowaną na miejscu są żeberka, choć ja poszedłem z skrzydełka z kurczaka, co też okazało się dobrym wyborem. Do posiłku, w formie ochrony przed ubrudzeniem się, dostajemy gustowny śliniaczek szkieletowy, rękawiczki ochronne oraz wilgotną chusteczkę.
 
 
Atmosfera na miejscu bardzo fajna. Sam akurat trafiłem na wieczór, kiedy to był koncert dwóch gitarzystów, którzy to grali rockowe przeboje i rozbujali fajnie miejscową klientelę. Do tego Aleksander oraz cała ekipa, która tego wieczoru była na miejscu, to naprawdę wielka klasa. Muszę dodać, że w trakcie mojej wizyty, Aleksander uraczył mnie jednym gratisowym piwkiem, a także podarował mi firmowego szejkera, który naprawdę jest okazały. Zresztą zobaczcie sami. Wielkie dzięki jeszcze raz!
 
 
Podsumowując, będąc w tym niewielkim państwie na Morzu Śródziemnym i będąc piwnym turystą, koniecznie trzeba tu wpaść. Nie zawiedziecie się. Ja szczerze polecam i mówię wam 'Na zdrowie!'.