wtorek, 12 sierpnia 2014

Browary Warmińsko-Mazurskie Jurand w Olsztynie - Łabędzi śpiew

Obecny wpis, to po pierwsze wyraz mojej tęsknoty, ze tym co było, a po drugie pokazanie, jak ludzie ludziom i miastu mogą zgotować straszliwy los. To wpis o piwnym miejscu, którego już nie ma, które dzięki bezduszności polskich urzędników, jak i interesom pewnych grup, zostało rozłożone na łopatki. Moi drodzy, mowa o Browarach Warmińsko-Mazurskich Jurand w Olsztynie.

Browar na olsztyńskim Zatorzu (dzielnica, w której ja sam od najmłodszych lat się uczyłem i wychowywałem) powstał w roku 1878. Pierwszym właścicielem browaru był Rudolf Matern. Browar w Olsztynie często był sprzedawany, aż do roku 1930, kiedy to zakupili go bracia Wilhelm i Walter Daumowie. Oni to, bardzo rozbudowali i unowocześnili zakład. W czasie rządów Daumów, browar produkował rocznie około 30 tysięcy hl piwa. 

Daumowie byli właścicielami browaru olsztyńskiego aż do roku 1945, kiedy na ziemie Warmii przyszła Armia Czerwona i zniszczyła zakład, który przez następne 5 lat odbudowywano, by w roku 1950 znowu wznowić w nim produkcję. Zakład przyjął nazwę Olsztyńskie Zakłady Piwowarsko-Słodownicze.

Po zmianach ustrojowych, zakład w Olsztynie przekształcono najpierw Browary Warmińsko-Mazurskie, do których po jakimś czasie dodano także człon Jurand. 

Browar zakończył produkcję i sprzedaż piwa w maju 2007 roku. Powodem zamknięcia był spór z Izbą Celną, choć powyższy spór, był ... prawdopodobnie ... efektem wcześniejszych działań biznesowych, o których nie chcę tu rozprawiać, by nie pozostać posądzonym o konfabulację.

Browar w Olsztynie warzył między innymi takie piwa jak: Żagiel (moje pierwsze całe wypite piwo w życiu - 1990 rok), Jurand, Dukat oraz późniejsze Koźlak, Dublin, czy Heban.

Tu, jako ilustracje wpisu, wklejam zdjęcia browaru już po jego zamknięciu. Wybaczcie, ale widok nie jest przyjemny, wręcz rozpaczliwy. Zdjęcia uzyskałem od Pawła Błażewicza z Muzeum Warmii i Mazur, który zezwolił mi na ich publikację na moim blogu. Bardzo Ci Paweł dziękuję. Zdjęcia zostały wykonane w drugiej połowie 2007 roku.  

Budynek administracyjny

 Mozaika przy wejściu do budynku administracyjnego

 Słodownia i warzelnia

 Słodownia

Teraz zapraszam do środka. Mi samemu ciężko na to patrzeć. Naprawdę, serce się kraja na taki widok.

 Warzelnia

 Warzelnia

 Zniszczone kotły


Słodownia

Machinarium sterujące słodownią

 Fermentownia

 Leżakownia z tankami

Leżakownia z wyciętymi tankami

Większość budynków browaru zniszczono i rozebrano. Ostały się jedynie budynek administracyjny i słodownia, które zostały wpisane do rejestru zabytków. Budynek administracyjny obecnie niszczeje, jest w opłakanym stanie i czeka na nabywcę i lepsze czasy. Zdjęcia wykonałem 11 sierpnia tego roku i tak to obecnie się prezentuje.



Dawna słodownia została wyremontowana, jakkolwiek to co mogą zobaczyć nasze oczęta, nie do końca mnie przekonuje. Zresztą zobaczcie sami. Nie wiem, co w budynku się obecnie mieści, nie dane mi było wejść do środka.




Ostało się też jedno zakładowe miejsce, które onegdaj odwiedzałem celem zakupu piw z browaru, a chodzi o blaszak, który kiedyś był przybrowarnianym sklepikiem firmowym i nosił, przywołującą miłe konotacje, nazwę 'Jurandowe źródełko'. Dziś, niestety, już nikt tam nie kupi jurandowego piwa.

 
Na terenie dawnego browaru mieści się obecnie osiedle mieszkaniowe ... 'Browary Park'. Nie wiem, jak wielkie pokłady ludzkiej głupoty wymyśliły tę nazwę. Można się załamać, nieprawdaż?


Wielki smutek mnie ogarnia, jak na to wszystko patrzę i w momencie, gdy piszę ten wpis. No sami powiedzcie, że to co stało się w Olsztynie, nie można określić inaczej, niż mianem barbarzyństwa. Bardzo wielka szkoda, że do tego dopuszczono. O olsztyńskim browarze nie jest to mój ostatni wpis, w następnym tez postaram się o ciekawe rzeczy. Zapraszam!

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

PiwoWAR Battles - Sezon II - Akt VIII - Artur Leski vs Łukasz Pawlak - Witbier

Pierwszy czwartek sierpnia, to kolejne spotkanie drugiego sezonu PiwoWAR Battles, które odbyło się w gdańskiej Degustatorni. Ósme spotkanie eliminacyjne, podczas którego spotkali się piwowarzy domowi Artur Leski i Łukasz Pawlak. Chłopaki walczyli za pomocą uwarzonych przez siebie piw w stylu witbier. 



Piwo, które uwarzył Artur to Kita Lisa Witalisa, a piwo Łukasza to Swing. 
 


Poniżej krótka charakterystyka obu piw (a właściwie tylko jednego):
Kita Lisa Witalisa - ekstrakt 11,5%, alkohol 4,5%; skład: słody (pszeniczny, pilzneński), płatki pszenne, skórka pomarańczy, skórka cytryny, chmiel, drożdże Wyeast FF, IBU 10.
Swing - ekstrakt 12,0%, alkohol 4,9%; skład: słody (pilzneński, biscuit), płatki pszenne, płatki owsiane, kolendra, curacao, skórka słodkiej pomarańczy, chmiele (East Kent Goldings, Styrian Goldings), drożdże Wyeast 1214.

Jak to zazwyczaj bywa, degustacja rozpoczęła się o godzinie 18.00. Już po pierwszym odkapslowaniu butelek, pojawiła sie kolejka piwnych smakoszy przy stole degustora.






Do degustatorniowego ogródka, jak zawsze przyszło sporo osób i wszyscy raczyli się dobrym piwem, nie tylko od chłopaków piwowarów, ale także z knajpianych kranów.



Bitwę, stosunkiem głosów 74:71, wygrał Artur Leski. Artur wyraźnie był zaskoczony tym rezultatem.


Jak zawsze, po wręczeniu nagród od sponsorów wojownikom, przyszedł czas na losowanie nagród, tym razem, rozlosowano darmowe piwa, dla osób biorących udział w głosowaniu. 

A tu kilka ruchomych obrazków, jako wideorelacja z ostatniej bitwy.


Eliminacje już za nami półfinały. Na pewno wojownicy już szykują swoje piwne rękawice, a smakosze piwa, szykują już wolny czas na wrześniowe spotkanie. Ja ze swojej strony serdecznie zapraszam!

niedziela, 10 sierpnia 2014

PINTA, Pracownia Piwa - Happy Crack

Przedstawiam piwo PINTA, Pracownia Piwa - Happy Crack.



Zawartość ekstraktu: 19,1%.

Zawartość alkoholu: 8,0% obj.

Kolor: ciemnobrunatny, nieprzejrzysty, mętny.

Zapach: czekoladowo-drożdżowy, wyraziste nuty sosnowe, ziołowe.

Smak: czekoladowo-ziołowo-żywiczny, nuty sosnowe bardzo wyraziste, goryczka niewielka i niezbyt wyrazista.

Piana: beżowa, dość wysoka, drobnopęcherzykowa, średnio gęsta, opada dość szybko.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Na Jurze dla PINTA i Pracownia Piwa


Podsumowanie:

Udało mi się w końcu skosztować piwo, na które miałem chrapkę już od dłuższego czasu. Chodzi o kolaboracyjne piwo ekipy Pinty i Pracowni Piwa, czyli ich wariacja na temat sahti - czarne sahti - o nazwie Happy Crack. Jako, że ja bardzo lubię tak zwane 'piwne wynalazki', więc na Happy Crack strzępiłem sobie zęby od dawna. Czego tu w składzie nie ma: pędy sosny, owoce i gałęzie jałowca, drożdże piekarskie i chmiel Amarillo. Sami widzicie, że już te składniki zapowiadają ciekawe wrażenia degustacyjne. Piwo ma ciemnobrunatną barwę i jest nieprzejrzyste. Piana, jak na sahti, bardzo pokaźna. W zapachu dominują nuty czekoladowe i drożdżowe i to one atakują nasze nozdrza na samym początku. Potem do głosu dochodzą nuty sosnowe i ziołowe. Aromat bardzo przyjemny. W smaku podobnie. Piwo jest interesujące, ciekawe smakowo, jest bardzo pyszne. Bartek z blogu Małe Piwko stwierdził, że to piwo przypomina mu Alba od Williams Bros. Mnie, szczerze mówiąc, także przychodzi na myśl to piwo w trakcie degustacji 'Szczęśliwego Kraka'. Piwo jest nisko wysycone. Jest dość gęste, pełne, treściwe, a jednocześnie bardzo delikatne, subtelne. Naprawdę bardzo przyjemne piwo. Butelkę ozdabia ... bardzo oryginalna etykieta, 'bogata' kolorystycznie, graficznie i treściowo. Zabieg bardzo fajny, jakkolwiek, ja sam mam ambiwalentne odczucia co do niej. Gdyby ona ozdabiała piwo Czarna Dziura, byłby to moim zdaniem strzał w dziesiątkę, ale w tym wypadku nie do końca jestem przekonany. Za to na kontrze wszystko w najlepszym porządku. Ogólnie mówiąc, piwo oryginalne i oryginalnie świetne. Jestem wręcz zachwycony. Pinta i Pracownia Piwa jak zawsze nie zawodzą!

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 8
Zapach: - 8
Smak: - 9
Etykieta: - 5
Warka: 21.01.2015

Ocena końcowa: 8,55/10

środa, 6 sierpnia 2014

Artezan - Château

Przedstawiam piwo Artezan - Château.



Zawartość ekstraktu: 17,0% wag.

Zawartość alkoholu: 7,0% obj.

Kolor: ciemny, czerwono-brunatny, mętny.

Zapach: intensywny, dość kwaśny, wyraźne nuty końskiej derki i stajni, w tle nuty owocowe.

Smak: dość kwaśne, końska derka wyrazista, w tle owocowe.

Piana: kremowo-beżowa, dość wysoka, średnio gęsta, średnio pęcherzykowa, dość szybko opada do centymetrowego kożuszka.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: ok 18 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Artezan
 

Podsumowanie:

W ostatni weekend do Olsztyna, na III Warmiński Festiwal Dziedzictwa Browarniczego, przyjechał jeden z twórców Browaru Artezan, Jacek Materski wraz z żoną. W ramach prezentu dla mojej skromnej osoby, Jacek przywiózł dla mnie zabutelkowane piwa ze swojego browaru. Jednym z nich, było Château (druga warka tego piwa). Piwo to, jak wspominałem już w pierwszym wpisie o nim, leżakowane było w beczkach po winie Bordeaux. Przyznam szczerze, że widok tego piwa bardzo mnie ucieszysz, a że pogoda ostatnio dość przytłaczająca, postanowiłem następnego dnia rozkoszować się jego smakiem. Tak też się stało. Piwo ma ciemną barwę i jest nieprzejrzyste. Piana dość pokaźna, ale szybko redukująca się do centymetrowego kożuszka. Momentalnie po otwarciu butelki, dociera do nas intensywny zapach. Na pierwszy ogień idą nuty kwaśne oraz końskiej derki. Stajnię czuć tak, jakby stało się w jej środku. Dopiero po pewnym czasie dochodzą do naszych nozdrzy aromaty owocowe, szczególnie nuty wiśniowe, śliwkowe i delikatne truskawkowe. W smaku bardzo podobnie, tyle, że tu kwaśne akcenty mocniej wyczuwalne. Stajenne nuty bardzo ciekawe i przyjemne. Piwo wysycone bardzo nisko. Na finiszu delikatnie cierpkie. Dość mocno pijalne. Etykieta troszkę różna od tej, którą mogliśmy podziwiać na butelkach z Château z pierwszej warki. Tamta, mi się bardziej podobała. Ogólnie rzec ujmując, bardzo fajne piwo. Cudownie się je pije szczególnie w taką pogodę, jaką ostatnio mamy za oknem. Dostarcza przyjemnych doznań aromatycznych i smakowych i fantastycznie orzeźwia. Jestem na tak. Jacek, dziękuję bardzo jeszcze raz.

Moja ocena: 
Kolor: - 7
Piana: - 8
Zapach: - 9
Smak: - 8
Etykieta: - 7
Warka: 30.04.2015

Ocena końcowa: 8,13/10

wtorek, 5 sierpnia 2014

Browar Solipiwko & Browar Widawa - Młócka

Przedstawiam piwo Browar Solipiwko & Browar Widawa - Młócka.



Zawartość ekstraktu: 11,6% wag.

Zawartość alkoholu: 4,7% obj.

Kolor: bursztynowo-czerwony, lekko mętny.

Zapach: wyraźnie słodowy, lekko słodkawy, wyczuwalne nuty karmelowe, tostowe, ziołowe, anyżowe.

Smak: wyraźnie słodowy, nuty zbożowe bardzo wyraziste, a także karmelowe, tostowe, ziołowe i karmelowe, na finiszu delikatna, niezalegająca goryczka.

Piana: kremowa, niska, średnio gęsta, drobno pęcherzykowa, szybko opada do półcentymetrowej obręczy.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: ok 4 tygodni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Widawa w kooperacji z Browarem Solipiwko.


Podsumowanie:

Na dzisiejszą degustację wybrałem piwo, które swoją premierę miało podczas III Warmińskiego Festiwalu Dziedzictwa Browarniczego w Olsztynie. Piwo, o którym mowa, to Młócka uwarzona przez kooperacje dwóch browarów: Widawa i Solipiwko. Pito to jest reprezentantem dawnego stylu, rodem z warmińskich ziem, czyli Rosanke. Rosanke, nazywane także piwem warmińskich chłopów. Tu chciałbym zaznaczyć, że rok temu, Wojtek Solipiwko z Browaru Solipiwko, wygrał kategorię Rosanke podczas I Warmińskiego Konkursu Piw Domowych i wraz z Wojtkiem Frączykiem z Browaru Widawa, postanowili się zmierzyć z tym stylem w warunkach troszkę większej skali. Jak można zatem zauważyć, pierwsze przemysłowe, że tak to ujmę, warzenie piwa rodem z Warmii, odbyło się na ... Śląsku. Mimo, że cieszy mnie, że to piwo pojawiło się na rynku, to jednak czuję żal, że to nie nasz rodzimy, warmiński browar, jako pierwszy uwarzył to piwo. No, ale uwarzy jako drugi. Zostało już to obiecane i piwo zwycięzca kategorii Rosanke w tym roku, zostanie uwarzone już niedługo przez Browar Kormoran. No, ale dość gadania, wróćmy do meritum wpisu, czyli do Młócki. Piwo ma ładną barwę i jest bardzo mętne. Piana piwa, tego z wersji butelkowej, niestety troszkę zawodzi. Jest nikła i szybko się redukuje. W wersji lanej z kija na festiwalu była znacznie bujniejsza i trwalsza. W zapachu, dominują aromaty typowo słodowe. Dodatkowo pojawiają się nuty ziołowe oraz anyżowe. Z samego źródła, czyli od Wojtka Solipiwko wiem, że on sam uwielbia takie nuty w piwie. W smaku także wyraźnie słodowe i ziołowo-anyżowe. Na finiszu wyczuwalna bardzo delikatna, niezalegająca goryczka. Piwo jest bardzo nisko wysycone. Pije się dość dobrze. Jest bardzo gładkie, że tak to ujmę. Jak na ten ekstrakt, też jest bardzo treściwe. Butelkę Młócki ozdabia bardzo fajnie zaprojektowana etykieta. Postaci dwóch Wojtków, przedstawiono na niej jako warmińskich chłopów stojących w zbożu podczas przerwy w żniwach. Jedyne, co mi nie za bardzo pasuje, to okulary przeciwsłoneczne u obu chłopów. No, ale to chyba tacy nowocześni chłopi, hehe. Dodatkowo, na spodzie etykiety jest napis: 'WARMIŃSKIE PIWO ZDOLNEGO ŚLĄSKA. Tak się zastanawiam, czy w tym tekście jest błąd, czy użycie słowa 'zdolnego', niesie za sobą ukryty, krotochwilny sens. Ogólnie rzecz biorąc, rosankowa kolaboracja się udała, niemniej jednak, ja sam w tym stylu oczekiwałbym większego nacisku na zioła właśnie, by balans pomiędzy akcentami słodowymi, a ziołami był 'fifty-fifty', że tak to ładnie po ... polsku ujmę, szczególnie jeśli chodzi o aromat.  

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 6
Zapach: - 7
Smak: - 8
Etykieta: - 10
Warka: 28.08.2014

Ocena końcowa: 7,58/10

Cena: 8,00 PLN [III WARMIŃSKI FESTIWAL DZIEDZICTWA BROWARNICZEGO - Olsztyn-Stoisko firmowe]

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

III Warmiński Festiwal Dziedzictwa Browarniczego - Olsztyn

Pierwsza sobota w sierpniu, w Olsztynie minęła pod znakiem III Warmińskiego Festiwalu Dziedzictwa Browarniczego. To już trzeci raz, kiedy Olsztyn gości festiwal i trzeci raz, kiedy ja na nim jestem i robię z niego relację. 

Stoiska festiwalowe zostały rozlokowane na dziedzińcu Zamku Kapituły Warmińskiej oraz wokół niego i większość imprez związanych z festiwalem, także działa sie w tych miejscach. Koncerty festiwalowe w amfiteatrze, tuż obok zamku.

Olsztyńskie święto rozpoczęło od sędziowania w II Warmińskim Konkursie Piw Domowych. Piwowarzy domowi mogli wysłać piwa w trzech kategoriach: Rosanke, Dunkelweizen oraz Witbier. Wśród sędziów, była także moja skromna osoba. Sędziowałem w kategorii Witbier.   




Zwycięzcami poszczególnych kategorii zostali:

Rosanke - Bogdan Markocki.
Dunkelweizen - Jarosław Jurga.
Witbier - Michał Sobański.

Tu warto zaznaczyć, że Browar Kormoran, który był jednym ze sponsorów tego konkursu, uwarzy zwycięskie piwo w stylu Rosanke, prawdopodobnie jeszcze w tym roku. Tym większe gratulacje dla Bogdana Markockiego. 

W czasie gdy sędziowie oceniali piwa, na dziedzińcu zamku oraz wokół niego, zaczęły rozstawiać się festiwalowe stoiska.


Stosika, które olsztyniacy mogli odwiedzić, były w większości tożsame z tymi, które można było podziwiać w Biskupcu. Z piwnych, były stoiska Kormorana, Koreba i piwowarów domowych, producentów buz i cydrów. Ci trzej ostatni, zapamiętają festiwal najlepiej, gdyż do ich stoisk od samego początku była permanentna kolejka i mimo iż gospodarze stoisk przygotowali znaczną ilość swoich dóbr, to zainteresowanie w tym roku festiwalem było tak ogromne, że piwa, buzy, cydry, skończyły się bardzo szybko. Zaskoczeni byli zarówno wystawcy, jak i goście. Największe kolejki były do stoiska Piwni Warmińskich Chłopów Bosych, którzy przez kilka godzin nie mieli chwili wytchnienia podczas nalewania swoich piw. Tu, od razu, warto zaznaczyć, że chłop bosy, czyli Mariusz Sekulski w II Warmińskim Konkursie Piw Domowych, w kategorii Rosanke, zajął II miejsce, tak samo zresztą, jak ... rok temu. Czy do trzech razy sztuka i w przyszłym będzie pierwsze? Zobaczymy. Ja ze swojej strony, szczerze tego mu życzę.








Jednakże Olsztyn i organizatorzy nie byliby sobą, gdyby nie pokusili się o pewną niespodziankę, piwną oczywiście.  Do Olsztyna przyjechał Browar Widawa wraz z Browarem Solipiwko i przywiózł ze sobą piwo Młócka. Piwo to uwarzone w stylu Rosanke, przez kooperację Browaru Widawa i Browaru Solipiwko. Piwo to miało, tego dnia, swoją premierę właśnie. Warto tu zaznaczyć, że Wojtek Solipiwko, w zaszłym roku wygrał w I Warmińskim Konkursie Piw Domowych, właśnie piwem w stylu Rosanke.



Wojtek Solipiwko nalewa Rosanke

Wojtek Solipiwko (Browar Solipiwko), ja, Radek Solipiwko, Wojtek Frączyk (Browar Widawa)

Dodatkowo, w Olsztynie, można było napić się lanego litewskiego piwa i kwasu chlebowego. Te smakołyki serwowane były na stoisku olsztyńskiego sklepu z dobrymi piwami Ćwiartka.



Piwowarzy domowi mogli odwiedzić stoiska z surowcami oraz materiałami dla piwowarstwa domowego. Swoje stoisko miały chociażby Esencje Smaku, w którym to stoisku gościł także przedstawiciel Fermentum Mobile (drożdże dla piwowarów domowych).


Oczywiście nie zabrakło stoisk z tradycyjnym jadłem. Było mięsiwo, sery, miody, pieczywo, dania gorące, chłodniki, fafernuchy, nowolatki, olbrzymie i smakowite pączki i inne wypieki. Były także stoiska z dobrami dla kolekcjonerów. 


W katakumbach zamkowych, można było odwiedzić obwoźne warmińskie muzeum piwne.





W jednej z zamkowych sal, można było posłuchać wykładów o piwie, o olsztyńskich browarach, a także i mojego o scenie piwowarskiej w Polsce.

Dopełnieniem wszystkiego były genialne koncerty w olsztyńskim amfiteatrze, między innymi takich kapel jak Dezerter, 
czy Vavamuffin.

Podsumowując, impreza bardzo udana i jak widać było po tłumach, coraz bardziej popularna wśród olsztyniaków, innych Warmiaków, a także turystów. Przy stoiskach z piwem, cydrami, kwasami chlebowymi, były permanentne kolejki. Przy stoiskach ze smakołykami, sytuacja podobna.

Na festiwalu nagrałem także krótki film. A w nim wywiad z głównym organizatorem festiwalu, czyli Jackiem Niedźwieckim ze Starostwa Powiatowego w Olsztynie oraz z Panią Gabrielą Matusiak ze Smaki Gabi. Od razu przepraszam za nie najlepszą jakość obrazu i dźwięku. Trzeba będzie, w najbliższym czasie, zaopatrzyć się w lepszy sprzęt nagrywający i oświetleniowy.


Spotkanie w Olsztynie za nami, przed nami dwa dni w Braniewie (8-9 sierpnia). Ja ze swojej strony chciałbym podziękować wszystkim zaangażowanym w festiwal i gościom i mam nadzieję, że to dopiero początki tego festiwalu i z kolejnymi latami będzie się rozwijał, aż za jakiś czas będzie stałym elementem w kalendarzu każdego miłośnika dobrego piwa.