Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Piłat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Paweł Piłat. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 października 2021

Jubileusz Browarnika Tomka - z wizytą w PolishHops w Karczmiskach

Przygotowując się do świętowania dziesięciu lat bloga Browarnik Tomek, wybrałem się do Karczmisk, gdzie rezyduje Cesarz Polskiego Chmielu, czyli Paweł Piłat, aby odebrać chmiel, który Paweł przygotował specjalnie na tę okazję. Co to za chmiel? Czym charakteryzuje się dana odmiana? Inne ciekawostki? O tym wszystkim, dowiecie się z poniższego filmiku. Wkrótce odsłonimy także całość tajemnicy związanej z kooperacyjnym piwem warzonym w Browarze Kormoran.
 

sobota, 25 lipca 2020

Chmielowa współpraca na linii Brovarnia i PolishHops

Ostatnio, w gdańskiej Brovarni, spotkałem się z tamtejszymi piwowarami: Bartkiem Nowakiem i Emilem Bugała i porozmawiałem z nimi trochę na temat polskich odmian chmieli oraz współpracy gdańskiej Brovarni z PolishHops. Serdecznie zapraszam na projekcję.

niedziela, 25 stycznia 2015

Olimp - Zefir

Przedstawiam piwo Olimp Zefir 



Zawartość ekstraktu: 13,0%.

Zawartość alkoholu: 5,0% obj.

Kolor: złoto-bursztynowy, mętny.

Zapach: wyraźnie chmielowy, nuty owocowe głównie limonkowe, mango, delikatne brzoskwiniowe, wyczuwalne także nuty zielonej herbaty oraz kwiatowe.

Smak: wyraźnie chmielowy, owocowo-kwiatowo-herbaciany, tu także limonka, mango, brzoskwinie, na finiszu średnio intensywna owocowo-kwiatowa goryczka.

Piana: kremowa, niezbyt wysoka, średnio gęsta, średni czas opadania, zostawia przyjemne osady.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Wąsosz dla Browaru Olimp


Podsumowanie: 

W dzisiejszym wpisie piwo, na które bardzo niecierpliwie czekałem, aż się w końcu doczekałem. Mowa oczywiście o piwie Zefir z Browaru Olimp. Zefir to pale ale jednochmiel, chmielony nieco zapomnianą i odradzającą się odmianą chmielu Oktawia, którą próbuje wskrzesić i rozpropagować między innymi Paweł Piłat, który dostarczył 'olimpijczykom' ten właśnie chmiel, co jest zaznaczone chociażby na etykiecie. Jest to moje drugie spotkanie z piwem na Oktawii. Pierwszym była PIPA, którą dostałem od piwowara domowego, a teraz już zawodowego, Artura Puszkarczuka z Pucka. Wtedy to oczarowałem się walorami tego chmielu. A jak było tym razem? Jak poradził sobie z Oktawią browar przemysłowy i czy Zefir podołał? Piwo wlane do szklanki ukazuje swoją złoto-bursztynową barwę i zmętnienie. Piana z początku ładna, dość szybko się redukuje, pozostawiając przy tym ładne osady na ściankach szklanicy. Zapach piwa bardzo przyjemny, orzeźwiający, taki letni bym powiedział. Przeplatają się tu nuty owocowe, głownie limonkowe i mango z nutami kwiatowymi i zielonej herbaty. Podobnie jest w smaku. Wszystko to wieńczy średnio intensywna, niezalegająca, atrakcyjna, że tak to ujmę, owocowo-kwiatowa goryczka. Piwo wysycone jest umiarkowanie. Tekstura delikatna, subtelna. Lekkie w odbiorze i bardzo orzeźwiające. Można powiedzieć, że jest tak łagodne jak letni powiew zefira. Nazwa dla tego piwa jak najbardziej trafiona. Etykieta oblepiająca butelkę Zefira w typowo 'olimpijskim' stylu. Ładna graficznie i kolorystycznie. Kojarzy mi się z Kretą. Wszelkie dane na kontrze wraz z podaniem imienia i nazwiska osoby, która wymyśliła nazwę dla tego piwa. A tą osobą jest Piotr Nisio. Konkludując, piwo bardzo mi smakowało i ciekawym jestem kolejnych piwowarskich prób z tą polską odmianą chmielu. Jestem pewny, że z Oktawii da się wycisnąć jeszcze więcej i że wkrótce będzie to hit rynkowy, nie tylko u nas w kraju, ale także i zagranicą.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 7
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 10
Warka: 30.06.2015

Ocena końcowa: 8,06/10

niedziela, 12 października 2014

Norweskie peregrynacje - premiera Chmiel Iunga IPA w Oslo, kooperacyjnego piwa Nøgne Ø i AleBrowaru

Po wizycie w mikrobrowarze Schouskjelleren, przyszedł czas na najważniejsze piwne wydarzenie tego dnia w Norwegii, czyli premierę kooperacyjnego piwa browarów Nøgne Ø i AleBrowar o nazwie Chmiel Iunga IPA - jednochmielowe Polish IPA, chmielone odmianą Iunga. Piwowarzy Nøgne Ø byli odpowiedzialni za zasyp, a AleBrowar za chmielenie. Chmiel, który wybrano do tego piwa, to polska Iunga. Chmiel dostarczył Paweł Piłat. Impreza premierowa odbyła się w lokalu Dr. Jeckylls w Oslo.

Cała impreza zaplanowana była na godzinę 19.00. Jednakże cała nasza trójka, to znaczy Michał, Paweł i ja, zjawiliśmy się w lokalu na jakieś pół godziny przed rozpoczęciem imprezy. Po przedstawieniu się, miło nas bardzo gospodarze spotkania przywitali i zaprowadzili do podziemnej sali, gdzie wszystko miało się odbyć. To, co od razu rzuciło nam się w oczy, to czekające kartony z piwem, które było głównym celem naszej podróży. 



Jeden z gospodarzy spotkania Andres, otworzył kartony i pokazał nam efekt pracy dwóch browarów. Mieliśmy okazję także spróbowania piwa na kilka chwil przed wiekopomnym wydarzeniem. 
 




Już chwilę po otwarciu piwa, wiedzieliśmy, że kooperacja się udała, że piwo spełniło oczekiwania, a chmiel Iunga pokazał swój olbrzymi potencjał. To było jednak tylko preludium przed tym, co wydarzyło się kilka chwil później.

Wybiła godzina 19.00, spotkanie się zaczęło. Przybyłych gości przywitał Tom Young z Nøgne Ø. 



Trzeba tu od razu zaznaczyć, że na premierę piwa Chmiel Iunga IPA i degustację innych smakołyków Nøgne Ø, mieli wstęp tylko goście, którzy wcześniej wykupili specjalny pakiet. Ilość miejsc była ograniczona, a chętnych, z tego co wiem, było więcej niż miejsc w lokalu.


Potem głos zabrali Kjetil Jikiun, Michał Saks oraz Paweł Piłat. Kjetil mówił o współpracy z różnymi zaprzyjaźnionymi browarami, w tym o kooperacji z AleBrowarem, a także o pomyśle na piwo Chmiel Iunga IPA oraz o tym jak wyglądało same projektowanie piwa, że tak to ujmę oraz warzenie i o tym, że jest bardzo zadowolony z końcowego efektu. 


Michał także opowiadał o współpracy, o tym, jak pierwszym piwem w stylu IPA, którym się zauroczył było Two Captains z browaru Nøgne Ø, o tym, że po tym wydarzeniu wiedział, że chce warzyć takie właśnie piwa i że pragnie to robić na masową skalę, że chce dostarczać ludziom piwo takie, jakie on sam ludzi najbardziej. Paweł Piłat wspomniał natomiast o polskich chmielach, tradycji uprawy chmielu w Polsce i o samych chmielu Iunga, który nasz rodzimy chmielarz i ja także - Michał Saks pewnie też - uważamy za jeden z chmieli, które maja wielki potencjał.

 


W czasie wygłaszania mów, rozpoczęła się degustacja premierowego piwa, które znikało z butelek, a co za tym idzie z kielichów, bardzo, ale to bardzo szybko. 



W trakcie spotkania, Kjetil opowiedział także trochę historie browaru, zamiłowania jego do piwa oraz o samych piwach, które warzone są przez Nøgne Ø. Była także degustacja kilku wybranych piw, między innymi ulubionego Michała Saksa, czyli Two Captains.




Następnie poproszono mnie, bym gościom pubu Dr. Jekylls poopowiadał o polskiej scenie rzemieślniczej, jej początkach, rozwoju i o tym jaki wywarła wpływ na obecne postrzeganie piwa w Polsce.
 
 
Dalsza część spotkania, to już luźne, bardzo sympatyczne, przyjemne rozmowy z zebranymi w lokalu gośćmi i gospodarzami. Wszystko przy akompaniamencie Chmiel Iunga IPA, które to mnie osobiście bardzo mocno oczarowało. Genialny, bardzo wyrazisty. Genialny balans doznań słodowych i chmielowych. Przyjemna, bardzo subtelna słodycz i nuty owocowo-ziołowe od Iungi. W smaku mamy odzwierciedlenie doznań aromatycznych. Dodatkowo, jest ten, jak ja to mówię, ten zagraniczny sznyt, którego ciężko dostrzec w rodzimych produkcjach. Do tego dochodzi, bardzo przyjemna, wyraźna, niezalegająca goryczka. Dla mnie bombowe piwo. Może kiedyś jeszcze więcej na jego temat napiszę.
 
Czas, w dobrym towarzystwie i przy dobrym piwie, bardzo szybko mijał. Nie spostrzegliśmy się, jak zrobiło się bardzo późno. Czas było wracać do hotelu. Przedtem jednak, wraz z ekipą Nøgne Ø, wstąpiliśmy ponownie do Schouskjelleren na tak zwanego rozchodniaczka.
 
 
Reasumując, impreza bardzo udana, fenomenalna wręcz. Tu, w tym miejscu chciałbym podziękować całej ekipie AleBrowaru, a w szczególności Michałowi Saksowi, za zaproszenie mojej skromnej osoby na to sympatyczne wydarzenie. Naprawdę wielkie dziękuję! Paweł, Tobie też wielkie dzięki. Bez Ciebie, też pewnie bym się tam nie znalazł. Oczywiście podziękowania także dla ekipy Nøgne Ø za genialne przyjęcie w Norwegii i jak zwykle za miło spędzony czas.
 
Kjetij, Tommy, Casper - thank you very much for every minute I spent with you guys during my short trip to Oslo. It was a great pleasure to me - again - to have an opportunity to meet with you in the land of ... Grimness and great Norwegian beer! And Chmiel iunga IPA is a great and tasty beer, fantastic Polish IPA I must admit. Thanx a lot! See you soon!
 
Teraz czekać tylko kolejnej kooperacji. Ciekawe gdzie teraz poniosą alebrowarowców fantazja i piwne pomysły? Kolejna europejska współpraca? A może podróż za ocean? Życzę jak najlepiej!

czwartek, 9 października 2014

Norweskie peregrynacje - Browar Schouskjelleren w Oslo

Ostatnie dwa dni mojego życia, to był bardzo intensywny okres. Działo się naprawdę wiele, a moje ciało cały czas domaga się odpoczynku. Mózg co chwila wysyła komendy 'zamknijcie się!' do powiek, jakkolwiek te, mimo swojego ogromnego ciężaru, nie mogą przykryć oczu. No, ale co takiego konkretnie się wydarzyło? Otóż, na zaproszenie Michała Saksa z AleBrowaru, wybrałem się z nim oraz Pawłem Piłatem, przez niektórych nazywanym 'cesarzem polskiego chmielu', na premierę kooperacyjnego piwa browarów Nøgne Ø i AleBrowar, czyli Chmiel Iunga IPA.

Cała nasza trójka spotkała się na lotnisku w Gdańsku, gdzieś na około godzinę przed odlotem do Sandefjord na lotnisko Torp. Krótka rozmowa, lekki dreszcz przed wypadem na premierę, pamiątkowa fotka i wsiedliśmy na pokład 'landrynkowego' Airbusa A-320. Kilka chwil potem start i już nie było odwrotu, wiedzieliśmy, że jedziemy podbić Norwegię i pokazać, że polskie chmiele i polski 'kraft' jest potężny, jak nordycki Thor. Ja, jako miłośnik lotnictwa cywilnego, usiadłem przy oknie i 'cykałem' sobie fotki otaczającej przestrzeni. Oto dwie, które zrobiłem tuż przed wylądowaniem na skandynawskiej ziemi. 



Norwegia przywitała nas chłodem i deszczem, można spokojnie powiedzieć, że otoczyła nas aura 'grimnessu'. Nie zastanawiając się długo, wypożyczyliśmy auto i wyruszyliśmy w ponad stutrzydziestokilometrową podróż do Oslo. Po póltoragodzinnej jeździe dotarliśmy do celu. Rozlokowaliśmy się w hotelu i ruszyliśmy na miasto. Pierwszym celem naszej wędrówki okazał się pewien mikrobrowar leżący dosłownie kilka kroków od naszego hotelu. Mowa tu o Schouskjelleren. 


Do budynku wkroczyliśmy kilka minut po godzinie szesnastej, czyli tuż, tuż po otwarciu. Na miejscu przywitał nas Jonas, który tam pracuje za barem. Kilka chwil po wejściu przedstawiliśmy się i powiedzieliśmy, jaki konkretnie jest cel naszego pobytu w Oslo. Gospodarz wiedział, że w danym dniu jest premiera Chmiel Iunga IPA, jakkolwiek, nie mógł się z nami na to spotkanie wybrać, gdyż musiał siedzieć u siebie i pracować. To, co od razu zaskakuje po wejściu do mikrobrowaru, to bogata lista piw i szesnaście nalewaków.





Jak widać po tablicy, w mikrobrowarze Schouskjelleren, dzieje się naprawdę nieźle. Za każdym razem, kiedy wstępuje się w progi lokalu, to zawsze w ofercie mamy 10 piw uwarzonych na miejscu. Są to, jak można zauważyć, 'nowofalowe' piwa. Sześć pozostałych kranów, zajmują zawsze inne norweskie i zagraniczne 'krafty'. My, będąc na miejscu skosztowaliśmy po trzy różne piwa. Ja zamówiłem sobie Joca (Pale Ale), Walter White (White IPA) oraz James Brown (Brown Ale). Muszę stwierdzić, że biała IPA i brązowe ale były naprawdę zacne, piło się je z nieukrywaną przyjemnością. Michałowi i Pawłowi, degustowane piwa także bardzo przypadły do gustu. Jeśli dobrze pamiętam, to także zachwycali się piwami Joca oraz Hoppy Shadow (Black IPA). Tym ostatnim najbardziej zachwycał się Paweł. Aha, jeszcze jedno ... ceny iście norweskie, jakkolwiek Jonas postarał się, byśmy bardzo miło wspominali wizytę w Schouskjelleren.

 Udødelige Ursula (Saison), Joca (Pale Ale) i First To Die Loses (IPA)

Co do samego browaru, to został on otwarty (w obecnej formie) w 2010 roku. Początki browaru sięga natomiast roku 1800. Przez kolejnych dwieście lat, browar wielokrotnie zmieniał właściciela i był przenoszony z miejsca na miejsce. Wielokrotnie była zamykany i otwierany na nowo. Na miejscu obecnie jest zainstalowana nowoczesna aparatura. Warzelnia ma wybicie 5 hektolitrów, tanki leżakowe także. Tanki znajdują się w dwóch budynkach, jeden w miejscu, w którym jest lokal, a drugi znajduje się około 20 metrów od tego pierwszego.




Czas w browarze mijał bardzo szybko. świetne piwo, sympatyczne rozmowy, norweska gościnność i sporo naprawdę genialnej, sympatycznej atmosfery. Miejsce warte odwiedzenia będąc w Oslo, na pewno! Ja, a pewnie także Michał i Paweł, szczerze to miejsce polecamy.


Wizyta w Schouskjelleren była jednakże tylko preludium do najważniejszego, ale o tym już w następnym wpisie.

sobota, 30 sierpnia 2014

Karczmiska i okolice - z wizytą na plantacjach chmielu

Ostatnia moja wizyta była także okazja do spotkania się z moim serdecznym piwno-chmielowym kumplem Pawłem Piłatem, który przy okazji mojego pobytu na Lubelszczyźnie zaprosił mnie na swoje włości do Karczmisk oraz na swoje pola w sąsiedztwie, gdzie mogłem przyjrzeć się jak rośnie chmiel i zobaczyć z bliska różnorodność odmian.

Po ostatnim dniu Chmielaków, kiedy to pogoda niestety nie dopisała, byłem pewien obaw następnego dnia i aury. Niepotrzebnie. Wstając rano, przywitało nas piękne słońce i temperatura, która szeptała do ucha, by porzucić ciepłe ubranie i założyć takie typowo letnie ciuszki. Paweł, jako profesjonalny gospodarz, przygotował sowite śniadanie, byśmy oboje mieli siły i wigor do wyjazdu na pola i i ich zwiedzanie. Świeże jajka od domowych kurek, pomidory z działki i miód z pobliskiej pasieki, to byli główni aktorzy sowitej porannej uczty.


Po napełnieniu naszych żołądków, kilka chwil przed dziesiątą wyruszyliśmy na pola. Moja ekscytacja tym faktem sięgała zenitu. Paweł w różnych miejscach wokół Karczmisk ma w sumie około 20 hektarów areału chmielu. Podjeżdżając pod pierwsze pole, moją twarz zdobił już szeroki, jak Mike Matarazzo w barach, uśmiech.


Na miejscu pierwszej plantacji miałem możliwość zobaczenia, jak wygląda i rośnie, uprawiana w Polsce niemiecka odmiana chmielu, czyli Magnum.




Na kolejnym polu, miałem okazję nie tylko zobaczyć chmiel, ale także skosztować wspaniałych, soczystych, słodziutkich malin, które Paweł także uprawia. W tym drugim, dla mnie arcyciekawym miejscu miałem sposobność zobaczenia wielu polskich odmian chmielu. Pierwszą z nich był jeden z moich ulubionych rodzimych chmieli, czyli Sybilla. Jak to zawsze, przy okazji rozmowy z Pawłem o tym chmielu, przywołujemy kawałem grupy Madame 'Może właśnie Sybilla'.





W trakcie, gdy chodziliśmy wokół pnączy Sybilli, natrafiliśmy też na jedną z roślin, która zawierała kwiaty męskie.


Jako kolejny, udało mi się zobaczyć jak rośnie i jak wygląda chmiel Lubelski. Jest to chmiel, którego obecnie firmy skupująca w Polsce chmiel najbardziej pożądają i głosy są takie, że obecnie areał zasadzenia tego chmielu, a co za tym stoi plony, są zbyt małe co do popytu na rynku. Za każdym razem, gdy przechodziliśmy do różnych odmian chmielu, zrywaliśmy po dwie szyszki i rozcieraliśmy je, by sprawdzić aromat. W przypadku Lubelskiego, Paweł namówił mnie by spróbować szyszki. Powiem tak, smakowita i bardzo gorzka. Paweł się uśmiechnął i powiedział, poczekaj aż spróbujesz Marynki.




Marynka właśnie to był kolejny etap wędrówki po polach. Tak, jak wcześniej usłyszałem, po spróbowaniu szyszki Marynki, silna gorycz w ustach i gardle utrzymywała się przez bardzo długi czas. Kosztując szyszkę od razu na myśl przyszedł mi PLON Czerwony.





Nie obyło się także bez pokazania mi, jednego z najbardziej ulubionych przeze mnie i Pawła polskich chmieli, czyli Iungi. Chmiel znany głównie z takich piw, jak Prometeusz z Olimpu, Pils z Browaru Piwna, który zwyciężył w tegorocznym Konkursie Piw Rzemieślniczych w kategorii Pilzner, a także Hop Sasa z AleBrowaru. Z tego, co wiem, Michał Saks jest bardzo mocno zauroczony tą odmianą naszego rodzimego chmielu.


 Na swoich polach, Paweł uprawia także chmiel Hallertau Tradition.



Większość polskich plantatorów chmielu, swoje areały zasadzaa jedną, dwoma, maksymalnie trzema odmianami chmielu. Jak widać, Paweł jest bardziej uniwersalny i ma w swojej ofercie różnorodne odmiany chmielu. To jednak nie wszystko. Oprócz powyższych, także udało mi się zobaczyć odmiany które kiedyś były uprawianie. Między innymi chmiel Tomyski.


Na tym jednak nie koniec, Paweł, jako osoba, która w przypadku chmielu jest bardzo innowacyjna i patrzy szeroko w przyszłość, zasadził u siebie na polach także, jak to nazwał, 'eksperymentalne' odmiany polskich i zagranicznych chmieli, o których jeszcze za dużo nie mogę napisać, ale mogę załączyć ich fotografie, które zrobiłem.




Dopiero w trakcie takiej właśnie wizyty, mogłem się osobiście przekonać, jak bogaty jest świat chmielu, szczególnie ten polski świat. Sam jestem wielkim orędownikiem polskiego chmielu i staram się go ze wszech miar promować, co często mi się udaje. Spotkanie z polskimi chmielami dodało mi także sił i nadziei na to, że polskie browary coraz częściej będą sięgały po polski chmiel, a plantatorzy tacy jak Paweł właśnie, nie będą się bali eksperymentować z nowymi odmianami, z odmianami zapomnianymi i porzuconymi do lamusa, że polski chmiel odkryje swój bardzo bogaty potencjał. Zadowolenie z wycieczki samego gospodarza, jak i moje było przeogromne.


Jak mi się uda, to w tym roku odwiedzę ponownie Lubelszczyznę, w czasie zbiorów oraz w czasie skupu chmielu. Mam nadzieję, że uda mi się to zrealizować. Na koniec jednak chciałbym serdecznie Ci Paweł podziękować za wszystko, za gościnę, dach nad głową, super żarełko i genialną wycieczkę po okolicach. Wielki szacunek!