Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lublin i okolice oraz polski chmiel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lublin i okolice oraz polski chmiel. Pokaż wszystkie posty

sobota, 30 sierpnia 2014

Karczmiska i okolice - z wizytą na plantacjach chmielu

Ostatnia moja wizyta była także okazja do spotkania się z moim serdecznym piwno-chmielowym kumplem Pawłem Piłatem, który przy okazji mojego pobytu na Lubelszczyźnie zaprosił mnie na swoje włości do Karczmisk oraz na swoje pola w sąsiedztwie, gdzie mogłem przyjrzeć się jak rośnie chmiel i zobaczyć z bliska różnorodność odmian.

Po ostatnim dniu Chmielaków, kiedy to pogoda niestety nie dopisała, byłem pewien obaw następnego dnia i aury. Niepotrzebnie. Wstając rano, przywitało nas piękne słońce i temperatura, która szeptała do ucha, by porzucić ciepłe ubranie i założyć takie typowo letnie ciuszki. Paweł, jako profesjonalny gospodarz, przygotował sowite śniadanie, byśmy oboje mieli siły i wigor do wyjazdu na pola i i ich zwiedzanie. Świeże jajka od domowych kurek, pomidory z działki i miód z pobliskiej pasieki, to byli główni aktorzy sowitej porannej uczty.


Po napełnieniu naszych żołądków, kilka chwil przed dziesiątą wyruszyliśmy na pola. Moja ekscytacja tym faktem sięgała zenitu. Paweł w różnych miejscach wokół Karczmisk ma w sumie około 20 hektarów areału chmielu. Podjeżdżając pod pierwsze pole, moją twarz zdobił już szeroki, jak Mike Matarazzo w barach, uśmiech.


Na miejscu pierwszej plantacji miałem możliwość zobaczenia, jak wygląda i rośnie, uprawiana w Polsce niemiecka odmiana chmielu, czyli Magnum.




Na kolejnym polu, miałem okazję nie tylko zobaczyć chmiel, ale także skosztować wspaniałych, soczystych, słodziutkich malin, które Paweł także uprawia. W tym drugim, dla mnie arcyciekawym miejscu miałem sposobność zobaczenia wielu polskich odmian chmielu. Pierwszą z nich był jeden z moich ulubionych rodzimych chmieli, czyli Sybilla. Jak to zawsze, przy okazji rozmowy z Pawłem o tym chmielu, przywołujemy kawałem grupy Madame 'Może właśnie Sybilla'.





W trakcie, gdy chodziliśmy wokół pnączy Sybilli, natrafiliśmy też na jedną z roślin, która zawierała kwiaty męskie.


Jako kolejny, udało mi się zobaczyć jak rośnie i jak wygląda chmiel Lubelski. Jest to chmiel, którego obecnie firmy skupująca w Polsce chmiel najbardziej pożądają i głosy są takie, że obecnie areał zasadzenia tego chmielu, a co za tym stoi plony, są zbyt małe co do popytu na rynku. Za każdym razem, gdy przechodziliśmy do różnych odmian chmielu, zrywaliśmy po dwie szyszki i rozcieraliśmy je, by sprawdzić aromat. W przypadku Lubelskiego, Paweł namówił mnie by spróbować szyszki. Powiem tak, smakowita i bardzo gorzka. Paweł się uśmiechnął i powiedział, poczekaj aż spróbujesz Marynki.




Marynka właśnie to był kolejny etap wędrówki po polach. Tak, jak wcześniej usłyszałem, po spróbowaniu szyszki Marynki, silna gorycz w ustach i gardle utrzymywała się przez bardzo długi czas. Kosztując szyszkę od razu na myśl przyszedł mi PLON Czerwony.





Nie obyło się także bez pokazania mi, jednego z najbardziej ulubionych przeze mnie i Pawła polskich chmieli, czyli Iungi. Chmiel znany głównie z takich piw, jak Prometeusz z Olimpu, Pils z Browaru Piwna, który zwyciężył w tegorocznym Konkursie Piw Rzemieślniczych w kategorii Pilzner, a także Hop Sasa z AleBrowaru. Z tego, co wiem, Michał Saks jest bardzo mocno zauroczony tą odmianą naszego rodzimego chmielu.


 Na swoich polach, Paweł uprawia także chmiel Hallertau Tradition.



Większość polskich plantatorów chmielu, swoje areały zasadzaa jedną, dwoma, maksymalnie trzema odmianami chmielu. Jak widać, Paweł jest bardziej uniwersalny i ma w swojej ofercie różnorodne odmiany chmielu. To jednak nie wszystko. Oprócz powyższych, także udało mi się zobaczyć odmiany które kiedyś były uprawianie. Między innymi chmiel Tomyski.


Na tym jednak nie koniec, Paweł, jako osoba, która w przypadku chmielu jest bardzo innowacyjna i patrzy szeroko w przyszłość, zasadził u siebie na polach także, jak to nazwał, 'eksperymentalne' odmiany polskich i zagranicznych chmieli, o których jeszcze za dużo nie mogę napisać, ale mogę załączyć ich fotografie, które zrobiłem.




Dopiero w trakcie takiej właśnie wizyty, mogłem się osobiście przekonać, jak bogaty jest świat chmielu, szczególnie ten polski świat. Sam jestem wielkim orędownikiem polskiego chmielu i staram się go ze wszech miar promować, co często mi się udaje. Spotkanie z polskimi chmielami dodało mi także sił i nadziei na to, że polskie browary coraz częściej będą sięgały po polski chmiel, a plantatorzy tacy jak Paweł właśnie, nie będą się bali eksperymentować z nowymi odmianami, z odmianami zapomnianymi i porzuconymi do lamusa, że polski chmiel odkryje swój bardzo bogaty potencjał. Zadowolenie z wycieczki samego gospodarza, jak i moje było przeogromne.


Jak mi się uda, to w tym roku odwiedzę ponownie Lubelszczyznę, w czasie zbiorów oraz w czasie skupu chmielu. Mam nadzieję, że uda mi się to zrealizować. Na koniec jednak chciałbym serdecznie Ci Paweł podziękować za wszystko, za gościnę, dach nad głową, super żarełko i genialną wycieczkę po okolicach. Wielki szacunek! 

sobota, 21 grudnia 2013

Grodzka 15 i U fotografa w Lublinie

Będąc w Lublinie i w Suchodołach, nie sposób było wieczorem nie wybrać się do lubelskich knajpek piwnych. Wraz z serdecznym kumplem Pawłem i Agnieszką wybraliśmy się na starówkę i odwiedziliśmy browar restauracyjny Grodzka 15 i pub U fotografa.

Lubelskie Stare Miasto od pierwszych sekund spodobało mi się i jeszcze bardziej byłem ciekawy tychże dwóch miejsc. Rozpoczęliśmy wieczorno-nocną przygodę od Grodzkiej 15. 

Wejście do Grodzkiej 15 niepozorne. Wchodzi się do podziemi i tam czeka sala z barem, warzelnia i miejscami do biesiadowania. Miejsce nie jest jakieś zbyt miłe do przesiadywania, raczej takie surowe rzekłbym. Obsługa za to bardzo miła, sympatyczna i pomocna. Pełna profeska i wielki plus. Zamówiliśmy sobie po jednym Bursztynowym, które przypominało dość mocno Biere de Garde. Myślami, ja i moi towarzysze, byliśmy już w U fotografa, dlatego też nie uwieczniłem piwa na fotografii, ale kilka zdjęć z samego miejsca tak. 





U fotografa już na samym wejściu miło i przytulnie. Bar znajduje się naprzeciw drzwi wejściowych. Przy barze sympatyczna bardzo postać - Grzesiek, który serdecznie wita moich kompanów i mnie. Wiadomo, wszystkie Grześki to fajne chłopaki. Niestety ja popełniłem gafę i postarzałem Grześka o kilka ładnych lat. Ale zostało mi wybaczone. Na kranach bardzo fajnie się dzieje. W lodówkach także. Jest także coś dla wielbicieli mocniejszych trunków. 



Lokal bardzo przyjemny, ciekawie wystrojony. Aż się chce przesiadywać. Na jednej ze ścian mamy coś na kształt mojego domowego piwnego muzeum. Widzę, że nie tylko ja mam takiego bzika.


Biesiadowaliśmy, śmialiśmy się i gwarzyliśmy do późnej nocy. Naprawdę bardzo fajnie spędzony czas. Knajpa godna polecenia. Lepszej piwnej atmosfery w Lublinie chyba się nie znajdzie.


Niedługo ponownie zawitam do Lublina i ponownie odwiedzę opisywane tu miejsca i nie tylko te. Ale o tym już niedługo. Moje 24 godziny spędzone w Lublinie i okolicach należy uznać za bardzo udane i owocne. Dzięki Paweł jeszcze raz!

czwartek, 19 grudnia 2013

Z wizytą w Centrum Produkcyjno-Logistycznym SCF Natural w Suchodołach

Na zaproszenie mojego serdecznego kumpla i plantatora chmielu Pawła Piłata oraz zarządu i kierownictwa SCF Natural, w drugim tygodniu grudnia 2013 roku wybrałem się na Lubelszczyznę do Suchodołów aby zwiedzić Centrum Produkcyjno-Logistyczne SCF Natural i zobaczyć w jaki sposób przerabia się chmiel.

Zakład w Suchodołach to trzeci do do wielkości tego typu obiekt w Europie. Już na samym wejściu na teren zakładu czuć fantastyczny aromat chmielowy unoszący się w korytarzach zakładu. Ach, gdyby ktoś wymyślił perfumy z dodatkiem różnych odmian chmielu? Ja na pewno bym kupować i się perfumował. 



Skupuje, przerabia i sprzedaje czyste odmiany chmielu uprawiane w Polsce. Są wśród nich aromatyczne odmiany, takie jak Lubelski, Sybilla, Marynka, HT Hallertauer i Perle oraz goryczkowe Marynka, Iunga i Magnum. Chmiele te są przerabiane i sprzedawane w postaci granulatów chmielowych typy 90 i 45. 



Dzięki uprzejmości kierownictwa Centrum Produkcyjno-Logistycznego miałem możliwość zwiedzenia zakładu i obejrzenia całego procesu przerobu chmielu. Zaczęliśmy od punkt, gdzie skupowany, sprawdzany i ważony jest chmiel. 


Dalej chmiel w wańtuchach i balotach kierowany jest do specjalnego magazynu, gdzie jest grupowany i specjalnie oznaczany. 



Następnie następuje kruszenie i suszenie chmielu w wielkiej suszarni. 

Kruszarki

 Kruszarki

Baloty i wańtuchy z chmielem gotowe do przerobu w kruszarni

 
Suszarnia
 
W kolejnych etapach powstawania granulatu, chmiel przepompowywany jest z jednej maszyny do drugiej, raz w górę, a raz w dół. Ilość i rozmiar pomp i rur oszołamia. 




Kolejne maszyny odpowiedzialne za dalsze etapy produkcji granulatu.



Wszystko jest w pełni zautomatyzowane i kontrolowane przez tylko jedną osobą. Wszystkie dane na temat procesu pojawiają się na monitorach komputerów sterujących i kontrolujących cały proces. 



W końcowym etapie produkcji granulatu następuje pakowanie. Granulat pakowany jest w aluminiowe worki. Każdy z nich zawiera 5 kilogramów granulatu. W kartonie jest miejsce dla takich 10 worków, co daje w sumie 50 kilogramów. Jedna paleta zawiera 12 kartonów, co daje 600 kilogramów granulatu.



 

Kartony z chmielem wędrują potem do magazynu i tam czekają na swoja podróż do różnych zakątków kraju i świata.


Przy okazji pobytu w zakładzie dane mi było także zwiedzić miejscowe laboratorium i porozmawiać z paniami tam pracującymi na temat ich pracy. Laboratorium bardzo nowoczesne. Prowadzone są tam badania mierzące parametry chmielu, między innymi zawartość alfa i beta kwasów, żywic, humulonów, wody w chmielu i granulacie itp.





Wizyta miała na celu nie tylko zapoznanie się z zakładem i zrobienie fotorelacji na bloga, ale przede wszystkim jest początkiem ścisłej współpracy pomiędzy SCF Natural i Polish Hops, w którym także mam zamiar mocno się zaangażować, która ma na celu ożywienie rynku polskiego chmielu, odrodzenie historycznych odmian (min. Oktawia), współpraca z polskimi i zagranicznymi browarami oraz jeszcze wiele innych działań propagujących polski chmiel w kraju i za granicą. Kilka działań promocyjnych zostało już podjętych, reszta czeka na realizację. Pozostaje trzymać tylko kciuki za polski chmiel, bo potencjał jego jest wielki. Hasło znane z piwa PLON, czyli 'PL is ON' nadal aktualne i by tak było zawsze!.