Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Etykiety Fortuny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Etykiety Fortuny. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Fortuna kolorami się toczy w Miłosławiu

Pomimo faktu, iż w ostatnim wpisie napisałem kilka słów o etykietach, kolejny wpis postanowiłem poświęcić tej samej tematyce. Ostatnio piję tylko piwa, które mocno zapadły mi w kubki smakowe, a nowe, których jeszcze nie oceniałem, spokojnie sobie jeszcze czekają na swoją kolej. Już niedługo. W dzisiejszym poście parę zdań o rodzinie Miłosław z Browaru Fortuna. W obecnej rodzinie Miłosławów mamy 5 piw: Pszeniczne, Koźlak, Pilzner oraz Marcowe i Niefiltrowane. Pierwsze trzy pojawiły się jako pierwsze z serii na rynku, a po jakimś czasie powitaliśmy Marcowe i Niefiltrowane jeszcze później.



Tak samo, jak piwa Miłosław, etykiety piw z rodziny tworzą pewną serię. Etykiety główne na pierwszy rzut oka różnią się kolorami teł: Pszeniczne (niebieski), Koźlak (brązowy), Pilzner (ciemna zieleń), Marcowe (żółty), Niefiltrowane (biały). Na etykietach każdego z piw mamy widok na browar w Miłosławiu, wzięty z dawnej ryciny. Nazwa serii, czyli Miłosław pisana zawsze tą samą czcionką, umiejscowiona zawsze w tym samym miejscu, w różnym kolorze, w zależności od piwa. Nazwa piwa pisana także tą samą czcionką, jakkolwiek w przypadku Niefiltrowanego, font jest mniejszy i umiejscowiony jest na czerwonej szarfie. Na górze etykiet mamy godło Browaru Fortuna. Na spodzie widnieje informacja o otwartej fermentacji i wyjątkowej metodzie warzenia piwa (w przypadku Niefiltrowanego, jest to tradycyjna metoda warzenia). Dodatkowo, gdy weźmiemy do ręki Koźlaka, Pilznera lub Pszeniczne, to dowiemy się czy piwo jest ciemne czy też jasne i zdobędziemy wiedzę o pełni smaku.

Krawatki kolorystycznie zgrane z etykietami głównymi dla każdego z piw. Zawierają nazwę serii piw, nazwę danego piwa oraz godło browaru w Miłosławiu.



Kontretykiety, tak samo maja tło te same, co w przypadku etykiet głównych i krawatek. Zawierają bardzo szczegółowe informacje o danym piwie, krótką wzmiankę o samym Miłosławiu i Bitwie pod Miłosławiem (Pszeniczne, Koźlak oraz Pilzner), sposobie nalewania piwa (Pszeniczne), informacje dotyczące fermentacji, pasteryzacji, ekstrakt, zawartość alkoholu, dane teleadresowe, pojemność, kod kreskowy. Na kontrach Niefiltrowanego oraz Marcowego zauważyć można także medal Grand Prix Chmielaki 2012 zdobyty przez piwo Koźlak (nie ma tu, w przypadku tych dwóch piw, epizodu historycznego).

Ogólnie rzecz biorąc, bardzo mi się szata graficzna Miłosławów podoba. Są pewne niedociągnięcia, pewne niekonsekwencje, ale wszystko ładnie i schludnie. Do tego papier etykietowy dobrej jakości. W większości przypadków etykiety są równo naklejone na butelkach. Nie jest to może ekstrawagancja taka, jak w przypadku etykiet AleBrowaru, ale i tak jest dobrze.

środa, 17 października 2012

Zmierzch Smoków

Dziś, podczas kolejnego mojego spotkania z etykietami, chciałbym podzielić się z Wami, swoimi bardzo subiektywnymi przemyśleniami na temat etykiet piw, których już nie spotkamy na sklepowych półkach. Rzecz będzie dotyczyć szaty graficznej zdobiącej, tak zwane, 'smoki' z Browaru Fortuna z Miłosławia. Jak nadmieniłem wyżej, piwa z serii 'smoków' nie są już produkowane. Jeszcze kilka miesięcy temu można było napić się Złotego Smoka, Czerwonego Smoka, Srebrnego Smoka oraz Czarnego Smoka. Piwa te, nie były może szczytem marzeń piwnych koneserów, jakkolwiek często je pijałem i lubiłem zawsze się wpatrywać w etykiety zdobiące butelki 'smoków'.

Przód butelki zdobiły etykiety główne oraz krawatki. Co od razu rzuca się w oczy, to fakt, że etykiety są metalizowane, co od razu przypadło mi do gustu. Motywem przewodnim etykiet głównych był (w moim przypadku nadal jest), jakże by inaczej ... smok. Skrzydlaty legendarny stwór ze skrzydłami, który na tych etykietach może troszkę przypomina smoka znanego ze 'Shreka', jakkolwiek jego mityczność spokojnie można zauważyć. Na każdym piwie z serii przybiera inna pozę, dość groźną i mistyczną. Smoki są niby takie same, ale każdy jest inny, tworzą taką jakby smoczą rodzinę, co chyba było zamiarem marketingowców Fortuny. Każdy posiada inny charakter oraz inną moc. Smok na każdym z piw jest w innym kolorze, odpowiednim do nazwy piwa, czyli na przykład postać smoka na etykiecie Złotego Smoka jest złota i tak też to się ma w stosunku do pozostałych 'smoków'. Tło etykiet też jest w odpowiednim kolorze do nazwy piwa, z białym środkiem wypełnionym, czymś na kształt akantu, w kolorach także współgrających z nazwą piwa. Nazwy piwa napisane są czcionką przypominającą ta stosowane w czasach średnich i poza Czerwonym Smokiem, kolor czcionki jest odpowiedni do nazwy piwa. Wszystko to tworzy taki 'rycerski' charakter etykiet i piwa także, co na mnie działało dosyć mocno. To w pewnym sensie spowodowało, że kiedyś sięgnąłem po 'smoki'. Etykiety główne dodatkowo zawierają informację o tym, jakie piwo jest wlane do butelki (niestety napisy te mocno się zlewają z tłem i są słabo widoczne) oraz nielubianą przez prawdziwych piwoszy, o oryginalnej czy też tradycyjnej recepturze. Krawatki, zdobiące szyjki butelek, kolorystycznie bardzo pasują do reszty, zwieńczają całość. Zawierają logo Browaru Fortuna oraz rok powstania browaru w Miłosławiu.


Kontretykiety miłosławskich 'smoków' dość szczególne, bardzo duże, w kształcie prostokąta. Kolorystyka zgodna z etykietami na przedzie butelki. Dość szczegółowe w wyrazie. Zawierają nazwę piwa, skład, informacje o pasteryzacji. Jest także krótka historyjka o rodzaju piwa. Znaleźć tu można też dane teleadresowe, informacje o zwrotności, pojemność butelki, kod kreskowy. Na poszczególnych 'smokach' można także dostrzec medale, jakie piwa otrzymały. Etykiety w tle zawierają sympatyczny szczegół w postaci ornamentu, znanego z etykiety głównej, co dodaje dostojności kontrze, a także tej 'rycerskości'.


Wszystko to tworzy przyjemną oprawę. Mi się bardzo etykiety 'smoków' podobały. Czuję wielki sentyment do nich oraz do samych 'smoków'. Na pewno 'smoki' wyróżniały się na półkach sklepowych, bez trudu można było je odnaleźć w gąszczu innych piw. Nawet bez nazw, wiadomo było z jakim 'smokiem' mamy do czynienia. Wszystkie cztery etykiety są spójne, tworzą całość, jak gdyby taki bardzo krotki komiks. Tak naprawdę mankamentami jedynymi, które można tu przedstawić, to fakt, że etykiety nie zawsze były równo przyklejone i to, co opisałem już wyżej, gatunki piw na etykiecie głównej bardzo niewidoczne.

Konkludując, 'zmierzch smoków' już za nami. Wielka to szkoda, mimo faktu, iż piwa te miały zarówno tak samo wielu zwolenników, co przeciwników. Czy jeszcze kiedyś 'smoki' otoczą nas swoją magią? Pewnie nie, ale na pewno są częścią historii polskiego browarnictwa.