środa, 18 grudnia 2013

Rozmowy okołopiwne - Portera, czy porteru? Jak to z tym porterem właściwie jest?

Zauważyłem i to niejednokrotnie, że cały czas znawcy i miłośnicy piwa, a także zwykli zjadacze chleba, mają problem z odmianą słowa 'porter' w dopełniaczu liczby pojedynczej. Raz mówią 'portera', a raz 'porteru'. Która forma jest tak naprawdę poprawna?


Zobaczmy, jak się ten nasz 'porter' odmienia:

Mianownik (kto? co?) - porter. To jest bardzo dobry porter.
Dopełniacz (kogo? czego?) - porteru. Napiłem się dobrego porteru.
Celownik (komu? czemu?) - porterowi. Nagrodę za najlepsze piwo przyznano polskiemu porterowi.
Biernik (kogo? co?) - porter. Właśnie piję porter. - Nie, wcale nie porteru!
Narzędnik (z kim? z czym?) - porterem. Wszedłem do pokoju z porterem w ręku.
Miejscownik (o kim? o czym?) - porterze. Wczoraj siedząc w Starej Rozlewni rozmawiałem z polskim czołowym vlogerem o najlepszym polskim porterze bałtyckim.
Wołacz (o!) - porterze! Polski porterze! Tyś najsmaczniejszy na świecie!

No i jak widać, porter w dopełniaczu to 'porteru'. Jakkolwiek pan Jan Grzenia z portalu Poradnia PWN tłumaczy to tak: 
Problem dotyczy wielu wyrazów, np. tak często używanych jak blog, SMS, a chodzi tu o formę dopełniacza rzeczowników rodzaju męskonieżywotnego. Rzeczowniki w tym przypadku gramatycznym mogą przybrać końcówkę -a lub -u, a niektóre, np. folder, łączą się z obiema. Wiadomo też, że -a jest preferowane w mowie potocznej, np. prawie bezwyjątkowo mówi się bloga, SMS-a, choć wzorcowymi formami byłyby blogu, SMS-u. Czasem dobór końcówki ma związek ze znaczeniem, np. przypadku (zdarzenie), przypadka (w gramatyce).
W tym wypadku za wzorcowe uznać należy formy porteru, stoutu, gdyż wyrazy pochodzenia obcego przybierają raczej tę końcówkę. Słowniki opowiadają się za takimi formami właśnie. Nie dziwią mnie jednak formy portera, stouta, bo wyrazy te występują głównie w języku
mówionym.
Dylemat ten najłatwiej rozwiązać, przyjmując, że dopuszczalne są obie końcówki, przy czym -u jest typowa dla języka pisanego, -a dla mówionego.
Osobnym problemem jest pisownia, wielka litera ma uzasadnienie tylko wtedy, gdy chodzi o markę. 

No i proszę, wynika z tego, że właściwa forma to 'porteru', jakkolwiek w mowie potocznej dwie formy są poprawne i dopuszczalna, ale forma 'portera' dopuszczalna jest głównie w języku mówionym. Czyli rozmawiając z kimś o porterach, mogę spokojnie w odniesieniu do jednego tylko porteru użyć formę 'portera'. No i cacy, ulżyło! Z tego wynika, że ani ja, ani też nikt inny, nie popełni nigdy błędu. Co innego jest kształtowanie języka piwnego i kultury piwnej. W tym wypadku pewnie właściwszym będzie użycie formy 'porteru'.

Jest jeszcze jeden problem - nazwy własne. Jak je odmieniać? Weźmy na przykład muzyka, który nazywa się John Porter. W tym wypadku raczej nie użyjemy dopełniacza w formie 'Porteru', a raczej 'Portera', np. W zeszłym miesiącu byłem na koncercie Johna Portera. Jak widzimy 'porter' niejednego ma dopełniacza. 

Na koniec dwie takie sobie słowne gierki:

Porter porter porterem pogania! - w tym wypadku mamy na myśli, że pijąc porter po porterze, to tak jakby jeden gonił następnego do wypicia.
Porter Portera porterem pogania! - w tej sytuacji jeden pan Porter dość mocno zachęca drugiego pana Portera do wypicia kolejnego i kolejnego porteru.

A jak wy widzicie ten problem i sobie z tym radzicie? Jakiej formy używacie i jak się z tym czujecie? Czy jednak nie jest w tym wszystkim tak, że najważniejszy jest 'PAN PORTER' - i ten w w szkle i ten płynący z kolumny?

wtorek, 17 grudnia 2013

AleBrowar - Saint No More (wersja 2013)

Przedstawiam piwo AleBrowar - Saint No More



Zawartość ekstraktu: 16,0% wag.

Zawartość alkoholu: 6,2% obj.

Kolor: złoto-bursztynowy, mętny.

Zapach: wyraźnie chmielowy, głównie nuty owoców tropikalnych: mango, papaja, cytrusy oraz delikatna żywiczność.

Smak: słodowo-chmielowy, lekko słodkawy, głównie nuty owoców tropikalnych: mango, papaja, ananas i cytrusy, w tle i na finiszu niezbyt mocna i niezbyt zalegająca goryczka.

Piana: biała, średnio wysoka, średnio gęsta, opada w średnim czasie do 1 cm, zostawia przyjemne osady.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: 4 tygodnie.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Ale Browar w zaprzyjaźnionym Browarze Gościszewo
 
 
Podsumowanie:

W zeszłym roku opisywałem już świąteczne piwo z AleBrowaru o nazwie Saint No More. W tym roku przyszło mi ponownie zabrać się za Saint No More, ale nie z powodu przypomnienia sobie smaku i sprawdzenia, czy się nie zmieniło w przeciągu dwunastu miesięcy, ale dlatego, że rok temu było to piwo w stylu Christmas Ale, a obecnie to ... Single Hop Simcoe, czyli AIPA chmielona jedną odmianą amerykańskiego chmielu Simcoe. Przyznam szczerze, że taki krok browaru niezbyt przypadł mi do gustu (nie tylko mi, co odczuć się dało bo komentarzach do zapowiedzi tego nowego Saint No More). Od piwa dedykowanego Świętu Bożego Narodzenia oczekuję czegoś więcej niż bycia 'zwykłą' AIPA. No, ale jakie te Saint No More anno domi 2013 jest? Piwo jak na AIPA ma ładną złoto-bursztynową barwę i jest mętne, może niezbyt mocno, ale jednak wyraźnie. Piana piwa z początku bardzo bujna, jak na ale, jakkolwiek dość szybko redukuje się do centymetrowego kożuszka. Po opadnięciu zostawia bardzo przyjemne osady na ściankach. Zapach bardzo przyjemny i wyrazisty. Już po otwarciu butelki czuć w powietrzu rozchodzące się aromaty owoców tropikalnych. W smaku też mocno wyraziste, gdzie słodowość i chmiel odgrywają główne role. Goryczka wyraźna, ale nie jakaś taka mocna i zalegająca. 80 IBU, któe widoczne jest na etykiecie głównej, nie jest zbyt mocno wyczuwalne podczas picia. Piwo jest wysycone na poziomie średnim, z tendencją do wysokiego. Butelkę oblepiają prawie identyczne etykiety, jak w wersji ubiegłorocznej. Motyw mikołaja i rogów taki sam. Kolor ciut inny, wtedy mieliśmy jasnoniebieski, teraz taki bardziej lazurowy. Inna wartość IBU, inny styl piwa napisany na spodzie etykiety głównej oraz inna historyjka na kontrze. Oceniając to piwo, oceniam je jako AIPA i dla mnie jest to bardzo dobra AIPA, charakteryzująca się wysoką pijalnością. Jednakże, jak pisałem na samym początku, od piwa dedykowanego zimie i Świetu Bożego Narodzenia oraz od AleBrowaru oczekiwałbym innego trunku na ten okres. Z zapowiedzi browaru wynika, że co roku Saint No More będzie innym piwem. Czekamy zatem teraz na edycję 2014.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 8
Zapach: - 9
Smak: - 8
Etykieta: - 10

Ocena końcowa: 8,71/10

Cena: 8,00 PLN [KRAINA PIW REGIONALNYCH - Olsztyn-Janowicza]

poniedziałek, 16 grudnia 2013

Specjal Bursztynowy

Przedstawiam piwo Specjal Bursztynowy



Zawartość ekstraktu: brak danych.

Zawartość alkoholu: 6,1% obj

Kolor: bursztynowy, klarowny. 

Zapach: wyraźnie słodowy i karmelowy, w tle delikatne nuty owocowe.

Smak: wyraźnie słodowy i karmelowy, w tle delikatne nuty kawowe i alkoholowe.

Piana: kremowa, wysoka, lekko dziurawa, opada w szybkim tempie.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 6 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, zwrotna.

Producent: Browar Elbląg
 

Podsumowanie:

Ostatnio dotarło do mnie piwo Specjal Bursztynowe. Jak informuje na puszcze producent, jest to limitowana Edycja Koneserka, która zadowoli nawet najbardziej wymagających piwoszy, czyli pewnie także i mnie. Dodatkowo puszka informuje, że jest to prezent i piwo nie jest dostępne w bezpośredniej sprzedaży, a dodawane jest do kilku zakupionych Specjali zwykłych. No zobaczmy, jak to ze Specjalem Bursztynowym jest. Barwa rzeczywiście bursztynowa. Piwo jest klarowne. Piana po nalaniu jawi się jako gęsta i wysoka kremowa czapa. Szybko zaczyna się rozrzedzać i opadać nie zostawiając nic po sobie. W zapachu nudne i bez wyrazu. Słodowość i karmelowość w przytłaczającej wręcz formie. W smaku podobnie bardzo. Doznań chmielowych, mimo zapewnień producenta, brak. Goryczki jakiejkolwiek brak. Piwo jest wlane w dość przyjemną graficznie i kolorystycznie puszkę. Trochę informacji o piwie, niepełny skład i czerwony otok na górze z hasłem 'PREZENT'. Można rzec, że koncernowy standard. Reasumując, koneserska limitowana edycja piwa, które limitowanej liczbie koneserów piwnych chyba jednak nie przypadnie do gustu.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 4
Zapach: - 5
Smak: - 5
Etykieta: - 9

Ocena końcowa: 5,77/10

niedziela, 15 grudnia 2013

SzałPiw - Kejter

Przedstawiam piwo SzałPiw - Kejter



Zawartość ekstraktu: 15,0%.

Zawartość alkoholu: 6,0% obj.

Kolor: ciemnobursztynowy, mętny.

Zapach: niezbyt intensywny, słodowo-drożdżowo-owocowy.

Smak: słodowy, wyraźna także drożdżowość i owocowość, w tle i na finiszu niezbyt intensywna i niezbyt długa goryczka.

Piana: biała, niska, niezbyt gęsta, szybko opada.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: ok. 4 tygodni.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Bartek dla Browaru SzałPiw


Podsumowanie:

Będąc ostatnio w Lublinie, udało mi się kupić kolejne butelkowe piwo z Browaru SzałPiw. Tym piwem był Kejter. Kejter to w poznańskiej gwarze kundel. Oto kilka słów ode mnie na temat tego piwa, które podobno miało być AIPA, a okazało się być American Amber Ale. Piwo ma ciemnobursztynową barwę i jest bardzo mętne. Wydaje się jakby było brudne. Piana, hmmm, ciężko cokolwiek napisać. Po nalaniu pojawia się niezbyt pokaźny kożuszek, który szybko znika. Zapach Kejtera niezbyt intensywny i nie za bardzo zachwycający. Mnie nie przekonał. Smak, podobnie jak aromaty, nie wywołał u mnie efektu zadowolenia z picia piwa. Goryczka także nie do końca przyjemna. Wysycone dość wysoko. Treściwe jest. Butelkę Kejtera oblepia genialna etykieta. Dla mnie czołówka nie tylko polska, ale i światowa. Grafika, kolorystyka, umieszczenie danych i historyjka genialne. Szkoda tylko, że etykieta, to najmocniejszy punkt tego piwa. Kończąc ten wpis napiszę, że miałem okazję pić Kejtera z beczki, niedługo po premierze i obecnie z butelki i w obu przypadkach 'kundel' ... niestety ... mnie nie zachwycił. Oczekiwałem znacznie więcej.

Moja ocena: 
Kolor: - 7
Piana: - 3
Zapach: - 6
Smak: - 6
Etykieta: - 10

Ocena całościowa: 5,81/10

sobota, 14 grudnia 2013

Kącik Piwnego Melomana - T.LOVE ALTERNATIVE - Miejscowi Live / Chamy Idą

W ostatnie dwa piątki z przyczyn czasowych, nie udało mi się opublikować kolejnego postu z cyklu Kącik Piwnego Melomana. Człowiek w permanentnej podróży, bez możliwości swobodnego pisania. Dziś zatem sobotni wyłom i wpis, który powinien pojawić się tu ponad tydzień temu. Obecny wpis chcę poświęcić polskiej grupie T.Love, a to z tego względu, że niedawno, Zygmunt 'Muniek' Staszczyk obchodził swoje ... pięćdziesiąte urodziny. Ja także chciałem ten fakt na blogu zaakcentować, dlatego dziś moje ulubione dokonana grupy T.Love, czyli 'Miejscowi Live' oraz 'Chamy Idą'. 


'Miejscowi Live' to nagrania koncertowe z czerwca 1987 roku. Wydane zostały pierwszy raz na kasecie Poltonu PC-040 oraz na winylu przez Klub Płytowy Razem w 1988 roku. Sam miałem tę kasetę, kupiłem ją w Warszawie podczas wycieczki szkolnej w 1989 roku. Ach, jaki to był wtedy dla mnie czad! 'Chamy Idą' to nagrania z lat 1984 i 1985. Wydane zostały pierwszy raz w 1985 roku nakładem Tilele Rekords. U mnie w zbiorach jest CD, które jest kompilacją tych dwóch wydawnictw z roku 2002, wydane przez Pomaton EMI  o numerze bocznym 7243 5 42568 2 0. 


Skład T.Love na 'Miejscowi Live' to: Zygmunt 'Muniek' Staszczyk (wokal i tamburyn), Jacek 'Koń' Śliwczyński (bas), Andrzej Zeńczewski (gitara), Darek Zając (instrumenty klawiszowe) oraz Rafał Włoczewski (gitara). Gościnnie wystąpili także muzycy Kobranocki Piotr 'Wysol' Wysocki (perkusja) i Zabor Zaborowski (saksofon). Skład T.Love na 'Chamy Idą' to: Zygmunt 'Muniek' Staszczyk (wokal i tamburyn), Jacek 'Koń' Śliwczyński (bas), Andrzej Zeńczewski (gitara), Darek Zając (instrumenty klawiszowe), Piotr Malak (saksofon), Jan Knorowski (gitara) oraz Jacek 'Słoniu' Wudecki (perkusja).

Pamiętam, jak dziś, że 'Miejscowi Live', to był dla mnie dwadzieścia parę lat temu niezły szok. Kupiłem tę kasetę razem z kasetą 'The Dudis'. Wróciwszy do domu włączyłem w moim 'kaseciaku' i już wiedziałem, że to jest to. Wszystkie numery szybko wpadły w ucho i co najciekawsze, do dziś nie wypadły z niego. W sumie od początku nie podobał mi się i nie podoba mi się nadal tylko jeden kawałek, czyli 'Ogolone kobiety'. Reszta nadal wywołuje dreszcze, szczególnie 'Garaż '87'. Pamiętam, byłem wtedy zakochany w jednej koleżance z równoległej klasy w mojej podstawówce i ten kawałek wydawał mi się wtedy najlepszy na randkę. Zawsze, gdy włączam te CD, to zawsze czekam kiedy nastąpi ta super piosenka. Oczywiście jest tu więcej hitów znanych i lubianych, takich jak: 'Mamo kup mi coś', Liceum', 'Autobusy i tramwaje' czy 'Wychowanie ...' Z nagraniami z 'Chamy Idą' spotkałem się dużo później, bo gdzieś w połowie lat dziewięćdziesiątych, w których to pochłonięty byłem ciężkimi metalowymi i hardkorowymi dźwiękami. Wiele numerów tych samych, część z nich pod innymi tytułami, ale ogólnie także warte słuchania. Polecam!

Jakość nagran nie jest rewelacyjna, ale nie o to tu chodzi przecież. Słucha się tego idealnie, a i wspomnienia rewelacyjne. Bardzo wielki sentyment mam tej płyty i tych nagrań.

Jeśli i wy. drodzy przyjaciele, macie ochotę na chwilę przenieść się do wspaniałych lat osiemdziesiątych, to wejdźcie na 'chomika' i sami posłuchajcie. Szczerze polecam. Albumy są zablokowane hasłem, które można otrzymać po uprzednim skontaktowaniu się ze mną:

Za tydzień natomiast .... to już prawie święta, więc pewnie będzie świątecznie, a dla 'Muńka' 100 lat w zdrowiu i szczęściu!

środa, 11 grudnia 2013

Brackie Imperial IPA

Przedstawiam piwo Brackie Imperial IPA.



Zawartość ekstraktu: 18,5%.

Zawartość alkoholu: 8,5% obj.

Kolor: złoto-bursztynowy, lekko mętny.

Zapach: słodkawy, wyraźne nuty chmielowe, głównie mango, papaja, ananas i cytrusy.

Smak: dość słodki, wyraźnie słodowy, nuty chmielowe 'ugrzecznione', wyczuwalne nuty mango, papai, ananasa i cytrusów, na finiszu delikatna goryczka.

Piana: biała, niezbyt wysoka, średnio gęsta, dość szybko opada do półcentymetrowego kożuszka.

Pasteryzacja: tak.

Termin przydatności do spożycia: 12 miesięcy.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Bracki Browar Zamkowy


Podsumowanie:

O tegorocznym Grand Championie pisałem już w poście dotyczącym premiery w Piwiarni Warki i Pułapce, ale dziś chciałbym podzielić się z wami wrażeniami na temat wersji butelkowej tegorocznego zwycięzcy Birofilii. Na początku chciałbym uprzedzić, że piłem dwie butelki Brackiego Imperial IPA i obie były zgoła różne. Jedna bardzo dobra, a druga ... średnia, że tak się wyrażę. Tu, w tym opisie odniosę się do tej 'lepszej butelki'. Piwo ma ładną barwę, zgodną z tym, co widziałem w wersji beczkowej. To samo tyczy się piany. W zapachu dość wyraziste i bardzo przyjemne. W smaku słodkie, wyraźnie nawet. Owoce, pochodne chmielu, wyraźne. Goryczka delikatna, zbyt delikatna i ciut za krótka. Wysycone na umiarkowanym poziomie. O dziwo, doznania metaliczne prawie nie wyczuwalne. Piwo jest treściwe, nawet bardzo. Pijalność też wysoka. Ja tą lepszą butelkę wypiłem dosyć szybko. Etykiety zdobiące butelkę Brackiego Imperial IPA bardzo eleganckie, przyjemne graficzne i super jakościowe. 'Erste Klasse' jak mawiają nasi zachodni sąsiedzi. Wielki plus za podanie odmian chmieli. Ogólnie rzecz ujmując, piwo bardzo dobre, pijalne, jakkolwiek wyraźnie za słodkie. Oczekiwałem jednak większych doznań chmielowych.

PS. Jeszcze raz informuję, wersje butelkowe mogą różnić się od siebie.

Moja ocena: 
Kolor: - 10
Piana: - 7
Zapach: - 7
Smak: - 7
Etykieta: - 10

Ocena całościowa: 7,58/10 

Cena: 5,99 PLN [TESCO - Olsztyn]

wtorek, 10 grudnia 2013

Piwoteka - Wołek Zbożowy

Przedstawiam piwo Piwoteka - Wołek Zbożowy.



Zawartość ekstraktu: 14,0% wag.

Zawartość alkoholu: 5,4% obj.

Kolor: brunatno-rubinowy, mętny.

Zapach: wyraźnie słodowy, na pierwszym planie nuty wędzone i palone, w tle delikatne niuanse karmelowe, kawowe i owocowe.

Smak: wyraźnie słodowy, palony, delikatna nuta wędzona i owocowa oraz wyraźne nuty karmelowe, na finiszu palona goryczka.

Piana: beżowa, wysoka, dość gęsta, średnio pęcherzykowa, wolno opada.

Pasteryzacja: nie.

Termin przydatności do spożycia: 3-4 tygodnie.

Opakowanie: butelka 0,5l, bezzwrotna.

Producent: Browar Piwoteka w wynajętym Mini Browarze Radom - Pivovaria
 

Podsumowanie:

Kolejne piwo Browaru Piwoteka uwarzone przez Marcina Chmielarza, które dane mi było skosztować to Wołek Zbożowy. Piwo to uwarzone przy użyciu dwunastu słodów (pale ale, monachijski, wędzony, pszeniczny wędzony, orkiszowy, gryczany, żytni. owsiany, pszeniczny czekoladowy, bursztynowy, Carared i Caraaroma. Przyznacie, że niezła bomba słodowa. Chmielone dwoma angielskimi odmianami chmielu, czyli Fuggles i East kent Goldings. Bylem bardzo, ale to bardzo ciekawy efektu pracy Marcina. 'Bomba słodowa' ma bardzo wyrazistą, ciemną barwę i jest mocno mętna, nieprzejrzysta. Piana bardzo ładna i długo utrzymująca się w szklance. Zapach wyrazisty i dość mocno złożony. W smaku także dość wyraziste i złożone, jakkolwiek liczyłem na więcej doznań chmielowych. Niestety, goryczka jest, ale moim zdaniem, ciut za bardzo ukryta. A szkoda. Wysycone na średnim poziomie. Butelkę Wołka Zbożowego oblepiają, w końcu, dwie etykiety. Tak, tak, dotarła w końcu kontra. Etykieta głowna w stylu 'piwotekowym'. Bardzo skromna jeśli chodzi o teksty, ale ładna jeśli chodzi o grafikę i kolorystykę. Ogólnie wielki plus. Słowem końca, piwo ciekawe, jakkolwiek chciałbym by doznania chmielowe były wyraźniejsze, w końcu nazwisko piwowara zobowiązuje.

Moja ocena: 
Kolor: - 9
Piana: - 9
Zapach: - 8
Smak: - 8
Etykieta: - 9

Ocena końcowa: 8,35/10

Cena: 10,00 PLN [eBROWARIUM - Słupsk]