Zauważyłem i to niejednokrotnie, że cały czas znawcy i miłośnicy piwa, a także zwykli zjadacze chleba, mają problem z odmianą słowa 'porter' w dopełniaczu liczby pojedynczej. Raz mówią 'portera', a raz 'porteru'. Która forma jest tak naprawdę poprawna?
Zobaczmy, jak się ten nasz 'porter' odmienia:
Mianownik (kto? co?) - porter. To jest bardzo dobry porter.
Dopełniacz (kogo? czego?) - porteru. Napiłem się dobrego porteru.
Celownik (komu? czemu?) - porterowi. Nagrodę za najlepsze piwo przyznano polskiemu porterowi.
Biernik (kogo? co?) - porter. Właśnie piję porter. - Nie, wcale nie porteru!
Narzędnik (z kim? z czym?) - porterem. Wszedłem do pokoju z porterem w ręku.
Miejscownik (o kim? o czym?) - porterze. Wczoraj siedząc w Starej Rozlewni rozmawiałem z polskim czołowym vlogerem o najlepszym polskim porterze bałtyckim.
Wołacz (o!) - porterze! Polski porterze! Tyś najsmaczniejszy na świecie!
No i jak widać, porter w dopełniaczu to 'porteru'. Jakkolwiek pan Jan Grzenia z portalu Poradnia PWN tłumaczy to tak:
Problem dotyczy wielu wyrazów, np. tak często używanych jak blog, SMS,
a chodzi tu o formę dopełniacza rzeczowników rodzaju męskonieżywotnego.
Rzeczowniki w tym przypadku gramatycznym mogą przybrać końcówkę -a lub -u, a niektóre, np. folder, łączą się z obiema. Wiadomo też, że -a jest preferowane w mowie potocznej, np. prawie bezwyjątkowo mówi się bloga, SMS-a, choć wzorcowymi formami byłyby blogu, SMS-u. Czasem dobór końcówki ma związek ze znaczeniem, np. przypadku (zdarzenie), przypadka (w gramatyce).
W tym wypadku za wzorcowe uznać należy formy porteru, stoutu, gdyż wyrazy pochodzenia obcego przybierają raczej tę końcówkę. Słowniki opowiadają się za takimi formami właśnie. Nie dziwią mnie jednak formy portera, stouta, bo wyrazy te występują głównie w języku mówionym.
Dylemat ten najłatwiej rozwiązać, przyjmując, że dopuszczalne są obie końcówki, przy czym -u jest typowa dla języka pisanego, -a dla mówionego.
Osobnym problemem jest pisownia, wielka litera ma uzasadnienie tylko wtedy, gdy chodzi o markę.
W tym wypadku za wzorcowe uznać należy formy porteru, stoutu, gdyż wyrazy pochodzenia obcego przybierają raczej tę końcówkę. Słowniki opowiadają się za takimi formami właśnie. Nie dziwią mnie jednak formy portera, stouta, bo wyrazy te występują głównie w języku mówionym.
Dylemat ten najłatwiej rozwiązać, przyjmując, że dopuszczalne są obie końcówki, przy czym -u jest typowa dla języka pisanego, -a dla mówionego.
Osobnym problemem jest pisownia, wielka litera ma uzasadnienie tylko wtedy, gdy chodzi o markę.
No i proszę, wynika z tego, że właściwa forma to 'porteru', jakkolwiek w mowie potocznej dwie formy są poprawne i dopuszczalna, ale forma 'portera' dopuszczalna jest głównie w języku mówionym. Czyli rozmawiając z kimś o porterach, mogę spokojnie w odniesieniu do jednego tylko porteru użyć formę 'portera'. No i cacy, ulżyło! Z tego wynika, że ani ja, ani też nikt inny, nie popełni nigdy błędu. Co innego jest kształtowanie języka piwnego i kultury piwnej. W tym wypadku pewnie właściwszym będzie użycie formy 'porteru'.
Jest jeszcze jeden problem - nazwy własne. Jak je odmieniać? Weźmy na przykład muzyka, który nazywa się John Porter. W tym wypadku raczej nie użyjemy dopełniacza w formie 'Porteru', a raczej 'Portera', np. W zeszłym miesiącu byłem na koncercie Johna Portera. Jak widzimy 'porter' niejednego ma dopełniacza.
Na koniec dwie takie sobie słowne gierki:
Porter porter porterem pogania! - w tym wypadku mamy na myśli, że pijąc porter po porterze, to tak jakby jeden gonił następnego do wypicia.
Porter Portera porterem pogania! - w tej sytuacji jeden pan Porter dość mocno zachęca drugiego pana Portera do wypicia kolejnego i kolejnego porteru.
A jak wy widzicie ten problem i sobie z tym radzicie? Jakiej formy używacie i jak się z tym czujecie? Czy jednak nie jest w tym wszystkim tak, że najważniejszy jest 'PAN PORTER' - i ten w w szkle i ten płynący z kolumny?







