Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bock. Pokaż wszystkie posty

piątek, 4 kwietnia 2025

Bock Beer Day 2025 z Browarem Amber

Światowy dzień koźlaka (Bock Beer Day) przypadana dzień 20 marca. W tym roku wypadł w czwartek. Wraz z Browarem Amber, chcąc kontynuować, nieobecne w roku 2024, Koźlaki Blogerskie, postanowiliśmy zaprosić blogerów i influencerów, nie tylko piwnych, na wspólne świętowanie tego dnia, w dniach 21 i 22 marca. Niestety, mnogość imprez w tych dniach, sprawiła, że by zebrać odpowiednią liczbę osób, musieliśmy przesunąć świętowanie dnia koźlaka, na tydzień później. Wyszło nam to wszystkim na dobre, bo ostatni weekend marca, był przepiękny pod względem pogody, co sprawiło, że Bock Beer Day nabrał typowo wiosennych barw, a i w duszy wszystkich osób zrobiło się ciepło. 
 
 
Organizacją wydarzenia, jak to miało miejsce w latach 2022 i 2023, zająłem się ja i do Gdańska zaprosiłem kilkadziesiąt osób związanych ze światem piwa, kulinariów i szeroko pojętej turystyki. W spotkaniu, oprócz gospodarzy, w osobach Marka Skrętnego i Wiktorii Kokot i mnie, udział wzięli (przepraszam, że nie alfabetycznie): Kamila Burniewicz i Marcin Chmielarz (Kociokwik.tv), Marlena Łąbendzka i Michał "Docent" Maranda (PolskieMinibrpwary.pl), Aleksandra Choszcz i Arkadiusz Harmel (FoodLove People), Joanna Czarnecka i Adam Olszowski (TuKaszuby), Klaudia Połom i Mateusz Kowalski (Foodie Trójmiasto), Janek Sieiński (Piwna Japa), Janek Pasiński (Piwna Kompania), Michał "Proceente" Kosiorowski (Chmielotok), Patrycja Kowalska (pattka_kk), Arek Kuszewski (ProPiwo), Marcin Kwil (Oko na piwo, Same Krafty), Marcin Orłowski (Seta z Nasielska), Kajetan Wojciechowski (Beer my lover), Piotrek Wyrwas (Piwa naszego powszedniego), Łukasz Anczyk (Opiwatele), Jurek Gibadło (Jerry Brewery, Brokreacja), Kuba Niemiec (The Beervault), Marcin "Abernacka" (Piwny turysta), Robert Pieśnikowski (Browar na luzie), Krzysiek Barłóg (Kraftowe), Tomek Schutz (Browar Gdynia). Jak widzicie, grupka całkiem spora i zacna. 

Wszystko zaczęło się od zbiórki w Hotelu Sadova w Gdańsku, skąd zabrał nas autokar do Bielkówka, do Browaru Amber, gdzie nastąpiło uroczyste powitanie uczestników przez Marka, Wiktorię oraz prezesa Ambera Piotra Przybyło. Były nowe Hoppy Bocki, były tez inne piwa Ambera z kranu oraz butelek oraz drobne przekąski. Wszystko to na tarasie biurowca Browaru Amber, tak jak trzy lata temu. Super pogoda, genialna atmosfera, fenomenalne humory uczestników i dobre piwo. 

















Po tym fantastycznym wstępie, przyszedł czas na zwiedzanie browaru. Naszym przewodnikiem był tym razem Marek Skrętny, do którego w połowie dołączył jeden z piwowarów Paweł Kozica. 






Następny przystanek, to jak to nazwaliśmy razem z Markiem - Amber na wysokościach. Mowa o wypadzie do restauracji Olivia Star, mieszczącej się na 32 piętrze budynku wchodzącego w skład Olivia Business Center. Restauracja słynąca z kuchni włoskiej, polskiej i tapasów. Tego dnia, nasi goście mogli skosztować takich dań, jak: krem z batata i marchewki z mlekiem kokosowym i kaszubska zupa rybna; risotto z kasztanami i serem groseran i burger z szarpaną wołowiną, opiekanymi ziemniakami i sosem BBQ oraz desery w postaci tiramisu i bezy pistacjowej z malinami. Prawda, że zacne menu? Mi najbardziej w gust wpadło risotto z kasztanami. Naprawdę zacna potrawa. Polecam. Co ważne, ceny nie są takie wysokie, jak poziom na którym degustowaliśmy potrawy.

Do tego, w tejże restauracji miał miejsce odszpunt beczki z klasycznym koźlakiem Ambera. Można było podziwiać także genialne widoki na Trójmiasto oraz Zatokę Gdańską, przez szyby restauracji z otwartego tarasu. Petarda!
 



Piątek zakończyliśmy w trzech gdańskich knajpach, zlokalizowanych na Głównym Mieście, a mianowicie w Lawendowej 8, Labeeryncie i Pułapce. W dwóch pierwszych, podpięte były beczki z Hoppy Bockiem. 
 



Drugi dzień - sobota - to powrót Ambera na wysokościach i wizyta w słodowni Malteurop, mieszczącej się w gdańskim porcie. Ekipa słodowni najpierw oprowadziła nas po zakamarkach zakładu, poopowiadała o produkcji słodu, o klasycznych typach, które są wytwarzane w Gdańsku, o tym, jakie browary są zaopatrywane w słód powstający w Gdańsku (polskie - te wielkie i te małe; min. Amber oraz zagraniczne, na wszystkich kontynentach, oprócz Antarktydy). Była także wizyta w miejscowym lokalu, takiej kantynie, lub jak kto woli pubie, ulokowanej na tarasie słodowni, tuż nad siedmioma poziomami, gdzie kiełkuje słód. Była to okazja do podziwiania gdańskiego portu i stoczni oraz samego Gdańska z wysokości. Można było się także napić bezalkoholowego piwa (alkohol surowo zabroniony na terenie słodowni). Zrobiliśmy także pamiątkowe, grupowe zdjęcie (w cudownych firmowych kamizelkach i kaskach). Nie obyło się bez prezentów ze strony Ambera. 
 
Ekipa słodowni Malteurop spisała się naprawdę na medal. Super przyjaźni, pełni dobrego humoru i co najważniejsze profesjonalizmu dżentelmeni. Dzięki wiekie!
 











Jak widać, działo się i bardzo się cieszę, że znowu mogłem być tego częścią, że pomogłem stworzyć logo wydarzenia, ogarnąłem merch i skoordynowałęm wszystkie elementy tejże układanki. To byłą dla mnie przyjemność, po raz trzeci wykonać tę pracę dla Browaru Amber i to nie jest moje ostatnie słowo. Do zobaczenia za rok! Wasze zdrowie!

sobota, 14 października 2023

Koźlaki Blogerskie 2023 - Karlskrona

Przełom września i października, to w branży piwowarskiej tak zwany Oktoberfest, czyli dożynki piwne. Każdy z browarów na swój sposób stara się celebrować rozpoczęcie nowego sezonu piwowarskiego. Podobnie jest w przypadku Browaru Amber z Bielkówka. Dożynki piwne w przypadku tegoż browaru właśnie, noszą nazwę Koźlaki Blogerskie. W tym roku, odbyła się druga edycja tegoż wydarzenia. W zeszłym roku Browar Amber i ja, jako współorganizator wydarzenia, zaprosiliśmy ekipę piwnych blogerów i influencerów do Bielkówka i Gdańska, gdzie świętowaliśmy to wydarzenie. Pamiętacie to? Jeśli nie, to zapraszam tutaj. W tym roku, drugą edycję zaczęliśmy planować w okolicach stycznia i lutego. Od razu wiedzieliśmy, że nie możemy powtórzyć imprezy bielkowsko-gdańskiej. Powód był jeden, jak ja to nazywam: 'efekt Imperium Prunum', albo 'efekt Imperatora Bałtyckiego'. Chodzi o to, że dany produkt, dana usługa, dany serwis, robi największe wrażenie tylko raz. Gdy je powtórzymy, już nie wywiera takiego wrażenia na nas. Stąd też musieliśmy wymyśleć coś nowego, w nowej, niespotykanej formule i pomysł padł na Szwecję i Karlskronę i premierę piwa na promie. 
 
 
Od samego początku, powstał plan, którego realizacją trzeba było się zająć. Zarządowi Browaru Amber dość szybko spodobał się pomysł eskapady do Szwecji i polecił szybką realizację pomysłu. Trzeba było połączyć wszystkie korale tej koźlakowej wyprawy, czyli wycieczkę promem do Szwecji (tutaj wielkie podziękowania dla polskiego oddziału Stena Line), browary i knajpy piwne w Karlskronie oraz stworzyć podwaliny pod nowego koźlaka. Od samego początku, odnośnie co do tego ostatniego, wiedzieliśmy, że samo piwo, musi nawiązywać do szwedzkich klimatów i padło na dwa dodatki, które dość powszechnie rosną w tym skandynawskim kraju i padło na brusznicę i jarząb ... szwedzki, a jakże. By dorównać zeszłorocznemu koźlakowi, temu z dodatkiem czeremchy, postanowiono, że będzie to znowu koźlak dubeltowy. Na kilka dni przed rejsem do Karlskrony, piwo było już gotowe, no i trzeba było pakować walizki i plecaki i ruszać na morze. 

W tegorocznym wydarzeniu, wzięło udział 25 osób i wśród nich nie były postaci tylko i wyłącznie związane z branżą piwną, ale także blogerzy i instagramerzy z obszarów gastronomi, turystyki, czy promocji miast. Oto lista wszystkich, którzy popłynęli do Szwecji, w kolejności niealfabetycznej - wybaczcie: Marusia (organizator Wrocławskiego Festiwalu Dobrego Piwa), Małgosia i Artur Szudrowiczowe (twórcy i administratorzy serwisu Browar.biz), Michał 'Docent" Maranda i Marlena Łabędzka (polskieminibrowary.pl), Ola Choszcz i Arek Harmel (Jemy w Trójmieście), Klaudia Połom (Pani z Pomeranii), Patrycja Kowalczyk (Pattka_kk), Tomek Gebel (Piwne Podróże), Kuba Niemiec (The Beervault), Przemek Iwanek (Piwo i Cydr), Jurek Gobadło (Jerry Brewery), Janek Sieiński (Piwna Japa), Janek Pasiński (Piwna Kompania), Piotrek Wyrwas (Piwa naszego powszedniego), Michał Sułkowski (Kilka słów o piwie), Michał Kosiorowski (Chmielotok), Arek Kuszewski (ProPiwo), Marcin Bieńkowski (Piwny Turysta), Marcin Chmielarz (Kociokwik TV), Kuba Juszyński (Tym razem), a także Wiktoria Kokot i Marek Skrętny z Browaru Amber i ja Browarnik Tomek. Jak widać, baaaardzo zacna ekipa, nieprawdaż?


Świętowanie Koźlaków Blogerskich 2023 cała ekipa zaczęła w Gdyni, spotykając się przy terminalu promowym, który od pewnego czasu zlokalizowany jest w nowym miejscu, a mianowicie przy kapitanacie gdyńskiego portu, tuż przy Muzeum Emigracji. To właśnie stąd, no prawie, w rejs do Ameryki wypływali Kargul i Pawlak ze swoją wnuczką Anią. 

Browar Amber, na tę wyprawę przygotował dwie beczki premierowego piwa (30 i 20 litrów), dwie skrzynki premiery w butelkach oraz całą masę innych piw warzonych w Bielkówku. Znaczy się arsenału piwnego było pod dostatkiem. 

Premiera koźlaka dubeltowego z brusznicą i jarzębem szwedzkim odbyła się tuż po wypłynięciu z Gdyni, na górnym, otwartym pokładzie promu Stena Spirit. Tu wielkie podziękowania należą się ekipie Stena Line, za możliwość dokonania odszpuntu na promie podczas rejsu. Najpierw szybkie spotkanie organizacyjne, a potem już wycieczka z beczką na górny pokład. 
 


 
Każdy z nas czekał na pierwsze mililitry nowego piwa, by sprawdzić, między innymi, czy udało się dorównać zeszłorocznej premierze. Chrzestną odszpuntu, w tym roku, była Kladia, czyli sympatyczna Pani z Pomeranii.

Baner promujący tegoroczne koźlaki
 











A jak sam koźlaczek premierowy? Moi drodzy, piwo okazało się nad wyraz świetne i moim zdaniem zdetronizowało zeszłoroczną edycję. Po prostu rasowy koźlak dubeltowy. Ekstrakt 18,1 Blg, alkohol 7,0%. W armoacie dominowały nuty słodowe, czyli ciemne pieczywo, karmel, to wszystko w akompaniamencie śliwki, rodzynek plus wyrazistość dodatków, czyli nuty owocowe jagody brusznicy i jarzębu szwedzkiego. Te ostatnie takie lekkie i rześkie. W smaku nuty słodowe dość mocno kontrowane nutaami dodatków właśnie, czyli jest karmelowo, śliwkowo i rodzynkowo, ale też kwaskowo i delikatnie cierpko. Alkohol w piwie doskonale ukryty, co jest zdradliwe, bo ma się wrażenie, że piwo jest nad wyraz lekkie. Wchodzi jak złoto i jest po prostu pyszne.
 
 
Tak biesiadując na pokładzie wieczorową i nocną porą, nasza gromadka opróżniła prawie całe 20 litrów beczki. Znaczy to ni mniej ni więcej, że zasmakowało wszystkim, bez wyjątku. Przyszedł czas, by udać się do kajut i odpocząć, znaczy się wyspać przed nadchodzącym dniem już na szwedzkim padole. 
 
W dniu wizyty w Krlskronie, pogoda nie rozpieściła nas. Było szaro, buro, deszczowo i po prostu mokro-jesiennie. Do tego sztorm na Bałtyku, co spowodowało, że musieliśmy zostać dłużej w Szwecji i udaliśmy się w drogę powrotną nie w piątkowy wieczór, ale w sobotni poranek. Szczęście w nieszczęściu jest takie, że mieliśmy więcej czasu na zwiedzanie i posiadówkę w miejscowych browarach i lokalach piwnych. W godzinach przedpołudniowych pozwiedzaliśmy trochę miasto i jego atrakcje, a mianowicie: punkt widokowy Bryggareberget, Muzeum Marynarki Wojennej, dzielnicę kolorowych domków  Björkholmen, wysepkę Stakholmen oraz centrum Karlskrony z rynkiem głównym na czele.
 

 























Godziny popołudniowe, to już Karlskrona piwna, czyli to co tygryski lubią najbardziej. Udało nam się odwiedzić jeden ze sklepów sieci Systembolaget, w którym to zaopatrzyliśmy się w szwedzki kraft. Ja sam zakupiłem siedem piw rodem ze szwedzkich kraftowych browarów. Były to w większości 'ipki'. Co mnie mocno zaskoczyło, to ceny piwa w tymże sklepie. Powiedziałbym, że takie polskie. Otóż za siedem różnych piw, zapłaciłem tylko, w przeliczeniu, około 70 PLN. Owszem, piwa wszystkie o pojemności 330 mililitrów, ale u nas ceny są podobne. No i teraz - czy to Szwedzi mają ceny polskie, czy raczej u nas są ceny szwedzkie. Zostawiam każdemu do przemyślenia. Po zakupach w tymże sklepiku oraz zakupach różnych w supermarkecie, nasza grupka miała okazję odwiedzić dwa browary, czyli Imperial Brygghus i Karlskrona Mikrobryggeri, a także wspaniały piwny lokal The Fox and Anchor. O tych wszystkich piwnych przybytkach opowiem później, w kolejnych wpisach tutaj na blogu. 
 
Dodatkowy czas na szwedzkiej ziemi, spędziliśmy na promie Steny, gdzie stojąc w porcie, spędziliśmy wieczór, noc i poranek. Jak wspominałem wyżej, był sztorm i faktycznie bardzo ostro wiało i mimo cum, bujało ostro promem. W takich warunkach, przyszło nam odszpuntować drugą, większą beczkę premierowego koźlaka. Tym razem, ojcem chrzestnym beczki był jeden z kierowników załogi promu Stena Spirit, który mocnym uderzeniem młotka, wbił kranik w beczkę, z której poleciał nasz zacny koźlaczek. No a potem? Mimo sztormu, mimo silnego wiatru, degustacja piwa, prawie do białego rana.
 




 
Po sztormie, następnego dnia, wiatr zelżał, wyszło słońce i Karlskrona, z pokładu promu, pokazała swój prawdziwy urok.
 


 
 
 

Droga powrotna minęła nam wszystkim głównie na górnym pokładzie, na świeżym powietrzu. Była ponownie degustacja piw Ambera, sesje zdjęciowe, nagrywanie filmów. Ogólnie cieszenie się pogodą, towarzystwem, dobrym piwem i ogólnie atmosferą panującą w drodze powrotnej do domu. Mimo zmęczenia dwoma wieczorami z premierowym, dość silnym piwem, wszysycy byli w formie i dobrym humorze. 
 




 
Jak widać na powyższej fotorelacji, wyprawa do Karlskrony do był niezmiernie intensywny czas. Cudowne spotkanie towarzyskie, połączone z odkrywaniem nowego kraju, nowych miejsc i premierą nowego koźlaka rodem z Browaru Amber. Trzeba przyznać, że była to premiera piwa, jakiej polska scena piwowarska jeszcze nie widziała i myślę, że przez najbliższy czas nie zobaczy. Myślę, że nic tak oszałamiającego nie będzie, aż do następnych Koźlaków Blogerskich, które już - pewnie - za niecały rok. Różne pomysły tlą już się. 
 
Tak jak rok temu, cudownie było pracować przy tym projekcie z Browarem Amber. Koordynacja wszystkich działań związanych z wyprawą do Szwecji, to była istna przyjemność, choć nie obyło się bez pewnych trudności. Niestety, sami Szwedzi to nie są bardzo otwarci ludzie i trzeba było się nieźle napracować, by dograć wszystko, co związane z piwem w Karlskronie. Mocno wierzę, że wszystkim zaproszonym gościom formuła spotkania bardzo się podobała i wynieśli z wyprawy i premiery tyle ile tylko można było. Ten wspaniały czas już za nami, ale w naszych serduchach cały czas czuć ducha Karlskrony i premiery koźlaka dubeltowego z brusznicą i jarzębem szwedzkim i to jest naprawdę świetne.  
 
Niestety, nie wszystko co zaplanowaliśmy się udało. MImo wielkich chęci, nie udał się odszpunt beczki w samej Karlskronie, w jednym z piwnych miejsc. Wszystko przez szwedzkie prawo i regulacje związane degustacją piwa. Nie zaburzyło to jednak ogólnego odbioru premiery piwa, na szczęście.

Na sam koniec wpisu, należą się wielkie podziękowania dla ekpiy Stena Line, która pomogła nam zorganizować te wydarzenie, opiekowała się nami na pokładzie promu, udzieliła wsparcia w możliwości odszpuntu beczki na promie. Tego przed nami nie zrobił nikt inny. Było wesoło, smacznie (wyśmienite posiłki w promowej restauracji) i naprawdę przyjemnie. Sam nawet myślę o tym, by ponownie wybrać się ze Steną Line do Karlskrony w przyszłym roku, ale tym razem w porze letniej. Ano zobaczymy!
 
Jeszcze raz, cudowne, pełne wrażeń, były to Koźlaki Blogerskie. Jak mawia mój serdeczny kamrat: 'Nie zapomnę ich nigdy!'. Dzięki Browar Amber! Dzięki wszystkim, którzy byli w tym czasie razem z nami! Wasze zdrowie!