piątek, 25 września 2026

Z wizytą w browarze Pivovar U Ábela w Bratysławie

Dawno nic nie pisałem, więc czas najwyższy znowu coś naskrobać. Wracamy do Bratysławy, wracamy do kolejnego, jedenestago już odwiedzonego przeze mnie browaru. Dziś zabieram was na dalekie północne rubieże słowackiej stolicy, gdzie znajduje się miejscowy browar rzemieślniczy Pivovar U Ábela.
 
 
Browar ów, otworzył się na klientów w czerwcu 2017 roku. Dokładny adres tegoż przybytku, to Pri vinohradoch 31. Czynny jest codziennie w godzinach: poniedziałek-czwartek 16:00-22:00, piątek 16:00-00:00, sobota 14:00-00:00 i niedziela 14:00-22:00. 
 
Przyznam szczerze, że udając się do powyższego browaru, wiele, ale to bardzo wiele sobie obiecywałem. Na zdjęciach wyglądał niezwykle rzemieślniczo i bardzo zachęcająco. Pierwszy raz będąc w Bratysławie nie udało mi się dojechać do niego, ale już za drugim razem, dotarłem tam bezproblemowo. 
 
Niestety, od razu mogę to napisać, miejsce to mnie trochę, a nawet więcej niż trochę, rozczarowało, ale od początku. Przekraczając prób browaru, wchodzi się do wielkiej sali, gdzie mamy umiejscowioną całą aparaturę browarniczą, bar oraz miejsca do posiadówy dla klientów. Wszystko, jak na widzianych przeze mnie wcześniej zdjęciach, ale jakoś tak smutno. W środku cisza, mało ludzi i obsługa dosyć taka niemrawa, niezbyt zachęcająca do konsumpcji.
 
Sprzęt, na który składa się dziesięciohektolitrowa warzelnia oraz tanki, znajdują się na widoku, po prawej stronie baru.
 


 
Po zrobieniu kilku zdjęć, siadam przy barze i zamawiam 'flajta', czyli deseczkę próbek, na który składały się takie piwa, jak: Strajpan 11° (Kölsch),  Cajch 11,5° (pszeniczne), Trajcl 11° (IRA), Cvipoch 10,5° (Brut Ale) oraz Cigorka 13° (Irish Extra Stout).
 
 
Degustacja powyższych była szybka i niezbyt miła. Dość powiedzieć, że oprócz Brut IPA, które to piwo okazało się fenomenalnym, to pozostała czwórka średnia, żeby nie napisać, że bardzo średnia, a to i tak chyba komplement dla umiejętności piwowara. Naprawdę ciężko się piło te piwa. Na tablicy w browarze, była jeszcze miejscowa IPA o nazwie Hepa (14°), więc pomyślałem sobie, że skoro do tej pory wszystkie 'ipki' w Bratysławie mi smakowały, to ta pewnie także mi podejdzie, więc zamówiłem od razu 400 mililitrów i co? No, tak samo średnio. Niby chmiel jest, niby owoce są, niby goryczka także zaznaczona, ale niestety też nuty kanalizacyjnie, które dość mocno osłabiły radość z picia. 
 
 
Po tymże wypuście, zdecydowałem, że dłużej nie ma sensu tu siedzieć i kosztować, więc pożegnałem się z obsługą i wróciłem do centrum Bratysławy. 
 
 
Więc tak, browar po którym obiecywałem sobie bardzo wiele, okazał się klapą. Jak się później dowiedziałem, bratysławcy miłośnicy dobrego piwa, także nie traktują Pivovar U Ábela z wielką estymą i zazwyczaj odwiedzają go tylko dwa razy - pierwszy i ostatni. Ze mną jest tak samo. Te dwa razy mi wystarczą. Odwiedzić by zaliczyć - warto, ale by cieszyć się piwem - nie warto!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz