wtorek, 4 grudnia 2012

Kącik Piwnego Melomana - VOCODERION - Biomechanical Structure

Po perturbacjach logistyczno-wirtualnych, zapraszam dziś na kolejny odcinek KPM. Zacznę od tego, że trudno spełnić zachcianki wszystkich czytających melomański kącik, gdyż jedni chcą metal, jak najwięcej metalu, inni zaś sporo elektroniki, rocka, a nawet funku. By to uczynić w szybkim czasie, musiałbym stworzyć bloga muzyczno-recenzyjnego, a na to, po prostu, obecnie nie mam czasu.
 
W dzisiejszym odcinku, pewnie ku uciesze Artura z blogu The Hop Snop, kolejna płyta z dźwiękami elektronicznymi. Tym razem padło na Vocoderion i album 'Biomechanical Structure'. Za aliasem Vocoderion, kryje się moja dobra koleżanka Aleksandra Koszewska, która nagrała powyższą płytę w 2005 roku, będąc wtedy jeszcze nastolatką. Nie znaczy to wcale, że płyta jest infantylna w jakimś tam stopniu, wręcz przeciwnie, jest bardzo dojrzała muzycznie i aranżacyjnie.
 

Album utrzymany jest w klimacie muzyki elektronicznej lat 80-ych. Słuchając 'Biomechanical Structure', można zauważyć sporo wpływów Marka Bilińskiego oraz Krzysztofa Dudy, a także innych tuzów tamtej epoki. Otwarcie, to nieco jazgotliwy, troszkę groźny i lekko posępny 'Blindman'. Mnogość dźwięków, wchodzące tła i vocoder'owe słowa, pojawiające się jakby z nadprzestrzeni, informują nas o czym będzie dany album i co będzie nas raczyć podczas słuchania. Po nim, swoim spokojem i genialnością, atakuje nas 'Long Way to ...'. Gdy po raz pierwszy usłyszałem ten numer, wiedziałem, że będzie to jedna z moich miłości i tak jest do tej pory. To, co Ola tu wyprawia na klawiszach, jest czymś o czym możemy spokojnie powiedzieć ... fenomenalne! W kolejnych pięciu utworach Ola wyraźnie rozpędza się. Mamy tu tak genialna nutę, jak utwór tytułowy. Kulminacje przyspieszania następuje w 'Godnight Godnight'. Dla mnie numer 1 tego wydawnictwa. Niektórzy mogę zarzucić, że za bardzo przebojowy, za skoczny, za łatwy w odbiorze, wręcz dyskotekowy. Taki faktycznie jest, ale jakże energetyczny i wesoły. W nim szczególnie dostrzeżemy, to co znamy u Bilińskiego. Można odnieść wręcz wrażenie, że ten utwór skomponowali razem. Kolejnym cudownym numerem, który zasługuje na szerszą uwagę, jest 'Fighters of Andromeda'. Sam początek to dźwięki, jakby zaczerpnięte od Richarda. D. James'a, a potem mamy już tylko, troszkę kolokwialnie to ujmę, 'jazdę'. Uwielbiam tego typu rytmy, pełne życia, radości, tego wszystkiego, co oznajmia słuchaczowi, że jest pewnym małym klockiem w układance, która nosi nazwę Ziemia. Po takiej dawce energii, równej wypitym naraz trzem napojom Red Bull, mamy nostalgiczne nieco i romantyczne 'Deserted Battlefield'. Album kończy kosmiczny w odbiorze 'Terminal State'. Pełen robocich dźwięków utwór cudownie wieńczy, naprawdę bardzo dobre dzieło Oli.


Momentami, gdy niezbyt uważnie słucha się tego albumu, odnosi się wrażenie, że jest on monotonny i niezbyt skomplikowany. W momencie, gdy jednak poświęcimy mu więcej uwagi, staje się jasne, że to błędny odbiór i że 'Biomechanical Structure', to naprawdę bardzo ciekawa płyta. Bardzo ważnym elementem słuchania tej płyty jest fakt, że trzeba jej odsłuchiwać dość głośno, gdyż dopiero wtedy ukazuje ona nam całe swoje piękno, energię, swoją kosmiczną formę. Co do nagrania i masteringu, to nie jest najgorzej, choć dla mnie samego, czasami brak tu większej głębi oraz analogowych pobrzmień.  

Jak zawsze, albumu można odsłuchać na moim browarnikowym 'chomiku', do czego serdecznie zachęcam:

A w, zbliżający się szybkimi krokami, piątek znowu będzie ciężej, heavy metalowo wręcz.

9 komentarzy:

  1. Porteru, stoutu, blogu :D?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w ten deseń właśnie :-D

      Usuń
    2. Witam tu Darek z Ełku porządnie doświadczony trappistami z Chimay(a jest to kategoria wagi ciężkiej, szczególnie Chimay niebieski).Nigdy wcześniej nie słyszałem VOCODERION ale posłuchałem ich w internecie i podobało mi się.A pamiętasz polski El Division?No a teraz mam 5 propozycji na następny raz.Każda z innej beczki bo ja słucham wszystkiego(prócz rapu i tego co jest w Viva i MTV.)
      1.Darkthrone-Panzerfaust
      2.This Mortal Coil-Filigree And Shadow
      3.Rush-Hemispheres
      4.Morbid Angel-Blessed Are The Sick
      5.Opposition-Blue Alice Blue
      No i może coś z Polski np.Klaus Mitffoch.
      Pozdrawiam i wypijam kolejny Chimay za Twoje zdrowie.
      (Jak coś pomyliłem to przepraszam,ale te Chimaye potrafią zakręcić w głowie).Tak przy okazji kiedyś sprowadzał ich do Polski Belgium's Best a dziś również Bevgroup.

      Usuń
    3. Witam kolegę z Ełku :) No pięknie się dziś raczymy tam widzę. Chimay, bardzo ciekawe piwka i świetny wybór na tę porę roku. Smacznego. Co do propozycji, najbliżej na razie do Morbid Angel, choć wcześniej będą inne death i black metalowe tuzy. Polska też już wybrana, ale coś tam na pewno dla siebie znajdziesz. A co do Vocoderion, to nie 'oni', tylko 'ona', jedyna taka Ola :) Pozdrawiam!

      Usuń
    4. Tu jeszcze raz Darek z Ełku(po Chimay'ach kolejnych i to niebieskich)No jeśli death i black to mam jeszcze propozycje,tym razem sześć,po trzy na każdy styl.
      Black
      1.Emperor-Anthems to the Welkin at Dusk
      2.Mayhem-De Mysteriis Dom Sathanas
      3.Hades-...Again Shall Be
      Death
      1.Dismember-Death Metal
      2.Vital Remains-Forever Underground
      3.Brutality-In Mourning.
      To są ważne płyty w moim życiu.Oczywiście kocham też wiele innych.No ale jak byś mógł jakąś z tych płyt zrecenzować to byłbym wdzięczny(no nie musi być od razu,ale za jakiś czas).Jeszcze raz pozdrawiam.

      Usuń
    5. Darek, mogę Ci zdradzić, że De Mysteriis Dom Sathanas kiedyś tu zagości :)

      Usuń
  2. De Mysteriis to wg mnie opus magnum bleku :)
    to ja jeszcze sugeruje Bathory, Celtic Frost, a z naszych moze Imperator i Pandemonium :)
    pozdrawiam, Adrian

    OdpowiedzUsuń
  3. magnifique musique synthetique ..superbe

    OdpowiedzUsuń